Zimowy żołnierz

Charakterystyczny dla Valkyria Chronicles system bitewny BLiTZ (Battle of Live Tactical Zones), łączący w sobie mechanikę turową oraz real-time'ową, nie postarzał się w ogóle, oferując wiele taktycznych możliwości i dostarczając dużych emocji. Kiedy dochodzi do starć, rozgrywka opiera się na osobliwym połączeniu zabawy w czasie rzeczywistym z "turówką". Na polu walki wystawiamy określoną liczbę żołnierzy - gdy aktywujemy konkretną postać, możemy nią kierować aż do wyczerpania puli punktów ruchu. Manewrując postacią, narażeni jesteśmy na ataki adwersarzy, gdyż wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym. Gdy tylko jednak przystaniemy i wydamy odpowiednią komendę, akcja zatrzymuje się, a my możemy swobodnie wybrać cel i - po namierzeniu oponenta - otworzyć ogień. Analogicznie postępujemy resztą zespołu (także w czołgu czy wozach opancerzonych), po czym kończymy turę naszego działania. Najlepiej kończyć ruch naszych żołnierzy za osłonami terenowymi, ponieważ później swoje manewry wykonują nieprzyjaciele. Wykorzystanie słabych punktów wrogich czołgów i żołnierzy jest kluczowe, lecz właśnie po to oddano nam do dyspozycji szereg różnych klas. Przykładowo, zwiadowcy mają największy zasięg ruchu i ostrzału, ale posiadają niską odporność. Z kolei ciężka piechota wyposażona jest w potężną broń palną, tyle że jest mało mobilna. Łącznie w grze znalazło się sześć klas żołnierzy, gdzie zupełnie nową reprezentuje grenadier. Co istotne, podnosząc poziom doświadczenia jednej klasy, wzmacniamy jednakowo wszystkich bohaterów o tej charakterystyce. Oczywiście, możemy także przypisywać im dodatkowe wyposażenie według naszego uznania.

Pomiędzy misjami usprawniamy także sprzęt i czołg, powtarzamy (jeśli mamy taką potrzebę/ochotę) zaliczone już zadania czy wykonujemy misje poboczne. Są one o tyle istotne, że tylko w taki sposób możemy niewelować negatywne cechy danych postaci. Jeśli w kolejnych misjach wyślemy w bój żołnierzy, którzy się "lubią" lub wręcz przeciwnie - wolą walczyć bez postaci X u boku - zyskamy kilka miłych bonusów. Nowinkami w tej odsłonie są system Brave (wzrasta bojowy potencjał żołnierzy znajdujących się blisko śmierci) oraz ratujący poległych wojaków pies-medyk. Rdzeń rozgrywki, pomimo dziesięciu lat na karku, jest bardzo zdrowy, a niektóre misje fabularne swoim skomplikowaniem potrafią dać satysfakcję nawet weteranom konsolowych strategii (duże mapy), jednak dwa największe felery oryginału obecne są również i tutaj. Zarówno postaci, jak i czołg potrafią w nienaturalny sposób blokować się na elementach otoczenia, co niekiedy prowadzi do frustrujących porażek. Nadal nie poprawiono też kwestii oceniania naszych dokonań na polu bitewnym - system nagradza graczy, którzy nacierają na pozycję wroga "na Jana", nie zaś ostrożne, taktyczne podejście, które zabiera większą liczbę tur (mniejsza ilość bonusów i punktów doświadczenia). Aby wyciskać z misji jak najwięcej, warto nauczyć się grać w taki sposób, by zużywać jak najmniej punktów ruchu, jednocześnie eliminując dużą liczbę adwersarzy. W oryginale zdarzały się nagłe skoki poziomu trudności w zadaniach głównych, tym razem jest ich znacznie mniej, w dodatku producent przygotował tryb Easy - również z myślą o graczach, których interesuje przede wszystkim strona fabularna.

Chodź, pomaluj mój świat

Ukończenie wątku głównego to zadanie na co najmniej trzydzieści godzin, a jeśli chcemy wydusić z gry wszystkie soki - nawet dwa razy więcej. Kroku świetnej rozgrywce, niezłemu scenariuszowi i zadowalającej liczbie atrakcji, dotrzymuje oprawa audiowizualna. Dzięki silnikowi graficznemu CANVAS gra przypomina ruchomą fotografię z minionej epoki, zachwycając także bogatą kolorystyką, stylowym interfejsem i menusami. W związku z dominującą w tej odsłonie scenerią zimową, autorzy dodali wiele efektów, na otoczenie nałożono więcej detali, poprawiono też animacje postaci, lecz efekt finalny jest zadziwiająco podobny do tego, co widzieliśmy dziesięć lat temu. Na wysokości zadania ponownie stanął Hitoshi Sakimoto, tworząc bogatą i emocjonalną ścieżkę muzyczną. Wydawca przygotował angielski dubbing, na szczęście na płycie znajduje się także japoński voice-acting - polecam grać z oryginalnymi głosami, gdyż w przeciwnym wypadku atmosfera anime ulatuje bezpowrotnie.