Moje bazgroły

Graczowisko

maikeru83 maikeru83 10.05.2013, 03:42
Strzał w kolano
479V

Strzał w kolano

Miało być pięknie, mówili. CryEngine 3, mówili. Tymczasem druga część Sniper: Ghost Warrior, która hula na tym samym silniku, co bajecznie wyglądający Crysis 3, prezentuje się jak gra z poprzedniej epoki.

Logo CryEngine 3, jednego z najpotężniejszych silników graficznych na tej planecie, głośno krzyczy z plakatów reklamowych tytułu, błyszczy na pudełku z grą oraz mruga do nas z napisów poprzedzających właściwą rozgrywkę. Jednak to, co oglądamy na ekranie monitora, ma raczej niewiele wspólnego z tym, czego możemy doświadczyć grając w trzecią odsłonę Crysisa. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to licha szczegółowość otoczenia, co wyraźnie widać na przykładzie miasta Sarajewo, w którym mamy okazję zabić kilku nieprzyjemniaczków. Następnie rzucają w oczy nędzna kolorystyka, brzydkie modele postaci oraz tekstury błagające o większe zainteresowanie ze strony grafików. Z drugiej jednak strony jest to chyba jedyna gra hulająca na CryEngine 3, która pójdzie na dowolnym, nawet kilkuletnim sprzęcie.

 

Tematyka działań snajperów jest niezwykle rzadko podejmowana w grach, dlatego każdy wydawca, który zdecyduje się wyłożyć własną forsę na tego typu projekt, może liczyć na spore zainteresowanie produkcją. Drugi Ghost Warrior pod względem oddania specyfiki działań snajpera jest grą zdecydowanie lepszą i ciekawszą niż jej poprzednik. Przez większość gry współpracujemy z obserwatorem, który wskazuje nam, gdzie iść i kogo następnego odesłać na tamten świat. Musimy się dużo czołgać, skradać po kątach, czaić w krzakach i broczyć po pas w brudnej rzece. Zajmujemy dogodną pozycje, zdejmujemy wskazanych przeciwników, a następnie idziemy dalej. Ktoś może zapytać: chwila, więc co z tą grą jest nie tak?

 

Liniowość i schematyczność to straszne ułomności nowego Snipera. Jesteśmy praktycznie bez przerwy prowadzeni za rączkę przez naszego obserwatora. Kiedy próbujemy zejść z wyznaczonej trasy, dostajemy złowrogi komunikat, że nasza próba dezercji zostanie surowo ukarana. No litości. Czasami chciałoby się zboczyć nieco z ustalonej przez twórców ścieżki, spróbować zlikwidować cel z innego budynku, podłożyć bombę, aby odwrócić uwagę strażników lub… no nie wiem, cokolwiek, co by nie skazywało nas na śmiertelnie nudne podążanie tylko jedną wskazaną drogą. Ale tak się nie da. Mapy są niewielkie, murki nie do przeskoczenia, rozgrywką rządzą skrypty, a jedyne, co możemy robić, to pokornie wykonywać rozkazy naszego kompana. Tryb kooperacji urozmaiciłby tę monotonną i schematyczną rozgrywkę, ale takowego niestety w nowej grze polskiego studia zabrakło.

 

W swojej nowej produkcji Polacy postanowili umieścić tryb rozgrywki wieloosobowej. A zabawy w nim – co niemiara. Swoje umiejętności snajperskie możemy sprawdzić w drużynowym deathmatchu toczonym na dwóch mapach. Te niesłychane bogactwo trybów oraz map skutkuje tym, że serwery świecą pustkami. Chociaż z początku gra się całkiem fajnie, bo cierpliwe poszukiwanie ciekawych miejscówek na mapie i szukanie przez szkło lunety ukrytych przeciwników ma swój urok. Ale znowu – błędy wypaczają rozgrywkę i po raz kolejny kompromitują grę. Mogę przykucnięty przecisnąć się przez szczelinę, ale już nie mogę się pod nią przeczołgać. Raz, dobrze zakamuflowany i ukryty w jakiejś dziurze, obserwowałem biednego mojego towarzysza, który na środku lokacji, wystawiony na morderczy ogień snajperów, uparcie próbował przeskoczyć barierkę. Chłopaczyna nie był w stanie tego zrobić.

Tagi:

Werdykt
  • + Klimat
  • - Nie zauważyłem
3.0
maikeru83
maikeru83 Co ciekawe, gdyby pierwsza część Snipera, była równie zła, co jej druga część, to paradoksalnie byłaby produkcją naprawdę niezła. Jednak w obecnych czasach, Sniper:Ghost Warrior 2 niestety nie zasługuje na większą uwagę, jest to tytuł po prostu słaby
Oceń notkę
+ -2 -

Oceń profil
+ 0 -
maikeru83
Ranking: 7377 Poziom: 21
PD: 1682
REPUTACJA: 26