EA FC nie zna tajskiej trzeciej ligi, więc chodzę na stadion

BLOG
7V
user-2120749 main blog image
kretowski_gra | Dzisiaj, 09:34
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Od kiedy mieszkam w Chiang Rai, w EA FC gram głównie ze znajomymi z pracy, zwykle Premier League, bo tylko ją wszyscy znają. Tajskiej ligi w grze nie ma, a o trzeciej lidze nie ma co nawet marzyć. Dlatego kiedy kolega z biura zaproponował, żebyśmy w sobotę zamiast kolejnego wieczoru z padem poszli na prawdziwy mecz, zgodziłem się trochę z nudów. Nie wiedziałem nawet, że w mieście jest kilka klubów i że kibice każdego z nich trochę nie lubią pozostałych.

Poszliśmy na Chiangrai TSC FC, najmłodszy z nich, założony dopiero w 2023 roku przez prywatną szkołę Thawee SC Wittaya. Brzmi dziwnie, szkoła z drużyną seniorów, ale tutaj nikogo to nie dziwi. Kolega tłumaczył mi po drodze, że szkoła prowadzi klub na serio, ze spółką i prezesem, a uczniowie przychodzą kibicować całymi klasami. Na trybunach było sporo nastolatków w mundurkach i rodziców z jedzeniem w plastikowych torebkach.

Grają na stadionie prowincjonalnym, Chiang Rai Provincial Stadium, który mieści około pięciu tysięcy ludzi. Pełny nie był, nie będę ściemniał. Ale atmosfera była lepsza niż na niejednym meczu w Polsce, na którym byłem, a bilet kosztował mniej niż kawa w galerii handlowej. Wróciłem do domu i od razu zacząłem szukać, kim właściwie oni są, bo kolega znał tylko połowę historii.

W mieście i tak najwięcej mówi się o Chiangrai United, które gra w pierwszej lidze i ma kibiców w każdym barze z telewizorem. Kiedy w pracy powiedziałem, że byłem na TSC, połowa ludzi zapytała, czy to ta sama drużyna. Nie jest, i lepiej tego nie mylić przy kibicach jednych albo drugich. Mnie akurat bardziej pasuje mały klub, w którym po meczu można porozmawiać z zawodnikiem przy parkingu, a nikt nie robi z tego wydarzenia.

Z czwartej ligi do Thai League 3 w trzy sezony

Historia jest krótka, ale całkiem fajna. W 2023 debiutowali w Thailand Semi-pro League, w strefie północnej, czyli na czwartym poziomie rozgrywek. Osiem meczów, jedna wygrana, czwarte miejsce i bez awansu. Wtedy grali jeszcze na stadionie uniwersytetu Chiang Rai Rajabhat, a przeprowadzka na stadion prowincjonalny przyszła rok później.

W 2024 byli drudzy, z czterema wygranymi w sześciu meczach. W 2025 znowu drudzy, cztery wygrane w siedmiu meczach i bramki 17–6. I tu zaczyna się część, której jako Polak do końca nie rozumiem: awansowali do Thai League 3 dzięki temu, że strefę północną rozszerzono z 11 do 12 drużyn. Dla kogoś, kto wychował się na tabelach z barażami, to brzmi jak wygrana na loterii, ale kolega wzruszył ramionami i powiedział, że tak tu po prostu jest.

Przed pierwszym sezonem w T3 klub ściągnął kilku doświadczonych zawodników, między innymi bramkarza Adisaka Duangsriego i Sarana Srideta. Sezon 2025–26 skończyli na ósmym miejscu z dwunastu: 22 mecze, siedem wygranych, sześć remisów, dziewięć porażek, bramki 29–31, 27 punktów. Jak na beniaminka prowadzonego przez szkołę to wcale nie wstyd. Najlepszym strzelcem był Tanawit Kamjoi z 14 golami, i to głównie przez niego kupiłem sobie koszulkę.

Na żywo gra wygląda zupełnie inaczej niż w telewizji czy w EA FC. Jest wolniej, więcej przypadku, piłka częściej leci w aut, a bramkarze czasem wybijają ją po prostu jak najdalej. Wieczorne mecze to tutaj zbawienie, bo w dzień na słońcu nie da się wysiedzieć nawet pod dachem trybuny. Przydomek klubu to Golden Shield Youths, po tajsku wai run lo thong, i kolega przez pół meczu uczył mnie, jak to wymówić, bez większego sukcesu.

Po meczu kibice idą na nocny bazar na khao soi albo grillowaną kiełbasę sai ua, a my razem z nimi. Siedzieliśmy przy plastikowym stoliku do jedenastej i rozmawialiśmy głównie o tym, kto powinien grać w ataku obok Kamjoia. Zabawne, bo tydzień wcześniej nie znałem ani jednego nazwiska z tej drużyny. Teraz sprawdzam terminarz częściej niż promocje w PS Store.

W EA FC dalej gram, nic się nie zmieniło. Tylko w soboty, kiedy jest mecz u siebie, konsola zostaje wyłączona, a pad leży w pudełku z silica gelem. Następnym razem chcę pojechać na wyjazd, chociaż do niektórych miast w strefie północnej jedzie się autobusem kilka godzin po górskich drogach.

Oceń bloga:
0

Komentarze (0)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper