Control - jeden z niewielu tytułów, który przeszedł ze mną tak długą drogę

BLOG O GRZE
18V
user-43088 main blog image
Bankai84 | Dzisiaj, 10:41
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Mówi się, że po około godzinie, może do dwóch, wiesz już czy dany tytuł jest dla Ciebie czy nie. Czasami trwa to nawet dłużej, albo i krócej, ale generalnie wiesz po tym czasie mniej więcej na czym stoisz. Z grą Control wszystko poszło absolutnie źle. Nie było to jedno, dwa, czy trzy podejścia. Tutaj pojawiła się kolejna generacja, rezygnacja z gry, powrót, rezygnacja, powrót. To dla mnie jeden z tych tytułów, do których przekonywałem się tak długo jak z mało którym. I cieszę się, że się udało, bo przeszedłby mi obok nosa jeden z lepszych szpili, a nawet mała perełka. Zaznaczam, że to nie jest recenzja, spojlerów których nie lubimy brak, a bardziej opis z nutką historii, jaką miałem styczność z tym właśnie tytułem. Zapraszam do tekstu.

Pamiętam pierwsze jeszcze uruchomienie Control na poczciwym już PS4. Nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, stwierdziłem nawet, że tytuł jest dziwny, zakręcony i odpuściłem. Nie siedziałem mocno w tym konkretnym uniwersum, więc nie ciągnęło mnie aby dać szansę, czy spróbować przekonać się jeszcze raz. (KOCHAM MAX PAYNE). Potem pojawiła się kolejna generacja w postaci PS5 i informacje, że tytuł jest dodatkowo ulepszony pod tą konsolę, więc zacząłem myśleć, czy nie spróbować znowu. W międzyczasie zacząłem też rozmawiać ze znajomymi, że to, tamto, nie potrafię, nie jestem pewien. Odpowiedzi i pytania były bardzo proste - Ty lubisz serial z ARCHIWUM X, prawda? Tak, bardzo lubię ten serial - lubisz ciekawe strzelanki tak? Tak oczywiście - lubisz klimatyczne gry i eksplorację tak? Jasne, wręcz uwielbiam. No dobrze, to spróbuj na spokojnie, zacznij czytać notatki, słuchać uważnie co mówi bohaterka, wczuj się w postać i staraj się zrozumieć o co chodzi. Serio? To aż tak mam do gry podchodzić - jeszcze nie byłem świadomy i nie wiedziałem co mnie tam czeka...

No i zadziałało! Wciągnęło mnie od samego początku. Zacząłem nawet doceniać i lubić tą "dziwność" świetna atmosfera, drapanie się po głowie o co tu chodzi, ale grałem z przyjemnością. No i te różnorodne miejscówki, pomieszczenia, bardzo mi się to podoba. Byłem coraz to bardziej ciekawy czym się tam zajmowali Ci ludzie, gdzie mój brat, dlaczego dyrektor zrobił co zrobił, jakie tajemnice skrywa to miejsce, dlaczego w ogóle tu jestem. Do tego później doszło świetne strzelanie, manipulacja świetną zrobioną fizyką i misje główne jak i poboczne. Często łapałem się za głowę co tu się wyprawia, gdzie ja właśnie byłem, co za dziwna, ale pozytywnie dziwna gra. I oczywiście nie byłbym sobą gdybym gry w pewnym momencie nie porzucił. Czas mijał, grałem w inne gry, ale w myślach miałem plan, aby wrócić i doprowadzić wszystko do końca. Z drugiej strony bałem się czy załapie po przerwie, czy będę pamiętał o co chodziło, jak działał gameplay. No i przyszła informacja, że gra dostaje ostateczną edycję z dodatkowymi ulepszeniami na PS5 Pro. Oki myślę sobie, dobra zachęta ale ja pamiętam, że już na zwykłym PS5 tytuł wyglądał bardzo ładnie i nie bardzo moim zdaniem było co ulepszać. Myliłem się. Po powrocie już na Prosiaku, ucieszyłem się z dodatkowych efektów, lepszego oświetlenia i lepszej widoczności dzięki większej ostrości. Nie był to skok nie wiadomo jak ogromny, ale cieszyłem się, że będzie się teraz grać przyjemniej i jest na co popatrzeć "ekstra" zrobili to bez opłat, więc nie ma co narzekać. Oczywiście grafika to nie wyznacznik i to nie wszystko, ale gra się jeszcze przyjemniej. 

No i ponownie wróciłem do gry, ale żeby nie ominąć niczego, nie psuć sobie zabawy tym, że już połowy co, gdzie i jak nie pamiętam, zacząłem grać jeszcze raz od samego początku. I ja Cię kręcę, ale to jest dobre. Faktycznie z początku wszystko wydawało się zakręcone jak słoiki na zimę, dziwne i niezrozumiałe jak maszyny do skupu plastikowych butelek, tajemnicze, lecz czym dalej w czeluścia biura, tym chciałem więcej i więcej. Zacząłem nawet radzić sobie z podglądem mapy - która jest jedną z najbardziej nieintuicyjnych map w grach, jakie moje oczy widziały. Nie mogłem doczekać się kolejnej notatki do przeczytania, kolejnej taśmy do odsłuchania, czy krótkiego wideło do oglądnięcia. Do tego bardzo miodne strzelanie, walka z przeciwnikami, odkrywanie nowych zakątków, pomieszczeń, znaków zapytania. Główkowanie i kombinowanie jak dostać się tam i tam, niczego nie chciałem pominąć, biegałem nawet na każdy alarm, wezwanie. To nie był spacerek, było trzeba się skupić i wysilić częściej szare komórki, aniżeli w takim Far Cry. Fajnie.

Świetny gameplay, bardzo przyjemny, choć mam wrażenie, że z początku taki nie był na tym PS4. Teraz aż chce mi się grać. Ogólnie tytuł ten ciężko opisać, bez zdradzania pewnych rzeczy, wydarzeń, bo najlepiej jak się nie wie nic o tym miejscu, grze i poznaję się ją samemu na własną rękę od początku. Wtedy jest się pod ogromnym wrażeniem pomysłów, robi się często wiekie oczy. No ale to REMEDY, kto inny miałby takie wizje, kreatywność, solidność, chyba ewentualnie Hideo Kojima. Dużo tu chodzenia, biegania, i to jest na plus, ma to sens i uzasadnienie, ale jeśli będzie już trochę tym przesyt, to mamy (po odkryciu) punkty szybkiej podróży. Do tego conajmniej fajne i ciekawe zagadki jak i "porypane" momenty. Tutaj zdradzę przy okazji, że z ALAN WAKE, miałem bardzo podobnie i też musiało sporo wódy - sorry, ach ten słownik, autokorekta - wody w Wiśle i Odrze upłynąć, zanim się przekonałem i po części zrozumiałem, zaakceptowałem i grałem z pełną świadomością i przyjemnością.

Kto by pomyślał, że wszystko tak dobrze się skończy. Jak ja się z początku odbiłem, jak ja się z początku odbiłem to nawet sobie nie wyobrażacie. Miałem tak z garstką różnych, innych gier, ale tu to był odosobniony wyjątek. Dziś uwielbiam ten tytuł, uwielbiam o nim rozmawiać, odkrywać go, dowiadywać się ciągle coś nowego o nim. Cieszę się, że się przekonałem i dałem którąś z kolei szansę, ale też cieszę się, że podciągali ten tytuł wizualnie do każdej z konsol, bo to nie pozwoliło mi zapomnieć i utrzymywało zainteresowanie, jak i również przypominało mi o jego istnieniu. I jestem już prawie na ukończeniu, przede mną jeszcze dodatki, których nie mogę się doczekać. Ale to jest przygoda, jazda, przeżycia i emocje. Teraz na pewno nie przejdę obojętnie obok kolejnej części i wszystko wskazuje na toż że tym razem będzie zupełnie inaczej, a więc tak jak być powinno od samego początku. 

Nie poddawajcie się za szybko i nie rezygnujcie na zawsze, jeśli coś z początku Wam nie podejdzie, czy nie zrobi większego wrażenia. Macie przykład, jak łatwo ominąć coś wyjątkowego i dobrego, tylko dlatego, że czegoś nie zrozumiałem i nie poczułem odrazu. Próbujcie, pytajcie, myślcie, bo możecie stracić coś naprawdę fajnego i żałować. Ja dopisuję kolejną świetną perełkę do growej listy szpili ciekawych, innych niż wszystkie i totalnie odjechanych w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Teraz jeszcze muszę się ponownie przekonać do Alan Wake 2, bo znowu mam przerwę, a chcę naprawdę dać się wciągnąć i ponieść i tutaj. Całe Remedy, specyficzne i wyjątkowe. I mam nadzieję, że tym razem nie zajmie to tyle czasu.

Dzięki za chwilę uwagi pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia.

Oceń bloga:
1

Czy często zdarza się Tobie ominąć jakiś tytuł na zawsze?

Rzadko, ale było blisko
3%
Często, ale wszystko dobrze się kończy
3%
Czasami i cieszę się, że tak się nie stało
3%
Jak coś mi nie podejdzie to porzucam i nie wracam ogólnie
3%
Zależy, wiecznie nie będę próbował
3%
Zdarzyło się kilka razy
3%
Kiełbasa z grilla - mniam
3%
Pokaż wyniki Głosów: 3

Komentarze (1)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper