(Bez)Imienne rozmyślania

Przy myszce i padzie

BZImienny BZImienny 07.05.2020, 22:54
Piątkowa GROmada #188 - Borderlands: GOTYEE Review Edition
296V

Piątkowa GROmada #188 - Borderlands: GOTYEE Review Edition

Ziemia cierpiała już dwie GROmady z rzędu, pora więc na opuszczenie jej i udanie się na Pandorę, gdzie pogłoski o pewnej Krypcie są na tyle żywe, że zebrał się tam najgorszy element społeczny oraz mutanty. A w tle tego jest historia jednego z poszukiwaczy, tutaj w wersji odświeżonej od Blind Squirrel Games, choć tym razem tytuł będę oceniał jako samoistny produkt, a nie jako odświeżanie.

Witam was w ramach kolejnego odcinka GROmady, tym razem poświęconemu Borderlands: Game of the Year Edition Enhanced, czyli odświeżeniu Borderlands GOTY - pakietu strzelanin z perspektywy pierwszej osoby za produkcję których odpowiada Darkside Game Studios (ostatnie DLC) i Gearbox Software (cała reszta). Tytuł, dzięki Blind Squirrel Games, ukazał się w kwietniu 2019 roku na PlayStation 4, Xbox One i Windowsa. Jest to pierwsza odsłona bardzo zwariowanej serii FPS-ów, gdzie głównym motywem są krypty z bardzo zaawansowaną technologią, psychole i specyficzny humor. Sprawdźmy więc, na ile broni się ta odsłona cyklu, zwłaszcza, gdy na rynku od dłuższego czasu są Borderlands 2 oraz 3.

 

Borderlands: Game of the Year Edition Enhanced w wersji na PlayStation 4. Najlepsza do bloga, bo okładka jest kwadratowa. :P

Tytułowe Borderlands to świat, gdzie psychoza, niebezpieczne niziołki i broń to rzecz normalna - tak samo jak mityczne, otwierające się raz na bardzo długi czas krypty pełne bogactwa. I właśnie gdy jedna z nich ma się otworzyć, wszystko i wszyscy dążą do tego, by znaleźć się w dobry miejscu o dobrym czasie z odpowiednim wyposażeniem. I wśród takich osób są Łowcy Krypt, czwórka wariatów na tyle poważnie podchodzących do pracy, że nawet najpotężniejszy klan bandycki nie będzie dla nich problemem. Choć tak naprawdę jest to jeden łowca, u mnie Mordecai, bo on lubi karabiny wyborowe, czyli narzędzie to eliminacji jednym trafieniem.

Główny wątek fabularny Borderlands to jeden ze słabszych elementów tej produkcji i jeśli ktoś szuka w miarę ciekawej historii, to może bez większego problemu ominąć ten problem. Wprawdzie druga odsłona cyklu nie była jakoś szczególnei rozbudowana fabularnie, tak tam sytuację ratował, i to z dużą nawiązką, Przystojny Jack i jego pokręcone (a także w 100 procentach odwzorowujące logikę uniwersum zachowanie). Tutaj natomiast ciężko mi nawet wskazać, czy takowa osoba jest, a nawet jeśli jest to jej pojawianie się jest bardziej przypadkowe niż spotkanie pewnego pana Filipa, a także nie sprawia wrażenia kogoś groźnego. Taka zwyczajna pani, której jedyną siłą jest masa żołnierzy na tyle nieogarniętych, że grupa psycholi byłaby dla nich siłą.

Poza głównym wątkiem są też zadania poboczne i to w liczbie tak wielkiej, że nawet Reznow miałby problem je policzyć. Same w sobie opierają się na tym samym, co główny wątek fabularny, tylko bez otoczki w postaci długich i w miarę interesujących rozmów - to coś, co można potraktować jako dobrą okazję do zdobycia dodatkowego doświadczenia czy zdobycia osiągnięć, choć tu ten pierwszy element jest dyskusyjny (zwłaszcza w późniejszych etapach gry). Ale jakby to nie zniechęcało do ich wykonywania, to zrobi to system przypominania o tym, że zadania poboczne są - i tu leży nie tyle sposób tych próśb brzmiących żenująco nawet w ustach Claptrapa, co ich natężenie. To rozwiązanie jest tak fatalne jak to tylko możliwe, więc nie dziwi mnie, że później to zarzucono ten głupi pomysł.

Ponarzekałem sobie, ale szczęśliwie jest za co pochwalić fabularną otoczkę - późniejsze odsłony nie tyle nie wyeliminowały tego elementu, co go rozwinęły. Mowa tu o postaciach, zarówno pobocznych jak i głównych, wiernie odwzorowujących świat, gdzie normalność została wyrzucona przez okno, a potem skonsumowana przez Skaga. I co lepsze, ten element towarzyszy od samego początku aż do końca - zaczyna się od robota, którego zadaniem jest robienia z siebie pośmiewiska, a potem mamy pseudolekarza operującego narzędziem podobnym co psychole i pewną naukowiec z tak hermetycznych językiem, że bardziej się nie da.

Borderlands to przedstawiciel gatunku strzelanin z perspektywy pierwszej osoby, gdzie gracz przekopuje się przez pogrupowane legiony uzbrojenia, a całe poszukiwanie sprowadza się do lepszych statystyk czy właściwości. A wspomniane grupy są jak na gatunek standardowe, czyli zarówno pistolety jak i wyrzutnie rakiet. Najjaśniejszy punkt całej marki (co uwidocznił Borderlands 3*) to fakt, jak ten system jest prosty i przyjemny w użyciu, zwłaszcza jak idzie się do wymagającego starcia z przeciwnikami na poziomie - przy tak szybkim zdobywaniu doświadczenia nie sposób nie trafić na sytuację, gdy walka kończy się po 5 sekundach, bo wrogowie rozpadają się niczym domki z kart. Ta przyjemność wynika z faktu, że czuć moc wyposażenia, które to zwłaszcza w późniejszych fazach gry kładzie krytycznymi trafieniami większość wrogów. O ile uda się znaleźć ten punkt i w niego trafić, co wbrew pozorom nie jest takie łatwe, gdy ma się do czynienia z przeciwnikiem, który nie jest człowiekiem.

Jeśli jest w rozgrywce coś, co uznałbym za wadę, to sposób poruszania się pojazdami - te czasem są niezbędnym środkiem transportu. Nie tyle mam tu na myśli responsywności, a tego, że zamiast starego jak świat (tak ogrywałem chociażby Twisted Metal 2 czy No One Lives Forever 2) WSAD mam WS + myszka. I o ile da się go niego przyzwyczaić, tak ciężko mi znaleźć coś, co byłoby aż tak nieintuicyjne, a czasem bardzo niewygodne - bez problemu przypominam sobie sytuację, gdy przyzwyczajenia przegrywały z osobliwą logiką i lądowałem na ścianie lub kamieniu. No może, że uznamy tak osobliwy sposób prowadzenia pojazdów jako metodę na budowanie klimatu miejsca, gdzie rozsądku jest jak na lekarstwo.

* - Dzięki temu można docenić, że Borderlands stworzył solidne podstawy, jakie dało się spokojnie rozbudować. 

Borderlands: GOTYEE to odświeżenie produkcji mającej już swoje na karku - twórcy mieli więc dość wiekowy materiał źródłowy z którego to musieli wycisnąć ostatnie soki. No i finałowy efekt to coś, co można określić jako będące pośrodku, bo o ile jest lepiej niż na 2009, tak ogrywając tytuł miałem wrażenie obcowania z czymś na poziomie takiego Borderlands 2 - i gdyby nie dodające uroku ekstra zabiegi graficzne, uznałbym ją za zdecydowaną wadę produkcji. Jeśli natomiast chodzi o udźwiękowienie, to ciężko mi się do czegokolwiek przyczepić - zwłaszcza do klimatycznego wstępu.

W ramach dodatków twórcy z Gearbox Software zaserwowali cztery pomniejsze produkcje - w ramach tej części opiszę pokrótce The Zombie Island of Dr. Ned oraz Mad Moxxi's Underdome Riot. Pierwszy z nich osadzony jest na wyspie Jackobs z dużą liczba nieumarłych, a drugi to rozgrywki na arenie.

The Zombie Island of Dr. Ned opowiada historię osadzoną na wyspie jednego z twórców wyposażenia, gdzie doszło do wypadku i wypadło masę zombie - trzeba więc odnaleźć przyczynę tego modyfikującego otoczenie zjawiska i ukarać sprawcę. I to właśnie wspomniane otoczenie sprawia, że jak dla mnie jest to jedno z lepszych rozszerzeń do pierwszej odsłony cyklu Borderlands i jak go tylko na poważnie odpaliłem, to ukończyłem za drugim podejściem. Poniekąd jest to też zasługa tego, że system przypominania o zadaniach pobocznych nie był aż tak irytujący jak w podstawce czy innych dodatkach. 

Mad Moxxi's Underdome Riot to jedyny dodatek, gdzie ciężko jest mówić o historii, bo takowej nie ma i poza streszczeniem wstępu nie ma o czym mówić. Tak samo jak o schemacie rozgrywki, czyli arenach, gdzie gracz mierzy się z grupami fal przeciwników czasem z modyfikacją w rozgrywce - i to w sumie tyle. I o ile nie można nie docenić sposobu na urozmaicenie rozgrywki, tak mam wrażenie, że jest to po prostu wzbogacony tryb Hordy, którego lepiej samemu nie tykać, no chyba, że w celu sprawdzenia ogólnych założeń. 

W ramach tej części opiszę pozostałe dwa większe dodatki - The Secret Armory of General Knoxx od Gearbox Software i Claptrap's New Robot Revolution autorstwa Darkside Game Studios. Pierwszy poniekąd kontynuuje główny wątek fabularny, a drugi sumuje wszystkie dodatki.

The Secret Armory of General Knoxx to dodatek osadzony po wydarzeniach z wersji podstawowej - jednostka, która pod koniec otrzymała dość potężnie w kość decyduje się zemścić. I o ile pierwotnym założeniem było chyba wysłanie zaawansowanej technicznie armii, tak w finałowym rozrachunku zdecydowali się osadzić to na terenie pełnym autostrad, jakie to trzeba przemierzać, gdzie zostały umiejscowione dodające klimatu roboty - i o ile ich prośby nie sposób nie uznać za słabe, tak zrobione to było chyba tylko po to, by człowiek nie usnął przy przemierzeniu dróg.

Claptrap's New Robot Revolution opowiada osadzoną po wszystkich dodatkach historią, gdzie motywem przewodnim jest INAC i jego wizja uwolnienia robotów spod tyranii - ale oczywiście wszystko poszło nie tak i maszyna zwariowała do tego stopnia, że trzeba ją zatrzymać. I tutaj udało się odwzorować rozgrywkę Borderlands wręcz wzorowo ze wszystkimi jej wadami i zaletami, doprawiając do niemal śmiertelnym stężeniem Claptrapów - i jeśli komuś uroczy robot skradł serce, tak tu będzie, tak jak ja, wniebowzięty. I to kilkukrotnie.

Ankieta

Reguły pozostają bez zmian, czyli następny tekst jest o zwycięzcy (który to wypada następnie z bazy) -  w przypadku remisu na najwyższym miejscu decyduję, który to ze zwycięzców wygrywa (i tylko wtedy głosuje). Ogłoszenie wyników będzie miało miejsce cztery dni po opublikowaniu GROmady. Mając w tyle głowy na ile poprzednik

  • Piątkowa GROmada - BattleBlock Theater Edition

Wrażenia z ogrywania BattleBlock Theater, sympatycznej platformówki stworzonej przez duet The Behemoth i Big Timber Studio.

  • Piątkowa GROmada - Blood II: The Blood Group Edition

Czyli o drugiej odsłonie serii Blood - Blood II: The Chosen wraz z dodatkiem The Nightmare Levels. Bo przyzwoitego strzelania i znowu żyjącego Caleba nigdy za wiele.

  • Piątkowa GROmada - Metro Exodus (Gold Edition) Review Edition

Czyli recenzja kolejnej odsłony serii Metro Exodus w wydaniu złotym, czyli poza podstawką będą dwa dodatki - The Two Colonels i Sam's Story. Bo gier, gdzie poniekąd czuć ducha pierwszej odsłony serii S.T.A.L.K.E.R. nigdy za wiele.

  • Piątkowa GROmada - Quake: The Offering + DOPA Edition

Czyli legendarny tytuł, któremu zagrozić mogły jedynie gry pokroju pierwszego Half-Life. A mowa o Quake w wydaniu kompletnym, czyli Quake: The Offering (Quake + Mission Pack No.1, + Mission Pack No. 2) w bonusie z dodatkiem od pracownika MachineGames (ZeniMax Sweden), DOPA (Dimensions Of the PAst.

  • Piątkowa GROmada - Serious Sam II Edition

Wrażenia z ogrywania Serious Sam II, kontynuacji Serious Sam z Xbox i gry akcji chorwackiego studia Croteam - przez wielu uznawanej za najgorszą odsłonę marki od tego uznanego w swoim kraju dewelopera.

  • Piątkowa GROmada - Tribes: Zemsta Edition

Czyli parę słów o odsłonie serii Tribes od twórców BioShocka, czyli Tribes: Vengeance, który to w Polsce ukazał się jako Tribes: Zemsta. Bo latania w powietrzu, ślizgania i pięknych widoczków nigdy za wiele - tylko plemion za dużo.

Tagi: borderlands humor Piątkowa GROmada recenzjoGROmada strzelanina

Werdykt
Piątkowa GROmada #188 - Borderlands: GOTYEE Review Edition
Grałem na: PC
  • + Wszystko w jednym, czyli wydanie, gdzie nie trzeba nic dokupywać.
  • + Klimat Pandory i wszystko, co z nim związane
  • + Soczysta mechanika rozgrywki (choć z całej serii chyba najgorsza)
  • + Przyjazne postacie, zarówno poboczne jak i główne
  • + Kooperacja zawsze na plus
  • + (The Zombie Island of Dr. Ned) Pokręcony i dobry pomysł, a także Zombie
  • + (Claptrap's New Robot Revolution) Bardzo dużo Claptrapów, a kto ich nie lubi. :P
  • + (Mad Moxxi's Underdome Riot) W miarę udana próba urozmaicenia rozgrywki
  • - Średnia fabuła i nijaki antagonista (o ile takowy jest)
  • - System przypominania o zadaniach pobocznych
  • - Nieintucyjne sterowanie pojazdami (szczęśliwie da się do niego przyzwyczaić)
  • - (The Secret Armory of General Knoxx) Sztuczne wydłużenie dodatku autostradami
  • - (Mad Moxxi's Underdome Riot) Bez kooperacji lepiej nie ruszać, bo istnieje ryzyko zanudzenia na śmierć
  • - (DLC) Nie eliminują one poważniejszych wad wersji podstawowych (chociażby system zadań pobocznych)
7.5
BZImienny
BZImienny Pierwsza odsłona serii Borderlands w wersji Enhanced to przygoda z jaką warto się zapoznać, o ile nie miało się wcześniej styczności z serią. Bo o ile sam w sobie jest przyzwoitym kawałkiem kodu, tak po zestawieniu z Borderlands 2 wady stają się bardziej widoczne.
Oceń notkę
+ +29 -

DOOM is Eternal
Oceń profil
+ +182 -
BZImienny
Ranking: 42 Poziom: 75
PD: 52714
REPUTACJA: 17394