Wóz Drzymały

czyli o retro grach Arcade słów kilka.

Ciapo Ciapo 11.02.2016, 06:56
Wóz Drzymały S03E02, Metal Slug.
6927V

Wóz Drzymały S03E02, Metal Slug.

W tym odcinku przypomnę Wam kultową grę z gatunku run'n'gun, którą znają chyba wszyscy gracze, a przynajmniej tak mi się wydaje. Aż dziwne, że dopiero teraz o niej piszę. Chodzi mianowicie o Metal Slug. Gra stworzona przez firmę o nazwie Nazca Corporation a wydana przez SNK na ich automatowy system Neo-Geo oraz chyba każdą liczącą się platformę do gier. Zapraszam do środka.

Witam wszystkich w kolejnym odcinku Wozu Drzymały. Jest to miejsce, w którym przybliżam/przypominam Wam gry z automatów Arcade z przełomu lat '80 i '90 ubiegłego wieku.

Na początek, dla zainteresowanych podkład muzyczny. Tym razem najlepsze, wg autora składanki, muzyczki z kultowego SNESa.

Teraz wróćmy do mięska, czyli samej gry. O Metal Slugu słyszał chyba każdy szanujący się gracz. W tym odcinku przybliżę Wam pierwszą część tej serii wydaną w 1996 roku przez SNK, a stworzoną przez mało znaną firmę Nazca Corp. Jest to strzelanka 2D, w której wcielamy się w jednego z dwóch komandosów wyruszających na niebezpieczną misję, która tak naprawdę nie ma żadnego celu poza wytępieniem wszystkich wrogów stających na naszej drodze.

Zanim jednak zabiorę się za opisywanie samej gry. Przedstawię Wam małe stadko ulotek reklamujących tę grę. Są dwie wersje ulotek japońskich i dwie wersje anglojęzycznych. Wg strony, na której je znalazłem czyli The Arcade Flyers Archive  są to ulotki japońskie oraz europejskie. Jak jest naprawdę, nie wiem.

Nieskładana, dwustronicowa ulotka europejska.

Metal Slug, Europa, przódMetal Slug, Europa, tył

Nieskładana, dwustronna ulotka europejska w mniejszym formacie.

Metal Slug, Europa, przód Metal Slug, Europa, tył

Podłużna, dwustronicowa ulotka w wersji japońskiej.

Metal Slug, Japonia, przód Metal Slug, Japonia, tył

To tyle jeśli chodzi o materiały promocyjne do Metal Slug. Lecimy dalej.

Tytuł: Metal Slug
Producent: Nazca Corp.
Rok wydania: 1996
Liczba graczy: 1-2 (co-op jednocześnie)
Używanych przycisków: 3

 

Metal Slug (Nazca Corporation, 1996 rok)
Metal Slug (Nazca Corp., 1996 rok)

Poza automatami, gra została wydana na całą masę platform do grania. Nie będę tutaj dawał z nich screenów, bo w większości przypadków były to wersje emulowane, więc nie różniły się niczym od automatowego oryginału. W kilku wersjach zostały dodane nowe tryby. Na przykład wersje dla Neo-Heo CD, Segi Saturn i pierwszego PlayStation posiadały dodatkowy tryb nazywający się Combat School, który polegał na tym, że mogliśmy wracać do poziomów, które wcześniej już ukończyliśmy, jednak posiadały one dodatkowe cele poboczne. Dodatkowo wersja dla PlayStation posiadała jeszcze jeden dodatkowy tryb o nazwie Another Story. Był to zestaw mini-gierek. Wersje dla Saturna i PSX zostały wydane tylko w Japonii.

W 2006 roku na na Wii, PlayStation 2 oraz PSP została wydana składanka zatytułowana Metal Slug Anthology. Zawierała ona wszystkie części od pierwszej do szóstej włączając w to Metal Slug X. Były to emulowane wersje gier nie zawierająca żadnych dodatków

W 2008 roku, gra pojawiła się w usłudze Wii Virtual Console oraz na kolejnej składance zatytułowanej SNK Arcade Classics vol. 1 przeznaczonej dla Wii, PlayStation 2 oraz PSP.

Oficjalna emulowana wersja dostępna jest też na PSP oraz PlayStation 3.

W 2012 roku gra została również wydana na telefonu komórkowe działające pod kontrolą systemów Android oraz iOS.

Metal Slug jest też jedną z dwudziestu preinstalowanych gier na konsoli Neo-Geo X.

Gra doczekała się nawet edycji przeznaczonej dla komputerów osobistych z systemem Windows.

To już chyba wszystkie wersje Metal Slug jakie pojawiły się na domowych sprzętach do grania.

Wypadało by się skupić trochę na fabule. Jednak w przypadku tej gry, jak i w przypadku znakomitej większości gier Arcade fabuły po prostu nie ma. Wcielamy się w jednego z dwóch komandosów i przedzieramy się przez kolejne plansze walcząc z oddziałami wroga. Ciężko nawet określić kim jest wróg. Symbole przez nich używane przynoszą na myśl faszystowskich Niemców jednak umundurowanie bardziej pasuje do Armii Czerwonej. To wszystko odnośnie fabuły. Z samej gry nie dowiemy się raczej niczego więcej na jej temat. Nawet imiona głównych bohaterów znam z drugiej części gry, bo w pierwszej nigdzie nie są one podane.

O postaciach raczej też za wiele się nie dowiemy. Z kolejnych części gry wiem, że nasi herosi noszą imiona Marco oraz Tarma, bo już w drugiej części postaci było więcej i można było je sobie wybierać, a były na ekranie wyboru postaci po prostu podpisane. Potrafią używać znalezionych po drodze broni, ciepnąć granatem oraz podskakiwać.

Metal Slug, MarcoMetal Slug, Tarma

Teraz zajmę się w końcu aspektami, o których można już coś napisać. Najpierw skupię się na przeciwnikach, którzy występują w grze. Walczymy tutaj zarówno z piechotą, jak i sprzętem zmechanizowanym. Samej piechoty jest zaledwie kilka rodzajów i są to w zasadzie ci sami żołnierze tylko uzbrojeni w różnego rodzaju ekwipunek. Podstawowy kolor munduru to zielony. Występują zwykli uzbrojeni w nóż, pistolet i granat żołdacy. Pojawiają się też tacy sami tylko, że z tarczą, którą blokują nasze strzały. Co ciekawe, jeśli będziemy strzelać w ich tarczę, ta po chwili rozgrzeje się i poparzy wroga w ręce, a ten wyrzuci ją zamieniając się w zwykłego żołnierza. Są też spadochroniarze. Ci są uzbrojeni w tak zwane bazooki. Czasami tego typu wrogowie wdrapują się na jakieś słupy, drzewa, czy ściany i rzucają w nas grantami. Niektórzy potrafią rzucać w naszą stronę rakietami. Trafimy też na zielonych żołnierzy przybranych wkoło ratunkowe i wynurzający się z wody. Na podmokłych terenach pojawiają się też nurkowie, którzy wyskakują z wody wysoko i rzucają w nas wielką rakietą. Są jeszcze żołnierze ubrani w mundury o kolorze żółtym. Różnią się oni od zielonych tylko tym, że po ich zabiciu zostawią jakąś broń. Na naszej drodze znajdziemy za to znacznie więcej sprzętu zmechanizowanego. Trzy rodzaje motorów, ciężarówkę, całą masę różnych czołgów, śmigłowce, transportery, stacjonarne działa dużego kalibru oraz samoloty, a nawet sporych rozmiarów statki. Znajdziemy tutaj też dwóch sub-bossów, czyli wielką betoniarkę na torach, jeżdżąca po dachu jakiejś stodoły i strzelająca wielkimi migoczącymi kulami. A drugi to znany w serii łysy komandos z wielkim karabinem maszynowym i jeszcze większym plecakiem na taśmę z amunicją. Oczywiście są też bossowie. Wielcy i trochę mniejsi ale wszyscy z ciekawym pomysłem. Jeden to stary wodolot zamieniony na obozowisko, inny to sporych rozmiarów samolot, a reszta to różne wariacje na temat czołgów i ostatni boss w postaci śmigłowca transportowego. Tutaj zdecydowanie jest w czym wybierać i nie będziemy narzekać na monotonię.

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

Teraz kilka słów o lokacjach, które przyjdzie nam zwiedzać. W sumie jest ich sześć i może z powodu specyficznej palety kolorów są dość monotonne i podobne do siebie. Jednak są dość szczegółowo narysowane i bogate w detale, również te, które można niszczyć. Mimo, że jest dość monotonnie jeśli chodzi o paletę barw, to same lokacje wyglądają bardzo ładnie nawet dziś. W niektórych można zdemolować naprawdę sporo otoczenia. Znajdziemy sporo momentów zręcznościowych polegających na wymierzaniu odpowiednich skoków. Lokacje to głównie motywy z dżunglą w tle albo miasteczka i ich przedmieścia. Przyjdzie nam się przedzierać przez wioskę w dżungli z drewnianymi domkami, które będziemy obracać w perzynę niczym Chuck Norris w filmach z serii Zaginiony w Akcji. Druga plansza to stacja kolejowa. Podążamy od stacji torami aż dotrzemy do pociągu, na którym czeka nas walka z bossem. Trzecia plansza to wspinaczka po ośnieżonych górach, w czwartej planszy odwiedzimy zbombardowane miasto i wyjdziemy kawałek za nie. W piątej planszy czeka nas przeprawa ulicami miasteczka, tym razem nie zbombardowanego, jednak po naszym przejściu wygląda ono prawie jak po nalocie ;) Ostatnia plansza to kawałek wybrzeża, pomost podobny do portowego, później kawałek musimy przepłynąć na wynurzonej łodzi podwodnej gdzie mamy do dyspozycji stanowisko z ciężkim karabinem maszynowym, a na końcu łódź ląduje na brzegu gdzie czeka nas walka z ostatnim bossem.

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

Teraz trochę o grafice jaka jest w Metal Slug. Może to moje skrzywienie i uwielbienie do retro, jednak jak dla mnie gra wygląda świetnie nawet dziś. Nie powinna u nikogo powodować skrzywienia na twarzy. Jest może nie jakoś bardzo kolorowo ale dokładnie i szczegółowo. Tła są bogate w detale i co chwilę można zobaczyć tam coś zabawnego. Postacie i przeciwnicy są stosunkowo mali i czasami można stracić z oczu swojego bohatera. Wszystko porusza się dość specyficznie, czołgi dziwnie się trzęsą kiedy jeżdżą jednak to chyba zamierzony efekt. Do tego przeciwnicy ginąc posiadają różne animacje. Czasami natrafimy na jakieś zabawne scenki rozgrywające się w czasie naszej walki. Kiedy rozwalimy toaletę w jednym miejscu zobaczymy animację żołnierza w panice pociągającego za spłuczkę i znikającego w muszli. Ogólnie oprawa graficzna w mojej ocenie zasługuje na duży plus. Jest ładna, przyjemna dla oka, zabawna i szczegółowa. Świetne efekty wybuchów, rozrzucające na boki, drobne fragmenty wybuchającego przedmiotu. Przeciwnicy potraktowani miotaczem ognia krzyczą przeraźliwie i konają w płomieniach na dwa różne sposoby. Jest naprawdę efektownie.

Drugim ważnym elementem w każdej grze jest oczywiście muzyka. Tutaj oczywiście nie może być inaczej niż w przypadku grafiki. Samo logo Neo-Geo, w przypadku automatów gwarantowało nam, że doznania dźwiękowe będą stały na wysokim poziomie. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Muzyka w grze jest dość monotematyczna i utwory skomponowane na potrzeby Metal Sluga są dość podobne do siebie na każdej planszy. Pasują jednak i tworzą klimat tej zabawnej gry. Dużo trąbek i wyniosłych momentów prawie orkiestralnych budujących napięcie i nastrajających do walki. Szczególnie utwór towarzyszący potyczkom z bossami daje nam do zrozumienia, że żarty się skończyły i trzeba wziąć się do roboty. Efekty dźwiękowe również stoją na wysokim poziomie. Efekty strzelania inne dla każdej broni oraz kultowe okrzyki ginących żołnierzy używane nawet czasem w filmach tworzą specyficzny klimat tej gry. Z jednej strony idziemy na wojnę i krwawo rozprawiamy się z przeciwnikami, z drugiej strony wszystko pokazane jest z przymrużeniem oka i w dość zabawny sposób.

Rozgrywka, coś co w grach powinno być najważniejsze. Tutaj oczywiście do sterowania używamy gałki i trzech przycisków. Jak w wielu grach wydanych na system Neo-Geo, na początku pokazany mamy samouczek zapoznający nas z klawiszologią. Mamy więc przycisk od strzelania, od skakania oraz trzeci, odpowiedzialny za rzut granatem. Czwarty przycisk jest nieużywany.

 

Tutorial

Metal Slug (samouczek)

Nasi herosi nie posiadają żadnych specjalnych zdolności ponad to. Potrafią jeszcze kucnąć i wskoczyć na wyższy poziom. Zeskakiwać na dół już nie potrafią. Możemy strzelać tylko w czterech kierunkach tak naprawdę, chyba że jedziemy czołgiem. Wtedy możemy prowadzić ostrzał w każdym kierunku ze względu na to, że działko czołgu obraca się o 360 stopni.

Do dyspozycji dostajemy kilka rodzajów broni. Podstawowy groszek, z którym zaczynamy każdą planszę. Posiadamy do niego nieograniczoną ilość nabojów i wracamy do niego za każdym razem kiedy wykorzystamy wszystkie naboje z dodatkowej broni. Oprócz tego na naszej drodze możemy natknąć się na kilka mocniejszych broni takich jak Ciężki Karabin Maszynowy (Heavy Machinegun), miotacz płomieni (Flamethrower), wyrzutnię rakiet (Rocket launcher) oraz strzelbę (Shotgun). Każda z tych broni ma swoje wady i zalety i znajduje zastosowanie na różne typy przeciwników. Poza strzelbą, która po prostu zmiata wszystko ;) Od czasu do czasu znajdziemy skrzynkę granatów albo dodatkową amunicję. Możemy natrafić też na czołg będący właśnie tytułowym Metal Slug'iem. Potrafi się on zwinnie wspinać po nierównościach terenu, potrafi strzelać pod każdym kątem oraz jest wyposażony w działo strzelające wielkimi, wybuchającymi pociskami.

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

Broni oddanej do naszej dyspozycji nie jest jakoś strasznie dużo ale zdecydowanie pomaga i rzadko będziemy mieli okazję postrzelać sobie ze zwykłej broni. Chyba, że będziemy często tracić życia. Po każdym zgonie zaczynamy z podstawową bronią. Tak samo każdą planszę zaczynamy również z podstawowym strzelaniem.

Oprócz power'up'ów w grze znajdziemy sporo przedmiotów dających nam tylko punkty. Jest ich całkiem sporo jednak przedział punktowy jest raczej niewielki. Natkniemy się na dziwnego dziadka, którego zebranie daje nam 0 punktów. Jest kupa, która daje nam punktów 10. Z przedmiotów dodających 10 punktów są jeszcze złota moneta i order. Mają one taką właściwość, że kiedy leży ich na ziemi kilka, powiedzmy cztery to zbierając je wszystkie po kolei ale za jednym razem, za pierwszą dostaniemy 10 punktów, za drugą 20, za trzecią 30, za czwartą 40 itd. Kotek, za którego zebranie dostaniemy 100 punktów występuje chyba tylko jeden w całej grze. Potem jest kilka przedmiotów dających 500 punktów, dalej jeszcze kilka dających punktów 1.000 i trzy, które dodają 5.000 punktów. Z czego jeden nie jest przedmiotem, który się zbiera tylko trzeba go użyć strzelając do niego. Jest też ciekawy patent z przedmiotami takimi jak chleb, owoce i puszka szpinaku. Jeśli nie zbierzemy ich wystarczająco szybko to się zepsują. Na chlebie wyrośnie grzyb, puszka ze szpinakiem pęknie i się wyleje, a owoce uschną. Wtedy za zebranie ich dostaniemy tylko 10 punktów. Wiem też, że w grze występują bonusy za szybkie posuwanie się na przód. Na początku drugiej planszy, tam gdzie są trzy bramki z prądem i pod środkową znajdziemy laleczkę albo misia za 5.000. Jeśli w tym miejscu pójdziemy szybko do przodu i przeczołgamy się pod tą drugą bramkę zanim obraz zdąży się przesunąć, to za zebranie przedmiotu dostaniemy nie 5.000 ale 50.000. Jest to dość ryzykowne ale w końcu złoto jest dla zuchwałych :)

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

Przedmioty często leżą po prostu porozstawiane po planszy. Pozostają po rozwaleniu czegoś lub zniszczeniu jakiegoś przeciwnika. Czasami tez mogą znajdować się w dwóch rodzajach pojemników. Pierwszym z nich są standardowe drewniane skrzynie. Kryją najczęściej jakieś strzelanie.

Skrzynia

Drugi rodzaj pojemnika zasługuje na specjalny opis. Bo jest to dość ważny element gry. Chodzi oczywiście o jeńców wojennych, których uwalniamy na każdej planszy. Są oni najczęściej w jakiś sposób uwięzieni, przywiązani do deski, wiszący w powietrzu powieszeni za ręce, związani na siedząco. Trzeba uważać kiedy ich uwalniamy z daleka. Kiedy przestrzelimy im więzy, jedni z nich będą grzecznie chodzić tam i z powrotem, czekając aż do nich podejdziemy, ale niektórzy po prostu idą przed siebie i nie zaczekają na nas. Kiedy takiego dziadka już dopadniemy i podejdziemy do niego, ten wyciągnie z majtek jakiś mniej lub bardziej przydatny przedmiot. Często jest to broń albo granaty. Czasami jednak bezwartościowe graty.

 Jeniec wojenny

Warto jest jednak jeszcze bliżej przyjrzeć się tym jeńcom. Każdy z nich ma nazwisko, co można poczytać po zakończeniu każdej misji. Od początku jednak. Na każdej planszy występuje określona ilość jeńców do uratowania. W większości wypadków są oni dobrze widoczni i wystarczy się do nich dostać. Są też jednak w grze miejsca gdzie dziadkowie są ukryci. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że na każdej planszy da się znaleźć przynajmniej jedno miejsce z ukrytymi dziadkami. Na pierwszej planszy, kiedy wjeżdżamy czołgiem pod górkę do pierwszego bossa są dwa wodospady. Jeśli będziemy strzelać w miejsce, u góry ekranu, z którego wylatują te wodospady, to znajdziemy w sumie czterech ukrytych dziadków. Jednak to nie wszystko co związane jest z tymi jeńcami. W dolnym lewym rogu ekranu pokazywany jest każdy uratowany przez nas jeniec przedstawiony malutką, żółtą ikonką ludzika. Jeżeli dojdziemy do końca planszy i pokonamy bossa zbierając po drodze co najmniej dziesięciu jeńców (w przypadku pierwszej planszy wystarczy zebrać wszystkich ośmiu) oraz pokonamy bossa siedząc w czołgu to na końcu planszy w podsumowaniu dostaniemy dodatkowy bonus punktowy i to całkiem sowity bo w wysokości 100.000 punktów. Za każdego jeńca dostajemy też 1.000 punktów. Za czołg 10.000.

Podsumowanie

Trzeba jednak uważać. Aby otrzymać punkty za uratowanych jeńców, musimy ukończyć planszę bez straty życia. Jeśli zginiemy to wszystkie żółte ikonki ludzików z lewego dolnego rogu ekranu znikają i od tego momentu gra liczy nam uwolnionych jeńców od nowa. Tak, że jeśli ktoś myśli poważnie o śrubowaniu wyników punktowych w tej grze, powinien się najpierw skupić na tym, jak ją przejść bez straty ani jednego życia.

Oprócz tego wszystkiego w grze pojawiają się jeszcze interaktywne elementy tła. Można zdemolować nawet spore elementy planszy. Nie będę tutaj opisywał wszystkich ale chociaż kilka tych, które można jakoś wykorzystać albo stają na naszej drodze i wymagają zniszczenia. Będą to różnego rodzaju wybuchowe beczki, pozwalające demolować otoczenie. Kamienie podwieszone wysoko na linie mogące zgnieść żołnierzy wroga, latarnie i slupy, które czasami potrafią zatrzymać nam uciekającego jeńca, bo ten zacznie się na taki obiekt wspinać i spadać, znowu wspinać i znowu spadać. Po prostu może się tak zapętlić, dzięki czemu nie wyjdzie za ekran, a my będziemy mogli go dogonić i uratować, dostając w zamian jakieś fanty. Czasami natkniemy się na minę leżącą i migającą czerwonym światełkiem, bramki z łukiem elektrycznym, czy inne przeszkadzajki. Na trzeciej planszy spotkamy pomysłową zaporę. Żeby ją zniszczyć najpierw trzeba postrzelać trochę w guzik ze strzałką, co powoduje podniesienie się bramy, wtedy odsłania się duża beczka z prochem, którą musimy atakować. Żeby nie było za łatwo to jeśli przestaniemy strzelać w przycisk podnoszący bramę, ta zacznie się opuszczać. Musimy być więc szybcy. Oczywiście znajdzie się tutaj też flaga i zegar z drugiej planszy nad którymi chyba każdy uwielbiał się znęcać :) Oraz samochodziki, które fantastycznie rozgniata się czołgiem.

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

Teraz jeszcze trochę złomu, który występuje w grze. Można go demolować ale nic poza punktami za to nie dostaniemy. Nic poza samym przedmiotem się nie zniszczy. Do tej grupy należą Czerwona flaga, która przyciągała wszystkich sposobem, w jaki się rozpadała i wszyscy lubili się nad nimi znęcać. Razem z flagami był zegar, który po zepsuciu można było jeszcze trochę pomęczyć. No i samochody, które występują w trzech kolorach i bardzo efektownie się rozpadają pod gąsienicami czołgu. Do tego są bardzo wytrzymałe, a miotaczem ognia nie da się ich chyba w ogóle zniszczyć.

Flaga Zegar

Auto żółte Auto czerwone Auto szare

Sama rozgrywka daje naprawdę sporo frajdy. Głównie dzięki swojemu specyficznemu klimatowi. Zabawnym animacjom i odgłosom, które robią klimat czarnej komedii. Gra nie jest jakoś specjalnie długa. Jej przejście, wprawionemu graczowi zajmie około pół godziny. Jest to raczej niezbyt wyśrubowany wynik jednak gra jest tak napakowana akcją, że w ciągu tych trzydziestu minut dzieje się tyle rzeczy, że wydaje nam się iż graliśmy znacznie dłużej.

Zasady są w teorii dość proste. Przemierzamy lokacje z lewej strony w prawą, czasami z dołu do góry i likwidujemy wszystko co się rusza używając wszelkich dostępnych środków. W praktyce wygląda to tak, że musimy naprawdę wysilić swój refleks. Pod koniec gry dzieją się takie rzeczy, że trudno jest wszystko ogarnąć wzrokiem, nie mówiąc już o staraniu się żeby ujść z sytuacji cało.

Metal Slug jest grą stosunkowo trudną. Pisząc trudną, mam oczywiście na myśli przejście gry na jednej blaszce. Od mniej więcej trzeciej planszy gra zaczyna się robić naprawdę trudna. Najdalej udało mi się dojść do ostatniej planszy jednak tam dzieje się taki Sajgon, że nie jestem tego w stanie ogarnąć.

Oczywiście gra pozwala na kanapowy co-op dla dwóch graczy. Wtedy rozgrywka nabiera rumieńców, a salwy śmiechu co chwilę są gwarantowane. Co prawda nie można robić żadnych specjalnych akcji dwuosobowych ale zawsze można coś razem wykminić. Choćby osłaniać się wzajemnie.

Podsumowując. Metal Slug jest świetną grą. Mimo, że ma już prawie dwadzieścia lat to nawet dziś nie odstrasza swoim wyglądem i sądzę, że nawet młodsi gracze chętnie spędzą kilka chwil z zabawnymi komandosami. Postrzelają i poskaczą w akompaniamencie eksplozji i okrzyków śmierci przeciwników, krwawo dokonujących żywota. Jeśli ktoś nie miał styczności z serią Metal Slug to natychmiast powinien nadrobić to karygodne zaniedbanie ;)

Dla najwytrwalszych jeszcze filmik prezentujący grę, na którym sobie troszkę kaleczę tę wspaniałą grę.

Teraz już dziękuję Wam za poświęcony czas i mam nadzieję, że nie uznaliście go za stracony. Mam nadzieję, że spotkamy się w następnym odcinku Wozu Drzymały już za tydzień.

Tekst pochodzi z mojej strony www.retro-granie.info.

Tagi: arcade metal slug nazca retro SNK wóz drzymały

Oceń notkę
+ +33 -

Drzymała
Oceń profil
+ +97 -
Ciapo
Ranking: 175 Poziom: 63
PD: 32883
REPUTACJA: 13073