Dlaczego Zrezygnowałem z Marzenia o Pracy w Game Devie
Cześć. Jako, że poprzednie konto zostało zbanowane postanowiłem wrócić pod nowym kontem do tego rynsztoka. Jak każdy wie ( albo i nie ) kiedyś napisałem tutaj o swoim marzeniu o tym jak bardzo chciałem pracować w Game Devie i napisałem o swoim koncepcie marzeń jakim było "Never Ending Adventure" - sandboxowa platformówka z elementami nawalanek itp. Ale dzisiaj to marzenie już jest martwe ( i piszę to by każdy wiedział na co się pisze gdy ma jakieś marzenia w tym temacie ). Oto dlaczego:
1 - Marzenia, a bycie "samozwańczym" game designerem:
Pamiętam jak swego czasu na konsolę Xbox 360 pojawiła się platformówka "Comic Jumper". Jak się okazało jej autor marzył o jej stworzeniu już w czasach szkolnych przez co wiele zeszytów zarysował kolejnymi rysunkami swojego Projektu Marzeń. Ja też marzyłem o tym od czasów młodości - bo tak się składa, że od podstawówki ( mimo iż koncept się zmieniał ) rysowałem kolejne rysunki wizualizujące jak to wszystko mogłoby wyglądać Ok, rozumiem, że dla was trzeba się urodzić game designerem... Tylko pomyślcie o sobie samych! Ilu z was miało cel w życiu? Ilu z was robi coś teraz i jak do tego doszło? Wiedzcie, że tak naprawdę nic nie dzieje się bez powodu i jeśli macie jakieś wielkie osiągnięcie to i ono zaczęło się od marzenia, życiem tym marzeniem. I przyznam, że nie lubię jak jakiś toksyczny ćwok z tej strony nazywa mnie obelżywie "samozwańczym game designerem" tylko dlatego, że lubię żyć swoim marzeniem. Marzenia są piękne zawsze gdy nie wymaga ono niczyjej krzywdy ( nie ważne czy ta krzywda to środek czy cel tego marzenia ), więc dlaczego mamy mieć prawo by wyśmiać kogoś kto je ma? Czy którekolwiek z was dzisiaj odważyłoby się wyśmiać np. Andrzeja Piasecznego czy Agnieszkę Chylińską ( nazywaną przez własną matkę aktorką ze spalonego teatru z powodu pójścia za głosem marzeń ) w czasach gdy myśleli oni o karierze muzyków, a jeszcze tego nie osiągnęli? Pamiętam jak kiedys napatoczyłem się na niejakiego Revo który chwalił się jakąś grą "Concept Ball" na konsolę Dual Screen, a która była tylko podrasowanym Arkanoidem. Owszem, podziwiam go za taki projekt, ale nie lubiłem gościa bo często naśmiewał się z NEA - nie wiem dlaczego. Może sam zapomniał, że zanim stworzył Concept Ball'a też był marzycielem, bo nie uwierzę, że nagle bez przyczyny został game designerem. Ale jak to mówią, wół nie pamięta jak cielęciem był to pewnie i pan Revo przepełniony pychą lubił się wywyższać nad ludźmi których sam kiedyś ("haniebnie") reprezentował gdy zaś dziś już nikt nie wie jakie gry po Concept Ballu stworzył, możliwe że to jego jedyny projekt. Nie lubię toksyków i wiem doskonale, że wśród artystów wszelakiej maści dominują ludzie o naturze narcyza. Czy ktokolwiek chce być rozliczany z marzeń? Nie wiem. Ale nie wyobrażam sobie tego, że idę do pracy i ciągle słyszę szykany bo coś tam wymyśliłem.
Taki Hideo Kojima to miał problemy z powodu Conceptu Ogre też z powodu pomysłu, dlatego poniżej opiszę pomysły za które ja byłem krytykowany i wyśmiewany.
2 - "Furriasowy Dewiant":
No i tutaj przechodzimy do czegoś co już mnie śmieszy, ale pomimo tego daje mi do zrozumienia, że raczej nie polubiłbym pracy w game devie. Gdy pisałem jakiś czas temu o swoim marzeniu wrzuciłem parę rysunków z postaciami antropomorficznych zwierząt. Oczywiście ktoś nazwał mnie "furriasowym dewiantem" i jedyne co mnie wkurza to tylko poważne oskarżenie "dewiant". Bo dla mnie to tak jakby nazwać mnie WYRZUTKIEM, a nikt tego nie lubi przecież.
Nie! Ludziska, nie zaliczam się do furry, ani żadnego innego tego typu środowiska. Podobno furry to jakaś subkultura, a dla mnie tak prawdę mówiąc przynależność do jakiejkolwiek subkultury to nic innego jak zwyczajny i czysty obciach. Często rysuję postaci antropomorficznych zwierząt, ale lubię też rysować postaci ludzi, jakichś komiksowych stworków, robotów, kosmitów, potworów, niestworzonych bytów, a nawet demonów ( macie kilka obrazków z nimi poniżej ). Dlaczego? Bo lubię! Lubię czytać komiksy, lubię oglądać animacje, oraz lubię grać w gry video... I to one inspirowały mnie do wymyślania takich postaci. Sami to czytacie, oglądacie lub w to gracie, albo pozwalacie na obcowanie z tym wszystkim swoim dzieciom, tak więc kim wy jesteście?
Jeśli jestem furriasowym dewiantem mimo to, to kim byli ludzie z Naughty Dog gdy projektowali Crasha Bandicoota, albo ludzie z Sonic Team gdy opracowywali postać jeża Sonica? Biorąc pod uwagę wasze prostackie myślenie autorzy Sonica musieli być zoofilami bo gdy myśleli o postaci zauroczonej Soniciem to nie od razu pomyśleli o Amy Rose, a jakiejś kobiecie... - Normalnie myślenie rodem z Radia Maryja.
Wasze myślenie jest noralnie rodem z wieków ciemności skoro widząc coś nowego i oryginalnego potraficie skwitować to zarzutem bądź co bądź patologii. Czy fantazjowanie jest dla was patologią? Jeśli tak to czemu gracie w gry ( co musicie robić jako, że udzielacie się na tej stronie - robiąc przy tym z niej niezły rynsztok )? Wiele pomysłów na gry rodziło się z fantazji i pominę już, że świętej pamięci Tononobu Itagaki wymyślał podobno gry popijanemu. Ale wielu innych ludzi robi to na trzeźwo - i niekiedy są to szalone idee, jak np. to co robił Goichi Suda, człowiek który mnie inspirował gdy moje marzenie jeszcze nie zostało "pochowane".
3 - Temat:
Odpuściłem sobie temat tworzenia NEA również z powodów tematów jakie chciałem poruszać w poszczególnych częściach. Nie będę się rozpisywać o woke, dei, feminizmie, mizoandrii i lewakach bo każdy wie już co o tym wszystkim myślę - tym bardziej, że wszyscy uznali, że niby szukałem sobie kobiety i nie miałem powodzenia co również nie jest prawdą bowiem jestem osobą "aromantyczną" ( jak nie wiecie kto to taki to sobie poszukajcie w google, albo pgoadajcie np. z chatem GTP ). Ale nie chciałem zostawiać suchej nitki też na religii ( także chrześcijańskiej ) którą uważam za duchową dewiację itp. Ale biorąc pod uwagę, że wielu ludzi stąd lubi trenować sztuki i sporty walki szczególnie z MMA na czele to wiem, że wielu z was by chciało mnie scancelować za epizod który ukazuje ludzi walczących w oktagonach, na ringu itp. jako prymitywnych maschositów ( ktoś mnie kiedyś nazwał za krytykę różala "ciotą" - eh wójek, wójek. Weź ty się walnij w klatę ciosem karate ). No bo jak mam patrzeć na to, że dwójka napompowanych gości wchodzi do klatki co wygląda jak kojec dla dzieci i cudacznie wymachuje rękami i nogami? Tym bardziej, że mimo iż się mówi "MMA to sport dla prawdziwych mężczyzn" to ja uważam, że raczej dla "prawdziwych masochistów" skoro taki Różal chciał się lać na gołe pięści co dowodzi temu, że musiał za dużo w makówę oberwać... Ale bycie prawdziwym mężczyzną poprzez MMA jest przereklamowane skoro gdyby MMA miało coś na kształt gali "Extreme Rules" od WWE to ci prawdziwi mężczyźni pokroju Różala pewnie by dawno pouciekali do domu bojąc się ekstremy, której przecież mężny i waleczny typ obawiać się nie powinien. Jak sami widzicie, temat już pewnie budzi w swej prezentacji niesmak. Ale to nie jedyny temat jaki chciałem kiedyś poruszyć, a który by wkurzył połowę świata. Niby takie Sweet Baby Inc. ma mniej do powiedzenia, ale wiadomo, że stworzyli przestrzeń którą ktoś po nich zajmie ( bo przecież natura nie znosi pustki ) i jak nie krytyka mizoandrii czy kultury umięśnionych troglodytów to inny temat może wkurzyć.
Dlatego doskonale zdaję sobie sprawę, że nikt, nawet największy artysta ( za którego oczywiście się nie uważam ) nie może wypowiadać w wielu tematach bo już go na YouTube obgadują - szczególnie Drwal Rębajło lubi ciągle gadać o lewakach, o tym jak szkaluje się religę chrześcijańską, kapitalizm zamiast choćby jeden odcinek poświęcić na przyjemny temat poza tym wszystkim. Dzisiaj to co robimy, nawet amatorski komiks wrzucony na DeviantArt budzi kontrowersje więc trzeba się liczyć z tym, że przyjdzie ktoś kto powie, że jestem "be" bo opacznie coś zrozumiał.
4 - Odbiór:
Są ludzie którzy często biorą coś dosłownie. Swego czasu powiedziałem znajomym, że chciałem by postaci z NEA walczyły między innymi z demonami - i już mi przypięto łatkę "czciciela demonów". Macie pojęcie? Ich zdaniem czczę demony bo postaci które narysowałem nieustannie z nimi walczą, pokonują je i bezpowrotnie je zabijają ( bezpowrotnie bo demony duszy przecież nie mają ).... Ale o czym tutaj możemy mówić skoro z powodu tego, że lubię czytać komiksy mam przymiętą metkę "furriasowego dewianta". Aż boję się pomyśleć co jeszcze mi przypną za to co wymyśliłem do tej pory, bo mamy już dwie metki.
Czasami mam wrażenie, że ludzie widzą to co chcą zobaczyć, a nie chcą zobaczyć tego w prawdziwej postaci. To ciekawe, bo kiedyś jak wracałem do domu autobusem to moherowy kierowca słuchał w wiadomej katolickiej rozgłośni, że jakaś książka o jakimś weterynarzu jest zła bo przyrównuje ona zwierzęta do ludzi poprzez ich antropomorfizm ( czyli uczłowieczenie ). Zatem jak można przyjąć dla ludzi popierających ten sprzeciw postaci antropomorficznych zwierząt z klasyki komunistycznej animacji jak np. Miś Uszatek były tak naprawdę ludźmi.
5 - Game is Business:
Wielu z was mówi, że gry to biznes, a nie rozrywka. Tak więc nie ma sensu już wymyślać ton bajerów skoro dzisiaj mamy jeden utarty schemat na wiele nowych serii gier i w sumie wspólny dla nich wszystkich. Tym bardziej, że jako iż może pamiętacie, że lubię retro gaming to pewnie sobie przypominacie, że lubię klasyczne, a dla was "przestarzałe" rozwiązania. Więc jak myślicie? Co wygra? Coś dawno nie widzianego lub rzadkiego dzisiaj czy może powszechna sztampa którą twórcy używają na potęgę by inwestor był zadowolony? Prawdę mówiąc nie jestem fanem rozwiązań typu walki "free flow", wszędobylskich odniesień do gender, niebinarności, LGBT i tego by gry zadowalały nowoczesną publikę jedynie jakimś przekazem, a nie sferą gameplay. Dziękuję, ale wolałem się bawić swoją wyobraźnią, a nie kserokopiarką lub zabawkami dla dorosłych wokerów i feministek - nie jestem perwersem.
A poniżej obiecane koncepty z demonami - ciekawi mnie jak teraz mnie nazwiecie? "satanistycznym dewiantem" może? Z chęcią się pośmieję.