Greckie Blogi

Granaty są smaczne, naprawdę!

Persefona Persefona 28.07.2021, 03:20
Violet Evergarden: The Movie (2020) - Recenzja filmu. Coś się kończy, coś się zaczyna
464V

Violet Evergarden: The Movie (2020) - Recenzja filmu. Coś się kończy, coś się zaczyna

Po dwurocznym opóźnieniu spowodowanym podpaleniem w studiu Kyoto Animation (co ciekawe, wydarzenie to zostało okrzyknięte przez media ,,największym masowym morderstwem w Japonii od zakończenia II wojny światowej") i oczywiście Covidem-19, nadszedł czas na pełnoprawny film Violet Evergarden, który kończy historię samo-zapamiętującej lalki. Oto recenzja filmu anime Violet Evergarden: The Movie.

Czas czytania: 5 min.


Możliwe spoilery z serialu ,,Violet Evergarden"!


Przez wieże radiowe, telefony stają się bardziej powszechne, przez co firmy pocztowe stają mniej pożyteczne, w tym samo-zapamiętujące lalki, ponieważ teraz każdy może po prostu zadzwonić do drugiej osoby zamiast pisać listu, który jest dostarczany do odbiory nawet parę dni. Jedną z tych osób pełniąca ten zawód jest Violet Evergarden. Główna bohaterka jest najpopularniejszą ,,lalką" w Leiden, jednak niewiele osób wie, że brała udział w wielkiej wojnie w Leidenschaftlich. Violet straciła tam nie tylko swoje ręce, ale też ukochanego, Gilberta. I teraz, po trudnych zleceniach, nareszcie będzie miała czas napisać swój list, tym razem właśnie do niego. Niestety w zrealizowaniu celu przeszkodzi jej tajemniczy klient, który bardzo prosi kobietę o szybkie przyjście do szpitala. Główna bohaterka bierze zlecenie i przyjeżdża do niego. Tajemniczą osobą okazuje się być młody chłopiec o imieniu Yurisu, który choruję na ciężką chorobę (chyba białaczka). Prosi on, aby napisała listy do poszczególnych członków rodziny, a potem wysłać je dopiero po jego śmierci. Mimo niewystarczającej ilości pieniędzy, aby kupić usługę ,,lalki", Violet akceptuje jego żądania, tłumacząc się ,,zniżką dla dzieci". Główna bohaterka podczas filmu będzie musiała zmierzyć się nie tylko z problemami zawodowymi, ale też z osobistymi.

Oprócz Violet Evergarden, będziemy też śledzić  (choć tych momentów jest mało) historię niejakiej Daisy Mangolii, prawnuczki Clary, klientki naszej ,,lalki", znanej z odcinka pt. ,,,Loved Ones Will Always Watch Over You". Jak można się domyślić, akcja tych momentów dzieje się kilkadziesiąt lat później (dokładniej około 70 lat później). Firma pocztowa CH jest już dawno stała się muzeum, a pracownicy rozeszli się po różnych zakątkach świata. Na początku filmu dostajemy ważną wiadomość, że Violet Evergarden pewnego dnia odeszła z pracy na rzecz nieznanego powodu. To będzie właśnie głównym celem kobiety, poznać jej pełny życiorys.

Violet Evergarden: The Movie nie boi się pokazywać tematów straty, odkupienia i poczucia cierpienia oraz obrzydzenia wśród innych. To wszystko zostało wykonane w bardzo realistyczny sposób, przez co można w pewien sposób zżyć się z bohaterami filmu. Bardzo spodobało mi się, że dali trochę więcej czasu dla drugoplanowych bohaterów. Poznamy nie tylko ich przeszłość, ale też przyszłość jako Daisy. Nareszcie poznamy odpowiedzi na pytania, które były zadawane przez widzów podczas serialu. Dobrym pomysłem było też przedstawienie brata Gilberta, Dietfrieda Bougainvillea, w dobry sposób. Gdy w serialu dalej uważał Violet za ,,maszynę do zabijania", to teraz myślę, że zrozumiał swoje słowa i nareszcie uważa kobietę za prawdziwego człowieka, i nawet normalnie z nią rozmawia na temat jej ukochanego. Trzeba też pochwalić twórców za zakończenie, które jest rewelacyjne, mimo że sądziłam, że będzie bardziej ,,depresyjne". Widać, że zboczyli trochę z drogi, która wyznaczała nowela.

Film może na początku wydawać się długi (prawie 2,5 godziny), ale ani razu nie czułam znużenia. Wszystko zostało tak wyreżyserowane, że na wszystko starczy czas, i zarazem nic nie jest wydłużone. Jednym z powodów mogą być często pojawiające się mocne sceny, które chwytają za serce. Są też sceny wojenne, więc akcji nie zabraknie.

Jak przy każdej ekranizacji light noveli (lub jak ktoś woli, lekkiej noweli) pod tym samym tytułem od Kani Akatsuki, grafika jest piękna i dorównuje tak wybitnym ,,kreskom" w takich produkcjach jak Tian Guan Ci Fu czy Neon Genesis Evangelion. Choć piękna, to niestety gorsza w porównaniu z serialem i poprzednim filmem, ale nie jest ona wadą, a dalej zaletą. Plusem też jest muzyka oraz voice acting, ale mogli trochę zmienić ton Gilberta.

Violet Evergarden: The Movie jest produkcją wybitną i zgaduję, że będzie inspiracją dla wielu przyszłych filmów oraz seriali. Tak powinien wyglądać każdy finał anime - więcej, mocniej, lepiej!


Tytuł: Violet Evergarden: The Movie

Tytuł oryginalny (JAP) - Gekijouban Violet Evergarden

Rok produkcji: 2020 rok

Czas trwania produkcji: 140min.

Studio odpowiedzialne za film: Kyoto Animation

Gdzie obejrzeć: CDA (PL napisy, ale jest to niestety wersja kinowa, więc spodziewajcie się odgłosów płaczu, śmiania się, chrupania popcornu, a nawet tekstów typu ,,OH SHIT!" xD)

Gdzie obejrzeć prequel, serial ,,Violet Evergarden": Netflix (PL napisy)

(Pomysł o podaniu informacji na temat produkcji wzięty od blogów użytkownika Kerrou)

 

Tagi:

Werdykt
  • + Ciężka, wzruszająca, ale też dojrzała i momentami radosna opowieść
  • + Oprawa audio-wizualna stoi na wysokim poziomie...
  • + Więcej czasu na przeszłość niektórych postaci
  • + zakończenie
  • + Znów genialna Violet i dobrze napisani drugoplanowi bohaterowie
  • - Ważna scena, która miała wzruszać, bardziej śmieszyła
  • - ...ale gorzej w stosunku do serialu
10
Persefona
Persefona Godne pożegnanie Violet Evergarden. Jedne z najlepszych filmów, jakie dotychczas widziałam. Polecam osobom niewrażliwym.
Oceń notkę
+ +18 -

#TeamAerith
Oceń profil
+ +104 -
Persefona
Ranking: 1631 Poziom: 41
PD: 9961
REPUTACJA: 4922