Blog użytkownika haloogen

haloogen haloogen 06.07.2013, 09:01
Pierwszy dzień rzucania palenia
357V

Pierwszy dzień rzucania palenia

Jak w tytule, opiszę wrażenia z rzucania palenia - day one :) Nie wiem jak długo uda mi się pisać o tym bloga - nerwy mnie noszą, ale póki co podzielę się z Wami spostrzeżeniami.

Dzień pierwszy, a właściwie pół dnia. 

Ostatnia szluga po robocie, jestem nakręcony na sukces, spoko luz. Wiem przecież dlaczego to robię, dla kogo i jakie profity się z tym wiążą. Lecę na miasto - trzeba ubezpieczyć nowe mieszkanko gaddamit. Słońce świeci, nie jest upalnie, ogólnie ok. Jestem w OWU, przede mną kolejka (jak zwykle, jestem przyzwyczajony), zaczynam mieć ochotę na fajkę. Nic to jednak - rzucam przecież. Twardo siedzę i czekam na swoją kolej. Minęło trochę czasu, idę. Łatwo być nie mogło - kolo, który jest ich przedstawicielem ma jedno szklane oko i jest łysy - no detektyw Columbo i Kojak w jednym :) Zadaje mi te pytania, a ja patrząc mu w oczy, yyyy oko i staram się nie wybuchnąć ze śmiechu na jego widok. Po parunastu minutach dochodzi do podpisania - ufff wreszcie mogę odmaszerować.

Po powrocie do domu dalsze sprawy związane z mieszkaniem - tym razem jedziemy zmienić zamki. Nastawiony na zamierzone zadanie staram się nie myśleć o uspokajającej fai. Z teściem staramy się wymontować wkładkę od zamka, ale kures...o nie chce wyjść. Jedziemy z tym jakieś 10 - 15 minut i wreszcie coś zaskoczyło... nie jednak nie - nadal g.ówno. W międzyczasie podczas naszego pierd...ia się z tym szajsem moja młoda zaczyna pieprzyć o tym jakie to są urąbane płytki, balkon jest świetny, zmianie tapet itp. bzdurach, o których nie mam zamiaru słyszeć w tej chwili. Głód nikotynowy dał o sobie znać akurat w tym momencie - zjeba(pipi)em ją, bo już normalnie nie wytrzymałem - oczy zrobiła jak 5 zł. i myślałem, że zaraz się rozbeczy, ale nie - wkur(pipi)ła się na mnie i z wieczornych atrakcji nici (walić to). Wreszcie po jakimś czasie wymieniliśmy to kur(pipi)two, a ja myślałem tylko o jednym - królestwo za szlugę!!!

Podkur(pipi)ny wróciłem do siebie, odpaliłem PS3. Hmmm BF3? Ok, jest kuzyn (bez HS), gramy! 3 minuty - wywaliło go. Nie połączy się już. F.U.C.K.!!! OK, może Uncharted 3 - pirackie napierdzielanki. Jakiś big kolo podczas sztormu cały czas kopie mnie w brzuch jak próbuję zrobić jakiś unik, cios...cokolwiek - niemożliwe. Wylatuje jeszcze paru kolesi - 2, 3 próby... OK, walę to, bo moje zapotrzebowanie na papierosa zaczyna sięgać zenitu. Może Ni No Kuni... nie, nie chce mi się. Idę w kimę - godzinaaa 22:00??????? Sweet Jesus - zawsze po północy się kładłem, a teraz. OK, niech będzie. Słodki sen.

Ranek. Otwieram oczy i pierwsze o czym myślę to nie kąpiel, ubranie, kawa czy wyjście z psem, ale... kibelek i papieros. S.H.I.T... mordęga. Pomyślałem więc, że skoro to pierwszy dzień to wejdę na kompa i... opiszę moje przeżycia.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem :) SEEYA!!!

Tagi: buch dym faja fajki palenie szluga szlugi

Oceń notkę
+ 0 -

Oceń profil
+ +2 -
haloogen
Ranking: 4666 Poziom: 24
PD: 2307
REPUTACJA: 88