Blog użytkownika Vulcan Raven

Vulcan Raven

Vulcan Raven Vulcan Raven 16.04.2014, 21:43
Arka Przyszłości, czyli dajcie nam świetny komiks, a my zrobimy z tego "film".
2429V

Arka Przyszłości, czyli dajcie nam świetny komiks, a my zrobimy z tego "film".

W ostatni weekend zapragnęliśmy z Elą(moja partnerka) wybrać się do kina. Przeglądamy repertuar i zasadniczo nic ekscytującego nie możemy znaleźć. Nieco na siłę wybieramy drogą eliminacji jeden tytuł, który zapowiadał się nie najgorzej, choć obecność Chrisa Evansa jako głównego bohatera nie nastrajała mnie szczególnie pozytywnie.

Fabuła filmu jest bardzo luźną adaptacją francuskiego komiksu z początku lat 80-tych. Autorem scenariusza jest Jacques Lob, natomiast ilustracje stworzył Jean-Marc Rochette. Ciekawostką jest to,że w oryginalnie komiks rysował inny  francuski rysownik Dominique Vallet(pseudo Alexis), jednak nagła śmierć w wieku zaledwie 30 lat nie pozwoliła mu dokończyć swego dzieła. Lob i Rochette postanowili kontynuować pracę, aby uczcić w ten sposób śmierć młodego artysty. Niestety Lob zmarł w 1990 roku wydając tylko jeden zeszyt. Ostatecznie trylogia dokonała się w latach 1999-2001 za sprawą duetu Benjamin Legrand oraz Rochette. Jednak dla mnie punktem wyjścia jest pierwszy zeszyt, gdyż komiks w założeniu nie miał być trylogią. Ok, ale jak się ma do tego wszystkiego film?

Od razu zaznaczam,że nie dotarłem jeszcze do czytelnej dla mnie wersji komiksu, ale prześledziłem dość uważnie oryginalne zeszyty i wiem z grubsza o co biega. Tym bardziej,że mam porównanie z filmową interpretacją...

Ludzie wpadli na dość idiotyczny pomysł pozbycia się efektu cieplarnianego. Postanowili rozpylić coś w rodzaju proszku, aby obniżyć temperaturę na ziemi. Jak łatwo się domyślić pomysł nie wypalił, powodując w konsekwencji powrót epoki lodowcowej, która zabiła całą populację ludzkości. Ocalała jedynie garstka, która okrąża ziemie w niekończącej się podróży pociągiem, który napędza swoiste "perpetum mobile". Przez lata w pociągu dokonały się oczywiste podziały na lepszych i gorszych. Ci najbogatsi żyją w wygodnych przedziałach i mają do dyspozycji wszelkie wygody, biedni tłoczą się za to jak zwierzęta w zaciemnionych przedziałach na tyłach składu. Przyznam,że pomysł bardzo oryginalny i ciekawy.

To co zrobił z tym zacnym konceptem Hollywood woła momentami o pomstę do nieba. Jankesi(do spółki z koreańskim reżyserem Bong Joon-ho) wzięli do ręki komiks, wyrzucili z niego to, co było ich zdaniem nudne i wstawili w te miejsca swoją  wizję apokalipsy, robiąc z tego dość sztampową historyjkę popartą rzezią-notabene mało efektowną. Quentin Tarantino zapłakał pewnie kiedy to obejrzał:). Ludzie z ostatnich wagonów zapragnęli, po latach życia jak bydło, wyzwolić się z tego jarzma i podjęli którąś już z kolei próbę przejęcia kontroli nad lokomotywą, gdzie urzęduje jej konstruktor i mąż opatrzności-Wilford. Sposób w jaki reżyser i spółka chcą nas doprowadzić na początek pociągu jest jednak bardziej godny średniego slashera niżeli dobrego filmu. 

W oryginale motywem przewodnim, nie mniej niż chęć wolności i równości, było uczucie dwójki bohaterów. Ogromny nacisk położono na dialogi, okazjonalnie okraszając je dobrze narysowanymi strzelaninami, które są po stokroć bardziej logiczne niż walki na siekiery z ochroną, która stłoczona w jednym z wagonów i przyodziana niczym komando foki czeka na delegację z "nizin społecznych". Sam koncept buntu nie istnieje w oryginale. Ma to zresztą sens, bo jak niby można by ukryć plany przejęcia lokomotywy w tak ciasnych i mocno ograniczonych przestrzeniach pociągu? Uzasadnienie pojawiające się pod koniec filmu nie przekonuje, bo całą sprawę można było roztrzygnąć szybciej i sprawniej.

Niektórzy recenzenci, a także kinomani dopatrują się w tym filmie cudownie-potwornej wizji świata pełnego podziałów oraz motywu pociągu jako metaforycznego ucieleśnienia ludzkości, która nieustannie i błyskawicznie  zmierza ku zagładzie. Szkielet pozostał, to fakt, jednak wszystko to co po drodze, zostało wypatroszone i zastąpione tandetą,toną niedomówień(wynikających z braku koncepcji i lenistwa) oraz wagonem z sauną. Motyw z dziećmi to kolejny niczym nie poparty wymysł filmowców, który dodatkowo czyni tę opowieść słabą i pozostawia masę niedomówień. Również miks kulturowy nie ma tutaj uzasadnienia, no chyba,że komuś zależy na co raz bardziej modnej poprawności politycznej, która przybiera już rozmiary pandemii.

To wszystko nie miało by jednak absolutnie żadnego znaczenia, gdyby suma tych bezsensów tworzyła finalnie zaskakującą całość, która pozwoliła by nam na typowe "hamerykańskie" WOW.  Tak się jednak nie dzieje. Bzdury pozostają bzdurami, a zakończenie jest tak słabe i infantylne,że wyszedłem z kina zanim jeszcze na dobre rozkręciła się lista płac.. Film ma przebłyski, które gdyby sensownie rozwinąć i połaczyć mogły by dać nam na prawdę ciekawe widowisko łączące najlepsze momenty z Matrixa i Oldboya w sosie a'la Tarantino. Na momentach się skończyło.                                                                                                         Aktorsko wcale  nie jest dużo lepiej. Chris Evans w roli ostatniej nadziei ludzkości nie sprawdza się. Jest nie przekonywujący i podejmuje dziwne decyzje, czym okazuje swoją słabość niegodną lidera na taką skalę. Przejść przez drzwi czy uratować przyjaciela...Ed Harris nie miał za bardzo okazji się wykazać. Zabrakło charyzmy postaci którą grał, w czym nie ma jego winy. To raczej wina kiepskiego scenariusza. John Hurt pokuśtykał i tyle zasadniczo z jego roli. Najlepiej wypadła Tilda Swinton, która podeszła do tematu na wesoło. Robiła sobie jaja od początku do końca. Gdyby cały film miał taki wydźwięk jak jej kwestie to uznałbym bym to za celowy zabieg. Niestety jej rola nie współgra kompletnie z resztą gry aktorskiej.

Na koniec pozwolę sobie na osobiste porównanie. Hollywood dostał do ręki Excalibura w postaci świetnego komiksu post-apo, w konwencji trochę przypominającej noir, do tego okraszonego subtelnym erotyzmem. Nie wiedząc jednak do końca co zrobić z taką mieszanką pocięli ją na kawałki wyrzucając po drodze 90%. Z tego co zostało zrobili scyzoryk szwajcarskiej armii. Plastikowa obudowa z Chin(o przepraszam ,z Korei) i kilka blaszek-tyle zostało z legendarnego ostrza...

Ocena-4/10

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +7 -

Naród wspaniały, tylko ludzie k...y
Oceń profil
+ +7 -
Vulcan Raven
Ranking: 283 Poziom: 60
PD: 27733
REPUTACJA: 5006