Rok z PS5 w Chiang Rai i jeszcze działa
Mieszkam w Chiang Rai od półtora roku, na samej północy Tajlandii, i dopiero tutaj zrozumiałem, że konsola może się zwyczajnie zepsuć od pogody. W Polsce PS5 stało pod telewizorem i nikt o nim nie myślał. Tu w porze deszczowej wilgotność w mieszkaniu trzyma się na poziomie 80–90 procent przez kilka tygodni. Ręczniki nie schną, buty łapią pleśń w szafie, a ja zacząłem się martwić o sprzęt za dwa i pół tysiąca złotych.
Nie jestem serwisantem. Po prostu przez ostatnie miesiące popełniłem kilka głupich błędów, a parę rzeczy zadziałało lepiej, niż się spodziewałem. Gram głównie wieczorami, kiedy robi się trochę chłodniej, najczęściej w gry sportowe i od czasu do czasu w jakieś długie RPG, na które w Polsce nigdy nie miałem czasu. Większość porad, które znalazłem w sieci, pisali ludzie z Singapuru albo Bangkoku, a tam jednak mieszka się inaczej niż w prowincjonalnym mieście pod górami.
Mieszkanie mam w bloku niedaleko wieży zegarowej, trzecie piętro, okna na zachód. Klimatyzacja jest, ale prąd kosztuje, więc nie chodzi cały dzień. I to był pierwszy problem.
Klimatyzacja tu bardziej suszy, niż chłodzi
Przez pierwsze tygodnie włączałem klimę tylko wieczorem, na granie. Rano pad był lekko wilgotny w dotyku, a gałki chodziły jakby ciężej. Na początku myślałem, że to wina taniego pada z drugiej ręki, więc kupiłem nowy DualSense w Centralu. Po dwóch tygodniach nowy zachowywał się tak samo. Kolega z pracy, Taj, który od lat gra na PS4, śmiał się, że trzymam konsolę jak w łaźni. Powiedział mi wtedy prostą rzecz: tutaj klimatyzacja jest od suszenia powietrza, a temperatura to dodatek.
Teraz ustawiam ją na tryb dry na dwie, trzy godziny dziennie, także wtedy, kiedy mnie nie ma. Rachunek wzrósł o jakieś 300 batów miesięcznie, czyli mniej więcej 35 złotych. Kupiłem też tani higrometr z Lazady za 99 batów i widzę, że w pokoju spada z 85 do około 55 procent. Konsolę przesunąłem z szafki przy oknie na półkę bliżej środka pokoju, bo popołudniowe słońce grzało ją przez szybę. Pad przestał się kleić po mniej więcej tygodniu, a ja przestałem co rano wycierać go koszulką.
Silica gel i pudełko z pokrywką
Drugi błąd to trzymanie padów i gier na otwartej półce. Pudełka po płytach po dwóch miesiącach miały szare kropki od spodu okładki, a stary pad od PS4 przestał reagować na lewy trigger. Nie wiem na sto procent, czy to wilgoć, ale wszystko na to wskazuje. Od tamtej pory pady, słuchawki i płyty siedzą w plastikowym pojemniku z pokrywką, takim na zimowe ubrania, których tu i tak nikt nie potrzebuje.
Do pojemnika wrzucam saszetki silica gel, kupione na wagę w sklepiku z akcesoriami do aparatów niedaleko nocnego bazaru. Raz na dwa tygodnie suszę je w piekarniku albo po prostu na słońcu na parapecie, bo inaczej po jakimś czasie przestają cokolwiek wchłaniać. Brzmi jak przesada. Ale od kiedy to robię, nic mi się więcej nie zepsuło, a cały zestaw kosztował mniej niż jedna gra w promocji na PS Store. Płyty z kropkami dało się uratować, wystarczyło przetrzeć okładki i wymienić dwa pudełka. Gorzej z instrukcjami w środku, te wyglądają, jakby leżały w piwnicy.
Marzec to inny problem
Wilgoć to nie wszystko. W marcu i kwietniu na północy Tajlandii wypala się pola i nad Chiang Rai wisi szara mgła, czasem tygodniami. W najgorsze dni miasto ląduje w rankingach najbardziej zanieczyszczonych miejsc na świecie, a ludzie chodzą w maskach jak w czasie pandemii. Powietrze pachnie ogniskiem, a na parapecie codziennie leży warstwa drobnego pyłu. Ten pył wciąga też konsola, bo PS5 ma duży wentylator i chłodzi się powietrzem z pokoju.
W zeszłym roku pod koniec kwietnia konsola zaczęła głośno szumieć nawet w menu. Zdjąłem boczne panele, co w PS5 akurat jest proste, i przez otwory na kurz wyciągnąłem odkurzaczem całkiem sporo szarego puchu. Środek był brudny jak na rok używania, serio. Teraz w sezonie dymu chodzi w pokoju oczyszczacz powietrza, a konsolę czyszczę raz w miesiącu zamiast raz na nigdy. Szum wrócił do normy po pierwszym czyszczeniu. Filtr w oczyszczaczu po sezonie był za to brązowy, a nowy kosztuje około 600 batów, więc kupuję od razu dwa.