Blog użytkownika SmOOgi

SmOOgi SmOOgi 30.05.2016, 23:46
Półprodukt, połowa gracza?
795V

Półprodukt, połowa gracza?

Przy okazji recenzji na portalu gry Overwatch, wyszło niecodzienne dla mnie zjawisko, Zjawisko ignorancji i bólu (_!_) o sprawę, o której było wiadomo od początku. Najnowsze dziecko Blizzarda jest grą stricte online i o mój bosze jaka, się gówno burza zrobiła.

Na wstępie zaznaczę, że nie interesuję mnie wystawiona ocena na PPE, jak i ogólna średnia najnowszej gry Blizzarda. Problem dotyczy komentarzy dotyczących braku singleplayera.

To, że gra jest nastawiona na potyczki online było wiadome od początku, to czy będzie jakiś rodzaj kampanii dla pojedynczego gracza, tak oczywiste nie było i jeszcze wtedy nie było tej całej gówno burzy. Gówno burzy która zaczęła się gdy wyszło na jaw, że samotnie nie pogramy w OverWatch. Że jak to? Brak singla? To znaczy że Blizz wydał PÓŁPRODUKT! 

Półprodukt? Dlaczego? Bo nie ma singla? Singla który gdyby był, byłby takim samym dodatkiem, co kampania w CoD/BF? Nazywanie czegoś półproduktem bo nie ma zawartości która mnie interesuję, jest głupie. Z taką logiką mógłbym się czepiać każdego gatunku, który mnie średnio/w ogóle nie interesuje i czepiać się, że dana gra nie ma ficzerów, które mnie interesują. Dla przykładu - w jrpg nie mogę strzelać z broni, tylko jakieś mieczyki mi dają, albo że nie ma multiplayera, bo np. wolałbym pograć z drużyną w zespole, niż AI w teamie. I tu teraz możecie się bronić, że po co multiplayer w jrpg? Odpowiem wam szybko podobnie - po co singleplayer w OW. Idźmy jeszcze dalej.  

Czy grając w online, jestem pół-graczem? Pytam, bo skoro tak łatwo wam "nazwać" gatunek gry, to może też ludzi tak "nazwiecie"? Boli? Dobrze, bo trochę ma zaboleć.

Czy to, że gra nie posiada singla, czyli z automatu staje się grą nie dla ciebie, bo nie lubisz grać online, musi być gorsza i nazywana półproduktem? Jak dla mnie, to brak multiplayer w każdym tytule działa na tej samej zasadzie, co brak singla w każdym tytule. I z góry zaznaczę, że nie chcę by każda gra miała pakowany na siłę tryb multiplayer i odwrotnie. Mogę żałować oczywiście, że twórcy w jakimś fajnym tytule, który mnie wkręcił w kampanii nie zaimplementowali trybu online, ale nigdy, nigdy nie nazwę takiej gry półproduktem.

A wy niestety jeszcze musicie obniżać walory grania online - małe dzieci grają, krzyczą do mikrofonu, i coś powtarzane przez niektórych jak mantra - każdy fps online jest taki sam. Tia. To tak jakbym miał teraz powiedzieć, że każda gra ttp/jrpg/fps są takim samym tytułem. A nie, sorry.

Wy macie fabułę. Fabułę przez duże F. Macie też emocje, których grając online "nie uświadczę". Tia. Fabuła to nie wszystko dla mnie i liczy się dla mnie bardziej fun z gry.Fajnie też. jak z grą spędzę dłużej niż 7-10h. A singleplayer w zależności od gatunku da mi te kilkadziesiąt godzin, czy nawet i setki, ale czy przez te setki godzin spędzonych w rpgu, cały czas doświadczam fabuły? A no nie, bo najczęściej trzeba pofarmić trochę statystyki teamu/bohatera, by móc pokonać bossa. I teraz pytanie - czym wasze farmienie różni się od mojego farmienia w online? A no tak... ja gram "bez celu", wy za to, dla zakończenia historii...

Najlepsze że grając czy to w singla, czy to w multi, musimy zawsze poznać dany tytuł. Oczywista oczywistość powiecie, jasne, ale czym się różni twoje przechodzenie po raz enty kampanii na wyższych poziomach trudności, od mojego ciągłego grania online? Dla mnie niczym, bo i ja online farmię swój skill, jak i ty podczas samodzielnej kampanii. Dobrze się bawisz przy tym? Zapewne tak, bo byś tego nie robił. Pytanie, czemu "zabraniasz" innym równie dobrze bawić się grami? Dlaczego ty jesteś lepszy, a ja gorszy?  A no tak! Bo ciebie to nie jara, ciebie to nie kręci, więc jakim cudem ktoś inny może się dobrze bawić z - uwaga - Z ŻYWYMI GRACZAMI! Przecież w dobie internetu splitscreen prawie umarł i jest teraz w nielicznych grach. Przecież teraz wyścigów z splitcreenem ze świecą szukać, pozostały nam bijatyki i - uwaga - fpsy! Tak! fpsy w coopie są już git, ale online nie. Czyli w Borderlands świetnie się gra z kumplem obok, ale już online nie...hmm...

...wiem, nie zawsze w każdy tytuł da się zagrać z randomową ekipą, choć nie jest to nie możliwe i zależy to od nas samych. W końcu w trybach online zawsze mamy na celu wygrać, więc jeśli ja bd grał na poziomie i będę dążył do zwycięstwa, większość teamu "podąży" za mną. Że nie wspomnę o tym, że dzięki grze online, poznaję się naprawdę dużo nowych znajomych i nie mówię tu o znajomych do jednego tytułu, ale znajomych do grania w ogóle. 

Nie potrafię zrozumieć tego "hejtu" na gry stricte online. W żaden sposób tryb online nie wyprze gier z fabułą. Gry mmo/moba/fpsy online( CS/OW/R6) są po prostu, kolejnym gatunkiem gier, jak ttp/rpg/rts, czy może jestem głupi....

Nie każę wam nagle lubiec tak samo jak ja tryb multiplayer, nie każę wam nawet grać online. Chciałbym tylko, byście już sobie dali spokój z pisaniem pod grami nastawionymi na tryb online, że brak fabuły z góry przekreśla tą grę, czy tym bardziej, że nie zasługuję na maksymalną ocenę. Bo skąd możesz wiedzieć że niczego dany tytuł nie wnosi rewolucyjnego skoro nie grasz osobiście?  Polecę teraz jak to ja - Czy seria Uncharted wniosła coś rewolucyjnego do gier w kwesti mechaniki gameplayu? Reżyseria, jakość, owszem, ale i najzwyczajniej, poczucie gameplayu wiecie, ten feeleing. I teraz pomyśl że raz na kilka lat, światku online mamy takie swoje Uncharted. Unreal Tournamet, Quake, Doom, CS, Tibia, LoL itd, itd. 

Gra taka jak Counter Strike, czy właśnie OverWatch nie muszą wnosić żadnej rewolucji, według twojej opinii, ale znowu mogę napisać - jaka to opinia? Po recenzji? Po filmiku z YouTuba? Lecz jak juz jakąś tam swoją "opinię" masz, uszanuj że drugiej osobie taki tryb rozrgrywki może się podobać. Czy to takie trudne? 

Na koniec do wszystkich tych, co to nazywają gry online - półproduktami - "czasem milczenie jest złotem"

Tagi:

Oceń notkę
+ +8 -

Oceń profil
+ +23 -
SmOOgi
Ranking: 705 Poziom: 51
PD: 17823
REPUTACJA: 6720