Blog użytkownika Xeron21

Xeron21

Xeron21 Xeron21 06.04.2016, 15:39
Mario i spółka siadają za kierownicę, czyli recenzja Mario Kart: Super Circuit
392V

Mario i spółka siadają za kierownicę, czyli recenzja Mario Kart: Super Circuit

Mario to człowiek orkiestra (lub jak kto woli złota rączka). Wąsaty hydraulik był już drwalem, profesjonalnym tenisistą, piłkarzem, czy właścicielem wesołego miasteczka. Jednak i tak jego najpopularniejszym drugim zawodem jest uczestniczenie w zawodach gokartów. Jak wypadła pierwsza, przenośna odsłona serii?

Po raz kolejny Mario zaprosił do wspólnych wyścigów swoich przyjaciół (księżniczkę Peach, muchomora Toad, młodszego brata Luigiego jak i swojego kuzyna o nienagannej reputacji - Wario). Wąsaty hydraulik jest wielkoduszny i nie zapomniał również o swoich wrogach, więc przy wspólnej zabawie uczestniczyć będą również Donkey Kong, a także Bowser.

Każda z tych postaci posiada inne współczynniki, które znacząco wpływają na mechanikę jazdy. "Szybkość" określa prędkość jazdy czy przyśpieszenia, a "waga" decyduje na ile metrów odfruniemy gdy zderzymy się z przeszkodą bądź innym (cięższym od nas) przeciwnikiem. I tak ciężsi zawodnicy jeżdżą wolniej, ale za to w ramach rekompensaty lepiej trzymają się drogi, natomiast postacie o lżejszej budowie ciała w krótszym czasie osiągają większą prędkość. Niestety łatwiej też wpadają w poślizg.

Największą wadą gry jest sterowanie pojazdami. Wydaje mi się, że autorzy nie do końca dopracowali w Super Circuit jeden z najważniejszych aspektów gier wyścigowych jakim jest mechanika jazdy. Zmniejszona przyczepność gokartów była praktycznie od zawsze tradycją serii jednak tutaj mocno przesadzono. Zawodnicy jadący na suchej powierzchni ślizgają się prawie jak na lodzie. Dodatkowo do pieca dorzuca irytujące, zbyt mocne skręcanie. Co prawda z czasem można się przyzwyczaić, ale i tak nawet po paru godzinach gry (szczególnie na trudniejszych trasach) nieraz zdarzy się nam z tego powodu zdenerwować. Mechanika jazdy jest z pewnością największym minusem Mario Kart: Super Circuit, jednak na całe szczęście niewiele więcej można jej zarzucić. I chociaż sterowanie naprawdę kuleje to gra sowicie to wynagradza w każdym innym punkcie.

 

 

Grafika w Mario Kart: Super Circuit to istny pokaz możliwości Gameboy Advance. Postacie, tło, otoczenie i trasy zostały stworzone z ogromną szczegółowością (oczywiście na jaką pozwala sama konsolka). Bardzo żywe kolory wręcz wylewają się z ekranu a muzyka od początku wciąga w bajkowy klimat gry.

W grze będziemy się ścigać po bardzo zróżnicowanych trasach i tak jak to w tradycji serii Mario Kart bywa wyścigi odbywają się w dość... oryginalnych miejscach takich jak Serowa Pustynia, Tęczowa Droga czy Aleja Duchów Boo (inaczej nazywana głównym powodem choroby nerwicowej). 

Każda z tras czymś się wyróżnia, prezentuje odmienny styl i całkowicie inny wygląd. Łącznie Mario Kart: Super Circuit posiada dwadzieścia zupełnie nowych tras, ale (jakby to powiedziała prowadząca Telezakupy) to jeszcze nie wszystko, bowiem w trakcie gry możemy odblokować kolejne dwadzieścia tras z oryginalnego Super Mario Kart na Super Nintendo! Tak więc można stwierdzić, że kupując odsłonę Mario Kart na Gameboy'a Advance dostajemy gratis pierwszy tytuł z serii (niestety sterowanie zostaje z wersji GBA).

W Super Circuit mamy trzy tryby rozgrywki: Time Trial (wyścig na czas), Quick Run (możemy w nim wybrać dowolną trasę) i najważniejszy Mario GP (turniej). To właśnie w tym ostatnim odblokujemy wspomniane wcześniej trasy z Super Mario Kart. W jaki sposób? Otóż podczas wyścigu na jezdni leżą monety, których zebrana ilość decyduje jaką rangę dostaniemy na koniec turnieju. Jeśli uda nam się dostać najlepszy wynik "A", w nagrodę gra przyzna nam dostęp do tras ze SNESa. Łącznie mamy do wygrania pięć turniejów (każdy składający się z czterech tras) i dodatkowych pięć z oryginału. Jeśli będziemy się bardzo starać możemy również odblokować jeszcze jedną... fioletową postać by zasiadła za kierownicą gokarta. Nie da się ukryć, że twórcy postarali się, by gracze mieli co odkrywać i naprawdę trzeba poświęcić trochę czasu by całkowicie ukończyć grę.

Najważniejszym punktem Mario Kart: Super Circuit są (tak jak w innych odsłonach serii) "power-up'y", czyli moce które zdobywa się podczas wyścigu. Fani serii Mario Kart nie będą zaskoczeni, gdyż wszystkie występujące tu "power-upy" pojawiły się już w poprzednich odsłonach, jednak ci którzy jeszcze nie zapoznali się z żadną z odsłon wyścigów gokartów mogą do końca nie wiedzieć na czym polegają. Otóż "power-upy" dzielą się na ofensywne i defensywne. Moce defensywne to np. "gwiazdka", która daje nam większą szybkość czy nietykalność, "duszek Boo", który sprawia, że przenikamy inne postacie i nie mogą nas zablokować, znany z serii przygód wąsatego hydraulika "Grzybek" daje nam nitro. Moce ofensywne służą do atakowania innych zawodników np. zielone "żółwie skorupy" przy trafnym wycelowaniu potrafią uderzyć (czerwone same się naprowadzają) i zatrzymać wroga, "skórka banana" rzucona w dobrym miejscu spowoduje poślizg innego kierowcy.

Dzięki nim rozgrywka nabiera więcej akcji, tempa i  nieprzewidywalności. Przy odpowiednim szczęściu w z góry przegranym wyścigu szala zwycięstwa przechyla się na naszą stronę. Niestety bywa również odwrotnie i często zdarzają się sytuacje gdy prowadzimy od pierwszej sekundy tylko po to, by na ostatnim zakręcie wypaść z trasy czy zostać uderzonym przez innego zawodnika i pechowo dojechać do mety na ostatniej pozycji.

Mario Kart: Super Circuit jest chyba najmniej znaną odsłoną serii i po zagraniu w ten tytuł można już samemu stwierdzić dlaczego tak jest. Największą (a zarazem jedyną) wadą gry jest toporne, źle skonstruowane sterowanie, które (szczególnie na trudniejszych trasach) woła o pomstę do nieba. Na całe szczęście wszystko inne jest zrobione perfekcyjnie (jak na możliwości Gameboy Advance) i zapewnia wiele godzin dobrej zabawy.

 

P.S: Graliście w odsłony Mario Kart? Którą najbardziej się Wam spodobała? Jaka gra wyścigowa z gokartami zasługuje Waszym zdaniem na miano najlepszej? Jakie macie wspomnienia związane z tą serią?

 

Tagi: gameboy mario mario kart Nintendo retro

Werdykt
Mario i spółka siadają za kierownicę, czyli recenzja Mario Kart: Super Circuit
Grałem na: GBA
  • + - nieprzewidywalność wyścigów
  • + - ciekawe postacie
  • + - różnorodne i oryginalne trasy
  • + - power'upy
  • + - grafika (jak na standardy GBA)
  • - - STEROWANIE
  • - - nieprzewidywalność wyścigów
  • - - STEROWANIE
  • - - irytujące power'upy
  • - - STEROWANIE
7.0
Xeron21
Xeron21 Myślę, że fanów serii Mario Kart nie trzeba dłużej zachęcać, jednak graczom którzy jeszcze nie znają tej serii polecam najpierw zapoznać się z innymi odsłonami na stacjonarne konsole.
Oceń notkę
+ +7 -

Oceń profil
+ +8 -
Xeron21
Ranking: 1365 Poziom: 39
PD: 8696
REPUTACJA: 811