noobkiller's speech

noobkiller noobkiller 09.09.2017, 14:43
Dogmaty świata gier vol.2
230V

Dogmaty świata gier vol.2

Pierwsza część tego wpisu uzyskała całkiem sporo kliknięć i wywołała niemałe kontrowersje, co sprawiło, że wywołała się pod nią dosyć gorąca dyskusja. A temat nie został jeszcze wyczerpany! Zapraszam wszystkich do czytania kontynuacji!

KIEDYŚ: Wkładasz płytę... i grasz!

Kto miał okazję mieć szaraka na przełomie lat '90-2000, ten wie, o czym mówię (a raczej piszę). Wcale nie było tak kolorowo jak można by sobie było pomyśleć. Ten legendarny kawał plastiku obrósł w mity w prawie takim samym stopniu jak słynna i kochana (dzisiaj) przez wszystkich Nokia 3310. I tak jak w przypadku wymienionego przed chwilą telefonu, pierwsza (?) konsola od Sony miała trochę mankamentów. Tak, było wielkie "WOW", bo piękna grafika, trójwymiar, koniec kartridży i... karty pamięci. Ale szara była nie tylko konsola, ale też realia Rzeczypospolitej, gdzie - w odróżnieniu od czasów dzisiejszych - nie można było pozwolić sobie na kupno nowych gier zbyt często. Na szczęście pojawiło się pewne rozwiązanie, które... niestety, nie było pozbawione wad, a rozwiązaniem tym było... piractwo! Gdzie wielu widziało zbawienie, tak samo wielu zaczęło dostrzegać też pewien problem. Owszem, zaniesienie konsoli do komisu, gdzie na drugi dzien można było odebrać już "przerobioną" konsolę, nie było kłopotliwe. Na "ścianę" można było natknąć się już podczas grania. Gry często nagrane były na słabej jakości płytach, a to sprawiało, że czytnik konsoli trochę się męczył. Jak do tego ów płyty miały jakieś ryski, to gra potrafiła zwiesić konsolę i potrzebny był wtedy reset. Pamiętam, że w przypadku Tekkena 3 miałem zapisaną listę zakazanych chwytów, ponieważ ich użycie często (a w przypadku niektórych ZAWSZE) dochodziło do takiego zjawiska. Wiele gier lubiło sie także zawiesić w trakcie wczytywania... i w ogóle nie wczytać. Jest to coś, o czym chyba rzadko czyta się na kartach historii PS1 i wcale się temu nie dziwię. To potrafiło napsuć krwi i mało kto chciałby o tym pamiętać ;)

 

TERAZ: Wkładasz płytę... i grasz! Czyli dlaczego konsole są (?) lepsze.

Najczęściej używanym argumentem do wyboru konsoli, niezmiennie, już od czasów szaraka, jest to, że "Wkładasz płytę... i grasz!". Ale jak się okazuje, mimo czasu, który upłynął i postępu technologicznego... w tej kwestii niewiele się zmieniło i nadal nie jest tak kolorow jak wcześniej ;) Zmieniły się czasy, zmieniła się technologia, ale istota problemu pozostała ta sama! Konsole coraz bardziej upodabniaja się do komputerów osobistych. Ma to swoje plusy i... tak, ma także wiele minusów. Zapewne niejeden z nas posiada ten problem, kiedy tylko spróbuje nie odpalać konsoli przez miesiąc (lub co gorsza - pół roku!). Okazuje się wtedy, że konsola, jak i wszystkie zainstalowane na niej gry, musi pobrać niezliczone ilości danych, abyś mógł sobie po prostu pograć. Plan o godzince w wolnym czasie właśnie poszedł się... kochać ;) W wielu przypadkach można to ominąć i wrócić do miejsca, w którym skończyło się jakąś grę, ALE jest parę haczyków: dotyczy to tylko grania offline, i to w przypadkach gier, które nie wymagają stałego podłączenia do sieci (a niestety parę takich jest), a w przypadku LBP3 może zepsuć się zapis (przeklęte Sumo Digital). Ze względ una dosyć napięty harmonogram nie odpalałem swojej konsoli od dwóch długich miesięcy. Najgorsze jest to, że nie mam ochoty tego robić, kiedy tylko wyobrażę sobie te kilkanaście gigabajtów danych, które będę zmuszony ściągać po tak długiej absencji. Cytując klasyka: a idź pan w ch...

 

Licencje w grach piłkarskich!

Przecież wszyscy wiedzą, że to nie gameplay świadczy o jakości gier takich jak FIFA czy PES. Nieprawdaż? ;) Przynajmniej można to wywnioskować z licznych komentarzy użytkowników na tym portalu. Pamiętam czasy Pegasusa i świetnego jak na tamten moment Goal 3 (który w oryginale miał dłuuugi japoński tytuł, którego niestety nie jestem w stanie zapamiętać). Nie było znanych piłkarzy, nie było realistyki, ale była piłka... i wiecie co? Wiecie co jeszcze było?

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]
Tak, nie można stać w miejscu i żyć sentymentem, dlatego mamy futbol od EA i (#FUC)Konami. Śmieszy mnie jednak to, z jaką żarliwością fani piłki nożnej (bo chyba nie gier video! Tam pozwala się na wiekszy dystans) plują jadem na to, że w pewnej grze traktującej o piłce nożnej (o piłce nożnej, nie o piłkarzach) brakuje licencji. Hold up! Przecież to gra! Fikcyjny świat, nie wszystko w nim musi być takie same, a w sumie nawet lepiej jak będzie inne, będzie tylko oparte na naszym świecie, ale nie będzie jego wierną kopią! Szczerze to lata mi to czy zagram sobie C. Ronaldo czy innym aktorem (choćby nieistniejącym poza grą) piłkarzem, bo w grze o sporcie są dwie najistotniejsze i ściśle połączone ze sobą sprawy: gra i sport. Logicznym jest zatem to, że gra, która najlepiej oddaje sposób gry w piłkę kopaną dostarcza to, czego powinna. I nie potrzeba nic więcej. Tymbardziej więc nie rozumiem dzisiejszego oburzenia w komentarzach o udział Usaina Bolta w Pro Evolution Soccer. Czekam na Adama Małysza - z chęcią pobiegam polatam nim po boisku ;) Mój wniosek w tej kwestii: w realu bądźmy realistami, w grach... po prostu grajmy i bawmy się dobrze.

 

Jakość gier samochodowych zależy od (znowu) licencji! I od dźwięku silników!

I znowu te przeklęte licencje. Pytam: czy Burnout lub GTA (choć to nie gra samochodowa, to sporo się jeździ, a Auto jest nawet w tytule ;) są złymi grami, albo cokolwiek tracą przez brak licencji? Cytując klasyka "no, ku*wa, nie sądzę". EA wielokrotnie już pokazało, że licencje i dobra zabawa nie muszą iść ze sobą w parze. Prawdę mówiąc, to tylko kwestia promocji, bo nie wiem w jaki sposób miałoby to wpływać na zabawę i wrażenia z niej płynące.

Druga kwestia: silniki. Tak. Jak samochód wydaje w grze inny dźwięk niż w rzeczywistości, to gra jest kiepska. Zwłaszcza, jeśli robi to inaczej niż auto, którego nigdy nie słyszałeś, bo nigdy w nim nie byłeś i nigdy nim nie jeździłeś. W tym przypadku, jak powyżej, "specjaliści" i fani tematu - w tym przypadku fani (przestarzałej) motoryzacji biorą na celownik złych developerów, którzy kpią sobie z ich pasji, olewając licencje i dając tak okropne dźwięki. A tak na serio, kiedyś samochody elektryczne wyprą te spalinowe i wtedy wswzystkie auta będą cichsze od komarów. Radzę oswoić się z tą myślą.

Gran Turismo obrywa się na PPE z tego drugiego powodu już od poprzedniej generacji. Na szczęście, wbrew złośliwym komentarzom, GT to legenda i wskazuje na to nie tylko historia, ale także oceny i wyniki sprzedaży ;)


Na razie to tyle.

Kolejne, jeszcze bardziej niemające nic wspólnego z prawdą dogmaty już niedługo!

A tymczasem życzę miłego weekendu,

noobkiller.


ETENSZYN PLIS!

Do końca (następnego) tygodnia zamierzam umieścić jeszcze 5 wpisów. Po nich prawdopodobnie będe musiał udać się na banicję od tego portalu. Jeśli podobają Ci się wpisy na moim blogu, odnajdziesz mnie za jakiś czas na internecie pod tym samym nickiem ;)

To jeszcze nie pożegnanie, a tymczasem:

Dogmaty świata gier vol.3,

Parę miesięcy z Amazon Kindle 8 - na co to komu?,

Miesiąc z iPhone SE - cała prawda z perspektywy doychczasowego użytkownika Androida,

Hipokryzja i ułomność moderacji na PPE - o wybiórczej tolerancji i kolesiostwie słów kilka,

Jak przechytrzyłem PPE, czyli wpis po którym dostanę bana ;)

CUMMING SOON!

Tagi:

Oceń notkę
+ +9 -

They see me trollin', they hatin'
Oceń profil
+ +16 -
noobkiller
Ranking: 668 Poziom: 46
PD: 13261
REPUTACJA: 3656