W grze autorstwa tandemu Facepalm Games i Curve Studios przyjdzie nam wcielić się w anonimowego astronautę, którego celem jest penetracja opuszczonego ośrodka naukowego w celu odkrycia, co takiego niepokojącego się tam wydarzyło. W pokonywaniu kolejnych pomieszczeń stacji kosmicznej pomoże nam tytułowy Swapper, czyli karabin pozwalający na tworzenie do 4 klonów (naraz) naszego protagonisty oraz przenoszenie świadomości między nimi. Koncept gry opiera się na tym, by przemierzyć cały kompleks, a mając ograniczone możliwości ruchu, niemal zawsze jedyną opcją jest „wystrzeliwanie” naszych klonów w niedostępne miejsca. Czasem jednak plany pokrzyżują nam poumieszczane tu i ówdzie wiązki światła. Przykładowo - w niebieskim świetle nie możemy tworzyć kolejnych kopii siebie, a w czerwonym niemożliwym jest przenosić się w ciało stworzonego klona.

Z początku może nie wygląda to na specjalnie trudne, ale z czasem plansze układane są w taki sposób, że trzeba będzie nieźle się nagłówkować, by przejść dany fragment. Rozwiązanie każdego napotkanego problemu daje masę satysfakcji. Co więcej, także poznawanie prezentowanej tu historii przynosi sporo frajdy. Nie oczekujmy epickiej przygody - to wciąż mała gra na kilka godzin, jednakże klimat i odkrywanie kolejnych elementów fabuły to raczej plusy omawianego tytułu.

The Swapper swój rodowód ma na komputerach osobistych i to z pewnością widać. Grafika, zwłaszcza na PS Vita cieszy oko. Pomimo tego, że to tylko port, rozgrywka została idealnie dostosowana do konsolowego grania. Choć nie ukrywajmy, że produkcja Curve Studios najlepiej nadaje się na krótkie posiedzenia w toalecie czy autobusie, a nie wieczorne „kanapowe” sesje. Warto także napomknąć, że nie próbowano tu gdziekolwiek dokładać na siłę unikalnych zastosowań funkcji PS Vita. Sterowanie jest intuicyjne i ogranicza się do fizycznych przycisków.

Od strony dźwiękowej również nie ma powodu, by na cokolwiek narzekać. Przygrywająca w tle muzyka buduje należytą atmosferę, jednakże na pewno nie są to utwory, które zostaną wam na dłużej w głowach. Tak naprawdę jedyne, do czego można się przyczepić to cena. 63 złote (posiadacze PS+ mogą liczyć na dodatkowe 10% zniżki) to zdecydowanie za dużo. I nie pomaga tu nawet fakt, że płacąc raz, dostajemy wersje na PS4, PS3 oraz PS Vita. A skoro płacimy już aż tyle, to produkcja mogłaby przynajmniej być dłuższa.

Czy wobec tego warto się w ogóle grą zainteresować? Z pewnością. To jeden z lepszych niezależnych tytułów, w jakie miałem okazję ostatnio grać. Jednakże wszystkim zainteresowanym uczciwie radzę poczekać do jakiejś wyprzedaży, gdyż teraz po prostu nie jest to opłacalny interes. A jeżeli The Swapper kiedykolwiek pojawi się za darmo w ramach PlayStation Plus, to niesprawdzenie go byłoby z waszej strony grzechem.