Jak już pewnie zauważyliście, F1 Race Stars skierowane jest głównie do młodszych odbiorców (jak każda gra kartingowa). Trzon rozgrywki jest bardzo dobrze znany, a autorzy nie dorzucili do niego nic od siebie. Rozchodzi się o to, żeby jako pierwszy dojechać do mety, korzystając po drodze z różnych dopałek, jak np. teleport do miejsca położonego o kilka pozycji dalej, samochód bezpieczeństwa, który ogranicza kierowcę jadącego z przodu, zamykanie innych zawodników w bańkach albo przysłanianie ekranu przez balony z konfetti.

Rozgrywka potrafi być naprawdę przyjemna, ale przez krótki czas, bo nudzi gracza w bardzo szybkim tempie, zatem jeżeli rozważacie kupno F1 Race Stars, to odradzam granie w demo, w które jakąś godzinę, dwie zagrywałem się przed sięgnięciem po tę produkcję. Problem polega na tym, że do dyspozycji oddano nam trzydzieści turniejów do rozegrania, a każdy składa się z kilku wyścigów. No i niestety, kiedy rozgrywałem jeden z pierwszych wyścigów, i tor w Belgii odwiedziłem po raz trzeci w krótkim odstępie czasu, to prawdziwie straciłem ochotę dalszego grania. Takie zagranie to po prostu sztuczne wydłużanie rozgrywki. Po zagraniu już któryś raz z kolei w Niemczech, rozważania o odłożeniu pada stały się całkiem realne, bo wrócić do F1 Race Stars można dopiero po dłuższej przerwie - inaczej grać po prostu się nie ma ochoty.

Jeżeli coś ma ratować tę produkcję, to na pewno będzie to styl oprawy graficznej. Mnóstwo kolorów sprawia, że na plansze i zawodników aż chce się patrzeć. Tym bardziej, że tory to odpowiedniki prawdziwych, istniejących gdzieś tam na świecie, choć trudno powiedzieć, żeby były realistycznie odwzorowane, ponieważ spotykamy np. ruchome platformy, korkociągi i inne urozmaicenia. Nie inaczej jest z kierowcami, ponieważ Codemasters wykupili licencję i do wyboru mamy dwudziestu ośmiu kierowców (np. Fernando Alonso, Felipe Massa, Kimi Raikkonen i Lewis Hamilton, a Robert Kubica się nie załapał)  z czternastu różnych zespołów (m.in. BMW Sauber, Renault). Każdy rajdowiec posiada pewną zdolność, która ułatwia mu grę, np. posługiwanie się silniejszą wersją konkretnej dopałki. Co ciekawe, pościgamy się również kobietami, jednak w stosunku do mężczyzn jest ich o wiele mniej, bo jedynie trzy. Ciekawe ilu z was potrafi wymienić chociażby jedną zawodniczkę F1?

O trybach też za bardzo nie ma co się rozpisywać, do wyboru jest rozegranie szybkiego wyścigu, nudna kariera i tryb gry wieloosobowej, który za trzy tygodnie będzie świecił pustkami.

Całość posiada polskie menusy - polskiego dubbingu nie ma, ponieważ w grze on po prostu nie istnieje. Odnoszę wrażenie, że powinien znaleźć się jakiś komentator, który w zabawny sposób komentowałby wydarzenia na torach. Ale od czego są młode dzieci, które często same sobie komentują wydarzenia na ekranie? Może się ich zebrać aż do czterech przed jedną konsolą, a jak już się rozejdą do domów, to mogą pograć na multi, jak im będzie mało (w co nie bardzo mi się chce wierzyć). Z kolei kiedy synek pójdzie spać, to ojciec sam może chwilę pomłócić na wyższym poziomie trudności, które ukryte są pod nazwą klasy i na początku nie wiadomo, o co chodzi, kiedy pojawia się wybór pomiędzy 1000 cm3, 2000 cmi 3000 cm3.

Podsumowując, F1 Race Stars jest tytułem bardzo odtwórczym, przy którym dobrze bawić się będą głównie młodsi odbiorcy. Gra do pogrania jedynie na chwilę, chociaż może lekko wstawieni gracze na imprezach docenią kunszt tego tytułu? Codemasters niech lepiej wrócą do poważnych wyścigów.