ASUS ProArt GeForce RTX 5090 to inżynieryjny majstersztyk. Kompaktowa forma i znakomite rozwiązania
W ostatnich latach obserwujemy niepokojący trend "puchnięcia" kart graficznych. Topowe układy, takie jak ROG Matrix czy Suprim, zaczynają przypominać cegły, nierzadko zajmując w obudowie trzy, a nawet cztery sloty. ASUS postanowił jednak pójść pod prąd. Podczas tegorocznych targów CES zaprezentowano model ProArt GeForce RTX 5090, który udowadnia, że flagową wydajność da się zamknąć w eleganckiej i zaskakująco kompaktowej formie, czerpiąc przy tym garściami z rozwiązań inżynieryjnych samej NVIDIA.
Najnowszy przedstawiciel serii ProArt to jedna z najmniejszych wersji RTX 5090, jakie do tej pory ujrzały światło dzienne. Konstrukcja zajmuje jedynie 2,5 slotu, co w segmencie ultrawydajnym jest wynikiem godnym podziwu. Oczywiście, redukcja gabarytów przy tak potężnym układzie graficznym rodzi uzasadnione pytania o kulturę pracy i temperatury. ASUS twierdzi jednak, że odrobił pracę domową, implementując system chłodzenia inspirowany referencyjnymi modelami Founders Edition.
Inżynierowie ASUS-a musieli sięgnąć po niestandardowe środki, aby okiełznać termikę RTX 5090 w tak zwartej obudowie. Kluczowym elementem jest tutaj zastosowanie ciekłego metalu jako materiału termoprzewodzącego na rdzeniu GPU, co w połączeniu z nową komorą parową ma gwarantować błyskawiczne odprowadzanie ciepła.
Wygląd RTX 5090 w wersji ASUS ProArt na żywo (zdj. WCCFTech)
Najciekawszą innowacją jest jednak tzw. "double-vented backplate". To rozwiązanie z podwójnymi strefami wentylacyjnymi na tylnej płycie, które do złudzenia przypomina system "flow-through" znany z kart Founders Edition od NVIDIA. Dzięki temu powietrze swobodnie przepływa przez radiator, nie kumulując się wewnątrz konstrukcji. Producent deklaruje, że taki układ zapewnia o 11% wyższą efektywność chłodzenia przy jednoczesnym zredukowaniu rozmiaru karty o 27% w porównaniu do standardowych konstrukcji z pojedynczym przepływem.
Decyzja o odchudzeniu karty nie była podyktowana jedynie estetyką. Seria ProArt celuje przede wszystkim w stacje robocze, gdzie często zachodzi potrzeba montażu wielu układów graficznych obok siebie do zadań związanych z renderowaniem czy obsługą sztucznej inteligencji. Smuklejszy profil 2,5-slotowy oraz zgodność ze standardem SFF czynią ten model niezwykle uniwersalnym. Wizualnie karta kontynuuje elegancką linię stylistyczną znaną z poprzednich generacji. Mamy tu do czynienia z matową czernią, złotymi akcentami oraz - co jest rzadkością w tym segmencie - subtelnymi elementami wykonanymi z drewna. To sprzęt dla tych, którzy przedkładają surową elegancję nad jarmarczną feerię barw RGB.
Cena oraz data sklepowej premiery ASUS ProArt GeForce RTX 5090 pozostają na razie tajemnicą, ale biorąc pod uwagę pozycjonowanie serii, tanio z pewnością nie będzie. Mimo to, dla entuzjastów budujących kompaktowe, a zarazem potężne maszyny, może to być jedyny słuszny wybór w nadchodzącej generacji.