Gamingowe Rozkminki Tyskiego

GieeRTe

TyskiPL TyskiPL 20.01.2021, 00:48
Sackboy: Wielka Przygoda ~ Recenzja
402V

Sackboy: Wielka Przygoda ~ Recenzja

Listopad 2020 r. przyniósł nam grę stworzoną przez Sumo Digital, w której to pierwszy raz w historii Sackboya, nacisk miał zostać położony całkowicie na kampanii dla Gracza. Jak bardzo się to udało i jak gra sobie radzi na PS4? 
Grę ukończywszy i pozyskawszy własne screeny, oto teraz piszę tę recenzję.
Nie będzie to tylko recenzja gry, ale również i jej edycji specjalnej.
Zapraszam!

Wstęp

Powiem Wam szczerze, że cieszy mnie fakt, że świat wykreowany wokół tytułu "LittleBigPlanet" nadal się trzyma.

Pamiętam pierwszy tytuł, który wyszedł w 2008 r. Platformówka z bardzo rozbudowanym edytorem leveli - robiło to wrażenie, szczególnie, że Gracze chętnie udostępniali swoje poziomy. Co więcej, niektórym dzięki temu udało się wybić i otrzymać od Media Molecule - firmy, która odpowiada za sprowadzenie postaci Sackboya do świata użytkowników PlayStation 3 - propozycję pracy przy tworzeniu kolejnej gry. Poza tym jak tu się nie zakochać w tej serii w momencie, gdy ta gra umożliwiała wykorzystanie swojej kreatywności w dowolny sposób (wspomniany edytor leveli, customizacja swojej postaci) i dostarczała typ gry, którego w tamtych czasach bardzo brakowało, a już zwłaszcza tym, którzy nie posiadali konsol Nintendo? 

Kolejna gra z 2011 r. (pomijam "Sackboy's Prehistoric Moves" stworzone dla wykorzystania świeżego wówczas kontrolera PS Move) na początku zachwycała, bo uderzała we mnie kreatywnymi poziomami, świetnym trailerem z nutką "Sleepy Head" od Passion Pit (wersja z trailera gry jest lepsza moim zdaniem), czy soundtrackiem w grze wykorzystującym tak przyjemne dla słuchania nuty jak np. "Disco Divertimento" Orkiestry Daniela Pembertona. Gdy jednak kończyłem tę grę, zaczynałem odnosić wrażenie, że coś tutaj jest nie tak. Kampania wydawała mi się być zbyt krótka jak na potencjał, jaki dawał edytor leveli. 

Następnie przyszło mi ogrywać "LittleBigPlanet Karting" i tutaj niby kampania była dłuższa, ale ciągle jednak miałem problem z poczuciem niedosytu plus ta gra, tak samo jak i kolejny tytuł wydany specjalnie na PS Vitę (oba tytuły w 2012 r.), jakoś w ogóle nie zapadał w pamięci. Prawdę powiedziawszy, musiałem zalogować się do PlayStation Network i sprawdzić listę trofeów, by się upewnić, czy aby napewno w te gry grałem. 

PS Move'a nie miałem, to i gry dla niej dedykowanej nie ogrywałem. Vitę sprzedałem zanim wyszło "Run Sackboy! Run!", więc nie było mi dane poznać i ocenić tej gry. Wiem, wyszedł ten tytuł na smartfony, ale nie jestem fanem grania na smartfonach. 

I tak jakoś wyszło, że po "LittleBigPlanet 3" w ogóle nie chwyciłem. Dlaczego? Ponieważ doszły mnie słuchy, że kampania jest krótka i bardzo uproszczona. Nie przekonywały mnie też nowe postacie - ja już wtedy odchodziłem od grania na multi i zaczynałem odnosić wrażenie, że ta gra dla samotnego wilka niewiele zaoferuje. Czy jednak mimo tego mogę podjąć się napisania niniejszej recenzji? Starałem się odrobić pracę domową, więc wiem, że ten tytuł, tak samo jak i ten recenzowany, był wydany przez to samo studio (Sumo Digital), nie przez Media Molecule, które w tym czasie pracowało długo nad "Dreams". Wiem więc co w tamtejszej grze zaimplementowano, co nie. Co zadziałało, a co nie i mam nadzie-... nie, jestem przekonany, że sprostam zadaniu!

 

 

Koncept gry - tryb jednoosobowy, bez trybu kreatywnego, ale z zachowanym co-opem

Wielu zna koncept tej serii gier, ale jeśli ktoś nie zna, to wyjaśniam - w tej oto platformówce dostajesz model Szmaciaka, tzw. Sackboya, którego możesz dekorować wedle własnego uznania, korzystając z elementów, które odblokowujesz w trakcie gry (m.in. stroje, gesty, kolory ubrań i materiałów). Kluczowym elementem tej serii był też Kreator Poziomów. Tutaj od razu zaznaczam - w "Sackboy. Wielka Przygoda" takiego edytora nie ma. Sumo Digital postanowiło postawić w pełni na stworzenie kampanii fabularnej oraz trybu dla wielu graczy, gdzie albo gra się z kimś na jednej kanapie albo przez sieć (max. do 4 graczy) i poza przechodzeniem poziomów, jest też rywalizacja o to, kto zyska więcej punktów. Nie posiadam abonamentu PlayStation Plus i nie było z kim grać, więc od razu też uprzedzam - nie testowałem tych obszarów gry. Jedyne, co tu mogę powiedzieć, to że istnieje pewna gama poziomów pobocznych, które można rozegrać tylko z dodatkowym graczem. Z mojego punktu widzenia - trochę szkoda, ale dla innych na pewno będzie to jakieś dodatkowe urozmaicenie gry.

To, co jeszcze jestem w stanie tutaj napisać to, że istnieje możliwość interakcji z innymi postaciami poprzez różne ruchy (jak bicie postaci drugiego gracza, czy łapania go) oraz gesty, których na początku mamy podstawowy komplet (radość, smutek, strach i złość, w kilku stopniach), ale potem można odblokować dodatkowe gesty i je przypisywać pod konkretny przycisk. Wśród takich gestów są gesty nacechowane różnymi emocjami, od bardzo pokazowych radości, poprzez neutralne ruchy jak tańce hula, udawanie wsiadania na motor i jego odpalania, czy rzut monetą, jak i gesty podpadające po bardziej negatywne emocje. Przyjemny dodatek. 

 

 

Przejdźmy więc do kampanii

Jest sobie Świat Rzemiosła, w którym żyją sobie wesołe Szmaciaki, oddające się interakcji społecznej albo różnym dziełom artystycznym. Spokój zostaje nagle zachwiany przez Vexa - postać z Krainy Koszmarów, która porywa wszystkie Szmaciaki by zmusić je do zbudowania Wichrzyciela, za pomocą którego zdobędzie władzę nad światem i zasieje go sporym pokładem chaosu i koszmarów. Tobie udaje się przeżyć i przechwycić plany Wichrzyciela. Rozpoczynasz podróż po łącznie 6 światach mającą na celu przeszkodzenie w zbudowaniu maszyny, uwolnienie pobratymców i ocalenie Świata Rzemiosła. W międzyczasie słyszysz historie o legendarnych Włóczkowych Rycerzach i kto wie, może Tobie uda się zostać jednym z nich... ? 

 

 

Fabuła może nie brzmi jakoś spektakularnie, czy odkrywczo, jednakże potrafi ona wciągnąć, tak jak i cała gra. Jest to zasługa wielu elementów.

Po pierwsze grafika, nawet na PlayStation 4, na którym testowałem grę, zachwyca. Jest wykonana bardzo dobrze. Świat jest kolorowy, zachęca do eksploracji i co rusz widać pokaz kreatywności twórców gry. Bardzo chętnie wskazałbym Wam mojego faworyta spośród poziomów, ale musiałbym zaspoilerować grę - powiem tylko, że to jeden z finalnych poziomów w piątym świecie. 

Po drugie, postacie prezentują się dobrze i potrafią zapadać w pamięć. Dużo w tym pomaga dobrze zrealizowany polski dubbing. Najbardziej podobało mi się jak Vexa odgrywał Maciej Więckowski. Sprawił, że oglądanie i słuchanie tej postaci sprawiało frajdę. Dobrze swoją pracę wykonali też pozostali aktorzy, m.in. Karolina Kalina-Bulcewicz, Wojciech Paszkowski i Cezary Nowak. Z nowych postaci muszę jednak skrytykować postać Zom Zoma - handlarza, u którego odblokowujemy nowe elementy wystroju Szmaciaka i u którego możemy edytować jego wygląd (w trakcie gry nie ma takiej możliwości i jak mamy zapisanych kilka modeli postaci, na początku każdego levelu wybieramy kim chcemy grać). Zom Zom jest natrętem, który niby jest sympatycznym handlarzem, ale to ile razy i jak często strzela on tekstami mówiącymi czasem i wprost, byśmy coś kupili w jego sklepie, nawet w trakcie ubierania postaci, po prostu irytuje. I tutaj muszę pochwalić Jacka Kopczyńskiego - dzięki niemu ta postać była nieco bardziej do strawienia. Drugim uchybieniem w tym obszarze jest nienajlepsze udźwiękowienie postaci poznawanej w czwartym świecie - często miałem problem z tym, że dźwięki przedmiotów albo muzyka z soundtracka mi ją zagłuszała i nie rozumiałem do końca co mówi. Nie wiem jednak, na ile to wina twórców, a na ile osób odpowiadających za dubbing. Raczej to nie kwestia ustawień z gry - jeśli przy innych postaciach tego problemu nie miałem, to coś musi być na rzeczy. 

 

 

Trzecim elementem jest dobrze dobrana kompozycja muzyczna. I nie chodzi tutaj tylko o sam soundtrack. Część poziomów jest planszami działającymi w rytm muzyki lecącej w tle. Aby więc dobrze ukończyć poziom, warto wsłuchać się w muzykę i dać się jej ponieść, uważając oczywiście na przeszkody. Tutaj muszę przyznać, że takie poziomy robią największe wrażenie. Mamy tutaj m.in. "Uptown Funk" Bruno Marsa, "Let's Dance" Davida Bowiego oraz... "Toxic" Britney Spears. I tutaj naprawdę, każdy poziom daje radę i sprawia dużo frajdy. 

To wszystko działa bardzo dobrze. Przechodząc grę, a następnie powtarzając wybrane poziomy dla ich wymaksowania, tylko 1 raz zdarzyło mi się, że spadła liczba klatek. Tytuł ogrywałem po wydaniu pierwszych aktualizacji - można więc przypuszczać, że wcześniej problem był większy i został on w znaczącym stopniu opanowany. 

 


O, to już wiem co się stało z papierem toaletowym z lockdownu :)

 

No dobra, a co z mechaniką?

Tutaj dochodzimy już do problemów z tą grą. Oto bowiem pod kątem mechaniki, gra nie oferuje tak naprawdę nic nowego. Mamy klasyczne levele przechodzone, w których zaimplementowane są sekretne pomieszczenia z mini-wyzwaniami. Mamy swoiste tory przeszkód wymagające ukończenia ich w odpowiednim czasie. Część z nich zawarta jest w ramach Wyzwań Włóczkowego Rycerza (tym bardzo polecam dać szansę, ponieważ stanowią ciekawe wyzwanie, do tego muzyka deadmau5 "Coasted" pięknie napędza Gracza przy ich ogrywaniu). Mamy też co jakiś czas specjalne wyzwania czasowe od Zom Zoma, gdzie możemy zdobyć dodatkowe dzwonki, służące za walutę w grze. 

 

 

Widać, że twórcy starali się urozmaicić rozgrywkę - niektóre poziomy wymagają od nas bycia w ciągłym ruchu albo uważania, by nie wypaść z platformy (np. przeprawa łodzią i pociągiem). Co jakiś czas pojawiają się levele, gdzie na początek otrzymujemy jakiś element wyposażenia i cały poziom jest dostosowany pod to wyposażenie - czy to shuriken ciachający przeciwników i krzaki przed nami oraz umożliwiający przeniesienie się do obszaru niebieskiej mazi, jeśli do niej go dorzucimy; czy to jetpack albo pistolet; czy maź na buty, dzięki której możemy chodzić po ścianach. Nie jest to jednak nic, co by się jakoś wyróżniało. Nie zabrakło również starć z bossami i tutaj mam mieszane uczucia. Od strony fabularnej, otoczki dialogowej itd. jest wszystko dla mnie ok. Gorzej jest z formą - raz te walki z bossami są różnorodne i podzielone na etapy. Innym razem ma się wrażenie, że część tych potyczek to jest powtórzenie jednej z pierwszych walk, przy ewentualnym lekkim podniesieniu poziomu trudności i zmianę otoczenia. To wszystko wynagradza jednak finalne starcie z Vexem. 

Kolejną wadą gry jest to, że Gracz nie od razu poznaje całe sterowanie, przez co może ominąć pewne znajdźki z braku wiedzy o tym jak się do nich dobrać. Na początku myślałem, że to kwestia odblokowania jakiejś specjalnej umiejętności, ale jednak nie - gra wspomina o tym jak wykonać pewne elementy sterowania tylko wtedy, kiedy to jest konieczne dla ukończenia poziomu. Tak więc niektóre tajniki sterowania odkrywamy nieco późno, co tylko nakręca backtracking. 

 

 

W niektórych recenzjach bywały narzekania na system żyć, czego nie rozumiem, bo tutaj praktycznie nic się nie zmieniło. Kilka razy możemy zginąć, za co tracimy punkty. Jak wyczerpiemy życia, zaczynamy cały poziom od nowa. Są jednak tutaj dwie dobre wiadomości. Pierwsza - jeśli zdobyliśmy już jakieś kule mocy, służące do odblokowywania dalszych etapów gry, to nie musimy ich zdobywać jeszcze raz. Po drugie, w grze jest teraz możliwość włączenia opcji nie kończenia się żyć, ale moim zdaniem takie coś jedynie odbiera grze nieco emocji i wrażeń. 

 

Podsumowanie

Tak naprawdę, przygoda Sackboya to po prostu danie dobrej kampanii, w większej ilości, nieco bardziej rozwiniętej, bazując na istniejących rozwiązaniach. W grze widać liczne nawiązania do innych tytułów. Wspomniana możliwość wyłączenia limitu żyć jest rodem z "Crasha Bandicoot 4: Najwyższy czas". Levele muzyczne musiały powstać pod wpływem inspiracji po ograniu "Rayman Legends". Mini-wyzwania dostępne w osobnym pomieszczeniu kojarzą się z tymi bocznymi elementami poziomów "Rayman Origins", gdzie można było uwolnić dodatkowego Teensiena. Z kolei wyzwania Włóczkowego Rycerza bardzo mi się kojarzą z wyzwaniami sprawnościowymi z dodatku do "Super Lucky's Tale" zarówno pod kątem designu, jak i muzyki.

 

 

Czy to źle?

To już kwestia podejścia. Wiem, że wielu Graczy tego nie lubi i wręcz oczekuje, by każda gra koniecznie niosła ze sobą coś nowego. Ja mam takie podejście, że nic na siłę i wykorzystujmy najpierw w pełni to, co już mamy. Sumo Digital owszem, dużo tutaj korzysta z dorobku Sackboya i z innych gier, ale robi to w taki sposób, że tworzy poczucie grania w inny tytuł, a nie ciągłego poczucia "Chwila, to jest zerżnięte". Skoro byłem w stanie dobrze się przy tym bawić i nie zwracać aż takiej uwagi na to, czym się twórcy inspirowali, to uważam, że swoje zadanie stworzenia gry mającej dostarczać frajdę i zapomnienie o świecie wykonali bardzo dobrze. 

Skoro już wspomniałem 3 różne tytuły powyżej, spróbujmy sobie z nich zrobić skalę, na której ocenić można poziom trudności gry, gdzie ostatnie przygody Crasha to będzie wysoki poziom trudności skierowany bardziej do starszych graczy, Rayman poziom środkowy, a lisek Lucky niski poziom trudności, z nakierowaniem bardziej ku dzieciom. Ja nowe przygody Sackboya umieściłbym pomiędzy Raymanem, a Luckym. Wielu ludzi chętnie ocenia Sackboya jako grę dla dzieci, ale można przy niej się świetnie bawić jako osoba dużo starsza, czy jako fan platformówek ze swoistym światem fantasy. Są takie momenty, gdzie gra może stanowić wyzwanie dla mniej doświadczonych Graczy. Nie ma jednak takich momentów - w moim odczuciu - zbyt wiele. Chyba, że ktoś postanowi zdobyć we wszystkich poziomach wszystkie kule i złote puchary - wtedy niektóre poziomy potrafią stanowić wyzwanie, gdyż miejscami granica czasowa lub punktowa dla zdobycia złota bywa mocno wyśrubowana. 

Osobiście - polecam danie szansy tej grze, ja przy niej spokojnie spędziłem ok. 30 godzin i będę spędzać więcej, bo jeszcze mam co nieco do wymaksowania.

Czy jednak polecam zakup tej gry w formie Edycji Specjalnej... ? 

 

 

Edycja specjalna

W edycji specjalnej poza grą, otrzymujemy dodatkowe stroje dla Sackboya, soundtrack z gry oraz dostęp do artów i szkiców z tworzenia gry oraz projektowania postaci. O ile arty mamy w formie książeczki o twardej oprawie, ale o małym formacie oraz aplikacji, tak z kolei soundtrack dostępny jest tylko poprzez ww. aplikację, którą należy pobrać z PlayStation Store. W takiej wersji to cóż, soundtrack stanowi tylko dodatek, który może być warty zainstalowania jeśli nie chce się odszukiwać muzyki na Spotify i jeśli ma się na tyle pojemny dysk na konsoli, że nie będzie Wam szkoda pamięci - dla mnie, mającego dysk 500 GB, to tego miejsca zrobiło się jednak szkoda. 

Jednakże edycja specjalna to nie tylko wspomniane wyżej dodatki, ale i pluszak Sackboy ubrany w tygrysi strój. Pluszak wygląda sympatycznie, ale szkoda, że nie było możliwości wybrania go w jakiejś innej wersji - lubię motywy furry, ale po prostu ten strój tygrysa jakoś mnie nie przekonuje, plus na żywo nie prezentuje się aż tak dobrze. Stroju nie można zdjąć - można jedynie zdjąć kaptur z głowy. Raz tak zrobiłem i niestety okazało się, że albo te pluszaki nie są najlepiej wykonane, albo mi się trafił wadliwy egzemplarz - otóż mój Sackboy ma dziurę z tyłu głowy. Wygląda na to, że zszywając pluszaka ze strojem albo zabrakło przestrzeni do pracy igły, czy maszyny do szycia albo żałowano nici na pełne zszycie. Nie jest to coś nie do naprawy, wiadomo, ale skoro już wydaję pieniądze na Edycję Specjalną, mam prawo oczekiwać produktu wykonanego jak najlepiej. 

 

 

Czy wobec tego warto w ogóle rozważać zakup Edycji Specjalnej? Ja tu tylko zostawiam swój komentarz, ostateczną decyzję zostawiam Wam. 

Tagi: LittleBigPlanet Sackboy Sackboy: Wielka Przygoda

Werdykt
Sackboy: Wielka Przygoda ~ Recenzja
Grałem na: PS4
  • + Zachwycający, kolorowy świat, przy dbałości o dobrej jakości grafikę
  • + Kampania zapewniająca godziny dobrej, relaksującej zabawy
  • + Polski dubbing
  • + Platformówka dobrze wykorzystująca dotychczasowe możliwości w swoim gatunku
  • + Soundtrack
  • + Poziomy muzyczne z muzyką m.in Bruno Marsa i Davida Bowiego
  • - Pojedyncze spadki klatek
  • - Chwilami za małe urozmaicenie kampanii
  • - Brak nowych pomysłów i rozwiązań
  • - Brak kreatora poziomów
7.5
TyskiPL
TyskiPL Nic szczególnie nowego. Sackboy otrzymał faktycznie wielką przygodę, która mu się należała od dawna. Gra zapewnia sporo fun'u zarówno dla młodszych, jak i starszych Graczy. Polecam przekonać się samemu.
Oceń notkę
+ +13 -

GeoGamer
Oceń profil
+ +59 -
TyskiPL
Ranking: 692 Poziom: 49
PD: 16180
REPUTACJA: 4853