Fani pod wrażeniem. Resident Evil Requiem nie będzie grą dla dzieci... i bardzo dobrze!
Fani serii Resident Evil są pozytywnie wstrząśnięci poziomem brutalności zaprezentowanym w nadchodzącym Resident Evil Requiem.
Po oficjalnym pokazie rozgrywki gra zaczęła być określana jako najbardziej krwawa i bezwzględna odsłona w historii całego cyklu. Społeczność graczy z entuzjazmem reaguje na zaprezentowany system uszkodzeń ciała, nazywając go szalonym i niesamowitym, a widowiskowe egzekucje porównywane są pod względem intensywności do nowszych odsłon serii Doom.
Głównym bohaterem tych kontrowersyjnych i jednocześnie zachwycających scen jest Leon S. Kennedy. W udostępnionych fragmentach Leon dosłownie znęca się nad hordami zombie, prezentując siłę i pewność siebie, które sprawiają, że jego wersja z Resident Evil 2 wygląda przy nim jak amator. Widzowie mogli zobaczyć, jak bohater wykonuje niemal akrobatyczne uniki, wpycha lufę strzelby prosto w usta potworów czy roztrzaskuje czaszki o szafki przy użyciu stóp. Twórcy wyjaśnili, że pierwotnie próbowali stworzyć z Leonem typowy horror, ale szybko zrozumieli, że tak potężna postać nie pasuje do roli lękliwego bohatera.
Deweloperzy z Capcomu podkreślają, że Requiem oferuje unikalny balans między czystą akcją a klasyczną grozą. Podczas gdy segmenty Leona skupiają się na widowiskowej przemocy, druga protagonistka, Grace Ashcroft, dostarczy tradycyjnych doświadczeń survival horroru. Gracze kierujący Grace będą zmuszeni do oszczędzania amunicji, skradania się w cieniu oraz korzystania z klasycznych taśm barwiących do zapisu stanu gry. Takie rozdzielenie ról pozwala twórcom na zaimplementowanie ekstremalnej brutalności w wątku Leona bez odbierania grze dusznego klimatu w pozostałych fragmentach.
Reakcje na pokaz sugerują, że fani bardzo tęsknili za dynamiczną walką, którą próbowano wprowadzić już w Resident Evil 6. Wiele osób przyznaje, że nadmiarowość i widowiskowość akcji w wykonaniu Leona wygląda świetnie, zwłaszcza przy zachowaniu wysokiej jakości oprawy graficznej.