W co gracie w weekend? #62
Witam wszystkich w pierwszy weekend września. Po Affku przyszła pora abym to ja zadał pytanie, które na stałe wpisało się w życie PPE. W co gracie w weekend?
Zanim odpowiecie, zanudzę was (a jakżeby inaczej) swoimi wypocinami.
Risen 3: Titan Lords (PC)

Niektórzy z was na pewno wiedzą, że jestem fanbojem gier od Piranii (info dla zatwardziałych konsolowców to ludzie odpowiedzialni za serię Gothic). Mimo narzekań innych miłośników niemieckiego studia, że Risen to popłuczyny po Gothicu, zawsze starałem się bronić tę serię. Jednak do najnowszej odsłony podchodziłem z obawami albowiem dzieli kilka cech wspólnych z Gothicem 3, który totalnie mnie rozczarował. Są to: trzecia część serii i preorder złożony na edycję kolekcjonerską. Może to trochę głupie, ale nie wolno lekceważyć symboli. Już sam proces instalacji mnie zdrowo wnerwił i sprawił, że mam ochotę spalić, oblać kwasem i zgwałcić to co zostało z mojej edycji kolekcjonerskiej. Jednak postanowiłem, że nie ma się co zniechęcać i jakoś to przetrwałem.
Jak to zwykle w grach od Piranii bywa wcielamy się w Bezimiennego bohatera, który ma ocalić świat. Jednak nie jest to ten sam śmiałek co w poprzednich grach. Tym razem jest to nie byle kto, bo syn samego Stalowobrodego. Zmiana bohatera na sam koniec trylogii? To już jest kiepski pomysł. W ogóle cała gra sprawia wrażenie głupio zrobionej. Ma się wrażenie, że to tylko dodatek do Risena 2. Grafika nie różni się zbytnio. Interfejs też podobny. Twórca soundtracku znowu robi kawał dobrej roboty, ale ponownie zamiast wytworzyć swój styl kopiuje Kaia Rosenkranza. Moim zdaniem twórcy znowu chcieli zrobić coś innego, ale stał nad nimi wydawca i gra powtórzyła błędy Gothica 3 (na szczęście jest podział na rozdziały i fabuła się nie rozjeżdża) dodając kilka własnych. Szkoda, bo Piranie to zdolne studio i może jeszcze pokocham Risena 3, ale nie prędko to nastąpi. Niemcy moim zdaniem powinni wziąć się za coś innego, bo jeśli chodzi o RPG fantasy robią krok do przodu, a potem dwa do tytułu. Ostatni mój zarzut jest skierowany bardziej do Cenegi. Przez nich krwawią mi uszy podczas słuchania angielskiego dubbingu.
Mario Kart 8 (WiiU)

Dla tej gry kupiłem WiiU i nie żałuję. Przyznam, że do dziś nie zrobiłem wszystkiego w singlu. Powód jest prosty, jest nim genialne multi. Nie jestem fanem grania z innymi. Do tej pory tylko kilka gier wciągnęło mnie na dłużej. MK8 znalazło się obok takich tytułów jak Quake 3, Team Fortress 2 i Warhammer 40k: Dawn of War. Jest to spore osiągnięcie. W ten weekend w końcu wezmę udział w turnieju organizowanym przez SMGT. Peach, Sport Bike, Slick i Peach Parasol, jak zwykle. Nie liczę na zwycięstwo, bo najważniejsza jest dla mnie dobra zabawa. Jak będę widział, że nie wygram to zacznę szaleć. Nawalać muszlami jak opętany i generalnie uprzykrzać innym życie (kopytko szykuj się).
The Wonderful 101 (WiiU)

Ach ja i gry od Platinum temat godny pieśni. Vanquish był dla mnie marnym tpp z bajerem wzium, wzium. Szybko go sprzedałem i zapomniałem. Metal Gear Rising: Revengeance całkiem niezłym slasherem z efektem ciach, ciach. Jednak i dalej w las tym bardziej mnie irytował. Doszedłem do ostatniego bossa i już nie mogłem.
TW101 to gra, którą kocham i nienawidzę jednocześnie. Kocham bo świetnie się bawię, nienawidzę, bo nie potrafię w nią grać. Opowiada ona o dość ogranym motywie walki obrońców Ziemi ze złymi kosmitami. Jednak w jaki sposób ona to robi. Całość przywodzi na myśl Powers Rangers jednak gra jest tak przepełniona patosem, że popada w pastisz. Nasi dzielni bohaterowie mają zróżnicowane zdolności i dzięki swym strojom mogą łączyć się i tworzyć różnorakie obiekty. Przy czym irytują mnie młot i bomba. Za każdym razem robię je przy pomocy gamepada, bo inaczej mi nie wychodzą. Każdy kto posiada WiiU powinien od razu polecieć do sklepu po TW101 na pewno się nie zawiedzie.
Na dziś to tyle. Kto poprowadzi następną odsłonę niech będzie niespodzianką.