Prowadziłem sklep z grami
Całe życie gram w gry. Jako kilkulatek grałem na podróbie Atari 2600. W 1998 roku dostałem PlayStation i wówczas miałem własny salon gier w pokoju. W 2008 roku miałem już 20 lat i PS3, a dziesięć lat później, w 2018 otworzyłem sklep z grami i konsolami. Aż boję się pomyśleć co będzie za kolejne dziesięć lat, w 2028... premiera PS6?
Chciałem mieć w ofercie i gry retro, czy nówki w bogatych wersjach.
Tak więc w postanowiłem mieć własny sklep z grami i konsolami. Cholera, kto by przypuszczał, że PSX tak odmieni moje życie? Nie, otwarcie własnej działalności to nie była rzecz o jakiej marzyłem. Jak w ogóle do tego doszło? Ano w pewnym momencie życia, straciłem ciepłą posadkę i... zapisałem się do urzędu pracy. Dostałem staż w lombardzie, który specjalizował się w większości w grach/konsolach. Było tam chyba z 1000 gier, jak nie więcej. Od tytułów z klasycznego Xboxa, po nowe gry z ówczesnej PS4. Praca idealna dla Gracza. Gość mnie przyjął po tym jak zobaczył foto mojej kolekcji.
Niestety Janusz chciał mieć darmowego pracownika z urzędu, ale jednocześnie żebyśmy (z drugim kolegą) pracowali także w sobotę, czy robili nadgodziny. Że niby będzie nam płacił różnice... ot chachmęty, nie dogadywaliśmy się. Wiele razy mi powtarzał, żebym sam otworzył sklep z grami, jeśli tak dobrze się znam. Nie wiedział że mam trochę odłożonej kasy i w głowie szerzył mi się plan na otwarcie idealnego sklepu dla graczy.
Zakończyłem więc półroczny staż i starałem się o dotację z urzędu pracy na otwarcie działalności. To było coś 17.000 zł na wydanie w 2 dni. Oczywiście wcześniej już miałem listę na co wydam kasę, więc nie było to trudne. I tak 1. czerwca 2018 roku, na dzień dziecka, otworzyłem firmę.
Tymi gadżetami jarałem się chyba bardziej niż klienci.
Dobrze się do tego przygotowałem. Trochę się bałem, że facet u którego się szkoliłem na stażu, może się nieźle wkurzyć - a przecie on działał na rynku 20 lat. Logo zleciłem firmie, dostałem cesje. Miałem obawy, że typ może zgapić logo, więc... no cóż wolałem się zabezpieczyć. Szyby także ubezpieczyłem, czy załatwiłem sobie ochronę/alarm w lokalu. O monitoringu nie wspomnę. Wszystkie okna okleiłem folią "dziurkowaną", postaciami z gier, tak że nie było widać co jest w środku. Pamiętam że nawet jeszcze spec od reklamy nie dokończył oklejać, a już ludzie wchodzili - dobrze to wróży pomyślałem. "Skup gier oraz konsol, gotówka do ręki", tak brzmiał napis na jednym oknie. Aukcje na Allegro robiłem jeszcze przed oficjalnym otwarciem sklepu stacjonarnego, więc ludzie po aukcjach wiedzieli gdzie trafić.
No i mam swój własny sklep z grami. Godziny otwarcia? No takie żeby za długo się nie nasiedzieć: 9:00-17:00. Do pracy miałem 5 minut pieszo. Zaraz po wejściu - odpalenie kompa i kawa mielona na zapleczu. Przyznam, że tęsknię dziś za tamtym czasem i zapachem zaplecza. Miałem swój kąt z biurkiem, obok tv do którego podpinałem różne konsole i przynajmniej trochę mogłem nadrobić gier (i nadrobiłem backlog PS3). Nic tylko czekać na klientów! Zamówiłem ulotki, okazało się że mój wujas ma firmę która roznosi je po osiedlach, więc miałem to jakoś za półdarmo. Później widzisz w skrzynce ulotkę swojej firmy o gierkach - super moment w życiu.
W 2020 dostałem wyróżnienie od Allegro za ścieranie się i coraz większe ich prowizje. Kiedyś wysyłali taki dyplom fizycznie, do tego bluzy, kubki, a ja dostałem tylko PDFa do druku. Parodia.
Pierwszy rok zleciał mi błyskawicznie. I chyba nawet coś tam zarabiałem. Miałem hurtowników mojego byłego pracodawcy, a także zgłosili się nowi. Podobało mi się, że niektórzy dawali mi 14 dni na zapłacenie faktury, a przecież miałem już towar który się sprzedawał. O, albo ten hurtownik od gadżetów - Piotrek (pozdro!), co to sprowadzał takie rzeczy, o jakich nawet się nie marzyło będąc dzieciakiem. Mój konkurent tego nie miał, a ja miałem: kubki Minecraft, lampki PlayStation, magnesy, puzzle... masa stuffu dla graczy. Jeszcze adres www do mojej strony pojawił się u pewnego Youtubera (taka współpraca z tym hurtownikiem). Czad.
Idea sklepu była prosta - prowadzić sklep z grami, tak jak pracowałem w tym lombardzie na stażu, tyle że tu skupić się tylko na grach i konsolach. Bez pożyczek i skupu złota, telefonów, czy rowerów. I nawet to szło... przez jakiś czas. Dla kogoś z zewnątrz wyglądało że mam idealną pracę - gram w gierki i jeszcze z tego mam kasę. Niezupełnie tak było. Jednoosobowa działalność to masę wyrzeczeń. Jedziemy na tygodniowy urlop? Ok, ale przez tydzień mam zamknięty sklep, 1/4 mniejszy obrót, a przecie koszty prądu, ZUSu, czynszu, czy księgowości nie obniżą się o 1/4. Nie było mnie stać na pracownika. Wizyta u dentysty? Wydrukuję najwyżej kartkę "zamknięte, przerwa 13:00-14:00", szybko wracam, a tu pod lokalem czekają klienci, którzy przyjechali specjalnie 30 kilometrów... Akurat jak miałem wizytę. Wchodzą wkurzeni i nic nie wybrali. Takie paradoksy bywały. Albo najgorzej jak nie było klientów - umyłem podłogę i od razu ktoś musiał wejść...
Kto w ogóle przychodził do sklepu? Wspomnę tak z innej beczki, że ledwie otworzyłem lokal i już miałem panią z ZPAV, która chciała pobierać haracz, za to że leci Spotify w lokalu. Ale jakoś udało mi się ją spławić, że w pkd (to czym się zajmuję na działalności), mam wpisane "sprzedaż internetowa". I że to tylko sklep online... tia.
InPost chyba przejechał walcem po pudełku, a na końcu zadali pytanie "co robić? wysyłamy do klienta, czy zwrot?". Chcielibyście takie coś dostać, kupując gierkę na Allegro? Negatyw murowany.
Klienci byli różni. Byli np. tacy którzy mieli jakąś tam wiedzę, ale raczej bajdurzyli i wiem, że z takimi ludźmi lepiej nie wchodzić w zdanie "mam kolegę w cdp i teraz pracują nad Wiedźminem 4". Przychodziły mamuśki z dzieciakami, jak i same dzieciaki. Przychodzili też normalni gracze, z którymi można było pogadać o grach, czy nawet o gazetkach (jeden pokazał mi jakąś legitymacje Gamblera, czy innej starej gazety), byli rówieśnicy, jak i starsi panowie. Np. przyjeżdżał rowerem taki emeryt co uwielbiał serię Ratchet i Clank i specjalnie pod nowego Ratcheta kupił TV i PS5... Przyjeżdżał też pewien przedstawiciel do sklepu obok i zawsze do mnie zachodził, miły gość z okolic Krakowa (pozdro), fan gier PS3, mimo że już PS5 było na rynku. To mnie zastanawiało, że gość trafił do mnie jakieś 350 km, a często ludzie na miejscu nie wiedzieli jak trafić (musiałem wychodzić z lokalu i machać ręką, shieet). O, albo był taki klient na telefon, co to zamawiał gry na Xbox One za pobraniem. Gość chyba nie do końca był zdrowy, powiedział mi że inni nie chcieli mu realizować paczek za pobraniem, bo się bali że nie odbierze - ja zaryzykowałem i tak poznałem klienta, który w pewnym momencie dzwonił do mnie nader często, może nawet za często :) opowiadając o sobie. Pamiętam jak mówił że zda prawko i przyjedzie do mnie pomóc mi w sklepie. No, było to miłe - pewnie przeżył zaskoczenie jak nagle numer przestał odpowiadać. Pewnego razu odwiedził mnie pewien Youtuber, który kolekcjonuje gry (kupił Wolfensteina na PS3). Konkurencja też się pojawiła - np. syn innego lombardziarza przyszedł skupić grę, by poznać moje dane na umowie kupna sprzedaży.
Za niektórymi klientami nie przepadałem. Był gość, co strasznie się targował przy skupowaniu towaru, a następnie jak już dobijaliśmy targu, widział swoją sprzedaną rzecz wystawioną na Allegro i trollował mnie pisząc (że niby to nie on), że kupi ale za mniej. WTF? Dużo starszych graczy miło wspominało pierwsze PlayStation. Miałem kilka swoich gier wrzuconych na sklep - Oddworld, czy A Bug's Life i jak ktoś zauważył te pudełka, to te rozmowy były takie szczere i prawdziwe, o tym jak to PSX zawładnął niegdyś naszym życiem. Natomiast myślę że sprzedaż w większości odbywała się na Allegro...
Starałem się dawać jakieś bonusy klientom, ale nie oszukujmy się - sprzedaż w większości szła na Allegro.
O Allegro można pisać książki. Monopolista w e-commerce. Jak zaczynałem, to jeszcze nie było smarta, czyli - może ktoś nie wie - darmowej wysyłki. Oczywiście to nie jest do końca taka darmowa, bo cenę ponosi sprzedawca i w jakimś małym procencie płaci samo Allegro. W pewnym momencie ludzie się wycwanili. Sam bym nie wpadł na taki plan: zamówić grę za 30 zł, do tego coś za 100 i mamy darmową wysyłkę, a potem zwracam grę kupioną za stówę, bo przecież mamy 14 dni na zwrot. I tym sposobem mam darmową wysyłkę gry za 30 złotych i dwa tygodnie na ogranie czegoś droższego. Kombinatorów było pełno. Najgorzej wspominam typa, który kupił kubek z Marianem i po 10 dniach chciał zgłosił gwarancję, że chce nowy, bo ten mu się stłukł. Sam kubek warty może ze 30 złotych, ale ile przy tym było "oficjalnych" maili. O, albo babka która zwróciła mi grę za 80 złotych, oddałem jej kasę z konta firmowego (bo na Allegro już nie miałem, a chciałem mieć to z głowy), a następnie - zapomniałem i przelałem jej po czasie drugi raz - już przez Allegro. Skończyło się wizytą na policji, bo nie chciała oddać kasy, a i przestała odbierać telefon:/ 80 złotych i na policji? Tak, po prostu nie cierpię oszustów. Oszustem był też gość który zamówił listem poleconym ekonomicznym Little Big Planet na PS4 i kiedy po trzech tygodniach paczka nie dotarła, więc wysłałem priorytetem drugi raz grę, a później na śledzeniu widzę, że jednak ta pierwsza wysyłka dotarła. Napisałem do gościa, że jeśli jest w porządku to niech wyślę mi grę lub kasę na konto. Zero odpowiedzi.
Minecraft to był hit. Wbrew pozorom w 2020 roku dalej ludzie grali na Xboxie 360 (premiera konsoli była w 2005). O Minecrafta często pytano. Ludzie właściwie nie mówili jaką mają konsolę, ale czy jest po prostu Minecraft.
No właśnie te prowadzenie działalności plus Allegro czynne 24/7, czasem nieźle psuło humor. Siedzę z kobitą w restauracji, czekamy na zamówienie, sprawdzam telefon, a tam negatyw od gówniarza, co to nie potrafił odpalić Need For Speeda na PS4 (bo klikał bezsensu by go połączyło z netem, a nie miał PS Plusa, przez co nie mógł odpalić gry - a wystarczyło anulować kółkiem). Jakoś udało się rozwiązać problem, ale kolejny mail przyszedł od Allegro, że straciłem tytuł Super Sprzedawcy, a to znaczyło: małą sprzedaż, słabe pozycjonowanie - czyli ktoś wpisze przykładowo "lego batman", to moja aukcja będzie na samym dole.
Dużo też było takich kolekcjonerów-pasjonatów, którzy chcieli osobne zdjęcia z zoomem, z każdej strony, mimo że robiłem real foty z trzech stron. I tacy byli najgorsi. Człowiek natracił czas na ponowne zdjęcia i kontakt się urywał.
Co zatem poszło nie tak? Sklep prowadziłem 5 lat (2018-2023), za późno jak na generację PS3/Xbox360. Podobno na tej generacji można było się dorobić. Tutaj już było Ps4, czy Xbox One (pudełka wymarły na rzecz cyfry, abonamentów), ale też i było nowsze PS5, czy Xbox Series. Były też już konsole całkowicie bez napędów. Najbardziej odczułem spadek po covidzie. 2020 i covid z hasełkiem "zostań w domu" sprawił, że nie miałem klientów. Ok, dużo rzeczy się wtedy wyprzedało na Allegro, ludzie chyba nagle powyciągali z szafy stare PSP, czy PS2, bo schodziło wszystko. Półki był prawie puste, a przez hasło "zostań w domu" sprawiło, że mało kto wychodził z domu, nawet nikt nic nie skupował. Wszyscy grali w domach.
Sam miałem wtedy czynne w określone dni i krócej. Jak dla mnie idealnie, początkowo mnie to cieszyło: mało godzin pracy, pakuję paczki i idę domu, a kasa i tak się zgadza. Tylko po paru tygodniach źle to wyglądało na półkach. Sam też załapałem covid... kiedy? Akurat kiedy był największy ruch - w grudniu. Dostałem też 5000 zł z tarczy covidowej, kupiłem sklep online (dużo było z tym roboty, także po mojej stronie, chciałem aby wszystko było tiptop), czy... firmowe reklamówki z logo:). No i jeszcze czasy covidowe to brak płacenia ZUSu przez 3 miesiące. Fajnie, ale niektórzy narobili takie wały i obroty, że nagle wyjeżdżali nowymi autami z salonu.
O! znowu ten stwór z Minecrafta! Tak wyglądały przykładowe skupy.
W 2022 Ukraina została zaatakowana przez Rosję i... kolejny spadek. Inflacja wywaliła w górę, opłaty w górę, usługi w górę. Przeciętny gracz porządnie musiał się zastanawiać przed wydaniem każdej złotówki. Do skupu coraz mniej ludu przychodziło, a i sama sprzedaż również poszła w dół. Skoro jest mniej obrotu, mniej kasy, to i mniej inwestowania w towar. A klient nie lubi pustych półek. Co jeszcze poszło nie tak? Co bym dziś zmienił? Z rozwojem cyfryzacji nie miałem szans. Nawet kultowe FIFY, czy Call of Duty na Xboxie One/Series się nie sprzedawały. Hurtownik mówił że sam zamawia w proporcji 1:10 na rzecz PlayStation. Myślę, że powinienem skupić się na jednej marce - najpopularniejszej w Polsce, czyli PlayStation. Xbox poszedł w cyfrę, a Nintendo drogie i niszowe. Nie zaspokoiłem do końca fanów Nintendo, czy Xboxa. Myślę też, że sam lokal mógł odstraszać - oklejenie w całości szyb sprawiło, że ludzie nie wiedzieli co jest w środku, bali się zaglądać. Że może od początku powinienem działać tylko lokalnie, na olx i stacjonarnie. Olać Allegro, które pobierało dużo prowizji. Ale czy lokalnie wyrobiłbym takie obroty? Nie importowałem sam gier zza granicy, tylko polegałem na polskich firmach, którzy często mieli towar drożej... niż na Allegro. Ale głośne gry na premierę starałem się zawsze mieć, nawet trochę taniej niż w sieciówkach, w galerii.
2023 to był już mój koniec, rozglądanie się za pracą, wysyłanie CV. Rok wcześniej zostałem tatą i nie wydawało mi się prowadzenie takiej działalności poważne i przyszłościowe. Kasy coraz mniej i te bombardujące myśli "a co jak nie będę miał kasy na rachunki, czy pieluchy?". Sklep zamknąłem jakoś na wakacje 2023. Jeszcze online posprzedawałem co się dało, obniżając ceny, jeden karton gier crapów mi został. We wrześniu trafiłem do superpracy u prywaciarza, gdzie zajmowałem się również sprzedażą, tylko w całości online, poznając przy tym świetnych ludzi. Dla mnie, prowadzenie działalności już się zakończyło definitywnie. Drugi raz dotacji wziąć nie można, a i ja już nie mam pomysłów, na czym można jeszcze dziś zarobić.
Jeden facet odkupił półki po grach i wstawił tam słoiki... Dzięki za foto, chlip, chlip.
Najbardziej mnie dobijały rachunki: ZUS, czy prąd... w grudniu/styczniu przyszło mi za prąd 1200 złotych, jakieś 10x więcej niż w domu, ponieważ na działalności prąd jest droższy, a że ogrzewanie chodziło... To były spore dla mnie koszty. ZUS na działalności, to także gówniana emerytura. "Według danych GUS, średnia miesięczna emerytura wypłacana z ZUS dla byłych przedsiębiorców wynosiła w 2022 roku 2355 zł brutto", czyli jakieś 1850 na rękę? A znaleźć normalną pracę po wieloletniej działalności nie jest łatwo.
Mamy wakacje 2026, mijają 3 lata od zamknięcia. Nie robię już u prywaciarza (podpadłem jego ąę żonie), tyram na trzy zmiany, ale chociaż jest stabilnie. Zero myśli, czy ktoś przyjdzie, czy da zarobić? Ale jednak przyszłość chciałbym wiązać z grami. No nic, póki co pozostaje mi pisanie na blogu i "tworzenie stronek na które nikt nie wchodzi":). Dzięki za przeczytanie.