Dzisiaj 40. Wczoraj 14. Czyli, czy warto oglądać starocie..
Allo Allo
Brytyjski serial komediowy, który sądząc po komentarzach, wielu osobom przypomina dzieciństwo. Oczywiście nie sama tematyka sitcomu, a cały rytuał i sentyment do czasu oglądania. Nie będę tu zatem oryginalny, bo u mnie było podobnie. Dzisiaj już raczej nie jestem w stanie sprecyzować dokładnie w jakim wieku ale na pewno gdzieś tam po szkole i jeszcze przed piłką, do póki było ją widać zasiadało się z babcią i oglądało. Co jest w nim takiego i czy w ogóle dzisiaj się broni ?
Warto chyba zaznaczyć, że przynajmniej ja, nie przypominam sobie jakiś większych przemyśleń z tamtego okresu. Pochłaniało się wszystko co bylo akurat na antenie i „Allo Allo” nie było żadnym wyjątkiem. Nawet rządził pewnie program tv i układało się czasem plan dnia pod niego. Jak dzisiaj ludzie układają pod „lajwy” czy strimy (ale tv przecież nie oglądają 😂).
„Allo Allo”, to jak wspomniałem brytyjski serial komediowy, który powstał w latach 80-tych. Główny bohater, właściciel kawiarenki w małym francuskim miasteczku, trochę z przypadku (a może i nie) zostaje wciągnięty do współpracy z lokalnym ruchem oporu. Pomagają mu w tym, wciąż kochająca (jednak kompletnie nie umiejąca śpiewać) żona, dwie śliczne kelnerki (jednocześnie panie do towarzystwa), i z czasem, poszerzająca się gromadka nowych twarzy, na czele z pianistą, teściową, grabarzem czy brytyjskim agentem, który myśli, że umie rozmawiać po francusku.
Rene, bo tak się nazywa główny bohater, ma też a może przede wszystkim, dobre stosunki z szefem niemieckiego garnizonu, który okupuje miasteczko i jego podwładnymi, co mu pomaga w wielu sytuacjach. Czy to dobrze ?
Główne zadanie, które ciągnie się chyba przez wszystkie sezony, to przede wszystkim wysłanie zestrzelonych brytyjskich pilotów do domu i nie danie się złapać na wielokrotnych próbach realizacji tego. Jedne lepsze, inne gorsze. Mnie najbardziej rozbroiło wrzucenie lotników do pustych bomb (wcześniej wyciągnięto materiały wybuchowe) z kluczem francuskim i spadochronem i nakazem ćwiczeń na ziemi, że przez mały otwór mają odkręcić śruby (docelowo w powietrzu na.. wysoko nad ziemią), założyć spadochron i wyskoczyć nad Anglią. Powodzenia 🙈
Poboczny ale też ciągnący się do końca motyw, to kto odzyska prawdziwy obraz „Madonna z wielkim (cenzura? Jak coś, to coś, co mają kobiety)”, dzięki czemu po wojnie będzie miał z czego żyć. W pewnym momencie sprawy się komplikują za sprawą gestapo, kiełbasy porwanej przez psy, wysadzonego pociągu i bomby dymnej wrzuconej nie do tego komina.
Zanim ktoś prychnie lub myśli, że z pewnych rzeczy nie powinno się śmiać, to tak tylko zaznaczę, że na wojnie giną przede wszystkim cywile. Liczy się przetrwanie. A sam serial wyśmiewa jak leci, poczynając od Gestapo, Niemców, Brytyjczyków po ruch oporu (w tym komunistyczny), i samych francuzów (nawet generałów z wielkim nosem). Mimo to, serial swego czasu wywoływał spore kontrowersje, ponieważ ok. 65% ludzi twierdziło, że stracili kogoś na wojnie i niektórym się to zwyczajnie wydawało nie na miejscu. Mam wrażenie, że to jak z polskim Klossem, kiedy to niektórzy nie mogli wybaczyć aktorowi za zakładanie niemieckiego munduru. Mimo wszystko, przeszedł do historii tv i ma swoje grono fanów.
A co mi się po latach nie podoba ? Stosunek Rene do żony, który dzisiaj uważam za okropny. Mam wrażenie, że scenarzyści dali tutaj ciała, bo z jednej strony, czasy były jakie były, i kobiety miały mniej do powiedzenia, to jednak żona w niektórych odcinkach potrafiła być na równi. Stosunek do teściowej, która wg mnie jest w ogóle jedną z najlepszych postaci.
Nie podoba mi się też postać Mishele, czyli szefowej ruchu oporu, która tak naprawdę wymusza na Rene wiele niebezpiecznych zachowań i doprowadza do niebezpiecznych sytuacji, które w realnym życiu skończyły by się kiepsko.
A najlepsze, że nie wiem jaki mam stosunek do postaci niemieckiego żołnierza, geja, który podkochuje się w naszym bohaterze. Oczywiście postać jest zabawna, doprowadza do wielu zabawnych sytuacji ale jego obsesja (nie wiem czy to kochanie) jest trochę nachalna, bo Rene jest 100% hetero.
Polecam dać szansę, bo sitcom mimo kontrowersji, stał się ponadczasowym i ma do dzisiaj swoje wierne grono fanów.
Od siebie jeszcze dodam, że warto obejrzeć spotkania po latach, które nie ograniczają się do postawienia aktorom krzeseł i robienia wywiadu:
„The return of Allo Allo”, gdzie Rene wspomina stare czasy i odwiedzają go starzy przyjaciele.
A ja sobie, przy okazji tego wpisu, robię prezent i zamówiłem obraz na płótnie „Madonna z wielkim apsik cycem” Van Clompa 😃 Ciekawy jestem czy ktoś kiedyś rozpozna, jak go gdzieś powieszę..
Dziękuję za przeczytanie. Przepraszam za literówki. Mile widziane wasze wspomnienia i dzisiejszy odbiór tego dzieła.