SKLEP

Cytrynowy (PojeGrany) blog:

Czyli miejsce gdzie nie dociera światło, a jedynymi gośćmi są gracze.
Cytryn Cytryn 08.02.2014, 20:12
Długość vs. jakość. Czy warto grać w krótkie gry?
390V

Długość vs. jakość. Czy warto grać w krótkie gry?

Linijka, pieniądze i wąż - tekst poniżej w skrócie. Jeżeli jesteś miłośnikiem słowa pisanego, to zachęcam do zapoznania się z czwartym moim blogiem. Miłego czytania;)
 

 

Call of Duty: MW 2 - Czas ukończenia: 2 godziny

Metal Gear Rising - Czas ukończenia: 5 godzin

The Elder Scrolls V: Skyrim - Czas ukończenia: 100 godzin

 "Kiedyś w gry się grało godzinami... Teraz gry robione są dla pieniędzy!" Kwestia często spotykana w komentarzach pod newsem, który ujawnił ile czasu będzie potrzebne na ukończenie danego tytułu. Witajcie! Nazywam się Cytryn. Prowadzę kanał PojeGrani, a dzisiaj przedstawię Wam, co sądzę na temat długości "obecnych" gier. Zapraszam!

 "Nie liczy się długość, tylko jakość" - na pewno odpowiadasz kiedy Twoja dziewczyna powie Ci, że masz mały telefon w kieszeni. Niektórzy lubią trzymać w ręce porządny smartfon, którego wielkość ekranu nie odbiega od przekątnej tabletu. Mimo wszelkiej opinii, że za kilka lat będziemy mieć robione specjalne kieszenie na telefony, po Ziemi chodzą ludzie, którzy wolą mieć portfel i urządzenie mobilne w jednym miejscu. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy. Z problemem grubości muszą też zmagać się komiksy. Jego wielkość to zazwyczaj 130 - 150 stron. Przeważają w nim obrazki, tekst zazwyczaj pojawia się tylko w kwestiach dialogowych, a przeczytanie go zajmuje mi mniej niż godzinę. Nie jestem zły z tego powodu, że wydałem na niego 50 lub więcej złotych. Jeżeli mnie porwał, to bez zastanowienia sięgnę po następną część. No, oczywiście! Wiem, że są i takie, które grubością przebijają trylogię Sienkiewicza. W tym przypadku autorzy postanowili poprowadzić akcję w ten sposób, że zajęła im 500 stron. Komiks jest tak samo ciekawy, a czytanie krótkiego sprawia mi tyle samo przyjemności co długiego. Jednak czym się od siebie różnią? Minimalna różnica w cenie oraz najczęściej okładki. Czas zobaczyć jak "długość - jakość" sprawdza się wśród gier. Zapraszam na wycieczkę do PojeGranego świata.

 

 Podczas ostatniego postoju w kolejce do sklepu z grami spotkałem się z dosyć specyficznym sprzedawcą. Miał on specjalną linijkę, którą mierzył długość gry. Każdy klient, miał prawo sprawdzenia jaki jego nowy nabytek jest długi wszerz, wzdłuż i ile zajmie mu jego ukończenie. Skorzystałem z tej okazji. Złożyłem pre-order (zamówienie przedpremierowe) na grę Metal Gear Solid V: Ground Zeroes. Jako wielki (180 cm wzrostu) fan serii nie mogę się doczekać kolejnych przygód Naked Snake'a. Grę zamówiłem na konsolę PlaySation 3 i otrzymałem wydruk z wymiarami: 170 x 135 mm, długość przejścia: 5 minut (speedrun) 2 godziny (normalne). Ta informacja zaciekawiła inne osoby stojące za mną w kolejce. Tłum się oburzył, że dwugodzinna gra będzie kosztować 112 zł.

"Przecież to istny skok na kasę!! Kojima się sprzedał! W dwie godziny, to ja przejdę demo!!" - coraz głośniej zaczęli krzyczeć zdenerwowani ludzie. Zacząłem zastanawiać się co mogło ich tak podburzyć. Przecież co roku wychodzą nowe CODy, Battlefieldy i jakoś nikt nie rzuca się na twórców, że stworzyli tak krótki, liniowy, oskryptowany, będący kalką kalki tytuł. Nikt nie wydziera się, że wyprodukowano grę, która w premierę kosztuje ponad 200 zł. Hmm...

"Ludzie... Ale dlaczego kupujecie w dzień premiery nowego Call of Duty, który niczym nie różni się od poprzedniej części? Rozumiem, tryb wieloosobowy. Nie każdy przepada za multiplayerem, więc dzieląc cenę gry przez 2 otrzymujemy 110 zł za singla i multika. Gry tego gatunku nie mają być długie. Mają kipieć akcją, wybuchami i nie trwać zbyt długo. Jeżeli taki tytuł trwałby ponad 10 godzin, byłby nudny. Ile można detonować ładunków i strzelać do przeciwników? Grając w dłuższy tytuł z gatunku gier akcji spotykasz się z tak zwanym "momentem spowolnienia akcji", który zostaje dodany aby ostudzić Cię i przedłużyć grę.(Taki zabieg przez Twórców, aby nie być hejtowanym przez graczy, że ich nowe dziecko jest zbyt "krótkie".) MGS: GZ to nie gra RPG, która powinna wziąć Ci kilka tygodni życia. To prolog, który ma zaznajomić gracza z nowościami dodanymi do gry. Ostatni MGS wyszedł 4 lata temu. Aby ostudzić zapalonych fanów Kojima postanowił wydać rozbudowany prolog. Nie jesteś fanem? Nie rozumiesz tego? To nie powstrzymuj innych przed zakupem wyczekiwanej gry. Dziękuję!" - po moich słowach tłum na chwilę zamilkł. Jednak to była cisza przed burzą...

"Teraz gry są robione dla pieniędzy!" - ten komentarz spowodował u mnie wybuch śmiechu. Ciekawe czym kiedyś płacili twórcom gier? Punktami doświadczenia? Dobrym słowem? Przecież wszystko jest robione dla pieniędzy, a tylko niektóre produkty w procesie tworzenia otrzymują element "duszy". Wydaje mi sie, że tę oto duszę otrzymał MGS, dlatego zasługuje na wydanie moich pieniędzy. Podczas gdy inni się sprzeczali o to kto ma rację, ja powędrowałem do kasy i złożyłem zamówienie. Pobrałem kwitek z wydrukiem wielkości mojego zakupu i wróciłem do domu wyczekując 21 marca 2014 roku.

 Nie kupuję wielu gier. Jestem dosyć wybredny w gatunkach.  Jako fan skradanek nie mogę się doczekać infiltrowania bazy przeciwnika oraz oglądania długich i emocjonujących przerywników filmowych wyreżyserowanych przez samego Hideo Kojimę. Wierzę, że dwugodzinna gra dostarczy mi tyle wrażeń, ile niejeden tytuł trwający 5 razy tyle.

Nie będę Mojżeszem internetu, który odciągnie tabuny gimbusów od hejtowania długości wielu rzeczy (w tym  gier). Będę tylko małym Cytrynem, który popełnił tekst z wieloma błędami językowymi oraz opublikował go na wspólnym blogu. ;)

------

Notka zawiera autoreklamę.

Po więcej artykułów i innych moich wytworów zapraszam na wspólnego bloga oraz kanał YouTube.

Blog: http://pojegrani.blogspot.com/

Kanał: 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +1 -

Oceń profil
+ 0 -
Cytryn
Ranking: 6085 Poziom: 19
PD: 1175
REPUTACJA: 0
Miesięcznik PSX Extreme