Blog użytkownika Evo24

Evo24 Evo24 08.03.2020, 23:55
Kilka słów o Mortal Kombat
479V

Kilka słów o Mortal Kombat

Mortal Kombat to seria mi bliska. Jako że najnowszą odsłonę mam za sobą to chciałbym podzielić się swoimi wrażeniami z każdej głównej odsłony. Zapraszam do kanapki z krwią.

Najgorszy jest wstęp. W przypadku Mortal Kombat to nie mam zielonego pojęcia jak zacząć. Jedyne co mogę powiedzieć na start to....Mortal jest często porównywane do telenoweli z mnóstwem wątków i długą historią. Można to lubić lub nie. Ja to lubię, bo mimo wszystko wydaje mi się fajnie opowiedziana, ciekawa i wciąga. Uwielbiam systemy walki w tych grach, uwielbiam postacie w tej serii, uwielbiam muzykę (która momentami jest słaba), oraz jej przerysowaną brutalność. Część mniej interesującą mamy z głowy, więc przejdźmy do mięska.

Mortal Kombat (1992)

Znalezione obrazy dla zapytania: mortal kombat 1992

Zaznaczę, to nie była moja pierwsza gra z tej serii. Moją przygodę zacząłem z odsłonami na PS2, a serią zainteresowałem się na serio przy dziewiątej serii. Jednak wypadałoby ograć pierwszą część, która jest dzisiaj kultowa. W końcu to dzięki niej mamy teraz ograniczenia wiekowe w grach, którymi rzadko kiedy się przejmujemy w naszym kraju. Tak więc pierwszy Mortal…...jest dalej dobry. Bardzo się zestarzał, ale da się wykrzesać z niego radość. Grafika, ilość postaci...ok. To początki. Można to tak wyjaśnić, chociaż w grafice robi wrażenie stworzenie postaci w zupełnie inny sposób niż konkurencja. Walka jest bardzo prosta, każda z postaci ma swoje specjalne zdolności itd. Generalnie można by powiedzieć ,,to bijatyka jak każda inna z lat 90, ale ze zeskanowanymi aktorami". I tu wchodzi doskonale nam znana brutalność, która wywraca to zdanie do góry nogami. Może dzisiaj nie robi to tak ogromnego wrażenia, ale krew po ciosach czy wykończenia tzw. ,,Fatality" było czymś ogromnym. Same fatale to klasyki same w sobie. Są brutalne, są charakterystyczne, a dzisiaj mogą być traktowane jak zwykłe wykończenia przeciwnika. W końcu oderwanie głowy nie robi już szumu. Można to wykonać w prawie co drugiej, krwawej grze. Przyjemną odskocznią było Test Your Might, które polegało na rozwaleniu jakiegoś przedmiotu. 

Fabuła tej gry jak przypadło w starych grach to tylko pretekst do trzaskania sobie po mordach i nie była jakoś szczególnie rozbudowana. Ot, czarnoksiężnik władający duszami Shang Tsung organizuje coroczny turniej Mortal Kombat, gdzie od setek lat zwycięzcą jest czteroręki Goro. W celu wygrania turnieju przystępuje 7 wojowników: Owiany tajemnicą bóg gromu Raiden, reprezentant Shaolin Liu Kang, agentka sił specjalnych Sonya Blade, członek Czarnego Smoka Kano, aktor Johnny Cage, zabójca z klanu Lin Kuei Sub-Zero i piekielny upiór Scorpion. Każdy występujący ze swoim celem np. Cage chciał udowodnić krytykom, że jego umiejętności nie są tylko efektami specjalnymi. Warto również dodać Reptile'a, który był sekretnym przeciwnikiem i w celu pokonania go trzeba było sporo się nagimnastykować. Sama historia była opowiadana przez opisy postaci i zakończenia. I już w latach 90 Midway robiło coś ciekawego z fabułą. Prosta fabuła, ale wprowadzała różnorakie wątki postaci np. wątek zemsty Scorpiona na Sub-Zero czy pościgu Sonyi za Kano. To było fajne jej wykorzystanie. Gra była również znana przez inne sekrety np. możliwość wbicia przeciwnika na kolce w planszy The Pit czy same Fatality. A także krążyła pewna plotka o jeszcze jednej postaci. Jak myślicie, Ermac jest tylko błędem czy faktycznym sekretem ?

Teraz tak. Moje pierwsze wrażenia z tej gry były całkiem pozytywne. Nie oczekiwałem czegoś pokroju Tekkena czy niespecjalnie przeze mnie lubianego Street Fightera, ale na fajną mordobitkę w stylu lat 90. Dostałem to, czego chciałem. Co prawda nie była jakoś rozbudowana, ale jednak. Gra dawała mi frajdę. Największy mój problem z tą gra był taki, że mało było możliwości, a postacie miały niewiele charakterystycznych ciosów. Spodziewałem się średniaka. Wyszło zupełnie inaczej. Oczywiste jest też, że ogram kontynuację, która była najpóźniej ograną przeze mnie odsłoną z pierwszej trójki. Właśnie trójeczka była pierwsza. Jedynkę zagrałem szmat czasu później i było warto. Nie posiedziałem zbyt długo, gdyż pierwsze Mortal Kombat nie jest jakoś długie. Po prostu skończyłem grę 7-mioma postaciami i tyle, lecz zapewniam o jednym. Będę do tego klasyka wracał częściej.

Mortal Kombat II

Znalezione obrazy dla zapytania: mortal kombat II

Mortal Kombat II to typowe ,,więcej i lepiej". Więcej postaci, więcej nowych aren, więcej wykończeń itd. System walki dalej bazuje na tym z jedynki i dalej mu troszkę brakuje rzeczy, ale jest dużo przyjemniejszy i ma jakieś tam dodatki. Grafika jest przyjemna dla oka. Niby gra jest dużo mroczniejsza od poprzedniczki, ale kontrastuje to z żywymi kolorami. Postacie mają więcej do zaoferowania. Po 2 fatality, które wyglądają dużo lepiej od poprzedniczki, więcej specjalnych ciosów oraz po 1 z nowych wykończeń, gdzie dwójka różni się jedynie kombinacją do wykonania. A także pokazują, że twórcy lubią robić sobie jaja w swoich grach. Pierwszym jest Babality, które zamienia przeciwnika w bobasa. Drugim jest Friendship, w którym postać wykonuje jakiś gest, którego nawet sam komentator nie może zrozumieć. Trzecim wykończeniem jest tylko Fatality arenowe. Nazwa chyba tłumaczy o co chodzi. Pojawia się również Toasty ! Znany nam okrzyk Dana Fordena, będącym jednocześnie nazwą Fatality Scorpiona oraz kluczem do jednego z sekretów. Tak, sekrety wracają i jest ich więcej. Przede wszystkim 3 ukryte postacie: Noob Saibot będący w 100% żartem, Smoke wyglądający jak szary ninja z dymnymi krążkami i czarnoskóra, zielona zabójczyni Jade. Każdy ma swoje wymagania, by się z nimi zmierzyć. Do tego można zagrać w ponga, ale dopiero za 250 walk. Co zabawne, te postacie żartują sobie z fantazji graczy np. Kim jest Ermac ?

Fabularnie jest całkiem spoko. Dale pretekst do bicia się, ale już dużo bardziej rozbudowany. Liu Kang pokonał Shang Tsunga i zwyciężył w turnieju. Pokonany wraca do Pozaświata rządzonego przez Shao Kahna. Znanego również jako komentatora. Znanego również jako Steve Ritchie. Ten jest zawiedziony porażką czarnoksiężnika, gdyż wygrana Ziemi pokrzyżowała jego plany zdobycia jej. Pokonany wymyśla jednak plan, dzięki którego odzyskuje młodość i życie. Postanawia zorganizować turniej w Pozaświecie, a jako że zaproszenie do turnieju nie może zostać odrzucone to daje Kahnowi drugą szansę na zdobycie Ziemi. Żeby zmusić do rewanżu Kanga, wojska Kahna pod przewodnictwem Baraki zabijają mnichów Shaolin. Dzięki temu Liu Kang wraz z Jonnym Cagem i Raidenem przystępują do turnieju. Wraca również Scorpion, gdyż dowiedział się o pojawieniu się Sub-Zero na turnieju, a przecież zabił go w poprzedniczce. Jednak okazuje się być bratem zabitego, więc Scorpion w celu uhonorowania przeciwnika postanawia go chronić. Do turnieju przystępują również nowe postacie: mnich Kung Lao będący potomkiem mistrza Mortal Kombat o tym samym imieniu, Shang Tsung w swojej młodszej wersji, Reptile jako ochroniarz Tsunga, nowy Sub-Zero, Baraka, Major Jax w celu uratowania Sonyi z rąk Shao Kahna i schwytania Kano (będącego również niewolnikiem imperatora), przybrana córka władcy Kitana i jej sklonowana siostra Milena z genami rasy Baraki, czyli Tarkatan. Jak widzicie, dzieje się w tej fabule. Sporo rzeczy opowiedzianych za pomocą tekstu, lecz ujdzie to. W końcu gra wyszła w latach 90-tych. Przynajmniej prezentuje się ciekawie.

Do dziś uważa się Mortala II jako tą najlepszą odsłonę z klasycznej trylogii, a nawet z całej serii. Czy ja twierdzę to samo? Raczej nie. Ba, z pierwszych gier najmniej lubię właśnie dwójkę. Czego sam do końca nie rozumiem, bo sama gra jest naprawdę dobra. Nie potrafię tego wyjaśnić. Coś mi w niej nie pasuje. Definitywnie jest lepsza od jedynki i może nawet od trójki, ale....no właśnie nie wiem. Nie mam parcia do ogrywania tej części kolejny raz. Może to przez wysoki poziom trudności, który w tej grze jest trudny dla samego bycia trudnym. Czyli w chamski sposób. Pojedynki od 3 walki potrafią być męczące a subboss Kintaro (tygrysi czteroręki) to po prostu masakra. Wieki zajmą wam pokonanie tego shokana. Ja go pokonałem po raz pierwszy za.....chyba 30 razem. I nie mam zamiaru użerać się z nim więcej razy. To coś potwornego i męczącego. Na sam koniec jest oczywiście nasz finałowy boss Shao Kahn, który również jest ciężki, ale dużo prostszy od Kintaro. Przy nim walczy się normalnie. Jednak z drugiej strony lubię męczyć się przy trudnych grach, więc nie powinno to odstraszać mnie od tej gry. Nie wiem dlaczego nie lubię tak bardzo tej gry. I to chyba pozostanie dla mnie największą zagadką w historii serii.

Mortal Kombat 3

Znalezione obrazy dla zapytania: mortal kombat III

Trzecia część serii jest moją ulubioną z wielkiej trójcy. To przy niej siedziałem najdłużej i poznawałem każdą postać. Czy najlepsza z pierwszych gier to już zostawię wam. Ja bawiłem i bawię się przednio. Czy coś się zmieniło w porównaniu do dwójki ? Przede wszystkim gra się...agresywniej ? Jest bardziej nastawiona na atakowanie i nacieranie. Dodano bieganie, co naprawdę pomaga w walce (zwłaszcza gdy przeciwnik poleciał kawałek od nas). Wprowadzono również system combosów, ale nie taki sam jak z czwórki i  MKvsDC. Każda z postaci ma swoje comba, które ,,można było łączyć w łańcuchy". Te dwie rzeczy wzbudziły mieszane odczucia u graczy, lecz u mnie jak najbardziej pozytywne. Gra pozwalała również na przemieszczanie się między arenami, które polegało na rozwalaniu sufitu przez trafienie w przeciwnika podbródkowym, lecz tylko w kilku arenach. W kwestii wykończeń....poza Fatality, Babality, Stage Fatality i Friendship dodano Mercy i Animality. To pierwsze okazywało przeciwnikowi trochę zdrowia, dzięki czemu można było wykonać to drugie wykończenie polegające na zamianie w zwierzę i...no zabicia przeciwnika. Wracają również sekrety, lecz jeśli mnie pamięć nie myli to ostały się 2. Smoke i Noob Saibot jako przeciwnicy, ale o tym za chwilkę. Mówię z pamięci, mogę coś ominąć. Graficznie jest po prostu ślicznie. Areny wyglądają i są zaprojektowane fantastycznie. Na sam koniec wprowadzono kody do walk dwuosobowych. Każda kombinacja oferuje coś innego np. zaczęcia walki z połową zdrowia, innymi postaciami, wyświetlonymi walkami z bossami itd.

Fabularnie się dzieje. Opowiedziane tak samo jak w poprzedniczce, lecz znowu dostajemy jeszcze więcej rzeczy, ładnie łączy się z drugą częścią i fajnie wprowadza nowe postacie. Liu Kang po raz kolejny wygrywa turniej pokonując Shao Kahna. Niezadowolony tą sytuacją imperator postanawia wprowadzić w życie swój plan awaryjny. Potrzebuje tylko swojej żony, która zostaje wskrzeszona dzięki Shang Tsungowi. Pozwala mu to przekroczyć barierę między światami i dokonać inwazji na Wymiarze Ziemskim. Do walki stają siły dobra, którymi przewodzi Raiden. Niestety sam bóg nie może uczestniczyć w walce osobiście, gdyż jego moc nie działa w świecie kontrolowanym przez moc Shao Kahna. I w sumie na tym polega ogół fabuły. Do gry wprowadzono oczywiście nowe postacie: Policjatna Strykera, szamana plemiennego Nightwolfa, pierwszą grywalną Shokankę Sheevę, byłego członka Czarnego Smoka (klanu Kano) i niemal śmiertelnie poparzonego Kabala, Cesarzową Sindel oraz dwóch cyborgów: Cyraxa i Sektora. Z tymi ostatnimi wypada wyjaśnień, gdyż klan Sub-Zero (Lin Kuei) postanowił postawić krok ku przyszłości i przemienić swych członków w bezmyślne roboty. Młody Kriomanta odszedł z klanu i musiał uciekać przed trzema zabójcami. Trzema ? Właśnie tym ostatnim jest Smoke, który również może być grywalną postacią. Za to subbossem okazał się Motaro. Centaurianin będący odporny na pociski jest wymagający, ale nie tak sk**wysyńsko trudny jak Kintaro. Ostatni boss to Shao Kahn. Rouster postaci jest całkiem spoko i jedyną jego wadą oraz największym problemem gry jest.....brak postaci Ninja. Sub-Zero nie jest przebrany za ninję a Cyrax, Smoke i Sektor to roboty. Noob Saibot to tym razem klon Kano. Nie ma Scorpiona, Reptile'a czy żeńskich ninja. Zniknął też Johnny Cage, ale uzasadniono dlaczego go nie ma w grze. Jedyne starsze postacie to: Liu Kang, Kung Lao, Kano, Sub-Zero, Jax, Sonya i Shang Tsung. W zasadzie to ten sam problem, jaki jest z MK11, gdzie tam sytuacja wygląda trochę inaczej (o nim w dziale dotyczącym MK11). Teraz tak, przerwa z postaciami to nic złego. Brak niektórych postaci w MKX czy MK11 to nie koniec świata. Pewnie, że fani będą kręcić nosem za brak ich ulubionej postaci (ja np. żałowałem, że nie dano Nooba do dziesiątki), lecz twórcy mogą porobić z postaciami coś innego. Tylko że teraz mogą je jeszcze wydać w formie DLC (co pewnie również spotka się z narzekaniem, bo w końcu klasyczne postacie do kupienia), a MK3 tego nie miało. A nie, miało reedycję.

Znalezione obrazy dla zapytania: mortal kombat 3

Ten segment jest poświęcony Ultimate Mortal Kombat 3 i Mortal Kombat Trilogy. Zacznijmy od UMK3. W nim najważniejszą zmianą było przywrócenie postaci ninja, umieszczenie nowego wykończenia: Brutality (polega na zmasakrowaniu przeciwnika ciosami i jego wybuchu), wprowadzenie dwóch nowych: Raina i Ermaca (ErroR MacrooO), dodano nagrody po ukończeniu gry oferujące obejrzenie wszystkich fatality czy walkę z sekretnymi postaciami (co mnie trochę smuci, gdyż po skończeniu gry nie dostajemy już zwykłych zakończeń postaci). Osobiście mam zastrzeżenie do Fatality przywróconych postaci. O ile w podstawce wyglądają całkiem nieźle, dalej jest w nich dawka chumoru, momentami są słabe czy beznadziejne, tak postacie ninja zdarzają się mieć fatality oparte na wybuchu przeciwnika czy zwykłej cenzurze. Powtórzę, cenzurze w MORTAL KOMBAT. Zdarzają się wyjątki, które wykorzystują potencjał postaci, lecz momentami są naprawdę dziwaczne. Ogólnie ta edycja jest świetna i gorąco polecam ograć zamiast oryginalnej trójki.  Natomiast Trilogy zawierało wszystkie do tej pory postacie (kilka z nich ma alternatywne kostiumy). Łącznie z bossami. Goro, Kintaro, Shao Kahn i Motaro byli wreszcie grywalni. Dano nam również pasek agresji, który w pełni pozwalał nam na zadawanie większej ilości obrażeń. Największy problem z tą wersją był taki, że często się psuła. Tak słyszałem, bo sam nie grałem. W sumie to trochę nieważne w jaką wersję zagracie. Ważne, że zagracie w Mortala 3, którego polecam z całego serduszka. I pisząc to wszystko nabrałem ochoty na kolejne odpalenie trójki.

Mortal Kombat 4

Znalezione obrazy dla zapytania: mortal kombat 4 1080p

Pierwsza odsłona 3D, która jest bardziej 2D. Zacznę od tego, że do Mortal Kombat 4 siadałem z dużą dozą niepewności. Na screenach i gameplayach nie napawała mnie optymizmem. Po przepięknej trójce dostaliśmy coś brzydkiego. Nawet jak na pierwszą grę w 3D z tej serii. Już Tekken 2 wyglądał dużo lepiej. Niska rozdzielczość, dziwacznie wykonane modele postaci, galaretowata krew, głazy i głowy niskiej jakości, a areny...one wyglądały spoko. Ale zaraz ! Zamiast gadania o mechanikach gry to truję o brzydkiej grafice. Zatem jak się ostatecznie gra ? W sumie nie jest źle. Jest mniej możliwości niż w trójce, ale da się grać. Mamy combosy, ale nie takie jak w poprzedniczce (każda postać wykonuje te same ciosy, czego nie lubię). Mimo tego to chyba najlepszy element pod kątem rozgrywki. Dalej jest przyjemne i da się z tym coś robić. Zostawiono bieganie oraz wprowadzono możliwość rzucania głowami i głazami. Co jest zaletą i wadą. Zadawały spore obrażenia i w sumie wystarczy używać wyłącznie ich w celu pokonania przeciwnika. Przy użyciu niskich ciosów możemy wykonać animacje łamiące wizualnie dłonie, głowy, nogi itp. To było całkiem spoko. Taki pierwowzór chwytów z późniejszych części. Sprawa z wykończeniami nie wygląda za ciekawie. Mamy jedynie Fatality (które są całkiem spoko) i fatality arenowe. Nic nowego, a w dodatku usunięto babality, friendship, brutality, animality i mercy. Nie ma to jak ograniczać możliwości do zabijania przeciwników. Ważnym elementem miało być wprowadzenie uzbrojenia. I to jest zmarnowany potencjał. Wyciąganie ich jest długie, nie możemy wykonywać za ich pomocą combosów, uderzanie nimi jest powolne i najopłacalniejsze jest ich wyrzucanie. Wyrzucone bronie zadają równy damage co głazy i głowy. Game over screen jest fajny. Poruszanie się w trójwymiarze jest, ale bardziej nie ma. Brakuje również sekretów i gagów. Czegoś, co do tej pory było standardem w tych grach.

Ponarzekałem sobie o rozgrywce i trochę ją pochwaliłem, lecz nie wspomniałem o fabule. Do wad sobie jeszcze wrócimy. Jak to zwykle bywa to Liu Kang pokonuje Shao Kahna. Żeby nie było, że narzekam na akurat tą postać. Liu Kang jest jednym z moich ulubionych w MK, ale wygranie trzeci raz z rzędu to wyczyn ciężki do pobicia. Niestety nadeszło kolejne zagrożenie: upadły bóg Shinnok i Quan Chi. Atakują starszych bogów, przejmują władzę nad Edenią i planują zdobyć Ziemski Wymiar. Of course. Po stronie dobra stają: Raiden, Liu Kang, oszukawszy śmierć Johnny Cage, uczeń zwycięzcy turnieju Kai, kumpel Raidena i bóg wiatru Fujin, major Jax, Sonya Blade i Sub-Zero. Po stronie zła są: Boss gry Shinnok, Quan Chi, Reptile, członek Czarnego Smoka Jarek, generał Shao Kahna Reiko, zdrajczyni Edenii Tanya i Scorpion. Sytuacja u żółtego ninja wygląda o tyle ciekawie, że Scorpion chce zabić Sub-Zero, gdyż zamordował jego rodzinę. Tak usłyszał od Quan Chi. Pewnie jak skończy mu się papier do kibla i zrzucimy winę na Sub- Zero to pójdzie go zabić. Fabularnie jest przyzwoity poziom. Kolejny raz. Wprowadzono nawet prerenderowane cutscenki, które były bardzo niskiej jakości. W każdym razie nowe postacie....ssą. To idealny przykład lenistwa deweloperów. Zamiast stworzyć nowe postacie (co nie było pierwotnie w ich planach) to przerobiono starsze. Przykład ? Jarek posiada umiejętności Kano w tym laserowy wzrok. Pomimo tego, że nie posiada implantu ? Inny przykład ? Reiko miał być pierwotnie Noobem Saibotem (którego można odblokować) i różni ich jedynie kostium. Chyba więcej pisać nie muszę. Ostatni boss......uwielbiam postać Shinnoka. Momentami bardziej od Shao Kahna, ale tutaj jest beznadziejny. Jest kopią Shang Tsunga, tylko zamiast wyglądu to kradnie wyłącznie ciosy postaci. Do tego nie wyglądał groźnie i był potwornie słaby. Tak bardzo, że jest grywalną postacią. Dużo groźniejszy jest subboss, czyli Goro. Również grywalny. O wersji Gold tej gry się nie wypowiem, ale słyszałem, że wprowadza jedynie stare postacie i posiada mnóstwo błędów

Jak zatem w mojej opinii wygląda Mortal Kombat 4 ? Jest ok. Najlepszą jego stroną jest wysoka grywalność. W pozostałych miejscach jest po prostu słaby lub co najwyżej średni. Wszędzie widać niedoróbki, recykling animacji, pośpiech z lenistwem Midway na czele i ograniczenia technologiczne. Pokazuje to jak bolesne było przejście Mortala w 3D. Na szczęście seria na niej się nie skończyła. Być może dzięki grywalności. W tym przypadku nie dziwię się, bo grało mi się w czwórkę bardzo dobrze. I gdyby nie popularność tej gry to byśmy już nie dostali dalszych odsłon. To grywalny, niespełniony potencjał, który i tak potrafi dostarczyć sporo zabawy. I myślę, że nawet nowi gracze znajdą w tej części coś dla siebie. Niewiele, ale znajdą.

Tagi: Bijatyki mortal kombat Mortal Kombat 11 Mortal Kombat 2 mortal kombat 2011 Mortal Kombat 3 Mortal Kombat 4 mortal kombat x

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +16 -

Oceń profil
+ +77 -
Evo24
Ranking: 521 Poziom: 49
PD: 16316
REPUTACJA: 4542