Blog użytkownika Placek17

Placek17 Placek17 17.06.2021, 19:24
Narzekanie na gameplay pierwszej Neptunii
149V

Narzekanie na gameplay pierwszej Neptunii

Blog, w którym narzekam na gameplay pierwszej Neptunii - chyba największy mankament, jaki mam z tym tytułem.

Ostatnio ponownie nabrałem ochoty na Neptunię, więc zacząłem nadrabiać zaległości. Wśród nich znalazła się oryginalna Hyperdimension Neptunia na PlayStation 3. Wydana w 2011 roku, czyli 10 lat temu. I ciężko mi mówić o tej grze, ponieważ o ile pod względem głównych postaci, UI i muzyki jest to całkiem fajna produkcja (choć motywu bitewnego mk2 nic nie przebije, nawet uważam go za lepszy od tego z Person), to pod względem gameplayu już tak różowo w moich oczach nie jest.

 

Gra jest typowym jRPG-iem. Zwiedzamy dungeony, levelujemy postacie poprzez eksterminację przeciwników, robimy zadania poboczne (zazwyczaj pomaganie losowym NPC-om). Same walki natomiast odbywają się w systemie turowym, co mi się podoba. Zawsze preferowałem turowy system walki, co chyba zawdzięczam w dużej mierze Wormsom. Gdyby nie wiele dziwacznych decyzji twórców, pewnie tytuł podobałby mi się bardziej.

 

W grze przemierzamy cztery krainy. Każda z nich jest połączona tunelem, przejście na drugą stronę zajmuje prawie minutę. Nie wiem tylko, dlaczego jestem zmuszany do używania tych tuneli za każdym razem, kiedy chcę po prostu przejść do innej części Gamindustri. Przeciwnicy dają tutaj poniżej 100 punktów doświadczenia, więc i tak nie ma opcji levelowania.

 

Gra oddaje do dyspozycji sklep, w którym możemy kupować nowe rzeczy dla bohaterek (o ile mamy odpowiednio dużo pieniędzy, które zdobywamy w dungeonach). Podoba mi się to, że mogę zobaczyć, jak nowa broń wypada na tle tej wyekwipowanej. Brakuje mi jednak możliwości sprzedawania ekwipunku, którego nie potrzebuję. A podczas grania trochę tego zdobyłem.

 

Same dungeony to główna część Neptunii. Jest to również część, z którą mam najwięcej problemów. Zacznijmy od tego, że przemierzanie miejscówek jest niesamowicie powolne. W grze znajdują się również tak zwane „random encountery”, których fanem nie jestem. Szczególnie, że spowalniają przechodzenie planszy, bo zamiast zacząć walkę muszę jeszcze odczekać kilka sekund. Random encountery psują również misje, w których musimy wyeliminować określony typ przeciwników. A to, czy trafisz na tego właściwego, zależy od szczęścia. Możesz kupić w sklepie przedmiot do ucieczki z walki, jeśli trafisz na nie tego przeciwnika, ale możesz ich mieć tylko 6. Dlaczego 6? Nie wiem. Wiem tylko, że niszczy to taką strategię pokonywania tych questów (chyba, że nie zależy ci na randze S), bo potrzebny przeciwnik może ci się pojawić dopiero za, dajmy na to, 30. razem. Więc spędzisz nawet i godzinę na jednym queście, szukając odpowiedniego przeciwnika. Jedyne, co możesz zrobić, to modlić się do boga RNG, żeby pozwolił ci skończyć ten quest jak najszybciej.

Walka w moim odczuciu jest wolna, nudna i polega na mashowaniu jednego przycisku bez praktycznie żadnej strategii. Są elementarne ataki, ale ich rola sprowadza się jedynie do szybszego wyczerpania paska Gauge u przeciwnika (o ile natrafisz na ten właściwy). Z całą pewnością pomaga to w szybszym załatwieniu oponenta, ale nigdy nie czułem, żeby było mi to potrzebne. Dodatkowo gra nie kończy automatycznie combosa po tym, jak już wyczerpiesz pasek zdrowia przeciwnika. Może to być nieco irytujące, kiedy masz do czynienia z grupką przeciwników. Możesz wtedy stracić cenne punkty AP, które mógłbyś wykorzystać na drugiego przeciwnika. Pod koniec właściwej gry faktycznie zaczęło się robić wymagająco.

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

 

Nie pomaga również to, w jaki sposób funkcjonują tu itemy. Otóż każda z postaci ma swój określony przedział umiejętności, którymi dysponuje. Jest to jedyny sposób, w jaki możemy się leczyć, przywracać do życia poległych przeciwników i nakładać sobie statusy. W związku z tym Compa jest jedną z najprzydatniejszych postaci – może zarówno leczyć drużynę, jak i pomagać poległym. Paradoksalnie jeśli ona padnie, tracę szczególnie tą drugą rzecz. Postacie mają też kilka różnych itemów do leczenia zależnie od ich poziomu obrażeń (im bardziej oberwali, tym bardziej skuteczne leczenie). W praktyce jednak zawsze wybierają item odnawiający najmniej energii, niezależnie od ich stanu. Same "item skille" wymagają odpowiedniej ilości materiałów, które zdobywasz po wygraniu pojedynków w dungeonach lub kupując je w sklepie (marnując przy tym pieniądze, które mógłbym przeznaczyć na lepszy ekwipunek). Do głowy przychodzi mi tylko jedno pytanie: dlaczego nie może to funkcjonować jak w innych grach? Większość moich śmierci była efektem właśnie tego typu sytuacji. Nie mogę po prostu kupić normalnych itemów odnawiających zdrowie, tylko muszę zdawać się na RNG. A RNG jest brutalne. Nie wspominając już o tym, że przeciwnik może atakować dwa razy na turę. O tyle dobrze, że zapisywać można w dowolnym momencie (o ile nie jesteś w walce).

 

W trakcie gry możemy zwerbować dwie postacie: Gust i Nisę. Niestety nie są one grywalne, a ich rola ogranicza się do obniżki cen produktów i podglądzie Shares.

 

Mówiąc o tym ostatnim, jest to chyba najbardziej irytująca rzecz. Zacznijmy od tego, że gra nie wyjaśnia w najmniejszym stopniu tego elementu, przez co w ogóle się nim nie przejmowałem i robiłem po prostu zadania główne i poboczne. Jest pięć pasków. Cztery z nich reprezentują określone nacje. Zwiększasz lub zmniejszasz je poprzez wykonywanie określonych zadań pobocznych. Piąty jest pusty. Zwiększa się ponoć poprzez śmierć w walce którejś CPU. Nie wiem, ponieważ ja zawsze staram się trzymać przy życiu swoją drużynę i przywracać każdego, kto polegnie. Denerwuje mnie jedna rzecz – w moim odczuciu te paski są najzwyczajniej w świecie nieczytelne. Przez większość czasu robiąc zadania poboczne miałem wrażenie, że w ogóle się nie zmniejszają/zwiększają. A ponieważ potrzebujesz określonej ilości Sharesów do zobaczenia wszystkich eventów i odblokowania właściwego zakończenia, grindowanie zmienia się w udrękę. Nic dziwnego, że mk2 i Victory rozwiązały ten aspekt inaczej.

 

Kontent DLC zawiera eventy 5pb i RED. Obie postacie mogą być normalnie używane w walce. I o ile RED sprawdza się bardzo dobrze jako fighter, tego samego nie mogę powiedzieć o 5pb. Jest to stosunkowo słaba postać nawet w porównaniu do Compy (która jest najsłabsza z oryginalnej drużyny). Dodatkowo aby móc wyczyścić wszystkie misje, musisz kupić DLC, które pozwala postaciom dojść do 999 poziomu (oryginalnie limit to 99). Kosztuje to z jakieś 16 złotych, ale jest konieczne do niektórych darmowych misji dostępnych w PlayStation Store. Reszta to jakieś dodatkowe procesory i inne bzdury, których nie potrzebowałem (i pewnie uczyniłyby postacie zbyt OP).

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

 

W żadnym wypadku nie określiłbym pierwszej Neptunii słabą. Ma plejadę fajnych postaci, świetny soundtrack, ładny wykreowany świat i ciekawą historię. Gameplay jednak psuje nieco moje odczucia odnośnie tej produkcji i o ile w ostatecznym rozrachunku bawiłem się przednio, liczyłem na nieco lepiej wykonany aspekt mechanik gry.

Tagi:

Oceń notkę
+ +3 -

Oceń profil
+ +28 -
Placek17
Ranking: 431 Poziom: 55
PD: 21859
REPUTACJA: 3241