AntiDevilMayCry: LoSy Castlevanii
Trudna
Bez owijania w bawełnę: gra może być dla wielu ciężka. Ale nie chodzi tutaj o trudność slashowania kolejnych potworów. Problemem dla niektórych może być bieganie w kółko po jednej lokacji, a dla innych dłużyzna. A ta dłużyna jest odczuwalna jak np w ostatnim NFS: Rivals. W LoS widzimy ile mamy lokacji do końca i jeśli widzimy np że mamy w danym akcie np 9 misji to po prostu nam się odechciewa grać. Wielu ludzi rzuca grę w tym momencie, inni rzucają grę w 5 akcie, ale jeśli przejdziecie te dwa akty to potem już nie powinno być jakichs problemów. Mniej więcej w połowie gry LoS przestaje być slasherem i staje się jakąś... grą logiczną! Musimy poprzeganiać jakies kruki, poprzechylać jakieś wajhy, posągi, pojeździć na bestiach, żeby przedostać się na drugą stronę (chorzy na arachnofobię - uwaga! wielkie pająki!), wygrywamy melodię w pozytywce, chodzimy po labiryntach, wpływamy na fazy księżyca, podróżujemy przez portale i inne dziwne rzeczy. Jak komuś się nudzi krojenie hord wrogów - to dobry sposób na urozmaicenie sobie rozgrywki. Często można tutaj zatrzymać się na dłuższą chwilę, ale i też niektóre zagadki można zrobić na pałę (do teraz nie wiedziałem o co chodziło do końca z tymi krukami).
Główny bohater
Głównym bohaterem gry jest Gabriel, który chce przywrócić do życia swoją lubą, a przy okazji ratuje świat. Ten osobnik o dobry sercu jest antonimem Dante (strój obu panów jest bardzo podobny). Nie wymawia on jakichś dowcipnych rzeczy, jest zgarbiony (sprawiający wrażenie czymś przytloczonego), poważny, heroiczny, spokojny, zrównoważony, o dobrym sercu i przede wszystkim - jest wierzącym sługą bożym. Czy głowny bohater to minus? No, nie do końca. W dobie kiedy ateiści opanowali subkulturę (główni bohaterowie Community czy dr House'a są ateistami) Castlevania potrafi być niezłą odskocznią pokazującą, że są jeszcze ludzie wierzący.
Pójdę Boss'o
Bossowie są różni. Najbardziej zapamiętałem chyba potyczkę z pierwszym tytanem po któym trzeba było się wspinać, żeby odnaleźć jego słaby punkt. Reszta bossów jest "taka se" i muszę powiedzieć, że przy nich często zmieniał poziom trudności z Normala na Easy (Giermek), bo po prostu trzeba było walić w bossa mniej - był słabszy, ale nie był jakiś specjalnie sprytniejszy - nadal widoczne były te same skrypty.
Grafika
Grafika jest bardzo ładna. Dzisiaj to nic specjalnego, ale jest jedna rzecz, która mnie w oczy kole - to że całość bywa taka... srebrno-brązowo-złotawa. Nalezy zaznaczyć, że przedmioty, ciała wojowników podświetlane w znaczący sposób. Zastanawiające, że kiedyś (Deus Ex) taki manewr nie był potrzebny. W LoS jest on w pełnej krasie. Ograbywanie ciał zostało tu pięknie pokazane - przed zabraniem przedmiotów przy ciele zmarłego człowieka Gabriel robi znak krzyża i dopiero po tej czynności przeszukuje zwłoki.
Dźwięk
Epickie dźwięki przygrywające naszym poczynaniom - to jest to. Zwłaszcza podczas walki z pierwszym bossem słychać epickie brzmienia. Wtedy tą grę oceniałem na 9. Po przejściu momentami zaczęła mnei irytować i chciałem wlepić grze 7, jednak wiem, że innym bardziej hardkorowym graczom się spodoba. Podczas gry nuciłem sobie melodyjkę z Castlevanii 2 na pegasusa,a le tutaj się nei pojawiła.
Podsumowanie
Fabularnie jest tak se. Mamy jakeis zwroty akcji pod koniec gry, mamy parę epickich momentów, postacie które mówią brzucem wydające sie efektem lenistwa animatorów... Ale mimo wszystko "Kasylwejnja" potrafi przykuć do monitora (nie polecam grania na klawiaturze - polecam program MotionInJoy jeśli macie pada od PS3 i chcecie podpiąć go do PC) lub ekranu. Finalnie to bardzo dobra gra. Nie jest to średniak, ale też i nie jest idealna.
Są dostępne dodatki jak Mirror's of Fate czy jakieś Ultimate Edition dodający 2 rozdziały, ale już mnie się nie chciało w to grać, bo musiałem iść po Watch_Dogs. Tak, wiem, straszny jestem. Nie dodałem obrazków, bo właśnie włączam WD, ale jak recka zostanie dodana to coś poszukam, a to zdanie usunę chyba.