Nostalgiczne dźwięki z Playstation 1
Wersja wideo pod tekstem
10. Drzwi z Resident Evil
Jeśli grałeś w pierwsze Residenty, to wiesz…
Otwieranie drzwi było bardziej stresujące niż sama walka. Ten moment zawieszenia. Ta niepewność. Czy po drugiej stronie jest bezpiecznie… czy zaraz ktoś mnie zje? A przede wszystkim czy dalszy etap się załaduje czy gra się zawiesi i będziemy musieli zaczynać o zapisu gry który był 30 minut przed walką z bossem. To był prawdziwy koszmar
Jeśli urodziłeś się w latach 90., to jest duża szansa, że te dźwięki są zapisane gdzieś głęboko w Twoim mózgu…
Dziś cofamy się do czasów szarego pudełka, kart pamięci i pada bez analogów.
Oto 10 najbardziej nostalgicznych dźwięków z pierwszego PlayStation, które do dziś wywołują ciarki. Numer 10 już poznaliście a teraz 9 kolejnych dźwięków a i kolejność miejsc przypadkowa poza miejscem pierwszym
9. Jęki zombie – Resident Evil
Te dźwięki śniły mi się po nocach. Serio.
Ten charczący, nieludzki oddech…dźwięk
Nie trzeba było ich widzieć.
Wystarczyło je usłyszeć.
8. „Hallelujah!” – Święty Granat z Worms Armageddon
Dobra, wiem – Wormsy to głównie PC…
Ale na PSX też były i miały ten legendarny moment.
Ten anielski śpiew przed totalną zagładą planszy.
Nigdy nie byłeś bezpieczny, kiedy ktoś wybierał Holy Hand Grenade. A przede wszystkim dawał dużo frajdy
7. Zbieranie klejnotów – Spyro the Dragon
Ten wysoki, czysty, krystaliczny dźwięk
Nie wiem jak Ty, ale ja nie potrafiłem zostawić mapy na 98%.
100% albo nic.
Ten dźwięk dosłownie uzależniał.
Jako bonus bym dodał dźwięk sparx latającej ważki towarzyszącemu smokowi i sam dźwięk ziejącego ogniem Spyra, też bardzo nostalgiczne
Minimalizm, który wbijał się w głowę.
6. Stękanie Lary Croft – Tomb Raider
Skok.
Wspinaczka.
Wychodzenie z wody.
Lara miała bardzo charakterystyczne… audio komentarze do każdej akrobacji.
Dziś brzmi to zabawnie. Wtedy – to była definicja przygodowej epickości.
5. Respawn Crasha, śmierć, rozwalane skrzynki i maska– Crash Bandicoot
Crash miał w sobie coś magicznego.
Nawet porażka brzmiała… sympatycznie.
Odrodzenie się, dźwięk skrzynki, maska Aku Aku –
to był czysty dopaminowy strzał.
4. Alert strażników – Metal Gear Solid
TEN DŹWIĘK.
Ten jeden sygnał oznaczał koniec skradania się.
Mój znajomy ustawił go sobie jako dźwięk powiadomień w telefonie.
Za każdym razem dostaje flashbacki .
I ten tekst: „Huh?! What was that?!”
3. Radio z Silent Hill
Jest cisza. Mgła. Nic nie widać.
I nagle…
Szzzzzzzz…
Ten charakterystyczny, przesterowany trzask radia był gorszy niż jakikolwiek jumpscare.
Bo oznaczał jedno.
Coś jest blisko.
I Ty jeszcze tego nie widzisz.
To był genialny zabieg – gra ostrzegała Cię przed potworem… ale robiła to w taki sposób, że serce zaczynało bić szybciej zanim jeszcze pojawiło się zagrożenie.
Nie było muzyki.
Nie było wielkich efektów.
Tylko:
-
cisza
-
mgła
-
i to radio, które zaczynało wariować
I każdy, kto grał, zna ten moment, kiedy:
„Dobra… gdzie to jest?” jako bonus dorzucił bym sam dźwięk podnoszenia i używania przedmiotów
Krótki. Suchy. Metaliczny.
W świecie mgły i radia trzeszczącego od potworów ten dźwięk oznaczał jedno –
„Może jednak przeżyję kolejne 5 minut.”
2. „Round 1… Fight!” – Tekken 3
Round 1…
Ready?
FIGHT!
Ten głos to był sygnał do wojny na kanapie.
A potem krzyki, wciskanie wszystkich przycisków naraz i tekst:
„Nie patrz na mojego pada!”
Generalnie można powiedzieć, że sam głos lektora jest nostalgiczny plus odgłosy przegrywających przeciwników to jedno wielkie nostalgiczne dźwięki przywołujące mnóstwo wspomnień.
1. Ekran startowy – BIOS PS1
Najpierw cisza.
Potem kosmiczny, ambientowy szum…
I nagle – ten syntetyczny, podniosły akord.
To był moment.
To był rytuał.
Wiedziałeś, że zaczyna się coś wielkiego.
Nie ważne czy odpalałeś Crasha, Residenta czy Tekkena.
Ten dźwięk był bramą do innego świata.