Jeśli weźmiemy pod lupę kondycję platformówek 2D w ostatnich latach, znajdziemy całkiem sporo wyszukanych projektów. Daleko szukać nie trzeba i jakość takich perełek, jak choćby Inside, Unravel, Typoman czy też Feist, mówi sama za siebie. Często wyróżniający się styl graficzny, czerpiący garściami z rozmaitych kierunków artystycznych, to już połowa sukcesu. Element ten, w połączeniu z przemyślaną mechaniką, stanowi solidne fundamenty pod małe, ruchome dzieła sztuki. Wymienione wyżej produkcje takowe walory posiadają, lecz w kwestii fabuły stawiają w dużej mierze na szczątkową narrację. Jak więc na ich tle wypada kolejny intrygujący platformer Pinstripe?

Pinstripe #1

Dzieło stworzone przez jednoosobowe studio Armor Games wyróżnia się właśnie poprzez sposób przedstawienia opowieści, gdyż jak na projekt tego kalibru, wypada ona całkiem nieźle. Fabuła skupia się na postaci pastora, który z powodu kryzysu wiary porzuca kapłaństwo. Podczas podróży pociągiem ze swoją córeczką Bo odwiedza ich tajemnicza postać, tytułowy Pan Pinstripe, podający się za Boga. Enigmatyczny jegomość podstępem porywa dziewczynkę, a my ruszamy na ratunek, schodząc coraz dalej do czeluści samego piekła. Ogólny zamysł wypada więc standardowo, lecz autor wpadł na kilka ciekawych pomysłów, dzięki którym nie jest to w żadnym wypadku minusem.

Warto zwrócić uwagę na budowanie postaci samego antagonisty, gdyż jego obecność, przebiegłość czy też wpływ na świat przedstawiony w grze są odczuwalne na każdym kroku. Odwiedzane lokacje zamieszkuje kilka groteskowych osobistości, jak choćby poczciwy i nieudolny Pan Dicky, Pani Birdy, pokręcony twórca balonów Princle, sklepikarz Happy oraz szereg innych, odgrywających mniejsze bądź większe role w opowieści. Każdy z napotkanych NPC-ów posiada własną historię, intrygującą osobowość i na swój własny sposób rzuca światło na to, kim naprawdę jest Pan Pinstripe. Warto podkreślić, że charakter tych postaci świetnie oddaje pieczołowicie przygotowany voice-acting. Gracz z kolei ma możliwość wyboru opcji dialogowych, dzięki czemu możemy toczyć konwersacje powierzchownie bądź nieco bardziej pociągnąć za język rozmówców, poznając lepiej tło fabularne.

Pinstripe #2

Pinstripe to również kawałek mądrze zrealizowanej rozgrywki, chociaż z perspektywy całości można odnieść wrażenie, że gra kończy się zbyt szybko. Grając sprawnie, całość ukończymy w około dwie godziny, lecz z perspektywy poznawania kolejnych poziomów, a szczególnie tego, jak opowieść zostaje w nich poprowadzona, osobiście odczułem lekki niedosyt. Mamy sześć dostępnych lokacji, lecz tylko część z nich to pełnoprawne poziomy wypełnione konkretną treścią i zagadkami. Nawet będąc niemalże przy końcu gry, możemy się szybko cofnąć do lokacji początkowej, by zebrać niedostępne wcześniej przedmioty, co ma sens, lecz chętnie zobaczyłbym też jedną bądź dwie nowe, unikalne lokacje przed przejściem do finału. W dzieło Thomasa Brusha gra się po prostu bardzo przyjemnie i chciałoby się zostać z nim odrobinę dłużej, by w jeszcze ciekawszy sposób wykorzystać nabyte umiejętności naszej postaci.

Podczas zabawy stajemy przed szeregiem zagadek środowiskowych, których celem jest przeważnie zdobywanie rozmaitych przedmiotów bądź kryształków, będących swego rodzaju walutą. Po jakimś czasie do naszego inwentarza wpada proca, która okazuje się bardzo użyteczna – rozbijamy nią skrzynie z przedmiotami, aktywujemy elementy otoczenia i, oczywiście, eliminujemy wrogów przysyłanych przez Pana Pinstripe’a. Narzędzie wykorzystano na wiele pomysłowych sposobów, szczególnie przy rozwiązywaniu zagadek.

Pinstripe #3

Od pewnego etapu naszemu bohaterowi towarzyszy również gadający pies o imieniu George. Mały psiak okazuje się świetnym kompanem, wygrzebując zakopane przedmioty czy też podpowiadając nam podczas łamigłówek. Niektóre podpowiedzi są też zgrabnie wplecione w otoczenie, jak choćby wyryte na skałach napisy – warto nieco uważniej obserwować odwiedzane miejscówki, gdyż nie każda zagadka jest łatwa.Od czasu do czasu odczujemy nieco bardziej aspekty zręcznościowe. Nie jest to nachalnie wykorzystywane, lecz zdarza się, że musimy precyzyjnie posłużyć się padem, by dostać się w dane miejsce bądź aktywować poszczególne mechanizmy złożonych zagadek. Same łamigłówki są zróżnicowane i ciekawie zrealizowane pod kątem wizualnym. Dopełnieniem systemu rozgrywki są minigry otwierające rozmaite drzwi czy też skrzynie z przedmiotami – tutaj twórca nie poszedł na łatwiznę i przygotował unikalną gierkę dla niemalże każdej sytuacji.

Najmocniejszą stroną Pinstripe jest klimat, który zostaje oddany zarówno przez udźwiękowienie (utwory w stylu retro), jak i przyjemną, bajkową kreskę, budującą oprawę graficzną. Obie te rzeczy idą w parze z opowieścią, którą cechuje groteskowość świata, specyficzny, niekiedy czarny humor, a czasem nawet wulgarny język. Być może wisienką na torcie byłoby jeszcze odważniejsze zabawienie się emocjami gracza, lecz nie można mieć wszystkiego. Mamy tutaj motywy ojcostwa, wiary, poświęcenia i walki dobra ze złem, ukazane przez pryzmat konfrontacji odważnego ojca z enigmatycznym i okrutnym Panem Pinstripe’em – te aspekty zostały zrealizowane rewelacyjnie. Pod kątem technicznym, tytuł wypada zadowalająco i osobiście nie miałem okazji odczuć jakichkolwiek błędów.

Grę do recenzji dostarczył nam deweloper.