Blog użytkownika ColaV

ColaV ColaV 24.10.2020, 10:09
The Last of Us: Part II - Opinia
1329V

The Last of Us: Part II - Opinia

Tekst nie zawiera absolutnie żadnych spoilerów fabularnych, więc kto jeszcze nie grał, może czytać bez obaw. Poniższe wypociny, to tylko moja opinia na temat The Last of Us 2.

Po dziś dzień zastanawia mnie, jakim cudem The Last of Us 2 zgarnęło tyle dyszek na całym świecie w growych mediach. Zawsze byłem zdania, że gra na dychę to pozycja idealna, bądź niemal bliska perfekcji w każdym aspekcie. Taka której niemal nic nie można zarzucić, wyznaczająca nowe standardy oraz trendy na najbliższe lata. Nie staram się tu negować TLO2 na siłę, ale nie potrafię być też obojętnym na wyrwane niemal z kosmosu maksymalne noty jakie zgarnęła gra.

Nie mam problemu z tym, że dla Ciebie drogi czytelniku TLOU2 jest tytułem 10/10, grą generacji czy innym growym objawieniem, bo każdy z nas ma prawo do własnej oceny oraz opinii. Co innego w przypadku recenzentów, którzy wystawili grze maksymalną notę w mediach, bo ta mistyczna ocena jaką w moim odczuciu jest 10/10, powinna być OBIEKTYWNIE rozpatrywana i przyznawana tylko dla prawdziwych białych kruków. Zgodzę się, że każda recenzja powinna być w pewnym stopniu oczywiście subiektywna, jednak przy wpisywaniu finalnej oceny w rubrykę, moim zdaniem powinno się chłodnym i obiektywnym okiem zweryfikować ocenę jaką mamy zamiar wystawić. 

Moda na sukces

W zawistnych odmętach internetu trafiłem kiedyś na bardzo trafny komentarz odnośnie innego tytułu, który utkwił mi w pamięci do dziś i pasuje do historii przedstawionej w grze niegrzecznych piesków idealnie, a brzmiał on mniej więcej tak - ''Szokującą historię jest bardzo łatwo napisać, a dobrą bardzo ciężko''. Ta w TLOU2 taka właśnie jest - tylko szokująca. I nie mam tu na myśli tego w jakim kierunku poszli scenarzyści traktując poszczególnych bohaterów, bo sam pomysł na fabułę nie jest zły, niestety już jej egzekucja pozostawia sporo do życzenia. Porządnie napisana historia nie powinna zawierać nielogicznych wyborów bohaterów, dziur fabularnych, nagłych zmian zdań postaci ot tak, bez uzasadnienia, czy sytuacji wdrożonych na siłę tylko po to, by szybko rozwiązać jakiś problem.

Te wszystkie błędy występują w historii jaką opowiada TLOU 2. Same aspekty fabularne nie pozwalają w moim odczuciu wystawić tej grze maksymalnej noty, tym bardziej dlatego, że to przecież opowiadana historia gra tu główne skrzypce. Nawet odcinając się od charakterów postaci jakie zostały nakreślone w jedynce i przymykając oko na głupoty jakie wyprawiają w scenkach bohaterowie, ciężko przełknąć momenty, kiedy autorzy tanimi zagrywkami próbują wywołać w nas różnego rodzaju uczucia. Tempo narracji również zostało źle zbalansowane. Czasem przez kilka godzin skradamy się i mordujemy, by następnie kolejne godziny spędzić na łażeniu i słuchaniu dialogów. Na ukończenie przygody potrzeba dobrych trzydziestu godzin i momentami niektóre fragmenty gry wydawały mi się niepotrzebnie wciśnięte nie wnosząc nic poza wydłużeniem rozgrywki. Na minus zaliczam też większość nowych postaci poza kilkoma wyjątkami. Niestety większość  nowych twarzy jakie dane jest nam poznać zwyczajnie nie porywa i bardzo szybko można zapomnieć jak się nazywają.

      

Papierek po cukierku

TLOU2 to absolutny majstersztyk techniczny ze słabo poprowadzoną narracją i licznymi niedociągnięciami w fabule. Po to pokonujemy kolejne etapy tej pozycji, żeby zobaczyć następną scenę i poznać dalsze losy bohaterów. Chodzi więc w głównym stopniu o historię, bo to ona napędza ten tytuł. Sytuację z TLOU 2 porównał bym do grania w pięknie wyglądającą grę wyścigową z kompletnie skopanym modelem jazdy, albo FPSa z powalającą oprawą, lecz  brakiem uczucia mocy giwer z których siejemy piekło. Oprawa to tylko jedna ze składowych gry aspirującej do miana tytułu na 10/10. Sama rozgrywka jest dobra, stanowi rozwinięcie dobrze znanych mechanik z pierwszej części, plus wprowadza kilka nowości. No i właśnie, jest co najwyżej dobrze, na pewno nie odkrywczo i daleko od ideału. Na pewno dodanie możliwości czołgania było dobrym pomysłem, bo pasuje to bardzo do skradankowego charakteru rozgrywki i wpasowuje się świetnie w klimat. Crafting przedmiotów wraca ze zdwojoną siłą, tak samo jak przeczesywanie lokacji w celu pozyskania przedmiotów i amunicji. Nowi przeciwnicy chociażby w postaci psów też wypadają w porządku i wprowadzają pewne urozmaicenie, ale w ogólnym rozrachunku gameplay nie jest tutaj niczym, czego byśmy wcześniej nie widzieli i jest wykonany ''tylko'' poprawnie. Piszę ''tylko'', bo od gry która zgarnia maksymalne noty w mediach oczekuję znacznie więcej. Kilka sprawdzonych  mechanik nie tworzy perfekcyjnego całokształtu dla pozycji, która zgarnia maksymalne noty.

Smutna Ellie

Naughty Dog straciło w moich oczach bardzo wiele, a ja sam zastanowię się porządnie dwa razy sięgając po tytuł przy którym ma pracować Neil Druckmann, bo odkąd przejął on pałeczkę reżyserską po Amy Hennig, widać że coś złego zaczyna się dziać w Naughty Dog. Odnoszę wrażenie, że Druckmann zamiast skupić się na tym co ważne, czyli pisaniu dobrych, przemyślanych scenariuszy, za dużo uwagi poświęca  na tematy typu jakiej orientacji seksualnej są jego bohaterowie oraz jaki mają kolor skóry. Czy to, że jedna z bohaterek gry ma łapy większe od Pudziana, to również przypadek, a może jednak celowy zabieg nakreślenia kobiety silniejszej od faceta? Niektóre decyzje twórców wydają się być dodane zupełnie bez sensu. The Last of Us 2 to kontynuacja, która nigdy nie powinna powstać, a już na pewno nie w takiej formie jaką otrzymaliśmy. Mój największy growy zawód tej generacji i gra na obiektywne 7/10, gdzie ocenę winduje w górę oprawa oraz  niesłychane przywiązanie do detali... tylko szkoda, że nie tych fabularnych.

   

Tagi: The Last of Us: Part II

Oceń notkę
+ +25 -

Oceń profil
+ +15 -
ColaV
Ranking: 5770 Poziom: 23
PD: 1944
REPUTACJA: 542