Blog użytkownika Crowley

Crowley Crowley 20.01.2020, 18:54
Słów kilka o najgorszym Gothicu
204V

Słów kilka o najgorszym Gothicu

"Najgorszy z Gothiców" stanowi jedno z moich najwcześniejszych growych doświadczeń i zdecydowanie był prekursorem mojego zamiłowania do gier. Mniej więcej od tej właśnie abominacji serii Gothic na dobre zaczęła się moja przygoda z klawiaturą, myszką i padem.

Chciałoby się rzec: "Zaraz ! Gościu ! Co z Gothiciem pierwszym albo drugim ? Wszystkim wiadome jest przecież że trzecia część to najgorsza gra z cyklu !" Otóż, może to i prawda. Nie neguję w żadnym wypadku wielkości pierwszych dwóch odsłon. Zwyczajnie, nie spędziłem z nimi tylu pięknych godzin.



Cholera, nie wiecie nawet jak bardzo brakuje mi tej dziecięcej "ślepoty" na niedoskonałości. Patrzenia oczami wielkimi jak piątki we wszystko co urzekające, jednocześnie nie zwracając kompletnie uwagi na wszelkie skazy tego, co postrzegałem jako diament. 
A skaz było mnóstwo, w końcu omawiam niesławną trzecią część kultowej i ukochanej w naszym kraju serii Gothic. Tak, Gothic 3 miał wiele wad. Jednak istotne jest to, że uświadomiłem sobie ten fakt lata później jak już podrosłem. Jako dziecko nie dostrzegałem licznych błędów, drewnianego i kiczowatego systemu walki czy wyjątkowo przydługiego czasu ładowania lokacji. Pamiętam że te ekrany ładowania dla mnie jako dziecka nie były wcale męcząco długie.
Słuchałem muzyki - zawsze tej samej - puszczanej za każdym razem podczas ładowania lokacji. To nie była dla mnie kara, to była immersja. Jeszcze bardziej podpalony i oczarowany wracałem do rozgrywki. Tak, tak, dla mnie 14 lat temu nawet te "loadingi" obficie wylewały z ekranu klimat wiadrami.
Wielka szkoda stała się, gdy większość odbiorców odbiła się od tej gry ze względu właśnie na jej niedopracowanie. Nie ma się czemu dziwić, każdy dojrzalszy gracz na te czasy, jeśli nie był nienaturalnie cierpliwym człowiekiem - skreślał "trójeczkę" na starcie. Na szczęście jednak, ja byłem jeszcze dzieckiem. Zdołałem w tą grę zagrać i ją skończyć (wiele razy). Dzięki temu mogłem doznać tego czaru, absolutnie niepowtarzalnego przeżycia które w moim serduchu i głowie zostanie prawdopodobnie na wieki wieków. 

Dla zainteresowanych podsyłam link do melodii z ekranu ładowania. Ta ścieżka dźwiękowa serio potrafiła się zacząć, skończyć i zacząć raz jeszcze - podczas jednego ładowania ! Świetna sprawa ! 


Wolność którą miałem w Gothicu hipnotyzowała. Powalałem tych wszystkich orków już w prologu, a później mogłem wedle woli jako jednoosobowa armia odbijać wioski spod jarzma bata i topora, układając sterty z orkowych trupów. Czułem się wyjątkowym orzeszkiem w tym magicznym świecie. Nie mogłem się doczekać z każdym rozwinięciem Bezimiennego o nowe czary, czy wyposażenie go w nowe bronie aby siać terror...to znaczy sprawiedliwość, na co rusz to nowe sposoby. Odkrywanie nowych miejsc czy wertowanie YouTube'a w celu odnalezienia konkretnych lokalizacji, skarbów lub przeciwników. Nawet wykorzystywanie glitchy w grze na własną korzyść były zabawnym uzupełnieniem.



No i oczywiście dubbing, nasza niesamowita polska lokalizacja językowa, której nie da się nie skojarzyć z Bezimiennym, Diego czy Xardasem gdy aktorów usłyszymy w dowolnej innej grze... Warto zaznaczyć że obok Wiedźmina, seria Gothic to jedyne gry jakie osobiście akceptuję z polskim dubbingiem, co więcej, nie wyobrażam sobie żeby grać w nie inaczej. Voice acting - w moim odczuciu niemal ożywiał te postaci i nadawał im własnego, wyjątkowego charakteru. Bohaterowie nie byli jałowi ani obojętni nam jako graczowi. Diego czy Xardas to postaci już klasyczne, są tym czym Morrigan jest dla Dragon Age. Garrus czy Mordin dla Mass Effect. Triss, Jaskier czy Paser Talar dla Wiedźmina...myślę że wiecie co mam na myśli.

Gothic zawsze dopuszczał pewien rodzaj wolności w kwestiach które mogą nie przyjść od razu do głowy, jak na przykład dostawanie się w miejsca w które nie powinniśmy się dostawać na danym etapie rozgrywki czy kradnięcie przedmiotów, na które zasłużyć powinniśmy sporo później. To wszystko dodawało tej grze specyficznego uroku.

Jeśli jest coś w czym Gothic 3 absolutnie nie ustępuje poprzednim odsłonom nawet na krok, a wręcz maszeruję z nimi dumnie ramię w ramię - jest to klimat. Mogę to oświadczyć z podniesioną głową, całkowicie bezwstydnie i na tym polu nikt nie udowodni mi, że jest inaczej.
Klimat oraz ścieżka dźwiękowa i w celu nadania odpowiedniego tonu, niczym wisienka na torcie obowiązkowo przypomnieć o sobie musi fantastyczna, fenomenalna, wybitna, ponadczasowa, kultowa, rewelacyjna, wyjątkowa, legendarna...Vista Point !

Tagi: Gothic Gothic 3: Zmierzch Bogów

Oceń notkę
+ +2 -

"It's an RPG boys, story doesn't matter"
Oceń profil
+ +9 -
Crowley
Ranking: 2614 Poziom: 32
PD: 5006
REPUTACJA: 1160