Zielony klocek - co będzie to będzie
Ostatnio pojawiło się jak grzybów po deszczu wróżbitów. Nie chcą już być graczami, nie chcą czerpać przyjemności z gier, tylko teraz chcą wróżyć. Oczywiście nie zabraniam, niech każdy robi co chce, jest przecież dorosły, jest dorosły prawda? Prawda? Hmm, czasami mam inne wrażenie. Żebym za chwilę nie musiał zwracać się do wszystkich "MACIEJU" (wróżbita Maciej). I sorki Maćki, boście ogólnie fajne chłopy, a tu wasze imie wykorzystane w formie szklanej kuli. Tak wyszło, tak się dzieje ostatnio. Gdybym mógł, zmieniłbym to coś w deseń jak ja zostałem nadany imieniem, czyli - Łukasz, czego szukasz? Sensu w Xboxie nie widzisz? No ale jest jak jest, musicie z tym jakoś żyć :) a przechodząc do sedna, to po co w ogóle się w to bawią? Napiszę parę zdań, jak jest i jak to może wyglądać. Nie trzeba wcale do tego zostawać Maciejem. Wystarczy być po prostu normalnym.

Pan Fil złotousty, metrowy nos, dobry minacz do złej gry, obiecywacz i nie wiadomo czy szczerze uśmiechnięty wraz z nielubianą koleżanką której w "firmie" nikt nie lubił, odejszli na emeryturkę, czyli prawdopodobnie jadą wygrzewać się na Malediwy z drineczkiem w swoich gamingowych rencach. Jedni się cieszą, inni się smucą. Dla mnie? Szczerze? Chłop mi nic nie zrobił, nie żuję do niego urazy. Tej drugiej nawet nie znałem, widziałem tylko kilka razy na zdjęciu z newsa i tyle. Jeśli to on odpowiada za wsteczną, FPS boost, auto HDR, to dziękuję mu bardzo za to, bo dzięki temu sprawił, że XBOX SERIES X jest tak wyjątkowy i stoi w ogóle u mnie pod telewizorem obok innych urządzeń do gier. Jeśli natomiast to on odpowiada za GamePass i inne "średnie" decyzje to wtedy już mniej.

Ale jak to zawsze bywa, nie ma co winić za wszystko jednego człowieka. Bo to sztab ludzi odpowiada za wszelkie sukcesy czy porażki. Nie byliśmy za kulisami, nie wiemy do końca czego naprawdę chciał. Może chciał więcej dobrego, ale mu nie pozwolono, blokowano go itd. Co by nie mówić, to pod jego wodzą otrzymaliśmy jedno z najlepszych, gamingowych urządzeń w historii XBOX ONE X. To Fylyp był głową i twarzą kiedy dywizja zaczęła mocno rosnąć w studia deweloperskie, ale i też usuwała, rezygnowała z wielu projektów. Można tak wymieniać plusy i minusy do samego wieczora. Najważniejsze i zarazem najsmutniejsze jest jednak to, że ta jego ekipa na sam koniec się totalnie pogubiła. Sami nie wiedzieli kurła w jako stronę mają iść, głupie pomysły, rozmienianie na drobne. Utrata tożsamości, jedna wielka niewiadoma. Nawet najwięksi fani przecierali oczy z niedowierzaniem. Co to się wyrabia myśleli, o co tu chodzi...

Na szczęście lub nieszczęście, bo nie wiadomo co dalej będzie (no niby już wiadomo) to wszystko już historia, było minęło, idzie nowe. Może nowe lepsze, może gorsze. Nowej "władczyni" nie znam w ogóle, ale śledzę co mówi i jaki kierunek omawia. To czy wierzyć w jej słowa, czy ufać to już sprawa zupełnie inna. Ale pamiętajmy, że te słowa nie są wypowiadane przez "BUMA" spod sklepu z trunkami do 5.50 zł, czy znafcóf tutejszych według których X klocek miał już nas opuścić w roku 2018 i prędzej. To osoba, która może i nie ma dużego pojęcia o grach raczej (narazie), ale chyba wie jak prowadzić biznes. Czy inaczej objęłaby takie stanowisko?

I opowiadanie przez nią planów i tego co ma być bez pokrycia, nie wchodziło by raczej w grę. Bo jeśli naprawdę chciano ubić markę XBOX, to kiedy jak nie teraz, kiedy jest do tego najlepsza okazja, kiedy Xbox ma się najgorszej niż kiedykolwiek, po co jeszcze to ciągnąć, wyprowadzać na prostą i dawać tak mocne obietnice. Gdzie tu sens, gdzie logika. Według słów Ashy - nowej CEO dywizji Xboxa, klocek ma wrócić do swoich korzeni, ma odzyskać tożsamość i ma z powrotem przyciągnąć do platformy. Ma powrócić najlepszy czas. Wszystko co zostało dotychczas powiedziane i zapowiedziane, brzmi przekonująco i obiecująco. Jeśli tak się stanie, to może faktycznie dział gier MS odzyska swój dawny blask. XBOX 360 jako nowe rozdanie? Nawet nie chcę się jeszcze budzić.

Będą gry, będzie prawdopodobnie bardzo dobry i mocny sprzęt, z pewnym ryzykownym i unikatowym ruchem w postaci połączenia tradycyjnej konsoli z modnymi ostatnio i cenionym przez graczy hybrydami PC. Tu właśnie patrzę w stronę SteamDecka, bo wielu mówi zgodnie - odczuwalne są tu doświadczenia konsolowe. A Xbox może jeszcze wypchnąć to zupełnie na nowy poziom. I oczywiście albo to wypali i będzie takim game changerem, albo totalnie nie zrobi wrażenia i będzie to koniec marki. Ale jeśli uda się pogodzić to wszystko, zachowując ducha pięciu generacji Xboxa, to jestem pierwszy pod sklepem w tłumnej kolejce w dniu premiery.

Czy PROJEKT HELIX to przyszłość? Nie mam zielonego pojęcia, nie jestem wróżbitą Maciejem. Chciałbym tylko aby odtwarzał (odtwarzacz Xbox One) świetne gry i były "one" (Xbox One) dopracowane i dopięte na ostatni guzik, nie kosztował małej fortuny, miał kilka wyjątkowych funkcji jak jego poprzednik i sprawiał abym naprawdę chciał na nim grać i żeby dostarczał mi wiele wspaniałych chwil i zabawy. Sam jestem bardzo ciekawy, bardzo niepewny i po części "łykam" te wszystkie informacje. A jeśli (odpukać), wyjdzie wszystko zupełnie inaczej i źle dla graczy jak to tylko możliwe (tak, też tak może być), to zrobię rzecz tak prostą jak tylko można - podziękuję i odejdę z ekosystemu na stałe. That's it, eta wsio.

Jeśli nowa szefowa naprawdę chce dobrze dla Xa, zrobi jak zapowiada, jest tak szczera jak się uśmiecha na zdjęciach i sama wierzy, że wyprowadzi markę na dobre tory to jestem spokojny. I nie tylko jako sympatyk wielu urządzeń do grania i gier wszelakich, ale przede wszystkim jako gracz, który bez hejtu wie jak ważna jest konkurencja i różnorodność. Zresztą wiecie co by było, gdyby taki Netflix został sam na rynku. No, no, no, no dobrze myślicie, dobrze kombinujcie. Właśnie tak.

Kończy się pewna, epoka, okres, którym przewodził PHIL SPENCER. Nie znam gościa osobiście i jak już pisałem wcześniej, nic do niego nie mam. Oceniam go po tym, jak zarządzał Xboxem, co dla niego zrobił. A tu moja ocena jest bardzo pozytywna. Wydawał się miłą osobą, dobrym szefem i ponoć takim był, pozytywny i prawie zawsze uśmiechnięty. Zawsze dobrze mi się go słuchało. Kto wie, może sam pojął że betonu nie skruszy i to z jego inicjatywy i polecenia stery przejmuje ASHA SHARMA. Pewnie już niedługo dowiemy się czy to była dobra decyzja i perspektywa. Cieszyłbym się bardzo z kontynuacji dobrych momentów Phila, ale bez tej końcowej motaniny i zostaniu przy fizycznych sprzętach i nośnikach. Każdy myśli, że takim czymś łatwo zarządzać, że lepiej by to i tamto zrobił, i każdy jest mądry z wygodnej kanapy ze swoich "jaskiń gracza" a wcale nie jest to tak łatwo i przyjemnie jak myślimy i nam się wydaje. Dla jednych biznes, dla innych hobby, a dla jeszcze innych przyjemność i zabawa. I tu potrzeba kogoś, kto to wszystko połączy, aby wszyscy byli zadowoleni. Gracze , zarząd itd. Myślę że Phil był w tym dobry i rozumiał to doskonale, niestety nie wszyscy podzielali na górze jego podejście, kierunek. To też dobrze z drugiej strony, bo nie zawsze musiał mieć rację ze wszystkim i pewnie pod pewnymi względami był sprowadzany na ziemię. Przecież nikt nie jest nieomylny. Nikt.

Dziś łatwo kogoś wstawić i ułatwić sobie tym, że będziemy słyszeć słowa typu - a stawiamy wszystko na jedną kartę, ale tę kartę też trzeba mieć, a jak coś pójdzie nie tak to umyć rączki i obwinić nową szefową. Xbox ma na szczęście tą kartę i myślę że aż tak źle nie będzie, a Asha to odpowiednia osoba, która to kartą zagra i wygra i że jest tą odpowiednią na tym stanowisku. Zna ryzyko, wie co chce i ma na to pozwolenie i zielone światło. Będziemy ją rozliczać za kilka lat, a osobiście mam nadzieję, że oprócz tego i serdecznie dziękować.

Sam nie "napalam" się narazie na nie wiadomo co, przyjmuję to wszystko na spokojnie, ale no może z nutką lekkiej ekscytacji jak to bywa w takich momentach dla gracza, co pisałem w jednym z komentarzy na portalu. Bo lubię takie chwile, sytuacje. Zresztą obecnie chyba bardziej żyję tym, że jeden z moich ulubionych ASSASINS CREED, a mianowicie odsłona o podtytule UNITY, dostała aktualizację dzięki której mamy 4K w 60 klatkach na sekundę, a na PLAYSTATION 5 PRO, wygląda i działa to teraz naprawdę zacnie. W życiu bym nie powiedział, że to tytuł sprzed prawie 12 lat! Uwierzyłbym nawet, iż tytuł wyszedł zaledwie kilka dni temu, jakby ktoś mi tak powiedział. Tak wyprzedził swój czas pod względem oświetlenia, mechanik, grywalności, rozmachem i poziomem detali.


A jeżeli przeszkadza Tobie wygląd, pochodzenie, umiejętności nowej "kierowniczki" to Ty masz problem, nie Xbox. Niestety nie za wesołe czasy nastały, że krzyczy się brzydko w stronę osób, których się w ogóle nie zna, i kim są. Te czasy nazywają się - toksyczność, fanbojtwo i hejt - jeszcze kilkanaście lat temu nie do pomyślenia. Jesteśmy po środku naszego hobby, zabawy, mogą być fajne zmiany, lepsze czasy z grami ponownie, więc nie rozumiem tym bardziej dlaczego tak się dzieje i nie podoba mi się to w jaką stronę to idzie. Więcej luzu i odrobina wiary i nadzieji, a będzie choć trochę lepiej. I tyczy się to nie tylko dzisiejszego tematu. Nikt nas do grania nie zmusza, nie musimy w tym tkwić, to nasz świadomy wybór, dodatek, nie róbmy z tego szamba i nienawiści. Gry, sprzęty winny łączyć, a nie dzielić.

Trzeba czekać, trzeba śledzić, bo dla dobra graczy, dla dobra rynku klocek musi trwać, musi być. I to mało ważne co mu się wróży, czy się go lubi, czy nie lubi, co będzie to będzie, ale balans musi być, bo inaczej będziemy mieli przechlapane. Dzięki za dziś, pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia.