Seria Age of Wonders przyzwyczaiła graczy do licznych światów fantasy, w których nie brakowało elfów, smoków i innych dość przyziemnych bestii, ale Triumph Studios z Paradox Interactive w końcu postanowili odświeżyć uniwersum oferując rozgrywkę osadzoną na nowych planetach. Porzucenie szat fantasy na rzecz pancerzy science-fiction to zdecydowanie jedna z najlepszych decyzji deweloperów, która sprawiła, że przez ostatni miesiąc nie potrafiłem oderwać się od gry. Każda sesja to odkrywanie światów, tworzenie armii i przejmowanie kolejnych terenów i choć początek jest trudny, to Age of Wonders: Planetfall potrafi zauroczyć.

Age of Wonders Planetfall recenzja 1

Age of Wonders: Planetfall – intrygujący świat, który chcesz chłonąć

Twórcy Age of Wonders: Planetfall nie zamierzają zrewolucjonizować gatunku, ale potrafią go bardzo dobrze przedstawić. Podczas rozgrywki na PlayStation 4 od początku miałem wrażenie, że deweloperzy w trakcie pierwszych prac nad grą założyli, że z pozycją i zarazem uniwersum zetkną się nowi odkrywcy, więc trzeba im wszystko przedstawić. To właśnie z tego powodu tytuł od startu jest obładowany poradami, wskazówkami i pomocami, które pozwolą podejść do rozgrywki dosłownie każdemu. Na dobry początek zabawy w Planetfall warto wybrać fabularne kampanie, które choć nie grzeszą rozbudowaniem, to jednak spełniają swoje podstawowe zadanie – potrafią dobrze wprowadzić do gry. Za ich pomocą poznacie dostępne rasy, będziecie odblokowywać kolejne historie, a warto na pewno zaznaczyć, że niektóre kilkukrotnie zaskoczyły mnie samą narracją – scenarzyści w wielu elementach próbują zauroczyć wątkami i choć skutek jest mieszany, to w ostateczności chciałem w zasadzie jednego: więcej. Tutaj jednak wysuwa się podstawowy problem Age of Wonders: Planetfall – tytuł naprawdę nie zawodzi pod względem rozgrywki, ale autorzy mogliby bardziej skupić się na samych opowieściach, które choć są świetne, to jest ich po prostu mało. Studio w niezły sposób rozbudza oczekiwania, które w ostatecznym rozrachunku nie zostają zaspokojone.

Dużym atutem gry jest jednak samo umiejscowienie wydarzeń, który docenią wszyscy fani staroszkolnego science-fiction. Całość została stworzona na podwalinach ciekawej intrygi, ponieważ Związek Gwiezdny zbudowany przez ludzkość zostaje zniszczony przez tajemniczy kataklizm, ale na gruzach starego świata powstaje nowy i o swoje chcą dopominać się kolejne cywilizacje. Brzmi sztampowo? Na szczęście deweloperom udało się stworzyć bardzo ciekawe rasy, których opowiastki są na tyle angażujące i unikalne, że wielokrotnie podczas gry nie potrafiłem nacieszyć się rozgrywką.

Jednocześnie nie musicie się obawiać o brak zawartości, bo Age of Wonders: Planetfall podobnie jak inne tytuły 4X, pozwala kreować własne planety, na których przed wylądowaniem ustalamy wszystkie zasady zabawy począwszy od wielkości mapy, ukształtowania terenu po rozrzucone surowce, przeciwników oraz szczegóły walki. Opcji jest naprawdę dużo, a wierni entuzjaści gatunku już w tym miejscu zakopią się na długie godziny, bo za każdym razem otrzymujemy nowy świat, który naprawdę chce się zwiedzać, odkrywać, walczyć, by następnie tworzyć prawdziwe imperium. Deweloperzy nie zapomnieli także o trybie sieciowym, gdzie na jednej mapie swoje włości tworzy kilku graczy, ale tutaj oczywiście pojawia się jeden problem – każdy zawodnik ma swój czas na turę, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość... Choć zdaję sobie sprawę, że w tym miejscu największą radochę będą mieć grupy znajomych, którzy połączą całość z kamerami, komunikacją głosową oraz odpowiednimi trunkami – jak za starych dobrych czasów w Heroesach, gdzie za pomocą sieci LAN rozgrywały się prawdziwe bitwy o panowanie na podwórku.

Age of Wonders Planetfall recenzja 2

Age of Wonders: Planetfall – jesteś władcą, kolonizatorem i dowódcą

Założenia zabawy Age of Wonders: Planetfall nie różnią się od typowych strategii 4X, których gameplay jest podzielony na dwa oddzielne elementy: kolonizowanie świata i walkę z przeciwnikami. Na dobry początek widzimy podzielony świat na fragmenty, a do eksploracji wykorzystujemy dowódcę lub kolejne jednostki – małymi krokami rozwijamy własne poletko przejmując kolejne rejony, a na swojej drodze napotykamy na kolejnych przeciwników oraz problemy do rozwiązania. Tutaj właśnie pojawia się mocny element produkcji, ponieważ twórcy potrafili rozbudować poszczególne tury – często spotkani przeciwnicy chcą się dogadać, możemy wykorzystać swoje zdolności negocjowania, by zakończyć sytuację bez rozlewu krwi. Postacie chętnie dzielą się zadaniami pobocznymi i przykładowo mogą dołączyć do naszego imperium, gdy chociażby ubijemy ich największego wroga. Pomysł wydaje się z pozoru prosty do zrealizowania – w końcu bierzemy udział w bardzo prostych misjach – ale sprawdza się wyjątkowo dobrze, ponieważ znacząco ożywia gameplay. W Planetfall nie ma mowy o prostym przeskakiwaniu tur, bo na każdym kroku jesteśmy zaskakiwani wydarzeniami.

Sytuacja nabiera koloru, gdy jednak nie zamierzamy „negocjować z terrorystami” i decydujemy się stanąć do walki. Nasza armia może maksymalnie składać się z sześciu jednostek, a sam gameplay z widoku świata przeskakuje na prezentację mniejszej mapy. Pojedynki przypominają te znane ze współczesnego XCOM-a, gdzie poruszamy się żołnierzami po polach, wykorzystujemy ich zdolności czy po prostu czekamy na odpowiedni moment do ataku. Podczas rozgrywki odniosłem wrażenie, że walka została bardzo dobrze zbalansowana i nie trwa za długo – jest to naprawdę ważne, by wojenne sielanki nie zdominowały wydarzeń na ekranie. Wspominając o samych starciach, nie mogę pominąć jeszcze dwóch ważnych detali – dowódcy oraz armii. Niezależnie od zastosowanego trybu możemy wybrać jedną z postaci, która będzie naszym liderem i zająć się odpowiednim dostosowaniem „szefa”. Jest to bardzo dobra decyzja, ponieważ postać nie jest wyłącznie okienkiem w interfejsie, a właśnie przy jego pomocy podbijamy tereny. Twórcy pozwalają dokładnie zdecydować o wyglądzie lidera, ale także o takich podstawach jak osobowość oraz pochodzenie – oba elementy w mocny sposób wpływają na zabawę, ponieważ określają nasze atuty oraz tworzą pierwsze problemy. Bohater w Planetfall jest żywą jednostką, której możliwości bojowe także mogą zostać poprawione przez nową broń lub potężną modyfikacje, więc przywódca od początku do końca ma znaczenie.

Deweloperzy w kapitalny sposób wykorzystują także motyw różnych cywilizacji w kontekście armii, która może czerpać garściami z technik wywodzących się od innych ras. Nasi żołnierze mogą po pewnym czasie korzystać z pewnych modyfikacji wpływających na ich osiągi, co jest fantastyczne! Odkrywanie połączeń różnych światów potrafi zachęcić do ślęczenia przed ekranem – tutaj faktycznie można się zabawić i stworzyć unikalne postacie. Studio zadbało o to, by dostęp do takich przyjemności nie był łatwy, a samo kreowanie różnorodnych wojaków wymaga zebrania odpowiednich zasobów, więc pojawia się przyjemne uczucie satysfakcji, gdy akurat odkryjemy ciekawe połączenie, które następnie ma duży wpływ na mobilność naszej armii podczas kolejnych starć.

W Age of Wonders: Planetfall nie brakuje także odpowiedniej struktury badań, dzięki którym mamy okazję systematycznie rozwijać nasze państewko. Deweloperzy pozwalają decydować o gospodarce, armii oraz wynalazkach, a całość napędza rozgrywkę, ponieważ standardowo jak to w przypadku produkcji z tego gatunku – odpowiednie drzewka wpływają na nasze kolejne poczynania. Twórcy wpadli na interesujący pomysł, bo choć w grze znajdziecie sześć ras, to jednak przed rozpoczęciem rozgrywki wybieramy także Sekretną Technologię – jest to coś na wzór podstawy, która po połączeniu z cywilizacją daje podwaliny pod gatunek, który następnie my przy pomocy badań rozwijamy.

Age of Wonders Planetfall recenzja 3

Age of Wonders: Planetfall – przesyt i przeskakiwanie

Gdzieś w tym wszystkim deweloperzy zapomnieli o jednym – dopieszczeniu ekranu. W Age of Wonders: Planetfall dobrze wykorzystano kontroler, odpowiednio rozrzucono kolejne funkcje na przyciski, ale w trakcie rozgrywki odniosłem wrażenie, że testerzy gry to wierni fani świata przedstawionego, dla których nie było problemem przechodzenie przez wszystkie okienka. Sytuacja jest kłopotliwa dla „zwykłego” gracza, ponieważ choć na początku tekstu chwaliłem liczne okienka, które tłumaczą zawiłości rozgrywki, to jednak od pewnego momentu brakuje kilku dodatkowych podpowiedzi, które przyspieszyłyby rozgrywkę. Czasami na własną rękę trzeba odkryć, gdzie jest dana opcja lub jak się do niej dostać, a gdy po kilku turach musimy ponownie wejść w odpowiednie „okno”, może pojawić się frustracja z natury „jak ja to kliknąłem”. Twórcy z pozoru pokazują sporo, ale okazuje się, że to tak naprawdę podstawa, a wiele opcji jest ukrytych za kolejnymi ekranami, do których trzeba się dokopać. Nie jest to na szczęście problem, z którym nie można sobie poradzić, ale na pewno trzeba wziąć pod uwagę przed rozpoczęciem zabawy – choć nie znajdziecie tutaj wielu rewolucyjnych systemów dla gatunku, to nawet w tej sytuacji Planetfall trzeba się po prostu nauczyć.

W kilku słowach muszę także wspomnieć o grafice oraz udźwiękowieniu – tutaj deweloperzy nie zawiedli oferując naprawdę przyjemny do patrzenia i miły do słuchania świat. Wszystkie rasy w Age of Wonders: Planetfall mają swój unikalny kunszt i dobrze się prezentują –mam przy tym wrażenie, że deweloperzy nie chcieli nam zapewnić takiego typowego, surowego science-fiction i bardzo często szeroko uśmiechają się do graczy pokazując odrobinę przerysowane postacie, które jednak w świetny sposób wpisują się w realia. Pod względem wykonania w zasadzie mogę przyczepić się do jednego – sztywnych animacji podczas samych starć, bo jako sympatyk XCOM-a potrafię docenić ruchy żołnierzy na polu walki, ale na szczęście jest to wyłącznie mały detal, który nie umniejsza jakości całej grze.

Age of Wonders Planetfall recenzja 4

Age of Wonders: Planetfall – renesans dla konsolowców, przyjemność dla blacharzy

Na przestrzeni ostatnich lat kolejni twórcy strategii uśmiechają się szeroko do konsolowców i Age of Wonders: Planetfall jest zdecydowanie grą obowiązkową dla wielu graczy. Jeśli lata temu zagrywaliście się w serię Civilization, wyrywaliście włosy z głowy podczas intensywnych starć w grach z uniwersum XCOM, a jeszcze w dodatku zapraszaliście znajomych na wspólne sesje w Heroes of Might and Magic, to bez wątpienia ten tytuł będzie dla Was pewnym spełnieniem. Gracze na PC nie mogą raczej narzekać na brak podobnych przyjemności, ale nawet oni znajdą tutaj sporo dobra – szczególnie rozkoszujcie się światem, bo deweloperzy serwują kawał pięknego sci-fi. Gdzieś w tym całym szaleństwie zapomniano o dodatkowych misjach, a narwani naukowcy nie przejmowali się kolejnymi ukrytymi okienkami, jednak są to drobnostki przy całej chmarze zalet płynących z każdej tury. Produkcja to po prostu kawał niecodziennego doświadczenia, które warto od czasu do czasu sobie dawkować.