Czy jeszcze jestem Graczem?
Czy jeszcze jestem Graczem, czy może już tylko zbieraczem? Czy można porzucić hobby po... 35 latach?
Cholera, tyle właśnie lat "gram w gierki" i chciałbym się zdiagnozować, czy dalej jestem Graczem, czy po prostu pewne rzeczy robię z przyzwyczajenia? Jak by kogoś interesował poniższy felieton-analiza to zapraszam do poniższego tekstu.
Właściwie nie pisuję tu swoich przemyśleń, natomiast od pewnego czasu pewne rzeczy nie dają mi spokoju:
- odpalam grę, pogram 5 minut, kasuję
- czytam PSX Extreme, czy inne pismo o grach, a raczej wertuję i odkładam na półkę
- kupuję konsole na których nie gram
- kupuję gry w które nie gram
Zastanawiam się czy nadal lubię grać, czy może bardziej zaspokajam potrzebę posiadania - coś na co nie mogłem sobie pozwolić jako łepek. Skoro wspomniałem, że gram już 35 lat, to znaczy że mam lat trochę więcej... za chwilę stukną mi 38 urodziny. Nie mam już tyle czasu i luzu, co np. w gimnazjum, kiedy to po szkole rzucało się plecak w kąt i od razu wciskałem przycisk power na PlayStation, czy potem na kompie. Dziś mam rodzinę, dość wymagającą pracę i coraz mniej czasu i ochoty na gry.
Problemy Gracza, na czym grać? 2012 vs 2022. To coś białego na dolnym foto to pampersy, jakby ktoś pytał.
PART 1
Przyznam, że pierwsze moje odejście od gier, miałem już przy premierze GTA San Andreas na PC. To był 2005 rok, o ile "jarałem się" wcześniejszymi GTA w 3D, tak teraz czułem już pewne znużenie. To wszystko już było i nie bawiło tak dobrze jak w GTA III (2002, PC). Miałem wtedy chyba już niezbyt dobrego kompa do gier, ale też poszedłem do szkoły średniej i gry zeszły na dalszy plan. Wolałem chyba wówczas wyjść na piwo, niż siedzieć przed komputerem... Być może nie miałem też dobrego kompa, aktualnej konsoli, a na handheldowym Nintendo DSie nie dało się być Graczem Hardcore'owym?
PART 2
Kolejny okres, kiedy gry mi zbrzydły, to czas kiedy... paradoksalnie kupiłem sobie stacjonarny, mocny komp - gdzieś w 2015 roku. Wówczas już rządził cyfrowy sklepik Steam, kupowało się paczkę gier za dolara/dwa w Humble Bundle. Sklepików cyfrowych pojawiło się sporo, wszędzie promocje. Rozwój cyfry był tak spory, że nawet przestano montować napędy w komputerach/laptopach, a CD-Action przestało dawać płytki z grami (tylko kody). No nie spodobało mi się to, bo przecież kupiłem nagrywarkę Blu-ray w celu nagrania kolekcji filmów (a w rzeczywistości nagrałem tylko Batmana, dlaczego?). W krótkim czasie zebrałem kilkaset cyfrowych gier. Ale czy te gry były dobre? Nie podoba się - to kasuję i kolejna. Nawet nie daję grze szansy... Jeszcze ten rozwój telefonów. Pomyśleć że z 10 lat temu jarały mnie gry z Nintendo DSa, czy PSP, a teraz w kieszeni każdy ma mocarny sprzęt jakim jest smartfon. Głupie gierki z reklamami? Przeglądanie forum? A może facebooka, czy filmiki na youtube? Po co komu przenośna konsola?
PART 3
Kolejne lata mijają, a ja prowadzę wówczas sklep z grami (2018-2023), nie idzie mi za dobrze i te gry, które kiedyś dawały mi radość - teraz psychicznie mnie wykańczają.
Zakup 20 sztuk Shadow of Tomb Raider w hurtowni po cenie wyższej niż za parę dni były w Media Expert? No trochę włosy siwieją.
Negatyw i utrata SuperSprzedawcy, bo jakiś bachor nie potrafił odpalić gry? No trochę to denerwuje.
Dzieciaki pytające non stop o Minecrafta? Tego co właśnie pakuję i wyślę do paczkomatu? No niestety...
Ludzie robiący zwroty na Allegro (pogra, pogra i odsyła). Czasem wychodziłem nieźle wkur*ny.
Owszem, miałem wtedy czas do nadrobienia backlogu w sklepie, ale nie miałem w głowie skupienia, takiego jak niegdyś w domu. Nie mogłem grać w spokoju, myśląc o tym, że muszę zarabiać, by za chwilę nie dokładać.
Widać też było różnicę między tytułami z PlayStation 4, a Xboxem One - te drugie miały małe grono klientów. Microsoft ze swoim GamePassem (kilkaset gier w cenie abonamentu) namieszał na rynku konsol. Rządziły konsole Sony.
Moje TOP15 gier na PSXa, PS2, PS3... generacja PS4 właśnie trwała. 2017 rok, później kilka tych tytułów wrzuciłem na swój sklep i zrobiło się TOP10.
PART 4
Kolejna sytuacja życiowa to pojawienie się dzieciaków. Zostałem ojcem, więc zmieniło się wszystko. Nie było czasu na gry. Na sen. Na nic. Raczej nie chciałbym, by dzieciaki w tych czasach były nerdami (jak tatuś). Dlatego nawet ich nie wtajemniczam. Ok, po paru latach bycia ojcem, już przywykłem do pewnych spraw, stopniowo wróciłem do grania. Ale pozbyłem się swojego gamingowego kąta, na rzecz laptopa, gdzie po prostu zebrałem swoje TOP1000 gier w Launchboxie... mam tu tytuły od swoich pierwszych gier z podróby Atari 2600, po hity ze Switcha...
Launchbox w wersji desktopowej. Jeżeli chcesz uruchomić na pełnym ekranie, podpiąć pada, to nie ma problemu.
Tutaj możemy uporządkować każdą naszą retrokolekcję, a całość synchronizuje się i wysyła na serwer. A dodatkowo można podpiąć to pod emulator, pobrać screeny, okładki, filmy... kombajn dla graczy-zbieraczy. Launchbox to program który łączy wszystkie nasze romy, gdzie wygodnie możemy nimi zarządzać. Ustawienie wszystkiego zajęło mi ładnych kilka miesięcy. A ile z tych gier ukończyłem? No właśnie. Ale czuję, że to już koniec - zaspokoiłem swoją potrzebę posiadania i nie mam już nic do zrobienia na PC. Bo grać na ekranie małego laptopa np. w Days Gone? No trochę średnio. A robienie tej kolekcji wkręciło mnie bardziej niż niejedna gra.
Na Steam jest trochę gier, które wyszły i na PS4/PS5. Co kiedyś było nie do pomyślenia, by np. na PC ograć Uncharted 4 padem od Xboxa Series... Jednakże ja już te tytuły ukończyłem wcześniej i kolejny raz mi się nie chce. Sony miało swoje exclusive'y na PS5, a teraz mogę je kupić na Steam i nie muszę mieć konsoli.
Z przyzwyczajenia przypisuję darmowe gry Epic do konta, czy czasem kupię coś na promo na Steam, gdzie mam już ponad 1000 tytułów. I do tego służy mi ten laptop. Aha i do tworzenia bloga... Na pewno nigdy nie kupię tu gry za 2-3 stówy. A już nawet postanowiłem nie kupować gier w ogóle, bo i tak chwilę pogram i kasuję. Wieczorem jestem zmęczony, a w dzień jak mam grać przy dzieciakach? Cholera, właśnie sobie przypomniałem, jak prowadziłem ten sklep z grami i odwiedził mnie pewien znajomy. Gość chciał oddać swoją kolekcję gier i akcesoriów do PS3 wraz ze srebrną limitowaną konsolą, po tym jak urodziło mu się drugie dziecko.
- To co ty teraz będziesz robił Krzychu?
- Dzieci bawił - odpowiedział.
PART IV: PRÓBA POWROTU
No nie może tak być, że ktoś kto gra od 1991 roku, nagle przestaje grać. Nadal grami się interesuję, ale może to hobby gdzieś zahibernowało i czeka na inne czasy: i moje i branży. Ja mam coraz więcej obowiązków i mniej czasu, a branża growa też nie rozpieszcza, np. wcześniej Microsoft rozwinął cyfrę przez abonament, tak teraz Sony uśmierci pudełka przy PS5. Jest coraz gorzej dla "graczy-zbieraczy", a i kolejna, nowa strzelanka już mnie tak nie zachwyci jak kiedyś Serious Sam na PC, czy Porsche Challenge na PlayStation w 1998 roku.
Ale...
kupiłem Switcha 2, kupiłem przenośną retrokonsolkę Retroid (i wgrałem na nią tytuły od Atari 2600, po PS2)... I gdzieś tam sobie leżą w szafie, sporadycznie ogrywam. Mam wybór, czy grać przenośnie, czy pod telewizorem: a gram jak mi wygodniej. Nie kupuję cyfrowych gier na Switchu, by nie popełnić tego samego błędu co na innych konsolach/PC. Bo od przybytku mnie akurat głowa boli i w żadnej grze nie oddaje się wtedy w 100%
Nie wiem, czy dzisiaj więcej frajdy nie sprawia mi obcowanie z retrogrami, niż samo granie w te gry? Nie ukończyłem Final Fantasy VII w 1997 roku? Nie ukończę i w 2027! Tego nauczył mnie Xbox Series i zakup gier z Xboxa Classic - widać to w moich cyfrowych zakupach.
Właśnie te cyfrowe zakupy... Nie widzę kasy którą wydaję, a za chwilę nie widzę gry którą kupiłem, bo ją skasowałem... poddałem się na jakimś etapie, a w kolejce jest kilka innych gier.
Ale odpalić Launchboxa, poprzeglądać kultowe gry, odpalić Contrę dla planszy w dżungli, czy Tekkena 3 dla paru szybkich rundek? Dla mnie to fajny powrót do starych czasów.
Nawet i nie mam za bardzo ochoty na czytanie o grach. Co prawda lubię "wąchać" Extrima, to jednak nie te czasy. I nie wiem, czy dalej interesują mnie te felietony, czy wolałem czytać te ich śmieszne głupoty jako gówniarz. W 2026 zaprzestałem kupować CD-Action i Retro (brak miejsca w piewce), a nad Extrimem się waham, czy też za jakiś czas nie zrezygnować? Mam wszystkie numery, ale po co mi to potrzebne?
Dlatego wydaje mi się że moje hobby się zatrzymało. Muszę czekać na lepsze czasy: mieć jeden główny sprzęty do grania (to mam). Mieć więcej czasu (może kiedyś), spokojną głowę, swój kąt i z takim nastawieniem można wkręcać się w granie.
CO DALEJ NA BLOGU?
Zatem co można oczekiwać na blogu, od gościa któremu gry się przejadły?
Spokojnie, blog dalej będę prowadził. Niedawno namęczyłem się przy zmianie serwera, ale zależy mi na stronie.
Na pewno będę dodawał do katalogu kolejne pisma (PE, CD-A, Retro - dwa z nich kupuję już cyfrowo... a PSM2 wciąż szukam!).
Na pewno będę chciał zaktualizować spis pełniaków CD-Action
Na pewno będę chciał zaktualizować spis kultowych gier o kolejne lata (tu widzę sporo wejść)
Na pewno będę chciał wrzucić foty obecnej kolekcji
Na pewno będę chciał zeskanować numer Playa i PSX Extreme (#50?)
Na pewno będę chciał dodać cały rocznik 1997 PSX Extreme do Przedruków
Na pewno będę chciał dodać nowe konsole do Konsolopedii
Na pewno wrzucę jakiś artykuł - tak raz na rok...
Jak widać jest co robić. Także dzięki za przeczytanie.
Pozdro