Blog użytkownika kudziowa

kudziowa kudziowa 11.04.2020, 12:04
Czy potrzebujemy recenzji?
180V

Czy potrzebujemy recenzji?

Czy na podstawie recenzji kupujemy jeszcze gry? Czy są one dobrym źródłem w podjęciu decyzji odnośnie kupna gry?
Czy czytamy recenzje? Na żadne z tych pytań nie odpowiem :D
Zapraszam :)

Pamiętam czasy kiedy w kioskach leżały magazyny pokroju secret service czy gambler a w domu pierwszą platformą do gier było C-64 z masa kaset z grami. Pomimo dużej biblioteki growej, wszystkie tytuł już się znało, przeszło, nie chciało grać czy zwyczajnie się nie wgrywały. Wspomniane szmatławce dostarczały wówczas informacji o tytułach, których się jeszcze nie słyszało czy tym bardziej nie widziało. Moją pierwszą grą (kupioną na dworcu pkp), dzięki przeczytanej recenzji ... był Lazarus.
Polska gierka, była nieco inna niż sobie to wyobrażałem czytając recke, jednak przeszedłem ją i crapem nazwać nie mogę czy też nie mogłem ... bo niewiele już z niej pamiętam. Na pewno była wolna i dość toporna ;)


Przeskakując jednak do czasów, w których na salony wjechał PSX a tym samym na półkach po kioskach (jak i moim pokoju) zaczęły pojawiać się kolejne nowe czasopisma z grami ... neo plus, playstation oficjalny magazyn, playstation plus i może ktoś kojarzy, taki szmatławiec jak psx extreme (babcia mówiła na niego "seks ekstreme" - czyli szatańska gazeta, proste ;)

 

Dużo tego się nazbierało ... i w sumie nadal te archiwalne numery gdzieś się walają po domu.
W każdym razie, prawie do końca ery ps2/xbox recenzje odgrywały dość dużą rolę w wyborze danego tytułu. Ale nie tylko one przyczyniły się do chęci ogrania danej gry.

Kupno oryginalnego tytułu wiązało się z nie lada wydatkiem dla osoby jeszcze nie pracującej. Dobra, gry były masakrycznie drogie! Dlatego decyzja musiała być dokładnie, wręcz perfekcyjnie przemyślana :D Czytanie od deski do deski rozemocjonowanych redaktorów psx extreme było dla mnie ważnym wyznacznikiem ... ale w pewnych warunkach decydowałem się na zakup tytułu po tym jak zobaczyłem samą ocenę i ewentualne plusy i minusy! Traktowałem to jako skrót recenzji. Po dziś dzień stosuje ten sprytny zabieg ;)

Jako konsolowiec dość późno miałem PC'ta ... ale zdecydowałem się na niego ze względu na ... darmowy internet, który oferowała wtedy tpsa w postaci neostrady 512kb na czas wakacji! :D Potem można było zrezygnować ... płaciło się chyba 1zł miesięcznie i 30zł za podpięcie modemu. Nie muszę chyba pisać, że komp chodził przez wakacje 24h? I nawet jak limit się skończył a transfer spadał do jakichś kilku kb (5?) nie przeszkadzało mi to by cieszyć się tym co oferuje ta rewolucyjna usługa :) To były piękne wakacje - patrzenie na pasek pobierania  na emulu :D Straszne :D

I tak odkryłem gamefaqs, gamerankings i gametrailers (ostatnie dwie już nie żyją - co bardzo mnie smuci).
Gametrailers dało mi ... (jak sama nazwa wskazuje) trailery z gier! Gry, które wcześniej musiałem sobie wyobrażać jak wyglądają i się ruszają czytając recenzję lub patrzeć na screeny w gazetach (lub skromną płytkę z demami z p.o.m.) teraz mogłem bez problemu zobaczyć na ekranie monitora "finalny" produkt.

"Światowe" recenzje z branżowych portali o grach w jednym miejscu na gamerankings w postaci średniej ocen stały się dla mnie rewelacyjnym substytutem dotychczasowych recenzji z polskich magazynów. Zbiór wszystkich ocen, rankingi, wspomniane recenzje i trailery spowodowały, że przestałem je kupować ...

To co jednak wzrosło u mnie bardzo, nazywane jest dziś "HYPE'em" - czyli nakręcaniem się na coś. Zjawisko to występuje chyba u każdego w różnych dziedzinach ... koncert, muzyka, gry, książka, wycieczka czy ... film. Każdy na coś czeka :)
Nakręcanie się na jakiś tytuł miałem już za czasów czytania recenzji i gapienia się na screeny :D Jednak po zobaczeniu niemal każdej gry w ruchu za pomocą sprytnie skonstruowanego trailera zaczęło mnie przekonywać do chęci zagrania a potem kupna gry. Tak mam do dzisiaj. To coś jak ze wspomnianymi filmami. Niby są recenzje ale tak naprawdę ich się nie czyta (chyba, że ktoś czyta je regularnie, ja tego nie robię praktycznie w ogóle). Zostając jednak jeszcze przy filmach ...

Jest zwiastun i to on najbardziej nakręca i decyduje czy dany film zobaczę czy nie. Oczywiście są też inne czasem decydujące kryteria tj. uznani czy też nasi ulubieni reżyserzy, aktorzy, gatunki itd. To również ma spory wpływ ... jednak zwiastun jest dla mnie swego rodzaju meritum potwierdzającym czy to co przeczytałem z zapowiedzi pokrywa się z moimi wyobrażeniami i oczekiwaniami. Trailer właśnie to definiuje... pokazuje FORMĘ jaką film/gra będzie prezentować. Jeśli widzę, zwiastun to automatycznie mam w głowie: ej! muszę to zobaczyć! lub: ale gówno! :D (oczywiście nie ograniczam się  do tych dwóch skrajnych emocji, to tylko przykład ;) W tym momencie nie potrzebuję już czytać recenzji filmów, gier czy muzyki (czytaliście kiedyś recenzje płyt/albumów? nigdy nie kumałem tego i nie byłem w stanie wyobrażać sobie dźwięków :D).

Tak. Przejechałem się nie raz. Trailer był świetny zaś film rozczarowujący. Ale nie inaczej było w przypadku kupna gier na podstawie trailerów czy recenzji przeczytanej w gazecie.

Dawniej to właśnie prasa dostarczała mi wielu informacji: screeny (pamiętamy The Getaway - jasne trailery robią to samo: pamiętamy Watch Dogs :D), zapowiedzi, odczucia z gameplay'ów czy właśnie recenzje. To wszystko były słowa lub nieruchome zdjęcia, które trzeba było wprawić w ruch.
W momencie uruchamiania (dużo tych powtórzeń) swojej wyobraźni gra wydawała się idealna, jednak przychodził moment, w którym trzeba było skonfrontować nasze wyobrażenie z tym co rzeczywiście programiści przygotowali.
Moim największym rozczarowaniem było GEKIDO. Gra zachwalana w reckach (dostająca ósemki praktycznie wszędzie: to były czasy gdzie gry dostawały też takie oceny jak ... uwaga uwaga  1 2 3! SZOK! :o), i na dodatek gatunek, który bardzo lubię. Okazała się dla mnie niezwykle słabą produkcją. Głównie ze względu na tragiczne animacje postaci, brak dynamiki ruchu, ciosów, brzydką grafikę (serio mi się nie podobała) i dziwnie płaski dźwięki. To był płacz! Dosłownie się popłakałem jak zobaczyłem tę grę. Choć summa summarum ... przeszedłem ją :D Uwierzcie mi jednak, że zdecydowanie lepiej bawiłem się przy takim "crapie" jak Dungeons Punks (PS4) :D

Muszę, zaznaczyć, że to nie jest tak, że nie czytam już recenzji przez to, że wiele razy mnie zawiodły. "Nie czytam", bo mam znacznie większą możliwość poznania gry poprzez inne kanały informacyjne. Teraz mogę zobaczyć jak gra się prezentuje w ruchu, zobaczyć jakie mechaniki w niej będą zawarte poprzez trailery, gameplay'e, etc. Tutaj chodzi o szybszą i pewniejszą formę w odbiorze treści. Zaznaczam! nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem :D

 

Jestem starszy, mam pracę, swoje pieniądze i dzięki temu nie muszę już specjalnie kalkulować czy kupić grę A czy B. To również jest ważny czynnik. Teraz wybór pada na grę ze zwyczajnej chęci zagrania w nią ... nie ważne jakie będzie miała recenzje czy oceny.
Poza tym wydaje mi się, że stały się one ostatnimi czasy ogromnym wyznacznikiem i zamiennikiem wszelkich recenzji.
Ale to idealne zjawisko na osobny temat typu czym się różni gra oceniona na 2 od gry ocenionej na 6 skoro to i to jest crapem? :D Ogólnie smutne, że do tego doszło.

W każdym razie reasumując ten chaos. Pojawiają się nowsze rozwiązania tj. cyfrowe dystrybucje, strimingi filmów czy gier, płyty odchodzą do lamusa itd.... niektóre akceptujemy inne nie bo nie są dla nas dobrym rozwiązaniem. W moim wypadku zrezygnowałem z recenzji przy decyzji o kupnie gry bo zwyczajnie ich już nie potrzebuję. Jestem w stanie relatywnie ocenić grę po zwiastunie/gameplau (nie CGI) czy chcę w nią zagrać. Nawet jeśli widzę, że gra krótko pisząc: nie wygląda to jestem tego w pełni świadomy. Dajmy na to że wychodzi THPS5 a zwiastun mi się podoba i nabiorę zwyczajnej chęci zagrania w tę odsłonę to raczej nie zmienią tego recenzje i bluzgi graczy jasno, mówiące, że to kapiszon. Tak jak każdy z nas ma historię związaną z rozczarowaniem się świetnie ocenianej gry (nie podoba mi się wiedźmin - tak, powiedziałem to!) tak każdy spotkał się z zaskoczeniem, że gra słabo oceniana dawała mu znacznie więcej frajdy niż niejeden hit (w moim wypadku był i jest to wrecked z x360/ps3 - po prostu BOMBA! i jest to u mnie gra na 9).
Teraz uświadomiłem sobie, że pisałem chyba o tym, że nie czytam już recenzji :D Nie chce mi się tego szukać i poprawiać dlatego sprostuję te wypowiedzi tutaj. Nadal czytam recenzje, ale bardzo rzadko i jedynie w celu poznania czyjejś opinii lub choćby z faktu, że pojawiają się one wcześniej niż sama gra. Nie wpływa to jednak na moją decyzję jaką podjąłem wcześniej.

Wiele wątków pominąłem lub też zapomniałem ... wydaję to na światło dzienne bo zalega mi już od kilku miesięcy :D
Mam nadzieję, że nie wyszedł z tego galimatias ;)

Ankieta oczywiście jest ... i jest podchwytliwo-ujowa z racji tego, że jest bardzo sztywna :D
Pozdrowienia

Tagi: gry recenzje

Oceń notkę
+ +8 -

Oceń profil
+ +13 -
kudziowa
Ranking: 968 Poziom: 44
PD: 11586
REPUTACJA: 3162