Piątkowa GROmada #494 - Zagłada starego porządku, czyli kilka słów o CoD: Modern Warfare 2
Motywem przewodnim dzisiejszej opowieści jest tytuł kontrowersyjny - zarówno globalnie jak i osobiście. Ponieważ zaproponował ciężki temat oraz jedna rewolucję w formule. Przygotujmy więc wspominki, bo to przyda się podczas opowieści o Call of Duty: Modern Warfare 2.
Witam was w ramach kolejnego odcinka Piątkowej GROmady, gdzie tym razem opowiem o wspomnieniach z CoD: MW 2. Produkcja Infiniti Wars wydana przez Activision to przedstawiciel gatunku strzelanin z perspektywy pierwszej osoby w realiach współczesnych. Gracz, jako agent lub żołnierz walczy w różnych rejonach świata ze złem korzystając z broni palnej. Sprawdźmy więc te wspomnienia i czy są one dobre.
Z perspektywy wersji na Windowsa produkcja ta jest o tyle ważna, że wprowadziła wymóg Steama do działania. (ps. z jakiegoś powodu autokorekta zaproponowała mi Stefan zamiast Steam i miałem, że wymaga "Stefana do działania" :P)
Informacja turystyczna - Zbliża się 500 odcinek Piątkowej GROmady (:O) i w związku z tym uznałem, że dobrze by było jakbyśmy wspólnie powspominali nie same gry/odcinki, a kowersacje w ramach tego cyklu. Kto chciałby wziąć udział, zapraszam do kontaktu :)

Podobnie jak w przypadku poprzedników i następców mamy kilka trybów rozgrywki:
- Najbardziej bazowa to kampania dla pojedynczego gracza, gdzie początkowo mamy dwie osoby - żołnierza/agenta oraz agenta. Początkowo nic nie zapowiada jakiś niezwykłych wydarzeń: odzyskanie modułu satelitarnego oraz misje na Bliskim Wschodzie. Niemniej gdy pierwsza z postaci ginie z rąk terrorysty w najbardziej kontrowersyjnej misji w historii, to wybucha wojna. I teraz zadaniem wszystkich, w tym i nowego żołnierza, jest ja zakończyć.
- Operacje specjalne, gdzie gracz sam albo w ekipie wykonuje misję gdzie albo strzela albo próbuje się gdzieś dostać lub coś zniszczyć. Są one uszeregowane pod względem trudności, a odblokowanie ich obarczone jest wymogiem
- Tryb sieciowy, czyli walka na jednej z map z przeciwnikiem kontrolowanym przez gracza. I tutaj nastała rewolucja, ponieważ standardowej wyszukiwarki było to wyszukiwanie przez system i liczenie na dobre lobby. Liczba graczy w rozgrywce zależała od szczęścia oraz wybranego trybu.
Co wypadło dobrze
- Kampania - Wypełniona momentami, z dobrze napisanym i wiarygodnym złolem (a nawet dwoma). Do tego do przejścia w sposób niedłużący się, bo te 6-7 godzin na wyższym poziomie trudności są tak skonkstruowane, że nie ma momentu z instancji "A po co to?".
- Kontrowersja zrobione dobrze - Jeśli ktokolwiek pamięta to wydanie Call of Duty, wspomni słynna misję na lotnisku. I jak Pokłosie było mentalnym liściem, tak udział w masakrze nie wojskowego elementu można traktować jako piąche. Czuć przy tym, że jest to naturalnie wkomponowane w całość gry,.a nie dodane dla samego dodania. NIektórzy osobiście wspomną także misję w daczy i jej finał, który choć jest smutny to ponownie: brzmi na sensowny
- Operacje specjalne - Piąta odsłonę cyklu dała marce Zombie, szósta zaproponowała specjalne misje. Zadanie specjalne to dobrze zaprojektowany przyjazny sposób na wydłużenie czasu obcowania z produkcją bez sztucznego wydłużania głównego wątku.
- #Heheszki - Cameo w Family Guy. Kto oglądał Family Guya ten pewnie pamięta scenę, gdy Peter Griffin skakał w miejscu na mapie Fawela. Tylko po to aby jego postać dostała z Intervention. Żadna wada czy zaletą, po prostu wspominam.
Czy coś można było zrobić lepiej? Tutaj uczciwie mówiąc to nic nie przychodzi mi do głowy. Tak jak to zrobiono to lepiej się nie dało

Wspomniany wcześniej tryb sieciowy przeszedł rewolucję, którą podobnie jak w przypadku kilku jej elementów ciężko uznać za drobną - poprzednik miał zwyczajową przeglądarkę serwerów, gdzie wybierało się miejscówkę i wchodziło do gry. MW2 zaproponował coś innego: po dostosowaniu wyposażenia (tutaj logika podobna jak w przypadku poprzednich części) i podobnego typu elementów, gracz wybierał tryb spośród zaproponowanych jak stare-dobre TDM czy Dominacja. I następnie czekał aż nazbierają się ludzie, po czym jak się nazbierali to odpalała się mapka i można było ruszyć w bój.
A co było na wyposażeniu? Ponownie to co kiedyś, czyli broń długa jak karabin wyborowy czy szturmowy, poboczna jak pistolet, "agresywne wyposażenie" w formie m. in. ulubionego noża do rzucania (zdobycie finałowego killcama z tego to była sztuka) i wspierającego. Z głównym celem aby uzyskać zwycięstwo na punkty licząc w zaciszu, że ktoś zdobędzie serię ofiar 25 i odpali atomówkę kończąc grę.
Co wypadło dobrze?
- Modyfikacja serii ofiar - Poprzednie odsłony dawały dostęp do 3 serii ofiar, każdej takiej samej niezależnie od postaci. W ramach tej odsłony element ten przeszedł absolutną rewolucją: Odblokowywane wsparcie miało dość szeroki wachlarz, od niepozornego radaru po majestatyczną atomówkę (której zdobycie prawie zawsze kończyło się nerwami). Dość skomplikowana zmiana, ale efektem jej wprowadzenia było niesamowicie rozbudowane urozmaicenie zdobywania serii ofiar, co niejako zachęcało do bardziej taktycznej walki i liczenie na łut szczęścia, że akurat nie ma
- Modyfikacja oręża - Jeszcze więcej dodatków niż w poprzednikach, jeszcze więcej malunków, no i samego uzbrojenia było sporo (ulubione to chyba ACR, ekwiwalent piły na daleki dystans ze względu na odrzut). Kolejny przykład rozwoju znacznego i przemyślanego.
- Feeling broni - Dający pewną satysfakcję i uczucie, że nie strzela się z zabawkowych broni, a zwyczajnego oręża. A to zawsze na plus
- Mapy - Może nie wszystkie, bo chociażby oparta o końcówkę to był vibe "pojedynek armii w kawalerce", ale licząca się część z nich dawała radę. Chociażby wspominana wcześniej Fawela.
Co można było zrobić lepiej?
- Model sieciowy - Przeglądarka serwerów to coś, za co polubiłem wszystkie poprzednie odsłony serii wydane na Windowsa. Przejście na inny model było ciosem i to mało spodziewanym: model oparty o wyszukiwarkę dawał sporą swobodę w kwestii map czy wielkości składów, że nie powiem o eliminacji patologii w formie oszustów (pamięta ktoś cziterów w Enemy Territory? Bo ja słabo). I choć nie powiem, że grałem i bawiłem się dobrze, to był to jeden z momentów przez który zacząłem chyba potem poważniej rozważać odejście od marki. Bo "wyszukiwarka" z MW2 zabierała za dużo dając w sumie jedynie... losowość w kontekście walki.
- G18 - W grze sieciowej przy małej konstrukcji map istotne jest stworzenie broni dobrze zbalansowanych. Nikt mnie nie przekona, że szybkostrzelna kanonada z zamkniętem przestrzenii to coś, co wypadło dobrze. No i nie dziwne jeszcze, że nawet powstawały grupy sprzeciwiające się tej broni.
- QuickScope - Coś, co raczej nie jest błędem (a może jest), ale są czasem mechaniki do których nie potrafię się przekonać niezależnie do czegoś, co wygląda nienaturalnie. A szybkie namierzenie i strzał ze snajperki zajmujący sekundę ciężko uznać za coś naturalnego.

I to było na tyle, jeśli chodzi o MW2 - wspomnienia dobre, ale uczciwie niech takimi pozostaną. :)
Ankieta
Przypominajka co do ankiety (kilka zmian, dlatego rekomenduję lekturę)
- Ankiety związane z grami pozostaną bez zmian. Zwycięzca będzie za dwa tygodnie, wyniki za tydzień.
- Ankiety związane z tematami historycznymi: WY proponujecie takie tematy, a następnie ja wybiorę jeden z nich do omówienia biorąc pod uwagę to, czy był (jak nie jesteście pewni, prywatna wiadomość i rozwiążę wątpliwości) oraz jego popularność wśród innych.
- Za tydzień temat historyczny, wyniki poniżej
Wyniki poprzedniej ankiety:

- Opcja 1. - Mariaż trudnych gier z losowością po raz trzeci, czyli kilka słów o Nioh 3
UWAGA: Będzie trudno, ale przynajmniej poodbijamy sobie ciosy.
- Opcja 2. - Końcówka zagłady, czyli kilka słów o MW3
Wracamy do CoD'a, tym razem tego po którym zaliczyłem sobie przerwę.