Sądna recenzja
Proszę wstać! Sąd idzie! Rozprawę poprowadzi MajinYoda.
Oskarżony: tegoroczne anime Sentenced to be a Hero;
Urząd oskarżyciela reprezentuje: MajinYoda;
Obrońca oskarżonego: MajinYoda.
Treść oskarżenia: Sentenced to be a Hero (dalej: serial lub anime) zostaje oskarżone o:
1. bycie najbardziej przehypeowanym anime sezonu zima 2026;
2. posiadanie nijakich postaci;
3. prezentowanie niskiego poziomu fabularnego.
Najważniejsze postacie biorące udział:
Xylo Forbats - protagonista serialu. Typowy bohater, mający serce zimne, ale miękkie. Walczy napełnianymi magią ostrzami (sztylety, miecze), którymi rzuca we wrogów, a następnie je detonuje.
Teoritta - loli "bogini" towarzysząca bohaterowi. Potrafi wyczarować miecze, w tym ich deszcz.
Patausche Kivia - dowódczyni Trzynastej Armii Rycerzy (czy jakoś tak). Potrafi walczyć.
Venetim - kolejny "bohater". Posiada zdolności dyplomacji, ale ucieka przed walką.
Dotta - jeszcze jeden "bohater". Jest złodziejem i zwiadowcą. Pije, kradnie, siedzi w lochu lub ktoś go goni za kradzieże.
Pozostali bohaterowie, których imion nikt nie pamięta
Antagoniści - demony różnej maści, które napadły na królestwo ludzi i trzeba je pogonić
Wypowiedź oskarżyciela
Serial Sentenced to be a Hero miał potencjał na coś wielkiego. Obsadzenie w głównej roli przestępcy nazywanego "bohaterem" jest całkiem zmyślnym rozwiązaniem. Ale to tylko pozory.
Pozory, za którymi kryją się nudne, sztampowe postacie, przewidywalna fabuła i słaby finał. Zacznę po kolei.
Xylo jest typowym przedstawicielem bohaterów z gatunku "odbywam karę za niewinność, bo skorumpowani sędziowie nawet nie chcieli słuchać moich wyjaśnień". Jest to motyw znany i ograny na wiele sposobów, więc i w tym serialu nie ma w nim nic nowego. Jednakże, i tak udało się to zepsuć - powód skazania Xylo wydaje się początkowo być tajemniczy, a przez to - fascynujący. Niestety, został on zdradzony już w pierwszym odcinku, psując całą otoczkę tajemnicy.
Z kolei Teoritta to najbardziej ograna postać, jaką tylko można sobie wyobrazić. W skrócie: irytująca loli, która domaga się atencji i - a jakże! - klepania po głowie za każdym razem, gdy zrobi cokolwiek. Czy trzeba dodawać coś jeszcze?
Jeśli chodzi o Kivię to, fakt, początkowo wydaje się być najciekawszą postacią. Niestety, są to tylko pozory. Dość szybko zaczyna zachowywać się jak typowa bohaterka, zadurzona (przynajmniej takie sprawia wrażenie) w Xylo. I dokładnie tak - jest tsundere! Czy trzeba dodawać coś jeszcze? Ano tak, jak wspomniano wyżej przy jej opisie - potrafi walczyć i na tym w zasadzie kończy się lista jej zdolności.
Pozostali "bohaterowie" to także kpina. Venetim jest nudny, Dotta ma zmarnowany potencjał, a pozostali (bo jest ich więcej) mają jedynie dopełnić drużynę i pokonać każdego napotkanego wroga. Co rodzi pytanie - jakim cudem demony jeszcze istnieją? Ale do głupot fabularnych przejdę za chwilę.
Same demony... Przez 90% czasu ekranowanego są to po prostu bezmyślne istoty, które giną w starciu z Xylo i jego poplecznikami. Pod koniec pojawia się całkiem sensowny antagonista, ale jego wątek kończy się bardzo przewidywalnie. Inne sprawa, że końcowy twist (a raczej: szereg twistów) też jest ograny do granic możliwości. Praktycznie od razu można założyć kto będzie "złym" i być pewnym, że właśnie tak się na końcu okaże.
Na koniec tego wywody należy wspomnieć o najbardziej irytującej kwestii w fabule. Otóż, początkowo demony jawią się jako potężna siła, którą tylko "bohaterowie" są w stanie zatrzymać - a i to tylko przy współudziale Teoritty. W pierwszym odcinku pokazane jest, że nawet wyszkoleni rycerze nie mają szans w starciu z potworami. Ale już dwa odcinki później, grupa wychudzonych, zmęczonych i niepotrafiących za bardzo walczyć kopaczy daje sobie radę z tymi paskudami, korzystając z "siły przyjaźni". Gdzie tu logika?
Stanowisko obrony
Oskarżyciel ma sporo racji w swoich zarzutach, ale trzeba podkreślić, że nie wszystko w oskarżonym anime było złe.
Zacznę nietypowo, od oprawy audiowizualnej. Postacie są całkiem szczegółowe, i łatwo je od siebie odróżnić, bo nie są armią klonów. Tak samo tła: czy to lasy, jaskinie, środek kopalni czy duże miasto - wszystko wygląda po prostu pięknie. Animacje walk to też bardzo wysoka półka. Do tego twórcy nie powstrzymują się przed epatowaniem krwią i odcinanymi kończynami. Jeśli chodzi o kwestie dźwiękowe to obrona stwierdza, iż wszyscy aktorzy zostali dobrani odpowiednio, a muzyka i dźwięki dopełniają pozytywny obraz tych aspektów.
Co do zarzutów: choć główne postacie bywają irytujące to nie sposób im nie kibicować. Znane motywy nie są tu aż tak wielkim problemem - wręcz przeciwnie. W końcu: "ludzie lubią tylko te piosenki, które znają", prawda? W tym miejscu należy zauważyć, że nazewnictwo w tym anime jest dość nietypowe, a dzięki temu - intrygujące. Demony są nazywane "wróżkami" (ang. faeries), skazańcy stają się "bohaterami", a najważniejszą do walki z demonami są "boginie".
Co do zakończenia to, wbrew pozorom, nie jest ono aż tak sztampowe, jak wskazał oskarżyciel. Finałowy twist faktycznie robi wrażenie, nawet, jeśli już wcześniej można było się go domyślić. Fakt, że pozostawia kilka pytań też dobrze świadczy o fabule - dzięki temu drugi sezon będzie miał rację bytu.
Na koniec muszę przedstawić najważniejszy argument obrony: serial oglądało się bardzo dobrze i nie nudził ani przez moment.