Przygodę z Conanem zaczynamy od wyboru trybu. Możemy zagrać solo, w kooperacji bądź przez Internet z innymi użytkownikami. Niezależnie od tego, na jaki rodzaj zabawy się zdecydujecie, najpierw trzeba stworzyć swoją postać. W grze wcielamy się w rolę skazańca, który został ukrzyżowany i zostawiony na pustyni, aby skonać. Naszego bohatera możemy wykreować, wybierając z różnych ras dostępnych w uniwersum Conana. Oprócz tego decydujemy, jak ma wyglądać, jakie bóstwo wyznaje oraz o rozmiarach jego genitaliów. Dokładnie tak, nagość w Conan Exiles jest na porządku dziennym. Jednak dla bardziej pruderyjnych osób przygotowano opcję cenzury, która pozwala zakryć negliż.

Conan Exiles #1

Po procesie kreacji trafiamy do gry. Zostajemy uratowani od niechybnej śmierci na krzyżu, a przed nami zostaje postawione jedno zadanie – przeżyj. Jak zapewne się domyślacie, nie jest to prosta misja. Na naszej drodze oprócz podobnych nam skazańców staną też głód, pragnienie czy straszliwe bestie zamieszkujące ten świat. Zwierzęta są bardzo agresywne, a i innym graczom raczej nie ma co ufać. Łatwo tu spotkać różnych psycholi udających tylko naszych przyjaciół. Z tego powodu musimy jak najszybciej skupić się na budowie podstawowych narzędzi, a następnie zapewnić sobie bezpieczne lokum i uzbrojenie.

I tutaj rzuca się w oczy pierwsza ogromna zaleta tego tytułu – rozbudowany crafting. Drzewko może przyprawić o zawrót głowy nawet najbardziej zapalonych twórców wytwarzania. Jest ono ogromne i zamknięte za dobrze przemyślanym systemem rozwoju postaci. Wraz z kolejnymi poziomami doświadczenia zdobywamy punkty, które następnie inwestujemy w drzewko. Punktów oczywiście nie starcza na początku na wszystko, więc musimy podjąć decyzję, w czym chcemy się specjalizować. Ma to szczególnie duże znaczenie w trybach online, bo grając ze znajomymi, każdy może inwestować punkty w inne gałęzie rozwoju i pełnić określoną rolę w drużynie. Może to być np. budowniczy stawiający wytrzymałe fortyfikacje, które powstrzymają zapędy wrażych adwersarzy, lub zbrojmistrz, który zapewni drużynie ekwipunek niezbędny do przetrwania.

Conan Exiles #2

Jak wspominałem na początku, grać możemy w kilku trybach zabawy. Pierwszy, od którego polecam zacząć, to ten dla jednego gracza. Pełni on rolę samouczka, ale na dłuższą metę potrafi znudzić. W grze nie uświadczymy bowiem fabuły, ta tworzona jest przez samych graczy. Dużo lepiej można bawić się w trybach sieciowych. Co-op pozwala na granie z grupą znajomych, bez potrzeby użerania się z losowymi ludźmi. Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak na serwerach, na których mieści się do czterdziestu graczy naraz. Te podzielone zostały na PvP i PvE. Serwery PvE to łagodniejsze doświadczenie, gdzie zaatakować mogą nas tylko sterowane przez komputer maszkary. Gracze są tutaj zazwyczaj bardziej przyjaźni. Jazda bez trzymanki zaczyna się dopiero na serwerach PvP. Tutaj może nas zaatakować każdy. Trzeba uważać, komu ufamy, bo jeden celny cios w plecy sprawi, że stracimy cały dorobek. Gracze toczą tu regularne wojny i jeśli lubicie ten rodzaj zabawy, to śmiało logujcie się na serwery PvP.

Początkowa faza rozgrywki kładzie ogromny nacisk na grind. Żeby zdobyć podstawowe wyposażenie i zapewnić sobie jako takie szanse na przeżycie, musimy poświęcić mnóstwo czasu na zdobywanie surowców. Jeśli ktoś nie lubi spędzać godzin na rąbaniu drewna czy łupaniu kamieni, może poczuć się rozczarowany. Nastawiliśmy się przecież na wspaniałą przygodę w świecie Conana, a nie niewolniczą pracę. Na wszystko jednak przyjdzie pora. Kiedy już zapewnimy sobie zaplecze surowców, otworem stanie przed nami cały świat ze wszystkimi jego mrocznymi sekretami. Pradawne ruiny i zamieszkujące je zjawy tylko czekają na odkrycie.

Conan Exiles #3

Problemem nowych graczy może być brak samouczków. Gra stawia przed nami cele, ale nie za bardzo podpowiada, jak sobie z nimi radzić. Problem w tym, że mechaniki rządzące zabawą są naprawdę rozbudowane i nie każdy ma ochotę siedzieć na forach, szukając pomocy. Ja sam spędziłem dobre kilka minut zanim zrozumiałem, w jaki sposób przenosić przedmioty z ekwipunku do podręcznego menu. Czy takie problemy powinny pojawiać się w tytule, który spędził długi okres we wczesnym dostępie? Nie wydaje mi się. Oczywiście jeśli spędziliście setki godzin w podobnych tytułach, sterowanie nie będzie dla Was problemem. Natomiast nowi gracze, którzy kupili Conana skuszeni wizją brutalnej rozwałki i walki o przetrwanie, mogą się zniechęcić.

Ważnym aspektem zabawy jest walka. Krwawa i brutalna, daje sporo satysfakcji. Jej mechanika przypomina trochę system znany z Dark Souls – mamy ataki słabe i mocne, uniki oraz bloki tarczą. Różnorodne uzbrojenie pozwala na implementację odmiennych taktyk. Możemy trzymać wrogów na dystans przy użyciu włóczni, walczyć defensywnie mieczem i tarczą lub rzucić się w wir walki z dwuręcznym mieczem. Każda broń sprawdzi się w przypadku innego rodzaju przeciwnika – bestie lepiej poskramiało mi się włócznią, a bandytów – mieczem i tarczą.

Conan Exiles #4

Graficznie gra prezentuje się wyśmienicie. Świat sprawia wrażenie żywego i odpowiednio przerażającego. Jednocześnie potrafi zachęcić do eksploracji, obiecując i mamiąc urokliwymi widokami. Jednak mimo porządnego silnika, gra lubi się zbugować i np. zablokować atakującego bandytę za kamieniem. Zamienia to nawet najbardziej brutalne starcie w komedię. Odniosłem też wrażenie, że w grze występuje dziwny półsekundowy lag, czy to przy podnoszeniu przedmiotów czy w walce. Zdenerwować potrafią też kamienie, które rozbić można tylko pod określonym kątem, czy narzędzia, które za nic nie chciały działać.

Pomimo swoich błędów, gra może zapewnić godziwą rozrywkę. Nie nastawiajcie się tylko od razu na heroiczną przygodę. Do wszystkiego trzeba dojść powoli, wręcz żmudnie. Szkoda, że nie postawiono tutaj na bardziej dynamiczny początek. Czy wyobrażacie sobie Conana Barbarzyńcę zbierającego żmudnie kamienie, drewno, rośliny i inne śmieci tylko po to, żeby zbudować kuźnię i wykuć sobie miecz? Ja nie bardzo. Mimo to świat pozostaje autentyczny i bliski swojemu pierwowzorowi. Jako przedstawiciel gatunku wypieranego przez battle royale sprawdza się wyśmienicie. Jeśli razem z grupą znajomych zasiądziecie do wspólnej sesji, możecie tu spędzić setki godzin, dobrze się razem bawiąc. Jeśli natomiast denerwują Was sporadyczne błędy czy powolny system progresji w początkowej fazie zabawy, to dajcie sobie spokój.

Grę do recenzji dostarczył nam Techland.