Zapomnij o Spider-Manie. Cartoon Network wyprzedziło MCU
Współczesna popkultura ma obsesję na punkcie multiwersum. Od Spider-Mana po Doktora Strange'a, alternatywne rzeczywistości są wszędzie.
Jednak zanim Marvel uczynił z tego swój główny motyw, skromna kreskówka z Cartoon Network eksplorowała ten temat z głębią, której mogą pozazdrościć hollywoodzkie superprodukcje. Mowa o serii Ben 10, która - jak zauważa serwis CBR - wyprzedziła swoje czasy.
Choć Ben 10 kojarzony jest głównie z kosmitami i Omnitrixem, to właśnie ta franczyza wprowadziła młodych widzów w koncepcję alternatywnych linii czasowych i wymiarów na długo przed Loki czy Avengers: Endgame. Wszystko zaczęło się niewinnie od podróży w czasie ("Ben 10,000"), aby w serii Omniverse ewoluować w pełnoprawną wojnę międzywymiarową.
To, co Marvel sprzedaje dziś jako nowość, Ben 10 robił dekadę temu, i to często z większym szacunkiem dla logiki świata. Twórcy kreskówki bawili się formą, pokazując, jak drobne zmiany w przeszłości (np. Gwen znajdująca zegarek zamiast Bena) tworzą zupełnie nowe uniwersa. Wprowadzenie postaci Profesora Paradoxa, który swobodnie porusza się po czasoprzestrzeni, spinało te wątki w spójną całość, której brakuje obecnej fazie MCU.
Dziś, gdy widzowie czują się zmęczeni multiwersum, warto wrócić do Ben 10: Omniverse. To dowód na to, że skomplikowane koncepcje sci-fi można przedstawić w sposób przystępny, zabawny i angażujący, nie gubiąc przy tym serca historii. Marvel ma ogromny budżet, ale to Ben Tennyson miał pierwszeństwo w skakaniu między wymiarami. Może czas, by Kevin Feige obejrzał kilka odcinków z Cartoon Network.