Piątkowa GROmada #527 - W świecie bez przyszłości, przeszłość ma znaczenie
Motywem przewodnim dzisiejszej opowieści jest dodatek do tytułu, który chyba zaskoczył cześć swoją obecnością - w końcu nie często zdarza się sytuacja, gdy marka zostaje wskrzeszona po kilku długich latach nieobecności. Wypełniony tajemnicą, mutantami oraz nowoczesną bronią. Przygotujmy więc detektory, bo to przyda się podczas opowieści o Cenie Nadziei, dodatku do Serca Czarnobyla.
Witam was w ramach kolejnego odcinka Piątkowej GROmady, gdzie tym razem opowiem o wrażeniach z ogrywania Cost od Hope. Dodatek do STALKER 2: Serce Czarnobyla to przedstawiciel gatunku strzelanin FPP z horrorem oraz survivalem. Gracz, jako Skif, przemierza Zonę wokół CZAES i walczy z anarchistami, bandytami i mutantami by uchronić planetę przed wszystkim, co się tam znajduje. Sprawdźmy więc, jak ma się ta walka o dobro mieszkańców Kontynentu.
Na początku muszę niestety przyznać, że tytuł przywitał mnie błędem. Otóż uaktywniło się pewne poboczne zadanie związane z jednym naukowcem. Bez wnikania w szczegóły polazłem tam i się przyblokowałem. Nie mając zbytniego pomysłu co począć, odpaliłem neta i okazało się, że to zadanie już kiedyś zrobiłem. I dobrze, że miałem zapis kilka minut przed tym, bo inaczej bym się wkurzył.
Dobrze, że później było lepiej. :)
Źródło okładek/zdjęć - S.T.A.L.K.E.R. 2: Cost of Hope (Steam)
W świecie bez przyszłości, przeszłość ma znaczenie... na każdym kroku, w każdym miejscu. Także teraz
ps. (Konswerwa Turystyczna dla tego kto pozna, skąd ten cytat)

Przygoda na swój początek w momencie, gdy Skif dostaje komunikat o tym, że coś się dzieje w Żelaznym Lesie. I po obgadaniu tej sprawy z miejscowymi z Hałdy - do czego potrzeba tak zaawansowanych rzeczy jak miejscowy trunek - wyrusza w trwającą kilkanaście godzin przygodę, gdzie przyjdzie mu eksplorować zarówno nowe miejsca jak i te stare. A przy okazji podejmować decyzje, które mogą się nie spodobać innym. Ale nie powstrzymają go ani anarchiści ani bandyci czy mutanty, a tym bardziej jakieś wybory. Nawet jeśli będą ciężkie.
Tak więc poza jeszcze jedną lokacją wraca znany fanom Zewu Prypeci Żelazny Las - nawet z bardzo zbliżoną konstrukcją.
Co wypadło dobrze
- Wykorzystanie starych elementów - Dobra marka niekoniecznie musi w pełni kontynuować stare historie, ale powinna je z szacunkiem i umiejętnością wykorzystywać. I to robi Cena Nadziei, serwując przy okazji odrobinę nostalgii - korzystając chociażby z postaci z Cienia Czanobyla, która to pełni w grze kluczową rolę.
- Ogólny przebieg historii - W ramach opowieści mamy zderzenie dwóch skrajnie różnych wizji tego, czym powinna być Zona dla reszty świata. Związany z dwiema faktycznymi frakcjami (całą reszta to dla mnie pomylenie) został w końcu jakoś pokazany. Bo w poprzednich odsłonach ciężko nie było odczuć poboczności czegoś istotnego, czyli jak stalkerzy powinny traktować Zonę - czy coś więcej niż źródło zarobku.
- Wybory - Tytuł daje pewne ważne wybory wpływające na to, co będzie dalej. I uczciwie mówiąc to ja coś takiego lubię - zrobione z sensem a dodatkowo, że względu na to o czym mówiłem wcześniej, nie jest to wybór od czapy.
- Mid-game związany z misją poboczną Zewu Prypeci - Ktoś wziął raczej mniej znaną misję i przerobił ja na psychodeliczny poziom niczym z innej rzeczywistości. I coś takiego w serii nic nie robiłem od czasu wypraw z Zewu Prypeci. Pokazuje to, że dobry horror nie potrzebuje 246265465 przerażających przeciwników, a proste "co tu się dzieje, gdzie ja jestem?".
- Długość: 15-20 godzin na przejście całości bez skupiania się na dodatkowej eksploracji to wynik lepszy niż dobry. A jak dołożyć nowe elementy to spokojnie można dobić do 25, nie mówiąc o wszystkich fabularnych ścieżkach.
- Aspekt wizualno-gameplayowy - Zona dalej przyciąga swoim urokiem miejsc odosobnionych, gdzie jako żyją mutanty: w końcu nic tak nie buduje strachu jak niepewność. I dobrze, że deweloper coraz bardziej to ogarnia- widać to zwłaszcza w ostatniej głównej misji.
Co można było zrobić lepiej?
- End Game - Czyli ktoś wziął najgorszy dla mnie element z najgorszej odsłony serii i go zapodał po zakończeniu. Nie wchodząc zbytnio w szczegóły, Zona to nie supermarket, a miejsce odosobnienia. Gdybym chciał nastawionego na akcję FPSa, to bym odpalił CoDa, a nie Stalkera.
- Wykorzystanie starych elementów fabularnie - I w końcu spotkałem się z czymś, co wspominałem przy opowiadaniu o Batmanie. Wykorzystanie starych elementów to coś ryzykownego, bo może niejako zdradzić plot twist czy wydarzenie fabularne tym bardziej obeznanym z marką. Czyli takie wykorzystanie to trzeba umieć robić z głową, zwłaszcza jak mówi się o głównym wydarzeniu.

Serce Czarnobyla to przedstawiciel gatunku strzelanin z elementami survival-horror. Gracz, jako stalker, ląduje w zamkniętej strefie zwanej Zona, gdzie to są anarchiści, mutanty oraz anomalie. Bierze on w swoje ręce poczciwego kałacha (ja tam preferuję snajperkę i rewolwer na 9x39) i wyrusza zwiedzać świat. Sprawdzać okoliczne opuszczone tereny o przeznaczeniu naukowym czy bazę pełne wrogo nastawionych ludzi.
Samo strzelanie korzysta z modelu bardziej realistycznego niż nastawionego na radosne strzelanie i bieganie niczym w Enemy Territory. Jeśli któraś z odsłon pierwszej części + 2 dodatki byłaby najbliższa, to chyba Cień Czarnobyla z kilkoma modyfikatorami Czystego Nieba. Tak więc łatwo o nagromadzenie ołowiu skutkujące wczytaniem zapisu stanu gry, wydzieranie zarobku na głównych misjach i płacenie fortuny (poza przewodnikami, którzy są za pół darmo) za praktycznie wszystko
Co wypadło dobrze?
- Mechanika rozgrywki - Serce Czarnobyla to kompetentna gra pod względem rozgrywki - z jednym wyjątkiem - korzystając z rozwiązań Cienia Czarnobyla oraz dodatków do niego. I utrzymanie tego poziomu cieszy i to mocno, bo w końcu przy długim rozwoju istnieje ryzyko przemodelowania mechanik na nowo. Przykładowo przerobić obecny w grze bardziej realistyczny model strzelania na lżejszy, ale niepasujący do całości.
- Nowe elementy środowiskowe - Jeden nowy mutant, co najmniej jeden nowy wariant starego, parę ciekawych anomalii (chociażby radiowa) czy szperanie za szyframi. O takie drobnostki nic nie robiłem.
- (względem ostatniego ogrywania) Drobne zmiany - Widać twórcy co i rusz dodawali takie drobne modyfikacje uprzyjemniające rozgrywkę. Przykładowo wypadają część ciała mutantów, przez co ich eliminacja w końcu na sens. Gdyby tylko te części kosztowały więcej niż ochłapy.
Co można było zrobić lepiej?
- Ekonomia dalej jest średnia - Czy tylko mi się wydaje czy jakikolwiek sensowny zarobek jest tu trudniejszy niż w Cieniu Czarnobyla? Bo jak za mały trud jak w przypadku Zewu Prypeci to słaby pomysł, tak tu przegięcie że większość kasy idzie na naprawy to przesada w drugą .

I to by było na tyle, jeśli chodzi o dodatek do Serca Czarnobyla. Jak ktoś nie polubil podstawki to nie ma czego szukać w dodatku. Ale dla fanów podstawki będzie jak znalazł.
Ankieta
Przypominajka co do ankiety.
- Ankiety związane z grami - dwie propozycja w komentarzu do mojego komentarza i opcja z największą liczbą plusów wygrywa. W przypadku remisu ja decyduję. Temat ten będzie za dwa tygodnie :)
- Ankiety związane z tematami historycznymi: WY proponujecie takie tematy, a następnie ja wybiorę do omówienia biorąc pod uwagę to, czy był (jak nie jesteście pewni, prywatna wiadomość i rozwiążę wątpliwości) oraz jego popularność wśród innych. Dla systematyki, propozycje proszę pisać w odpowiedzi do mojego pierwszego komentarza.
Wyniki poprzedniej ankiety - pomieszanie jest kontynuowane i odcinek za tydzień będzie podwójny: Obiecane KKND plus to co poniżej

Tematy do ankiety:
- Opcja 1. - Jednostrzałowy tytan, czyli kilka słów o Titan Souls
Co lepszego do ogrywania na mocarzu jak pomniejszy tytuł. :P
- Opcja 2. - Powstający z umarłych w cieniu zarazy, czyli kilka słów o Valor Mortis
Czyli sekiro-soulslike z perspektywy pierwszej osoby w czasach napoleońskich. Gdzie mamy hybrydę człowieka z działem czy faceta z głosem znanego metalowca.