Kuba Kleszcz Kuba Kleszcz 13.12.2014 14:42
Końca nie widać. Saga upadku Secret Service trwa
2420V

Końca nie widać. Saga upadku Secret Service trwa

Waldemar Nowak dokładnie przedstawił, jak z jego perspektywy wyglądało kalendarium powrotu Sikreta na rynek. Z przedstawioną przez niego wersją zdarzeń nie może się zgodzić jednak Robert Łapiński.

Waldemar "Pegaz" Nowak postanowił zabrać głos w sprawie, w której odgrywa rolę jednej z osób dramatu. Wynika z jego wpisu, że umowa na korzystanie z nazwy Secret Service była bezterminowa, więc nie tyle wygasła, co przestała interesować Roberta "Łapusza" Łapińskiego.

Witam wszystkich.

Wiele się toczy w sieci dyskusji w kontekście mojej osoby. Niech więc się one opierają przynajmniej o fakty. Tak pokrótce wygląda kalendarium powstania Secret Service i jego upadku oraz powstania Pixela.
1. 30.05.2014 zawarta zostaje BEZTERMINOWA umowa licencyjna
2. Stronami Umowy są firmy: Bronwald i Idea Ahead - Robert Łapiński
3. 28.08.2014 kończy się zbiórka na reaktywację Secret Service
4. Zebrane pieniądze wpłynęły na konto firmy Idea Ahead
5. 5.09.2014 następuje WYPOWIEDZENIE umowy licencyjnej przez Roberta Łapińskiego
6. 9-12.09.2014 numer został ukończony i zesłany do drukarni w terminie
7. 30.09.2014 wchodzi do sprzedaży numer 97
8. 13.10.2014 zarejestrowana została domena pixel-magazine.com
9. 25.10.2014 informuję czytelników o stanie faktycznym dotyczącym mojej osoby - wydawnictwo nie jest zainteresowane współpracą ze mną
10. 28.11.2014 Robert informuje ustnie o definitywnym zaprzestaniu dalszego wydawania przez niego Secreta, zapytany o ewentualną chęć kupna tytułu nie wyraża zainteresowania
11. 2.12.2014 wchodzi do sprzedaży numer 98, który powstał bez mojego udziału
12. 5.12.2014 wygasa umowa licencyjna z firmą Bronwald
13. 10.12.2014 zostaje ogłoszona informacja o nowym magazynie Pixel
Waldemar (Pegaz) Nowak

Jak mówi Robert Łapiński, umowę zerwano, aby ją podpisać ponownie - tym razem z koniecznymi poprawkami, których nie można było uwzględnić wcześniej. Brakowało wtedy informacji o niektórych aspektach wydawania magazynu, a gdy się pojawiły, umowy nie udało się ponownie podpisać. Dlaczego tak się stało? Wg R.Łapińskiego, na jej podpisanie nie zgodziła się Bronisława Nowak, nie podając wyjaśnień.

Przykro mi, że to trwa w ten sposób, nie chciałem wchodzić publicznie w te sprawy, ale trudno. Postaram się dokładnie. Umowa formalnie, technicznie była wypowiedziana przez Idea Ahead, ale to była tylko i wyłącznie droga formalna to tego, żeby ją po prostu poprawić. Wiedzą o tym DOKŁADNIE Państwo Nowak. Wspólnie z Waldkiem Nowakiem uznaliśmy że umowa wymaga doprecyzowania i istotnych poprawek, dopasowania ich do aktualnych realiów wydawniczych, które na początku naszej współpracy nie były (bo nie mogły jeszcze być) dokładnie znane. Ten zakres zmian został przez nas uzgodniony i następnie sprawa po stronie firmy Bronwald została przekazana do Pani Bronisławy Nowak, która niestety nie uznała wcześniej wspólnie uzgodnionych spraw przeze mnie i Waldka. Co wymagało zmian? Nie chodziło o warunki finansowe – te zostały ustalone na początku i nie podlegały kwestii. Chodziło o zapisy, które w rzeczywistości, kiedy mamy wydawać pismo stały się szkodliwe i po prostu to uniemożliwiały, a które w okresie wiosennym nie były wzięte pod uwagę (nie mogły być, bo nie znaliśmy żadnych szczegółów co do częstotliwości, formy itp. - a na zawarcie umowy w maju naciskał koniecznie Waldek Nowak – więc ją podpisałem wówczas w dobrej wierze). Nie chodziło o kwestie finansowe, ale o zapisy „techniczne”, które właśnie miały ZAPEWNIĆ SYTUACJĘ „BEZPIECZEŃSTWA” I GWARANCJI DLA UKAZYWANIA SIĘ TYTUŁU SECRET SERVICE (słusznie już wielokrotnie to podnoszone zresztą). Niestety – ku mojemu zaskoczeniu Pani Bronisława Nowak w imieniu firmy Bronwald nie przystała na to. Nie podała też przyczyny takiego stanu rzeczy. Do samego końca nie było ze strony Bronwaldu zgody, a Waldek Nowak się od sprawy nagle odciął, mówiąc, że on nie ma z tym nic wspólnego i nie jest „decyzyjny” (wcześniej przez długie miesiące, cały czas jako jedyny występował w imieniu firmy Bronwald). Do samego końca wypowiedzenia nie było zmiany postawy Bronwaldu w tej kwestii, pojawiła się natomiast forma nacisku na mnie – w stylu „a co Pan teraz zrobi ze wspierającymi?”... Odnosząc się jeszcze do pojawiających się zarzutów, że „taki był plan”. Nie, nie było. To byłby plan bez sensu. Jakby był – czy pojawiłaby się na PolakPotrafi nagroda z 6 kolejnymi numerami? Dodam – te numery, mimo zaistniałej sytuacji dostarczymy (albo zwrócimy proporcjonalnie wpłaty tym, którzy sobie już tego nie życzą). Przykro mi, że to musicie czytać...

Robert Łapiński

Jeżeli poznamy kiedyś osobę winną zniknięcia Sikreta, prawdopodobnie nie dowiemy się o niej od żadnej ze stron konfliktu. Przerzucają się one winą i przedstawiają niezgodne ze sobą stanowiska, przez co nic dla bezstronnego obserwatora nie jest pewne.

Na Facebooku powstała grupa zrzeszająca osoby, które czują się poszkodowane całą sprawą, i możecie ją znaleźć pod tym adresem.

Wspierający feralny projekt i żądający swoich pieniędzy otrzymali przedwczoraj obietnicę ich zwrotu lub zamienienia wpłaty na prenumeratę rodzącego się w niesprzyjających okolicznościach magazynu Pixel. Oczywiście, jeżeli tym razem danego słowa uda się dotrzymać.

Tagi: afera robert łapiński secret service waldemar nowak