SKLEP
Stopat 22.09.2013
Czyżby król nadszedł?
723V

Czyżby król nadszedł?

Nadeszła ta chwila. Od paru dni tysiące graczy cieszą się swoją kopią kolejnej gry z serii Grand Theft Auto. Czy Michael, Franklin i Trevor oczarowali swoimi osobowościami rzeszę fanów serii? Czy Rockstar staneło na wysokości zadania?

Grand Theft Auto V
  • Platformy:  PS4   XONE   PC   PS3   X360 
  • Data premiery - Polska: 17.09.2013
  • Napisy

Jak to się wszystko zaczęło, czyli początek przy granicy z Kanadą.

Zawsze R* dawał nam swoją postać praktycznie z czystą kartą, którą poznawaliśmy z czasem i z różnym efektem utożsamialiśmy się z nią. Mieliśmy Tommy'ego, genialnego CJ'a oraz słabego Niko, który był bardziej śmieszny i nie zachęcał mnie do siebie. Tutaj, w piątce, zaczynamy od prologu. Skok na bank, zima, mnóstwo glin oraz "te pościgi, te wybuchy". Początek jak dla mnie idealny. Świetnie wprowadza gracza fabularnie (spokojnie... nie będę spojlował) oraz zapoznaje nas ze sterowaniem (niewiele różniące się od części IV) i nowością jaka nas spotyka: przełączanie postaci. To ostatnie wypadło bardzo miodnie i więcej będzie o tym w dalszej części tekstu.

 

Co widać, a co słychać?

Zaczynając od grafiki można spokojnie rzecz: nie jest źle! Dostajemy naprawdę duży teren, który jest wymodelowany perfekcyjnie (jeżeli trafisz na dwa podobne miejsca... to tak naprawdę jesteś z powrotem w tej lokacji). Przejechanie wyspy naokoło autostradą zajmuje kilka dobrych minut (a to i tak jak weźmiemy sportowe cacuszko). Naprawiono zmorę z przygód Bellicka, czyli doczytywanie tekstur. Czasem doczyta się jedna, czy dwie tekstury, ale nie jest to rażące i można to spokojnie wybaczyć (najczęściej detale się doczytują... sama bryła i jej kolor jest już wcześniej). Często się to zdarza? Grałem (i gram) namolnie w ten tytuł od poranka w dniu premiery (pewnie 30h zaraz pęknie... jak juz nie pękło) i dwa razy zauważyłem ten mankament. Cała reszta jest jak dla mnie perfekcyjna. Budynki się nie powtarzają, nie ma monotonni i czasem oczy zabolą od minimalnego ząbkowania. Dużą zaletą jest, że każdą miejscówkę widać z każdego punktu na mapie... oczywiście jak góra ci jej nie przysłania. 

A co z oprawą dźwiękową? Tutaj mam naprawdę duży dylemat. Dźwięki świata, czyli samochodów, przechodniów oraz efektów pogodowych (czyli deszczu) są na naprawdę wysokim poziomie. Spokojnie można zamknąć oczy i czujemy się albo jak w zatłoczonym mieście, albo jak na łonie natury. Za to stacje radiowe mnie nie przekonują. Nie potrafię znaleźć sobie niczego, co by mi odpowiadało na każdą okazje. Trochę to dziwne biorąc pod uwagę, że znajdziemy tam prawie wszystko. Najwyraźniej mój gust jest wypaczony. Jedyne co ratuje radio jak dla mnie to reklamy oraz wstawki prezenterów. Cała reszta jest dla mnie tylko durnograjką w tle.

 

Jak świat szeroki...

Wcześniej wspomniałem już o świecie, ale trzeba dodać parę szczegółów. Jest to czwarty bohater. Dokładnie tak. Jest zupełnie autonomiczny i niezależny od nas. Spotykamy tam świrów, celebrytów, ludzi normalnych, gangsterów i tym podobnych. Z powodzeniem też reaguje na nasze zachowania. na ruchliwym skrzyżowaniu łatwo zrobić wypadek i zablokować ruch w wielu kierunkach. W godzinach szczytu można spokojnie spotkać korek, czy raczej ciąg samochodów na autostradzie. Nie jest to 5 samochodów na 3 pasach, lecz jakiś 20-30 pojazdów na dwóch pasach. Wyminięcie tego bez draśnięcia mija się z cudem. Ludzie reagują również na popełniane przestępstwa. Strzelisz z broni na środku skrzyżowania i nikt cię nie ściga odrazu? Możliwe, że ktoś dopiero dzwoni pod 911 i zaraz będziesz miał pół komisariatu na tyłku. 

O właśnie, policja. Jest wiecznym wyzwaniem. O ile jedna gwiazdka nie stanowi problemu większego tak przy dwóch gwiazdkach policja łatwo nie odpuszcza. I tym razem jest inteligentniejsza. Będąc ściganym radar w dolnym lewym rogu zaczyna nam błyskać na niebiesko i czerwono, a na mapie są zaznaczeni policjanci nas ścigający. Gdy stracą nas z wzroku radar wraca do normalności, a policja nas poszukuje w okolicach naszej ostatniej aktywności. Dlatego czasem warto się oddalić i zabunkrować w małej, ciemnej alejce. Policja jest mocno in-plus. Pościgi są emocjonujące i trzeba planować do przodu oraz unikać dużych ulic. 

 

Raz jestem czarny, a raz szalony.

Jak wspomniałem wcześniej, mamy 3 postacie, które kontrolujemy. Franklin to typowy młodociany gangster z biednej dzielnicy. Głównie zajmuje się kradzieżą samochodów dla miejscowego salonu motoryzacyjnego. Należy do gangu (jakiego to sami chyba wiecie ;) ) i ma na pienku z "fioletowymi" (tak, oni też tam są). Powoli dzięki Michaela uczy się fachu, gdzie zaczyna obrabiać poważniejszych jegomości oraz zarabiać porządne pieniądze (chociaż zarabiać to złe słowo).  Własńie, Michael. Człowiek po czterdziestce z rodziną na karku. Średnio mu się z nią układa (żona i córka są puszczalskie a syn nabija kolejne fragi). Chodzi do terapeuty i najchętniej by uciekł od świata w którym żyje. Ale rzeczywistość ciągle go dogania i daje mu w kość. Między innymi poprzez spotkanie po latach z Trevorem. To dopiero psychopata. Można go spokojnie nazwać typowym "redneckiem". Wypisz wymaluj człowiek aspołeczny i nie szanujący żadnych zasad. Lubi dobrze... czy raczej dużo wypić, naćpać się oraz zabawić się dobrze w lesie (tutaj niech każdemu zadziała wyobraźnia). Przejawia też skłonności do kanibalizmu. Każda z postaci ma też swoją unikalną zdolność. Franklin w samochodzie może spowolnić czas, a samochód lepiej się trzyma wtedy drogi (uniknięcie kolizji jest banalne wtedy), Michael spowalnia czas będąc na nogach, a Trevor zadaje większe obrażenia, a samemu cześciowo staje się odporny na kule. Jak to wygląda w praktyce? Tylko Franklin ma coś użytecznego, a pan M. i pan T. nie korzystają ze swoich "super mocy" zbyt często, gdyż są zbyt mało praktyczne. A co spaja te 3 postacie? Przełączanie między nimi w czasie rzeczywistym bez zacinki. Nic nie stoi na przeszkodzie, by po lansie nową furą Franklinem przełączyć na Trevora by wylądować w damskiej kiecce na szczycie góry z flaszką w łapie.

Podsumowanko?

Tej gry nie można podsumować. Jest zbyt rozbudowana i zbyt okazała. Samochody, samoloty, łodki, łodzie podwodne... to tylko część atrakcji. Misje są bardzo rozbudowane i różnorodne (coś innego od: pojedź, zabij, wróć), a nuda dokucza tylko, kiedy czekamy aż się ta gra włączy. Maz wolne 200 złotych? To za 5 minut powinny ci zniknąć. Grzech nie kupić tej gry. To nie o tyle co gra roku, co gra, która będzie królem przez najbliższe lata.

Tagi:

Werdykt
  • + -Wielkość świata
  • + -3 postacie, które mają charakter
  • + -Grafika
  • + -Odgłosy otoczenia
  • + -Liczba pojazdów
  • + -Kolejne GTA
  • - -Minimalnie grafika czasem spadnie jakościowo
  • - -Stacje radiowe są jakieś miałkie
Stopat
Stopat Zagrasz raz, a świat rzeczywisty będzie tylko DLC do GTA V
Oceń recenzję
+ +4 -

Miesięcznik PSX Extreme