Życie nie kończy się na Playstation czyli za co cenię konkurencję część 3
Ostatnio skończyłem moje wywody na momencie przesiadki z Pegazusa na PC. Dziś chciałbym powrócić do kilku pozycji, które miło wspominam. Jako, że jest ich w sumie kilkadziesiąt postanowiłem ograniczyć się do gier strategicznych.
Moja ukochaną grą jest pierwszy Warcraft . W tamtych czasach graficznie była miazga. Pixelowe ludziki stawiały opór równie kwadratowym orkom. Reagowały na każde kliknięcie a jak przyszaleliśmy z naciskaniem przycisku pojawiały się alternatywne teksty okazujących zdenerwowanie żołnierzy. W rączki gracza trafiały dwie całkowicie odmienne kampanie wymagające zupełnie innych strategii. W odróżnieniu od Dune 2 jednostki były naprawdę zróżnicowane. Orki posiadały miażdżącą siłę zaś ludzie dysponowali magami. Najmilej wspominam poziomy polegające na przejściu z punktu A do B poprzez kopalnie czy inne lokacje. Wielkie pokłady grywalności. Pewnie nikogo nie zachęcę do odpalenia tej gry a szkoda.
Warcraft 2 był jedną tych gier, które kupiłem na premierę. Wszystko tam było super. Od muzyki, lektora po grafikę. Dużo większe plansze, jeszcze bardziej urozmaicony arsenał plus nowość jaka były statki czyniły ten tytuł wręcz idealnym. Największe wrażenie robił ogień. Pamiętam jak z kumplem specjalnie niszczyliśmy budynki, żeby patrzeć na cud zniszczenia. Kurde jestem już stary.
Polacy nie gęsi i swego RTSa mają. Polanie to przeżycie nieporównywalne z niczym innym. Kto nie wydoił krowy nie wie co stracił.
Serię Heroes of Might and Magic zna każdy. Niekwestionowany król turowych strategii. Mimo że jestem wielkim fanem i uwielbiam tą serię chciałem wam zaprezentować alternatywę jaką stanowi Disciples. W założeniu gry są do siebie bardzo podobne. Turowa eksploracja plansz, zamki i cała reszta są prawie identyczne Podstawowa różnica to nasza armia. W przypadku Disciples nie możemy załadować np. 200 smoków. Tu wybieram zestaw pojedynczych postaci, o które musimy dbać. Walki są nieco prostsze ale równie wciągające. Do tej pory pojawiły się 3 części i dla mnie druga odsłona była najsłabsza.
Na koniec jeszcze tylko wspomnę o Jagged Alliance. Świetna gra strategiczna w której dowodziliśmy grupą najemników. Wybór był spory ale Fidel czy Ivan zawsze byli pierwszym wyborem. Naszym celem było opanowanie sektor po sektorze całej wyspy. Eksploracja w czasie rzeczywistym, walka turowa. Zabawa na kilkadziesiąt godzin.
I to by było dziś na tyle.