Różowy Zakątek Visual Novels: Kompletny Przewodnik po Serii Sakura. Część 2: Sci-Fi i Cyberpunk
Czas zresetować cyber-wszczepy, wrzucić wyższy bieg w silnikach warp i przenieść się do światów, gdzie neony świecą jaśniej niż twoja przyszłość, lasery sypią się gęsto, a lateksowe kombinezony kosmiczne są tak obcisłe, że oddychanie staje się luksusem.
Producent: Wingled Cloud
Wydawca: (O dziwo) Wingled Cloud
Wstęp:
Czołem, wy moje kochane internetowe zboczuszki! Jeśli kiedykolwiek błądziliście po najciemniejszych zakamarkach Steama w poszukiwaniu gier z fabułą, to na bank wasze oczy wypalił ten wszechobecny, wściekle różowy kolor. Tak, mowa o legendarnej serii Sakura od Winged Cloud, czyli grach, w których prawa fizyki i anatomii anime dziewczynek nie istnieją.
Dziś bierzemy ten absolutny fenomen pod lupę. Czym w ogóle jest to różowe imperium i co najważniejsze jak się połapać w tym pierdyliardzie tytułów bez dostania oczopląsu? Zapraszam na wielki, bezlitosny przegląd!
Seria Sakura, czyli co to za czary?
W wielkim skrócie: to absolutny król zachodnich powieści wizualnych (i okazjonalnie jakichś prostych gierek strategiczno-RPG-owych, żeby nie było, że tylko klikacie dla obrazków), mocno inspirowany japońskim klimatem.
Z czego słyną te arcydzieła?
- Grafika, która cieszy oko: Przepiękne, kolorowe rysunki w stylu ecchi, gdzie grawitacja działa zupełnie inaczej niż w prawdziwym świecie.
- Fabuła głęboka jak kałuża: Lekkie, komediowe historyjki. Zazwyczaj schemat jest prosty: jesteś zwykłym ziomkiem, a wokół ciebie nagle kręci się harem magicznych dziewcząt, lisic, anielic albo innych kosmitek. Albo wpadasz do innego świata. Klasyczek.
- Rozgrywka skomplikowana jak budowa cepa: Idealne do poklikania jedną ręką (drugą trzymacie no, powiedzmy, że puszkę Harnasia), żeby odmóżdżyć się po ciężkim dniu w szkole czy robocie.
PRO TIP DLA DOROSŁYCH: Wersje na Steamie są grzeczne i ocenzurowane, żeby Gabe Newell nie dostał zawału. Ale twórcy to równe ziomki i doskonale wiedzą, po co tu przyszliście. Na ich oficjalnej stronie znajdziecie darmowe patche 18+, które zdejmują te nieznośne cenzorskie paski. Wiecie, co z tym zrobić. Nie dziękujcie!
Uwaga: Oczywiście kategorie są zupełnie umowne i tak np. niektóre tytuły mogą pasować do kilku kategorii np. Sakura Dungeon pasuje równie dobrze do "RPG i Strategia", co do "Casualowe i Logiczne" oraz "Fantasy i Isekai", a ja przypisuje wtedy dany tytuł do kategorii, którą uważam za najlepiej pasującą. Dlatego proszę ortodoksyjnych fanów o to, żeby nie szli na mnie z widłami i pochodniami, bo źle przypisałem dany tytuł, czy nie wspomniałem o innym tytule.
SCI-FI i Cyberpunk (Kosmiczne podróże i gwiezdne wojny)
Sakura Space
-
Co to za zwierz: Kosmiczne Gwiezdne Wojny na sterydach, które jakimś cudem dostały prawdziwy gameplay. Podobne do bardzo uproszczonego, mocno roznegliżowanego XCOMa albo Fire Emblem, gdzie zamiast kosmitów-potworów tłuczesz urocze dziewczyny.
-
Jak w to się gra: Wcielasz się w Shiki, kapitana grupy gwiezdnych najemniczek. Zaskoczenie: Ta gra to nie tylko czytanie. Latasz po galaktyce i ścigasz kosmicznych piratów. Misje bojowe rozgrywają się na mapach z siatką – przestawiasz swoje dziewczyny (w bardzo ciasnych kombinezonach) jak pionki na szachownicy, planujesz zasięg laserów, odpalasz skille i patrzysz, jak pękają pancerze wrogów. Idealne, jeśli chcesz udawać przed samym sobą, że grasz w to dla wyzwania taktycznego.
Sakura Alien
-
Co to za zwierz: Pierwszy kontakt trzeciego stopnia w wersji bardzo bliskiej. Podobne do filmu Faceci w czerni, ale zamiast Willa Smitha masz przeciętnego japońskiego introwertyka, a kosmici są uroczy i noszą stroje kąpielowe.
-
Jak w to się gra: Grasz jako całkowicie zwyczajny chłopak, któremu na głowę (dosłownie) spada piękna kosmitka o imieniu Eru. Twierdzi ona, że ucieka przed międzygalaktyczną wojną. Rozgrywka polega na ukrywaniu jej przed resztą świata, kupowaniu jej ziemskiego jedzenia i obserwowaniu, jak próbuje zrozumieć, do czego służą ziemskie ubrania ( spoiler: zazwyczaj uważa, że im mniej, tym lepiej). Klikasz enter i modlisz się, żeby sąsiedzi nie wezwali NASA.
Sakura Alien 2
-
Co to za zwierz: Sequel gwiezdnej telenoweli, w którym międzygalaktyczny harem oficjalnie wymyka się spod kontroli. Podobne do: każdego filmu science-fiction, w którym druga część ma po prostu więcej wybuchów, więcej postaci i mniejszy budżet na ubrania bohaterek.
-
Jak w to się gra: Myślałeś, że ogarnięcie jednej kosmitki to problem? No to w dwójce na Ziemię przylatuje jej rywalka (albo kolejna gwiezdna księżniczka z fochem), która twierdzi, że ma większe prawa do Twojego pokoju (i serca). Gra to czyste zarządzanie kosmicznym kryzysem dyplomatycznym w Twojej własnej sypialni. Klikasz spację w rytm spadających ubrań i gwiezdnych kłótni o to, kto ma dzisiaj zmywać naczynia.
Sakura Alien 3
-
Co to za zwierz: Wielki, epicki finał kosmicznej sagi o ufoludkach. Podobne do filmu Avengers: Endgame, ale zamiast Thanosa masz ostateczną bitwę o to, z którą kosmiczną dziewczyną główny bohater spędzi resztę życia.
-
Jak w to się gra: Konflikt międzygalaktyczny osiąga punkt kulminacyjny i losy wszechświata (a przynajmniej twojej cnoty) wiszą na włosku. W tej części musisz w końcu podjąć jakieś decyzje i wybrać swoją gwiezdną boginię. Rozgrywka to standardowy maraton klikania, przerywany epickimi widokami rozświetlonych neonami statków kosmicznych i dziewcząt, które w ferworze walki znowu zapomniały założyć pancerza na klatkę piersiową.
Sakura Nova
-
Co to za zwierz: Kosmiczno-magiczny Mass Effect na totalnym luzie. Podobne do przygód komandora Sheparda, gdyby zamiast ratować galaktykę przed Żniwiarzami, utknął w akademii wojskowej na pierwszym roku i musiał uczyć się do sesji.
-
Jak w to się gra: Trójka rekrutów (w tym ty) trafia do elitarnej kosmicznej szkoły przetrwania. Latacie na misje, używacie laserowych mieczy połączonych z magią i próbujecie zdać egzaminy. Najlepszy bajer to konflikt charakterów w Twojej drużynie – jedna dziewczyna to sztywna profesjonalistka z wyższych sfer, druga to szalona anarchistka, a Ty musisz sprawić, żeby nie pozabijały się nawzajem (i przy okazji polubiły ciebie). Dużo humoru, szkolnych dram i kosmicznych pryszniców.
Podsumowanie
No i dotarliśmy do brzegu tej rzeki absurdu. Przebrnęliśmy przez międzygalaktyczne dramaty, porwania przez ufoludki i laski, które zamiast ratować wszechświat, wolą kłócić się o to, kto ma dzisiaj zmywać naczynia w twojej sypialni. Planuję wydawać mój bełkot nazywany blogiem co parę dni (chyba, że zapomnę, to rzadziej), o ile oczywiście będę miał wenę na pisanie. Trzymajta się wariaty! Do następnego!