Roger Żochowski Roger Żochowski 14.07.2012 11:28
"Hardcorowa Opowieść" - część 2
1460V

"Hardcorowa Opowieść" - część 2

Pierwszą część artykułu "Hardcorowa opowieść "o czterech takich, co uratowali Świat przed casualem" pojawiła się na naszych łamach już jakiś czas temu (możecie ją przeczytać tutaj), Teraz Tomek Woźniak postanowił kontynuować swoją szaloną opowieść.

xxxxx

Hardcorowa opowieść "o czterech takich, co uratowali Świat przed casualem", część.2
 

 

Po ostatniej akcji uwolnienia "Pana gadżeciarza" Sama Fishera, nasza dzielna i nieustraszona ekipa zgłosiła się do ekspresyjnego stwora Glottisa. Stojąc dumnie koło kościowozu zaczął przemowę wstępną:

- Cześć panowie! Czy ktoś chce się przejechać moim kościowozem...mówię wam CZADoowoo !!
- Niee ! (wszyscy odpowiedzieli oprócz Issaca)
- Wy nie lubić mojego kościowozu !! Glottis też was nie lubić!
- Ku#!a mów do rzeczy dziwaku! - krzyknął z lekka zdenerwowany Markus
- Ja nie mam rzeczy, do których mógłbym mówić?! Ale mam mój kośściowózzz...mmmm maleńka moja - powiedział Glottis przytulając się do wozu
- Dobra dobra jak pokażesz nasz następny cel, to przejedziemy się twoją bryką! - powiedział Dante
- Whoaaa ! Ja was lubić prawie jak kościowóz, narysować wasz następny cel. Macie!


Mandarynkowy Glottis podał kartkę na której widniał rysunek narysowany kredkami świecowymi ukazujący trójkąt z dwoma kropkami.
Stwór dopowiedział, że to jakiś "trójkontnogłowy" ...wtedy wszystko było jasne! Issac nawet bał się wymówić to słowo, jednak po namowie grupy wskoczył do kościowozu i wyruszyli do tajemniczego miasteczka Silent Hill w poszukiwaniu Piramidogłowego.

W połowie drogi wszyscy się zorientowali, że zapomnieli wziąć karton (w skrócie - Snake'a), który pewniakiem zasnął albo skórował się oglądając jedną z gazetek, które zawsze podrzucał strażnikom.
Postanowili się wrócić przez co stracili godzinę na powrót po zgrzybiałego dziada Snake'a.
W czasie podróży Dante ostrzył miecz używając Plasma Cuttera Issaca, a Markus używając lusterka w kościowozie poprawiał makijaż dopasowany do sukienki.

Mgła gęstniała, droga wydawała się nie kończyć, panowała ponura cisza...słychać było tylko Glottisa, który opluwając wszystkich dookoła ryczał (bo śpiewem nie można to nazwać) "Mój kościowóz kooochaaanyyyy".
Uczucia wszystkich się mieszały z każdym pokonanym dystansem...czy mają dość Glottisa, czy klimatu legendarnego już miasteczka Silent Hill.
Bohaterowie nie mieli żadnej wskazówki co do Piramidogłowego. Zauważyli jednak w oddali kolorowy wóz z napisem "The Mystery Machine", w której jakaś grupka ludzi z psem powiedziała, że właśnie wyjeżdżają z tygodniowego urlopu wypoczynkowego. Dodając, że wynudzili się tu na śmierć.

Nie wiedzieć czemu Glottis zaczął śpiewać "Scooooby du du duuuu lubi kościooowuuuu...Zzzz !"
Zaś Snake ciągle wydmuchując dym papierosowy z kartonu po raz pierwszy wyszedł na "świeże powietrze" stwierdzając, że chyba za długo kopcił, bo jakoś siwo się zrobiło. Dante zapyskował, że siwą to ma łepetynę, tłumacząc, że to mgła.
Klucząc między uliczkami i przejeżdżając po raz czwarty przez tego samego czarnego kota wreszcie udało się spotkać jakiegoś żywego osobnika. Wyglądał na starego żebraka, miał jakby brodę z siana i krzywe zęby. Niestety nie dało się wyciągnąć żadnych informacji. Z uporem maniaka powtarzał słowo "Zakisiłby ogóra".

Panowie nie mieli pomysłu w jakim kierunku podążać, aż wreszcie Issac wpadł na genialny pomysł. Pełny dumy i zachwytu nad naszpikowanym elektroniką strojem, odpalił hologram, na którym miała się wyświetlić droga do celu.
Miała...bo ku zdziwieniu wszystkich pojawił się filmik ukazujący łóżkową scenę Sheparda z Wrexem (Mass Effect)! Wszyscy bez wyjątku haftując, za chwilę buchnęli gromkim śmiechem widząc, że Issac nie zdążył otworzyć hełmu.

 


Wreszcie Marcus stwierdził żeby zanocować w hotelu, który ma zapewnić wszystkim odpowiedni odpoczynek po wyczerpującej podróży. Używając mapy miasta doszli do punktu, który okazał się nie do przejścia. Ulicę przecinała ogromna przepaść, która  miała dno bez końca. Dante dla sprawdzenia głębokości "dziury" kopnął to co przewinęło mu się pod nogami. Nietety tym czymś był..karton. Niecenzuralne słowa wydobywające się z ust spadającego Snake'a cichły z każdą sekundą do czasu kontaktu z Ziemią. Marcus prawą ręką zrobił przysłowiowego facepalma, a lewą jebutnął Dantego tak, że ten spadł jako drugi.
 - Okey nasza czwórka znów została podzielona, idziemy szukać innego miejsca na odpoczynek - westchnął Marcus do Issaca
 
Tymczasem na dole przepaści Dante stwierdzając, że miał lekkie lądowanie odkleił z tyłka spłaszczony karton.
Snake? Snakeee, Snaaaakeeee!!! - zaczęło się wydobywać przeraźliwe nawoływanie z kodeka. Snake rozprostowując stare kości spokojnym głosem odpowiedział, że podpisał z pismakiem umowę na nie uśmiercanie głównych bohaterów.
Miejsce, które nigdy nie było odwiedzane budziło niepokój. Wśród gęstej jak budyń mgły widać było jedynie kolorowe światełko migające w oddali. Po dojściu światełko przemieniło się w ekskluzywny budynek otoczony neonami, masą kolorowych pulsujących żarówek i wielkim napisem "Monster club" zawieszonym nad głównym wejściem.
Snake i Dante podeszli do bramkarza, którym okazał się Big Daddy. Ten oznajmił ich, że aby wejść na dyskotekę trzeba mieć kartę członkostwa klubu potwora.

 


Rezygnując z walki z ogromnym tatuśkiem zaczęli szukać innego wejścia do budynku ...jednak nadaremnie. Nie było ani okien ani komina, była zaś jakaś zakapturzona postać stojąca na tyłach dyskoteki.

- Welcome stranger ! Got a selection of good things on sale stranger ! what are you buying?! - powiedział zakapturzony sprzedawca odsłaniając swój towar zakryty płaszczem
- hmm...co ty tu masz ? Bazooka na strzykawki, gumowa kaczka, banan Chiquita, kołkownica i lalka.Trochę słabo -  powiedział Dante wymachując swoimi gunami Ebony i Ivory
- Lepszy rydz niż nic...bierzemy lalkę i naboje do bazooki. Mam pomysła! - zachwyconym głosem krzyknął Snake
- Thank You...khe hehe

Zdziwiony Dante kupił jeszcze banana, aby zaspokoić głód i podlukał kolegę jak wręcza Big Daddy'emu lalkę ze strzykawką.Ten jak małe dziecko usadził lalkę na barana i zaczął biegać po placu jak zwariowany. Dante od niechcenia rzucił skórkę od banana tak niefortunnie, że wielkie cielsko potwora poślizgnęło się tracąc przytomność. Wejście do budynku stoi otworem!
W środku to co zobaczyli przerosło ich najśmielsze oczekiwania. Seksowne pielęgniarki z Silent Hill tańczyły na rurze a góry mięsa wywijały na parkiecie istne szaleńcze pozycje. Przy barze korpusy przyszyte do krzesełek zamawiały to co zawsze "krew pijanego nietoperza", a na konsoli Dj Noga miksował utwory swoimi nogami przyszytymi do nóg.
To tutaj wszystkie potwory z miasteczka Silent Hill umilają swoją wizytę.

A co tymczasem dzieje się u drugiej pary - Marcusa i Issaca ?

Po znalezieniu odpowiedniego skrótu do hotelu - czytaj: przeszukali pół miasta, aby w budzie znaleźć kluczyk do furtki, która prowadziła do następnej zamkniętej furtki, która została rozwalona przez Markusa, którego wziął przysłowiowy wkurw. Wreszcie mogli zawitać do miejsca, które niby miało zapewnić im odpoczynek.
Na recepcji nikogo nie było, ogólnie pustka, wszyscy jakby spali dawno po dobranocce. Ciemność zapełniała korytarze, do momentu jebutnięcia pięścią w bezpieczniki przez Markusa.Ten rozglądając się zauważył na ścianie namalowany różową szminką napis "pokój 302 - prostytutki tanio", a na tablicy ogłoszeniowej widniał plakat z wizerunkiem Piramidogłowego pokazującego fackersa i napis "most wanted"

- Jak temu bydlakowi wsadzę piłę mechaniczną do dupy to zobaczymy, czy jest taki mocny ! hehe no nie Issac...Issac?
- ... pss tu jestem (szeptem)
- Ty masz popierd#^*e w głowie blaszak! Po co ty w budzie dla psa się chowasz?
- Booo..bo mogą tu być potwory...
- Hehe nie ma tu nikogo, a potwory to o tej godzinie są na potańcówie pewnie :) wyłaź mi stąd...
- Okey a ty zdejmij tą spódnicę, bo dziwnie się przy tobie czuję
- Stul pysk budo...idziemy !


Po dojściu do schodów, które były zagrodzone meblami, Issac stwierdził, że można je przeskoczyć, ale z powodu przywiązania do gry trzeba pojechać windą. Pokój 302 był na 4 piętrze, jednak w windzie widniały tylko 3 przyciski (1, 2, 3). Markus podrapał się po głowie, lecz Issac stwierdzając, że to pewniakiem zagadka wcisnął przycisk 1 i 3, gdzie logicznie rozumując liczby się zsumowały dając 4 piętro. Po chwili pojawił się ów przycisk na docelowe piętro, a panowie po usłyszeniu sygnału (jakby piknięcia w mikrofalówce) wyszli wprost do wyszukiwanego pokoju.

Issac poinformował Marcusa, żeby się przyzwyczaił do tych dziwnych sytuacji. Miejsce było schludne, 2 pokoje w tym jeden przedzielony ladą od kuchni i łazienka. Wszystko byłoby okey gdyby nie jedno łóżko. Po godzinnej kłótni, kto ma spać na łóżku a kto na Ziemi, ewentualnie kto po której stronie, Markus odpalił swoją zabawkę (piłę mechaniczną) i przeciął łózko na pół. Wilk syty i owca cała...

Jedni śpią a drudzy właśnie rozkręcają imprezę. Dante wali "pokazówkę", gdzie wskakując na plecy partnerki ślizga się po parkiecie strzelając pistoletami. Znów Snake zorganizował konkurs, gdzie poczwary muszą przejść przez tor przeszkód z flaszką na kartonie. Jeśli flaszka spadnie to Snake ją wygrywa, jeśli nie spadnie to potwór stawia. Proste :)
Po chwili wchodzi pewien mężczyzna, który bełkocząc coś o żonie i zagubieniu dostaje od Dantego przypadkowo kulkę w łeb. Snake przeszukując jego zawartość kieszeni znajduję latarkę i książkę pt "Alan Wake". Latarkę bierze ze sobą a książkę daje Twin Victims do poczytania. Konkurs Snake'a cieszy się takim powodzeniem, że ten już ledwo trzyma się na nogach, a Dantemu tak spodobała się impreza, że każdemu postawił zamówioną telefonicznie pizzę (pterodaktyl jako dostawca).

Po chwili z powodu nadmiernej ilości promili we krwi Snake i Dante zamieniają się w tak zwane zgony usypiając na kanapie. Znane nam monstra lekko wstawione wychodzą na ulice miasteczka, aby chwiejnym krokiem i bełkoczącą mową przywitać nowych gości. A że mają mentalność pijanego Polaka, dlatego tak - są wrogo nastawione...

 


W pokoju hotelowym zaś dzieją się dziwne rzeczy. Marcus po pobudce widząc, że nie ma blaszaka odruchowo otwiera szafę, gdzie ten ssąc kciuka w buzi smacznie śpi. To akurat normalka, ale widząc zakute łańcuchami drzwi ma pewne podejrzenia. Na drzwiach jest kartka z napisem: przepraszamy, ale dzisiaj tych drzwi nie będzie...Markus mruknął, mówiąc: no jak rozdupcze  to na pewno ich nie będzie hehe.
Gdy Issac się przebudził, dostojnym krokiem poszedł do lodówki i napił się zimnego browarka. Po wypiciu rozległ się jakże znany nam przyjazny dźwięk "przyjęcia" napoju - Bueeergg!! Zatrząsł się cały pokój a w ubikacji rozległ się dźwięk, który przypominał walnięcie łbem o ścianę. Nie wiedzieć czemu powstała dziura, do załatania której wezwano odpowiedniego człowieka. Issac do następnego piwka potrzebował przekąski, spojrzał za okno i wystukał numer do pizzerii, który był na billboardzie. Żeński głos oznajmił mu, że tej nocy ktoś wyczerpał całe zapasy (tak to Dante). Po nudnym momencie w tej opowieści, gdzie Marcus przerzucał zaśnieżone kanały w poszukiwaniu stacji GejmplejTV, a Issac podglądał przez otwór w ścianie jakieś panienki nagle rozległ się trzask drzwi i krzyk "This is Spartaaa!!"

- Sorry sąsiedzi! Kratos ku#^a jestem! A to moje łańcuchy schowane przez koleżanki. Dobrze, że się przyznały bo bym je spenetrował dokładniej niż zeszłej nocy!
- Taa...może browarka panie Krata? - powiedział pełen optymizmu Issac
- W sumie czemu nie...KU*WA !
(w tym momencie przyszedł pewien hydraulik)
- Witam ! It's me Marioo
- Mam go rozdupczyć za te gejowskie powitanie! - spytał się Kratos
- Nie nie...to tylko gościu od dziury w ścianie - odpowiedział Marcus
- A panowie może nie chcecie grzybki halucynki ? Dzisiaj promocja! - krzyknął Mario
- Dawaj gościu, właśnie Issac zupę gotuje to będzie grzybowa


Mijały godziny, alkohol przelewał się hektolitrami a lodówka miała nieskończoną ilość browarów (Issac użył kodów), Marcus z Kratosem kłócili się o ilość zabitych przeciwników, a Issac zabawiał się z dziewczynkami Spartiaty, które tak naprawdę były w sąsiednim pokoju (zupa grzybowa zaczęła działać).

Po uprzednim powiadomieniu drugiej ekipy ta zjawiła się w hotelu i "skacowanym" krokiem przyszła do pokoju.Snake wyjmując i zapalając niezastąpionego papierosa, spokojnym głosem oznajmił, że Piramidogłowy jest właśnie w hotelu.
Szczegóły tej informacji dowiedział się od poderwanej pielęgniarki, która dopiero po odpowiednim podejściu (ekhmm węża) wyjawiła dokładną lokalizację wroga. Nie było czasu do stracenia!
Szukając "bossa" Dante swoim mieczem wyżynał każde zamknięte drzwi, Marcus z Kratosem dyskutowali nad wyższością swoich broni przy tym rozwalając ściany, Snake schowany w Kartonie próbował wyśledzić cel a Issac...przedawkował combo browar+halucyn widząc w Marianie super laskę, który nie widział w tym nic złego.

Po godzinie przeszukiwania hotelowych zakamarków nagle rozległ się dźwięk Syreny strażackiej. Świat się zmienił nie do poznania. Pełno brudu i zardzewiałych krat. Dźwięk syreny nadal rozbrzmiewał hotelowe korytarze.Snake wsłuchując się postanowił sprawdzić skąd wydobywał się ten głos. Doszedł do drzwi, których wcześniej nie było, powiadamiając chłopaków o odkryciu. Po wtargnięciu do pokoju wszystkim bez wyjątku opadła kopara. Dźwięk Syreny to nic innego jak odgłos podekscytowanej pielęgniarki, do której przykleił się Piramidogłowy. Gdy przestali uprawiać seks, wszystko wokół wróciło do normalności. Hotelowe tapety zyskały na kolorze, krata przemieniła się w okno a zardzewiały wentylator w piękny obraz.

Okazało się, że to ta sama pielęgniarką z której korzystał Snake w dyskotece. Dowiadując się o zdradzie Piramidogłowy wyciągnął wielki miecz i bez skrupułów zabił swoją partnerkę.
Po jednej stronie stał pan konserwa a po drugiej Kratos, Snake, Dante i Markus (Issac poszedł po wsparcie). Spartiata stwierdził, że to nie jego działka i zaczął przyjmować zakłady poszczególnych starć.
Pierwszy do boju wyskoczył Dante, który wykonując setki combosów nie mógł przełamać defensywnie nastawionego wroga, aż w końcu padł ze zmęczenia. Snake spróbował użyć sprytu. Wziął otwieracz do konserw i próbując zajść od tyłu dobierał się do piramidowego hełmu - jednak bezskutecznie. Markus miał tego pecha, że pomocnikiem Piramidogłowego okazał się przekupiony Kirby. Ten wessał bohatera Gearsów przemieniając się w różowego Pudziana. Robiło się coraz ciekawiej, a Kratos obstawiając wygraną wroga zbierał całą pulę (skrzynki browarów).

 



Gdy ostrze wielkiego miecza miało wbić się w każdego z bohaterów kończąc tą opowieść, niespodziewanie wpadł Issac i z pewnym siebie uśmieszkiem wprowadził tajną broń, która okazała się ...Nemesisem z Resident Evil !!!
Ten najpierw uderzył Kirbiego w brzuch tak mocno, że ten wypluł Markusa, a Piramidogłowemu strącił miecz i łapiąc go za tułów wbił czubek pancerza w podłogę.Po chwili Nemesis wykrzykując słowo STARS wyskoczył przez okno patrząśc w stronę nieba, a u wszystkich oprócz Kratosa zapanowała euforia radości!

- Blaszak.Skąd ty go wytrzasnąłeś? - zapytał Markus do Issaca
- Dałem mu Plasma Cuttera, a gdy pociachał jakieś osoby to zdecydował się pójść ze mną :)
- Panowie macie tu skrzynki browców. Ja pier^#!e  Po raz pierwszy w życiu przegrałem! - krzyknął Kratos
- No to koledzy! Pijemy! W razie czego wiecie gdzie jest ubikacja? - powiedział Dante wskazując palcem na odwrócony pisuarowy hełm piramidogłowego


I tak oto po raz kolejny hardcorowe podejście pokazało jak trzeba robić prawdziwą przygodę dla graczy wyjadaczy. Następnym zadaniem będzie przetransportowanie miecza dla Clouda z Final fantasy, gdzie droga okaże się pełna ekscytujących potyczek znanych osobistości z gier. Misję zleca Kaczor Daffy...będzie się działo!

 

Koniec części drugiej
Tomek Woźniak
nick na ppe.pl  Tom19

Tagi: czytelnicy publicystyka