Crystal Lake (2026) - recenzja, opinia o serialu [HBO max]. Jason Voorhees pod lupą
Pamela Voorhees mieszka ze swoim dziewięcioletnim synem Jasonem w niewielkim Crystal Lake, w stanie New Jersey. Pracuje na terenie letniego obozu, gdzie może spędzać również czas z synem, stale potrzebującym opieki ze względu na problemu ze zdrowiem. Wszystko jednak zmienia się, kiedy pewnego dnia ona jest akurat w kuchni, Jason w wodzie, a opiekunowie przyklejeni do siebie w szopie opodal. Pomoc nie przychodzi na czas...
Jeśli jesteś zaznajomiony z serią "Piątek 13-ego", to bardzo dobrze znasz tę historię. Psia krew, prawdopodobnie wiesz kim jest Jason Voorhees nawet jeśli nigdy nie widziałeś żadnego filmu o nim! Nie bez powodu jest on jednym z najbardziej ikonicznych slasherowych morderców w historii. Ta brudna, hokejowa maska, potężna sylwetka i maczeta w dłoni na stałe wgryzły się w popkulturę, niezależnie od tego, czy ostatni film z jego udziałem wyszedł dziesięć czy dwadzieścia lat temu (dokładnie 17, gdyby ktoś pytał). Ale nie zawsze tak było. Tylko prawdziwi fani pamiętają, że ikoniczna maska pojawiła się dopiero w trzecim filmie, ponieważ w drugim biegał jeszcze w płóciennym worku na głowie, a w jedynce... No właśnie. Niby rozmawiamy o 46 letnim filmie, ale nie wiem sam, czy powinienem tak luźno rzucać spoilerami, zwłaszcza, że dzisiejszy serial opowiada o tym, jak doszło do tamtych wydarzeń.
Mam problem z produkcjami tego typu. Absurdalnie niezniszczalni, jakby potrafiący się teleportować mordercy z horrorów są fajni między innymi dlatego, że nie da się logicznie wytłumaczyć tych ich nadprzyrodzonych mocy. To mroczni tytani, przed którymi ucieczka jest prawie niemożliwa. Odzieranie ich z tej aury mistycyzmu rzadko kiedy wychodzi danej marce na zdrowie. Freddie Kruger był ciekawy sam z siebie, nie trzeba było tłumaczyć, że zawładnęły nim demony snu. Pinhead jako przywódca Cenobitów był przerażający w dużej mierze dzięki temu, że był po prostu tą piekielną, uzależnioną od cierpienia istotą, sequel niepotrzebnie dorobił mu prostą i relatywnie krótką historię, odzierając go z tej aury tajemniczości i grozy. Michael Myers był pozornie zwykłym dzieckiem, kiedy wymordował swoją rodzinę i dokładnie to było w nim najstraszniejsze. Później Rob Zombie dorzucił mu dorastanie w okropnym, pełnym przemocy otoczeniu, co uczłowieczyło postać, nadało jakiś tam sens jej postępowaniu, ale tym samym zrobiło z niej zwykłego świra. Prawdziwy Michael był znacznie bardziej "pierwotny" w swoim zachowaniu - tak po prostu była jego natura. Podobnych przykładów można by wymnożyć jeszcze przynajmniej kilka, ale rozumiesz o co mi chodzi. Odkrywanie wszystkich kart, dodawanie na siłę logiki tam, gdzie jej nie było, zwykle tylko psuje postać, sprawia, że robi się ona mniej interesująca. I dokładnie temu winny jest nowy serial Brada Kane'a. Ja naprawdę nie potrzebowałem wiedzieć dlaczego Jason jest taką wielką, niezniszczalną maszyną do zabijania. Cóż. Teraz już wiem. I mocno zmienia mi to kontekst klasycznych filmów, które od tej pory będzie oglądało się zupełnie inaczej. Dziwniej.
Crystal Lake (2026) - recenzja, opinia o serialu [HBO max]. Obóz marzeń
Ale porozmawiajmy o samym serialu. Główną bohaterką od początku do końca pozostaje Pam Voorhees (Linda Cardellini), choć przez znakomitą większość seansu jej rola jest raczej reaktywna - wokół niej dzieją się różne rzeczy, wzniecane są kolejne, metaforyczne pożary, które ona musi gasić. Na jednym froncie mamy Grace (Gwendolyn Sundstrom), młodą dziewczynę, niezbyt popularną, trzymającą się na uboczu, która była jedyną prawdziwą przyjaciółką Jasona. Pam bardzo docenia ten fakt i zaczyna myśleć o niej jako przybranej córce, co prowadzi do wielu... Ostrych sytuacji. Gdzie indziej mamy grupę hipisów, wynajętych przez właścicieli obozu do odmalowania budynków, aby były milsze dla oka. Ich liderka, Harmony (Manon Gage), twierdzi, że jest medium, co może okazać się być kłopotliwe dla naszej bohaterki. Trzeci wątek stanowi opiekunka, która nie upilnowała Jasona, Claudette (Danielle Kotch) i jej próby stania się lepszym człowiekiem po tym, co się stało. Dalej mamy wątek policyjny, który rozbić możemy na dwa mniejsze. Z jednej strony funkcjonariusz Dorf (Cameron Scoggins) bardzo chciałby dopaść odpowiedzialnych za falę tajemniczych morderstw w okolicy, szczególną uwagę zwracając na mieszkającego samotnie w lesie, lekko pomylonego weterana wojennego, Ralpha (Nick Cordileone). Z drugiej zaś, tutejszy szeryf, Levon (William Carlett), zdaje się być bardziej niż tylko lekko zauroczony naszą Pamelą, co z jednej strony może być dla niej zbawienne, z drugiej szalenie niebezpieczne. Jak widać, dzieje się tu całkiem sporo, a to i tak z pominięciem bardziej spoilerowych wątków dotyczących wspomnianej już tajemnicy istoty tego kim jest Jason.
Czego by nie mówić o zasadności robienia serialu takiego jak ten, wypada przyznać jego twórcom, że sama fabuła naprawdę wciąga. Praktycznie w każdym odcinku ktoś ładuje się w niemałe tarapaty, ktoś inny traci życie, a na wierzch wychodzą kolejne tajemnice, powoli prowadząc nas do rozwiązania. Los części postaci znamy jeszcze z oryginalnego filmu (znajdziemy tu nawet wiernie odtworzoną z niego scenę lub dwie), ale tym bardziej fascynuje nas dzięki temu to, jak dotarli w to miejsce, co się z nimi stało - ponieważ część z nich z początku nie przypomina zbytnio z charakteru swoich filmowych odpowiedników. No i mamy tu też masę zupełnie nowych, wyrazistych postaci, z którymi nie wiemy, co się stanie, a że większość z nich z łatwością wzbudza naszą sympatię, szybko zaczynamy się nimi przejmować. Powiedziałbym jednak, że pod tym względem serial upuszcza lekko piłeczkę, ponieważ natłok wątków i postaci, którymi został wypchany, sprawił, że część z nich - i to niemała część - pozostaje nierozwiązana. Rozumiem, że można sobie coś tam zostawić na drugi sezon, ale tutaj mamy tego tak dużo i jest to tak nagłe, że można pomyśleć sobie, że to wcale nie koniec sezonu, że został jeszcze chociaż z jeden odcinek. Lecz nie. Także pewien niedosyt po seansie zostaje.
Crystal Lake (2026) - recenzja, opinia o serialu [HBO max]. Dużo gore, dużo przesady i jeszcze więcej dobrej zabawy
Myślę, że podchodząc do wiarygodności serialu, warto mieć na uwadze z prequelem jakiej serii mamy do czynienia. Trzeba być gotowym na przełknięcie paru (nastu?) dosyć absurdalnych tematów. Widzimy jak ktoś kogoś zabija, zostawiając przy tym za sobą nieprzyzwoicie dużo śladów na miejscu zbrodni i nie dość, że ta osoba nigdy nie zostaje schwytana, to jeszcze nikomu nie przechodzi nawet przez myśl aby ją podejrzewać. To taka absurdalna fantazja, świat w którym liczy się tu i teraz, a o konsekwencjach można zapomnieć - co nie znaczy, że nie istnieje jakaś tam szansa, że kolejny sezon sobie o nich nagle przypomni. Ale z tą mocno umowną naturą serialu wiąże się jeszcze jedna, bardzo ciekawa rzecz. Kompletnie przerysowana, wyolbrzymiona, a przez to miejscami wręcz komiczna przemoc. Hołdując najbardziej zakręconym odcinkom serii filmowej, ludzkie ciało zdaje się być tu zrobione z jakiejś kruchej gumy, plasteliny czy innego, niezbyt trwałego tworzywa. Tak więc rezultaty spotkań takiej choćby szczęki czy czaszki z twardym, tępo zakończonym przedmiotem potrafią wyglądać naprawdę spektakularnie. Mało tego, aby zachować wierność oryginałowi, twórcy serialu zdecydowali się na wysokiej klasy praktyczne efekty specjalne, najwyżej lekko podkręcone w komputerze, dzięki czemu efekt końcowy jest niemalże namacalny, odpychający i... Szczerze imponujący.
Aktorsko praktycznie nie uświadczymy tu nietrafionych decyzji castingowych. Linda Cardellini drugi raz w tym roku daje popis swojego talentu w serialu HBO (wcześniej w "Chętni na seks"). Jej wersja Pam potrafi wzbudzić lotność i sympatię widza, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Pani Voorhees jest absolutnie dziwna i przez to szalenie intrygująca. Może nie do końca kupiłem to jak dziwnie potrafi się czasami zachowywać i nikt nie zwraca na to najmniejszej uwagi, ale wydałem i się, że było to celowe zagranie, jeszcze mocniej osadzające postać w tym odrealnionym świecie klasycznych slasherów, więc jest to do wybaczenia. Trochę ciężej przez to wczuć się w jej relacje z szeryfem, ale ostatecznie znajomość ta ma być pełna znaków zapytania, więc może to i lepiej. A skoro już o nim rozmawiamy, to wypada przyznać, że obsadzenie w tej roli Carletta było absolutnie natchnionym wyborem. Facet aż kipi energią lat siedemdziesiątych - podobnie zresztą jak reszta obsady. No i jakimś cudem udało im się znaleźć aktora, który wygląda dokładnie tak, jak można wyobrazić sobie młodszą wersję Ralpha z pierwszego filmu. Nie wiem jak to zrobili, ale konkluzja jest bardzo prosta - pod względem aktorów mamy tu absolutnie najwyższą możliwą półkę.
"Crystal Lake" jest kompletnie zbędnym serialem, ponieważ wszystko, co istotne, powiedział nam już film z 1980 roku, a ugruntowanie Jasona jako zwykłego człowieka, wyjaśnienie go, osłabia jedynie jego legendarny status. Ale skoro już musieli go zrobić to dobrze, że chociaż postarali się, aby stworzyć szereg barwnych postaci, które widz chce oglądać, aby zapewnić odpowiednie wrażenia wizualne i po prostu dobrą zabawę. Nie wszystko zagrało, część wątków po prostu wzięła i się urwała, a umowność fabuły potrafi miejscami przeszkadzać, nawet jeśli widz rozumie przyjętą formułę, lecz koniec końców bawiłem się bardzo dobrze, z chęcią co wieczór włączając kolejne odcinki.
Atuty
- Świetna, wielowymiarowa Linda Cardellini;
- Wizualny styl zabierający widza 50 lat w przeszłość;
- Plejada interesujących, zabawnych, odpychających postaci;
- Wizualne i tematyczne odniesienia do filmów;
- Świetne efekty specjalne;
- Mocno niemądra i lekko przewidywalna, ale wciągająca intryga.
Wady
- Finał zostawia część postaci i wątków w zawieszeniu, jakby zapomniał dopowiedzieć ostatnie zdanie na ich temat;
- Niepotrzebnie tłumaczy to, co do tej pory było niewytłumaczalne w Jasonie;
- Miejscami trochę zbyt naiwny.
Widać, że twórcy "Crystal lake" naprawdę znają i kochają materiał źródłowy w postaci "Piątku 13-ego". Fani klasycznych slasherów powinni być zadowoleni - grunt to pogodzić się z tym, że już nigdy nie spojrzysz na Jasona tak jak do tej pory.
Przeczytaj również
Komentarze (4)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych