Blog użytkownika lechu

lechu lechu 30.08.2016, 10:45
Garść gier w mojej kieszeni
3056V

Garść gier w mojej kieszeni

Obecne konsole nie do końca spełniają moje oczekiwania co do treści i formuły jakiej oczekiwałbym "on the go". Dlatego też, z pełną premedytacją zgrzeszę i w niniejszym wpisie zarzucę mało typową jak na P(e)PE listą. Listą 10 gier które od dłuższego czasu okupują dobrych paręnaście GB w pamięci mojego ajFona.

Witam po (standardowo) bardzo długiej przerwie, na moim blogu. Tym razem będzie growo, ale trochę nie typowo. Zdaję sobie sprawę z tego że wiele osób powszechnie hejtuje tutaj gry "na komórki", bo sterowanie, bo bateria szybko pada, bo... sterowanie itd. Ja jednak od pewnego czasu w grach "na komórki" znajduję sporo uciechy. I to na tyle sporo że od pewnego czasu idąc "w miasto" coraz częściej rezygnuję z dodatkowego balastu jakim jest Vita bądź 3DS. Inna sprawa że obecne konsole nie do końca spełniają też moje oczekiwania co do treści i formuły jakiej oczekiwałbym "on the go". Dlatego też, z pełną premedytacją zgrzeszę i w niniejszym wpisie zarzucę mało typową jak na P(e)PE listą. Listą 10 gier które od dłuższego czasu okupują dobrych paręnaście GB w pamięci mojego ajFona. Mając te 10 gier przy doopie, żadna kolejka do lekarza czy nawet wizyta w centrum handlowym z rodziną mi nie straszna. Proszę też aby niniejszego zestawienia nie traktować jako Top10. Fakt, że początkowo miało nim być, ale jak zacząłem się tak zastanawiać, liczyć i kalkulować, szybko stwierdziłem że na iOS/Andro jest tyle dobrych gier że wysupłanie z tego 10 najlepszych tytułów jest po prostu ku#wa niemożliwe. No, to tyle tytułem wstępu, lecimy. Kolejność raczej przypadkowa.

Need For Speed: No Limits [iOS, Android]

Serii NFS nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, wszak wyścigowe IP elektroników funkcjonuje na rynku już od ponad dwóch dekad i w trakcie swojej ponad dwudziestoletniej historii, seria gościła chyba na każdej liczącej się platformie. No Limits to ostatnia i - po mocno przeciętnych w mojej ocenie Most Wanted i Hot Pursuit, naprawdę udana odsłona kieszonkowego cyklu. W przeciwieństwie do poprzedników, tytuł ten dystrybuowany jest w formie znienawidzonego przez wielu modelu free to play. W tym wypadku nie jest to jednak wadą rzeczonej pozycji, a jeżeli to co najwyżej niewielką. Bo chociaż mikrotransakcje wcale nie są tutaj takie mikro jak sugerowała by nazwa, tak za sprawą zdobywanej cyklicznie w grze waluty (złota) możemy bez większych przeszkód do tankować nasz bak wirtualnym paliwem, które i tak regeneruje się w tempie jednej jednostki na kilka minut.

Sama gra skonstruowana została ewidentnie pod urządzenia mobilne, wyścigi są tutaj krótkie acz treściwe, często też jeden większy błąd już na początku przekreśla nasze szanse na zaliczenie danego eventu. Gra prócz bardzo dobrej grafiki (Vitowy NFS:MW może się schować) charakteryzuje się też nie tylko niezłym modelem jazdy ale i (o zgrozo, nie sądziłem że kiedykolwiek to napiszę pod adresem gry na iOS) sterowania. Tak, sterowania. Autogaz to standard w komórkowych ścigałkach, zresztą przy tak arcadowym modelu jazdy sprawdza się bardzo dobrze, dotknięcia po prawej/lewej stronie ekranu odpowiadają za skręt, przesunięcie paluchem w górę ekranu to odpalenie nitro a przesunięcie w dół to "łapa" która w połączeniu ze skrętem skutkuje wprowadzeniem fury w efektowny poślizg. Najbardziej do gustu przypadł mi oczywiście ostatni element który już po chwili okazuje się na prawdę udanym i o dziwo bardzo intuicyjnym rozwiązaniem. Aż dziw bierze że dotąd żaden inny developer nie wpadł na tak z pozoru proste, ale jakże skuteczne rozwiązanie. Tytuł ma oczywiście swoje wady - zdobywanie kolejnych fur zajmuje sporo czasu, gra z racji pewnej powtarzalności nie nadaje się na posiedzenia dłuższe niż po 15-20 minut, a do tego tytuł dość szybko drenuje baterię. Elektronikom w przypadku No Limits udało się jednak uchwycić coś co sprawia że z niekłamaną przyjemnością odpalam ten tytuł na dosłownie kilka minut dziennie. Zebrać darmowe fanty, zaliczyć ze 3-4 wyścigi. Tylko tyle i aż tyle.

Transistor [iOS, PS4, PC]

Transistor to druga po popularnym Bastionie gra studia Supergiant Games. O ile pierwsza produkcja studia nigdy jakoś specjalnie mnie nie zainteresowała, o tyle Transistor urzekł mnie już od pierwszej prezentacji. Znakomita oprawa, doskonała ścieżka dźwiękowa, ciekawa bohaterka, fabuła i klimat... ba, co ja piszę. KLIMAT który po prostu wylewa się z ekranu. Z RPGiem tym miałem się co prawda rozprawić na PS4, ale trochę przyspałem po cichu licząc że gra ukaże się także na Vicie. Tytuł tym czasem owszem, wylądował ale zamiast na PSV to na Applowskim App Store. Dlatego nie czekając już na dalszy rozwój wypadków, sięgnąłem po kieszonkową wersję. A ta jest znakomita. Port skonstruowany na potrzeby iOS w zasadzie niczym nie różni się od "dużej" wersji. Dodano jedynie drugi model sterowania, opracowany właśnie z myślą o ekranie dotykowym i szczerze mówiąc jest on na tyle satysfakcjonujący że nawet nie próbowałem grać w wykorzystaniem wirtualnego kontrolera. Co ciekawe, gra na iOS dostępna jest również w języku polskim. Szkoda że developer dość skutecznie omija Androida, ale cóż, to akuratnie nie jest mój problem ;-)

Brothers: A Tale of Two Sons [iOS, Android, WP, X360, PS3, XO, PS4]

Przygodówka traktująca o historii dwóch braci poszukujących leku dla chorego ojca zadebiutowała na platformach siódmej generacji w 2013 roku. W dwa lata później pojawiła się również na PS4/XO i wreszcie dotarła na platformy mobilne. Z racji stosunkowo prostego modelu sterowania, bardzo dobrze sprawdza się na ekranie dotykowym. Fakt, można mieć lekkie problemy gdyż jedna "gałka" odpowiada za poruszanie jednym z braci, druga - drugim. Ale to kwestia przyjętej koncepcji sterowania a ta po chwili przyzwyczajenia, nie powinna sprawiać większych problemów. Sama gra została bardzo pozytywnie przyjęta zarówno przez graczy jak i recenzentów, co zresztą nie powinno szczególnie dziwić. Fajny klimat, nieco tkliwa historia i udane połączenie elementów zręcznościowych z logicznymi sprawiają że w Brothers gra się po prostu bardzo przyjemnie. Oprawa wersji komórkowej, choć nieco urposzczona względem dużych konsol/PC nadal trzyma przyzwoity poziom co w dużej mierze jest zasługą Unreal Engine. Krótko mówiąc - Szwedzi dali rade. Polecam.

Halo: Spartan Assault/Strike [iOS, WP, PC, X360, XO]

Halo to kolejne uniwersum raczej kojarzone z dużymi konsolami i PC. Decyzja Microsoftu o wydaniu spin offa dedykowanego urządzeniom przenośnym była więc nieco zaskakująca. Tym większym zaskoczeniem był fakt że gra prócz Windows Phone – wydawać by się mogło, macierzystej platformy MSu, pojawiła się również na sprzęcie sygnowanym logiem nadgryzionego "japka" zwanego dalej ogryzkiem (sorry, musiałem). Rozumiem jednak że była to decyzja czysto biznesowa, wszak popularność słuchawek z systemem okienkowym stanowi margines przy udziałach konkurencji spod szyldu gugla i ogryzka. Tak czy inaczej, taka decyzja mnie osobiście cieszy, bo zakupu słuchawki z WP nie planowałem i raczej nie przewiduję żeby miało się to zmienić, a sama gra z pewnością jest warta uwagi. Jak na rasowego spinnoffa przystało, nie mamy tu jednak do czynienia z FPSem. Kieszonkowe Halo to raczej coś na wzór starego Killzone: Liberation [PSP] - twin stick shooter osadzony w znanym uniwersum. Co najważniejsze, tytuł jest na prawdę bardzo dobry. Zresztą, gdyby nie był, prawdopodobnie nie dorobił by się wydanego w dwa lata później sequela (Spartan Strike). Chronologicznie, przedstawiona historia wpisuje się między wydarzenia z 3 i 4 części cyklu co szczerze mówiąc przyjmuję na wiarę bo sam przygodę z głównym nurtem serii zakończyłem właśnie na jej trzeciej odsłonie. Model sterowania choć wymaga chwili przyzwyczajenia, został dobrze przemyślany i sprawdza się nad wyraz dobrze. Gra na małym ekranie wygląda bardzo ładnie, a zaliczenie wszystkich misji zajmuje kilka do nawet kilkunastu godzin zabawy.

Broken Sword: The Shadow of the Templars [iOS, Android, PC, Wii, NDS]

Ten tytuł to już prawdziwy klasyk. Po dziś dzień pamiętam jak z wypiekami na twarzy zagrywałem się w pierwotną wersję tego klasycznego point&click'a na starusieńkim szaraku. Shadow of the Templars to pierwsza odsłona bardzo lubianego przeze mnie cyklu przygód George Stobbarta. Cyklu który niestety wraz z trzecią odsłoną serii kompletnie się pogubił i dopiero za sprawą wydanej nie tak dawno "piątki" wrócił na właściwe sobie tory, choć wciąż w nie do końca udanym wydaniu. Przemilczmy jednak trudne losy serii, bo Shadow of the Templars, oraz sequel The Smoking Mirror to jedne z najlepszych klasycznych przygodówek jakie gościły na ekranach telewizorów i monitorów na przestrzeni ostatnich 20 lat. Tytuł dostępny na iOS/Andro to wersja The Director's Cut która debiutowała w 2009 roku na platformach Nintendo - Wii oraz NDS. Tytuł względem pierwowzoru może pochwalić się nie tylko solidnie zremasterowaną oprawą, ale też nieco innymi niż w oryginale zagadkami oraz dodatkowymi sekcjami w których dla odmiany wcielamy się w Nico Collard, miejscową dziennikarkę i nieodłączną towarzyszkę głównego bohatera.

Lili: Child of Geos [iOS, PC]

Kolejna sympatyczna przygodówka na liście. Śliczna, kolorowa grafika 3d (Unreal Engine), fajny bajkowy klimat, dziwna wyspa zamieszkała przez jeszcze dziwniejszych mieszkańców, miks zagadek logicznych i średnio wymagających elementów zręcznościowych. Tytuł ma już ładnych parę lat na karku (po raz pierwszy miałem okazję zagrać jeszcze na iPhonie 4s), a mimo to wciąż potrafi mnie zauroczyć. A najfajniejsze jest to że chociaż ograłem setki gier to sam nie bardzo wiem do jakiej pozycji mógłbym tytułową Lili porównać. Dla mnie to takie trochę skrzyżowanie Zeldy z Sybierią. Jedyne co z początku może przeszkadzać to trochę dziwny model sterowania postacią przyjęty przez twórców gry w wersji iOS. Wymaga chwili przyzwyczajenia.

This War of Mine [iOS, Android, PC, PS4, XO]

Pierwsza i jedyna gra w "zestawieniu" która może pochwalić się polskim rodowodem. O TWoM napisano swego czasu tyle że nawet nie wiem czy jest sens ją bliżej przedstawiać. Gra trochę przypomina nieobecnego na liście Fallout Shelter. O ile jednak produkcja Bethesdy ma barwny i mocno żartobliwy klimat, o tyle TWoM jest grą smutną, ponurą i bardzo na poważnie. Ten ciężki, depresyjny klimat to tak na prawdę kwintesencja produkcji, która ma nie tyle "bawić" co uderzyć trochę głębiej. Sama gra od początku wyglądała mi na tytuł który o wiele lepiej pasuje do tabletu bądź smartfona niż PeCeta i/lub dużego ekranu. I tak też w rzeczywistości jest. Interfejs dotykowy sprawdza się tutaj bardzo dobrze, a jedyne co może przeszkadzać w zabawie to stosunkowo wysoki poziom trudności. Ale o to też w tym tytule chodziło więc narzekanie na częsty game over w produkcji rodzimego 11 bit studios to jak narzekanie na liczne zgony w Soulsach czy Monster Hunterze.

Fahrenheit: Indigo Prophecy [iOS, Android, PC, PS2, Xbox, PS4]

Fahrenheit to druga i ostatnia multiplatformowa gra stworzona przez zespół Quantic Dream. Zanim jednak Francuzi z Davidem Cage'm na czele rozpoczęli klepać tytuły wyłącznie na platformy Sony, stworzyli gameplay'owe podwaliny do swoich kolejnych projektów dziś określanych w branży gier mianem cinematic experience, gier filmowych, filmów interaktywnych itd. itp. W rzeczywistości jest to przygodówka "trochę grana, trochę oglądana" - taki swoisty miks żywego gameplay'u, QTE i wstawek na enginie gry, gdzie w zależności od podjętych przez grającego akcji i/lub decyzji otrzymujemy różne rezultaty finalnie mając mniejszy bądź większy wpływ na dalszy rozwój wydarzeń. To co odróżnia produkcje QD od gier innych developerów to oczywiście niebanalny klimat i solidna fabuła. Co prawda w Indigo Prophecy zastosowano trochę dziwny twist fabularny który w mojej (i chyba nie tylko) ocenie psuje efekt całości, niemniej jednak to wciąż bardzo ciekawa i oryginalna gra. Wersja dostępna na iOS/Androida to wersja remasterowana względem oryginału pamiętającego czasy Playstation 2. Co prawda poprawki wizualne są w mojej ocenie mocno dyskusyjne, ale przynajmniej tytuł działa w nowożytnej rozdzielczości. Kto nie grał, zdecydowanie powinien spróbować. Ja od dłuższego czasu obiecuję sobie że wreszcie ukończę ten tytuł.

Magic Duels [iOS, PC, XO]

Mimo iż karcianek na systemy mobilne mamy co nie miara, mnie tak na prawdę mało który tytuł był/jest w stanie przykuć do ekranu na dłużej niż kilka minut. Jedną z takich gier był znakomity Assassin's Creed: Recollection [iOS] który niestety jakiś czas temu decyzją Ubisoftu został usunięty z App Store. Jego miejsce w moim telefonie zajął więc ostatni Magic. Samego Magica chyba szerzej przedstawiać nie trzeba. MtG to chyba najpopularniejsza karcianka na świecie, w której fizyczną wersję sam zagrywałem się przez ładnych kilka lat będąc jeszcze w liceum. Magic Duels to po prostu kolejna edycja cyklu Duels of the Planeswalkers wydawanego przez Wizards of the Coast od 2009 roku. Sam tytuł dystrybuowany jest w formacie F2P, ale jeżeli będziemy chcieli trochę bardziej rozbudować nasz deck, trzeba wziąć poprawkę na mikropłatności. Sorry folks, no bonus this time.

Monster Hunter Freedom Unite [iOS, PSP, PS2]

No tak... Tej gry po prostu nie mogło zabraknąć w mojej kieszeni. Fanem serii zółto-biebieskich jestem od lat, a MHFU to w mojej ocenie wciąż najlepsza po MH4U [3DS] odsłona cyklu. Ktoś mógłby się zastanawiać po co mi to skoro mam Vitę i 3DSa. Odpowiedź jest banalnie prosta - bo telefon mam przy sobie ZAWSZE, a Vita/3DS to mimo mojej ogromnej sympatii do handheldów, kolejny "klamot" do noszenia w kieszeni. Pal licho jak mam przy sobie torbę/plecak. Ale często idę gdzieś "z biegu" gdzie nie ma czasu/miejsca na to żeby targać ze sobą kolejne urządzenie. I właśnie w takich chwilach w sukurs przychodzi mi telefon.

Sama gra jest już mocno leciwa. Wersja bazowa tego tytułu debiutowała jeszcze na PS2, Unite stanowiący rozszerzenie "dwójki" pojawił się na PSP w roku 2008, a rzeczona wersja iOS debiutowała na iPhonach i iPadach w roku 2014. Chociaż core gameplayu nie uległ zmianom, tak wydanie gry na iOS wymusiło kilka zmian. Przede wszystkim przemodelowano interfejs i sterowanie, tak aby tytuł był (choć trochę) grywalny na ekranie dotykowym. Skutek? O dziwo, nie najgorszy. Szału oczywiście nie ma, ale i tak jest stosunkowo nie źle. Dodano znany z nowszych części autotracker dla kamery który działa na tej samej zasadzie co w odsłonach z 3DSa, itemy są pod ręką w formie przewijanego paska u dołu ekranu, dodano też przyciski kontekstowe. Wyraźnej poprawie uległa też sama grafika, dzięki czemu gra wygląda zdecydowanie lepiej niż w oryginale. Tytuł obsługuje też multiplayera i zewnętrzne kontrolery. Póki co nie bawiłem się ani jednym ani drugim, ale fakt to warty odnotowania.

I to by było tyle na dzisiaj. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego że nie wyczerpałem tematu, a na moim telefonie znajduje się jeszcze kilka innych, wcale nie gorszych tytułów. Nie chcę jednak tutaj nikogo zanudzać, stąd ograniczyłem się jedynie do opisu powyższych pozycji. Część z nich można sprawdzić za "free", większość niestety będzie wymagała wysupłania tych kilku ojro z kieszeni. W mojej ocenie jednak warto... Warto zobaczyć dlaczego gry "na komórki" tak skutecznie zabijają urządzenia dedykowane.

Przepraszam też za brak dokładnej kategoryzacji platform w przypadku tytułów opisanych jako dostępne na "PC". Poszczególne gry dostępne są w ramach różnych platform/systemów - Windows, Linux, Steam, niektóre również na MAC. Po prostu nie chciało mi się dokładnie sprawdzać która gra na której platformie jest dostępna a na której nie, a z racji (mimo wszystko) konsolowego charakteru portalu stwierdziłem że nie będzie to jakimś szczególnie wielkim nietaktem.

Tagi: gry mobilne mobile mobilne granie

Oceń notkę
+ +38 -

Oceń profil
+ +98 -
lechu
Ranking: 24 Poziom: 80
PD: 64047
REPUTACJA: 44346