Zważaj na to, czego sobie życzysz
Filmy oparte na grach.
Mokry sen każdego gracza, który wychowywał się z grami przed rokiem 2000.
Było tego mało, a dobrych to już prawie wcale. Pamiętam jak dziś, poszedłem z sąsiadem o 10 lat starszym na mortal kombat do kina. To chyba jedyny film z tamtego okresu, który jest oparty na grach i można go nazwać dobrym. Nie jest to arcydzieło, ale chyba najlepiej oddaje ducha gry. Była potem 2 część, nie tak dobra jak jedynka, ale nadal spoko, potem nawet serial kręcili. Nie bez powodu też użyłem do miniatury plakatu do Postal od Uwe Bolla, który to obrał sobie w pewnym momencie swojej kariery, kręcenie filmów na podstawie gier, skutecznie robiąc z nich niesamowite paździerze. W tym jedynym przypadku mu wyszło, ale chyba tylko dlatego, że sama gra jest mocno irracjonalna. Kto nie widział, zapraszam na seans
Obejrzane? Świetnie! Wracamy do tematu.
Więc jako ten młody szczaw, zapaleniec gier wideo, zawsze marzyłem o filmach na podstawie gier. Każdą premierę, młody ja celebrował niczym pielgrzymkę papieża. Doom z the Rockiem, Resident Evil z Milą Jovovich, Tomb Raider z Angeliną Jolie czy pierwsza próba przeniesienia Silent Hill na ekran - człowiek czekał, szedł do kina i wychodził z niego mniej lub bardziej zadowolony. Nie było tego dużo, jak już wspominałem na początku, ale za każdym razem, liczyło się na widowisko idealne. Z czasem gry zaczęły wchodzić do mainstreamu, a filmy na ich podstawie zaczęły być czymś bardziej normalnym. Obecnie przyszło mi żyć w czasach, gdzie przestałem się pytać czy, tylko kiedy dana gra/seria otrzyma film live action bądź animowany. Czy jestem z tego powodu zadowolony? I tak i nie. Niektóre produkcje są całkiem znośne, niektóre idealne, a inne bazują tylko na na tytule. Niejednokrotnie wręcz nie chce ich nawet oglądać lub oglądam je z mocną dawką sceptycyzmu. Tragicznie dobrani aktorzy, historia nie mająca wiele wspólnego z oryginałem, czy też jakieś dziwne wizje reżyserów - którzy wiedzą lepiej czego chcą widzowie. Dostaliśmy w przeciągu kilkudziesięciu godzin informacje o dwu castingach. Wiemy kto zagra ojca z depresją po utracie żony (bo Kratos to nie jest, ten należy do Greckiej sagi, a nie skandynawskich lasów) i kto będzie trzecią już twarzą filmowej Lary Croft. Czy czekam na te produkcje? Zupełnie nie, mimo mej miłości do obydwu gier. Skandynawskie wydanie GOW mocno mnie zmęczyło. Do tego stopnia, że 2 części nie skończyłem i porzuciłem ją niewiele później gdy spotyka się Angbrodę. Tomb Raider? Cholera wie co oni tam planują. Po ostatnim "dziele" netflixa w tym temacie, panna Croft zupełnie mnie nie interesuje.
Oczywiście nie jest tak, że są same złe produkcje. Do kin za chwilę wejdzie kolejny, nowy, silent Hill, który widać, że mocno bazuje na 2 części, a fallout od Amazonu całkiem nieźle oddaje realia gry (choć ponoć są tam jakieś nieścisłości z New Vegas, ale nie jestem aż tak wielkim fanem by wytykać jakieś błędy). Tak czy owak, filmy na podstawie gier to już jest norma w kinie. Filmy i seriale na ich podstawie to lukratywny biznes, a samo granie już dawno przestało być powodem do wstydu w starszym wieku. Czy jest się z czego cieszyć? Zależy jak na to spojrzeć. Jesteś purystą, chcesz tę historię zobaczyć na dużym ekranie jeszcze raz tak samo? Zaopatrz się w nerwosol, bo najpewniej się zawiedziesz. W Uncharted to ulep scen z gier, z bezsensowną fabułą, gdzie Mark Wahlberg byłby lepszym Drakiem niż golden boy Sony. Natomiast TLOU od HBO, to tragiczny casting, piękna scenografia i efekty i dziwna narracja, gdzie serial stara się być wierny oryginału, ale też po cichu chce przemycić swoje własne pomysły. Najbardziej spitolonym serialem był natomiast Resident Evil z "naszą" Ellą Balinską w roli głównej i nieżyjacym już niestety Lancem Reddickiem w roli Alberta Weskera. Serial był tak zły, że netflix olał sprawę po pierwszym sezonie, bo widzowie nie zostawili na nim suchej nitki. Na ekran też udało się przenieść Gran Turismo, które mimo, że był dość z początku absurdalnym pomysłem, pokazał dość ciekawą historię.
Jakie są wasze przemyślenia? Macie swoje ulubione filmy lub seriale na podstawie gier? Dajcie znać w komentarzach