Blog użytkownika PrzemQ

PrzemQ PrzemQ 14.04.2020, 19:05
Guacamelee! Super Turbo Championship Edition - Niespełniony Luchador. Recenzja gry
180V

Guacamelee! Super Turbo Championship Edition - Niespełniony Luchador. Recenzja gry

Gatunek metroidvanii w ostatnich latach stał się bardzo popularny pośród twórców niezależnych. Na rynku dawno temu zadebiutowała już druga część Guacamelee!, ale mi dopiero teraz udało się ukończyć pierwszą odsłonę w wersji Super Turbo Championship. Nie mogę powiedzieć, że jestem zachwycony. Developerom jednak udało się tchnąć w gatunek coś nowego.
 

Sama budowa jest bardzo typowa. Świat złożony jest z mniejszych plansz, po których możemy się dowolnie przemieszczać i wraz z postępem historii odkrywać nowe przejścia, sekrety i znajdźki. Do tego potrzebne są kolejne umiejętności. W większości jest standardowo jak na przykład podwójny skok czy potężne uderzenie o ziemię, ale pojawia się też możliwość przenoszenia między wymiarem żywych i zmarłych czy zmiana w kurczaka. Łącznie w ciągu tej ośmiogodzinnej przygody odblokujemy kilkanaście nowych bonusów.


Przechodząc do samej rozgrywki to widać próby balansu między elementami walki a platformówkowymi, lecz to temu pierwszemu poświęcono o wiele więcej czasu i uwagi. Główny bohater, jakim jest Juan mierzy się z wieloma przeciwnikami by uratować swoją ukochaną. Już po prologu, gdy Luchador posiada podstawowe ataki zaczynamy pojedynkować się ze szkieletami. Szybko jednak dostaje się kolejne zdolności typu cios z dołu czy rzuty. Pozwala to na tworzenie dobrze wyglądających combosów sięgających nawet dwieście uderzeń. Pod koniec zaczyna być to coraz bardziej przydatne, bo ilość aren do walki jest tak duża, że zaczyna się irytacja. Porównać to można przykładowo do Dooma gdzie przy dalsza droga jest zablokowana a my musimy sprostać nadchodzącym falom wrogów i zostać ostatnim żyjącym. Nie musi to być wina samych mechanizmów, bo mam wrażenie, że twórców trochę poniosło przy projektowaniu ostatnich plansz. W pojedynkach zaczynają przeszkadzać znienawidzone przeze mnie piły zabijające przy każdym kontakcie i temu podobne przeszkadzajki. Sama gra nie staje się przez to trudna a irytująca. Przez pierwszą połowę lepiej udało się dopracować ten balans.


Dokładnie to samo mam do zarzucenia w sekcjach platformowych. Po czasie wszystko zaczyna się przemieniać w głośne westchnięcia i wulgaryzmy po następnym spadnięciu, trafieniu w piłę lub zbyt późnym zmienieniu wymiaru. Ten problem nie osiąga szczytowego momentu (no może oprócz jednego, który jest wymagany do szczęśliwego zakończenia) więc nie musi stanowić większego problemu. Ja jestem zakochany w grach z serii Ori, które robią to lepiej. Wciąż jestem w trakcie jednej z nich, więc rzuca mi się to w oczy.


 

Graficznie jest dosyć prosto i kolorowo. Projekty oponentów są różnorodne, a każdy z nich posiada niepowtarzający się zestaw ataków. Bossowie też są zaprojektowani porządnie i trzymają się stylistyki. Trzeba się trochę napocić i znaleźć słaby punkt, by skutecznie skracać ich pasek zdrowia, zanim nasz dotrze do końca. Ogólnie nie miałbym się czego przyczepić, gdyby nie samo otoczenie. W tym miejscu nie udało się popisać. Tła są zbyt podobne do siebie lub zbyt mało interesujące i stanowi to słabą zachętę do eksploracji. Gdyby nie ich kolor to wielu mogłoby mieć problem z tym, w której lokacji się znajdują. Bardziej doceniłem samą ścieżkę dźwiękową. Kawałki są w meksykańskim klimacie i nie ma problemu z potrzebą przyciszania ich. Może mogłoby ich być trochę więcej, ale i tak potrafią zrobić robotę.


 

Jakoś tak wyszło, że Guacamelee! to już moja trzecia metroidvania 2D w tym roku. Pomimo potężnej konkurencji grze udało się zachować elementy charakterystyczne tylko dla niej i całość daje radę. Nie obyło się bez błędów. Pewnie sequel poprawił już większość z nich. Już teraz wiem, że to nie koniec i na pewno wkrótce przysiądę do drugiej części. Ta pierwsza dostaje ode mnie 7,5/10.

Tagi: guacamelee! guacamelee! super turbo championship edition metroidvania platformówka xbox one

Werdykt
Guacamelee! Super Turbo Championship Edition - Niespełniony Luchador. Recenzja gry
Grałem na: XONE
  • + Typowa Metroidvania
  • + Poruszanie się pomiędzy wymiarami
  • + Walka pozwala na długie combosy
  • + Przez większość czasu poruszanie się daje radę
  • + Prosta i kolorowa grafika
  • + Projekty przeciwników i bossów
  • + Meksykański soundtrack
  • - Końcówka staje się irytująca
  • - w tym zbyt wiele przeszkadzaczy przy skakaniu
  • - Zbyt wiele aren z przeciwnikami
  • - Świat jest zbyt monotonny
7.5
PrzemQ
PrzemQ Guacamelee! to gra która dała radę utrzymać się w bardzo popularnym dzisiaj gatunku. Pomimo pewnych błędów można się tu świetnie bawić.
Oceń notkę
+ +9 -

Oceń profil
+ +23 -
PrzemQ
Ranking: 451 Poziom: 52
PD: 18338
REPUTACJA: 5612