Futurama (1999) - recenzja, opinia o 14. sezonie serialu [Disney]. Czy to już (znowu) koniec?
Profesor Farnsworth i jego dzielna ekipa dostawców po raz kolejny lecą w kosmos, dostarczają paczki, biorą udział w dziwnych konkursach, zagrażają istnieniu całych cywilizacji i nawet odwiedzają, hmmm, alternatywne światy, że tak powiem.
Wraz z końcem czternastego sezonu serialu, kończy się kontrakt, który twórcy podpisali z Hulu. Oglądając kolejne odcinki trudno jednak odczuć aby to już miał być koniec. To po prostu kolejne przygody naszej dobrze znanej ekipy - nic więcej i nic mniej. Dopiero ostatni odcinek sezonu (serialu?) sugeruje, że to by było na tyle, choć nawet i on mocniej niż definitywny koniec sugeruje pauzę - podobnie jak poprzednie zakończenia serialu.
Ponieważ nie wiem czy pamiętasz, ale serial Matta Groeninga i Davida Cohena kończył się już wielokrotnie. Najpierw odcinkiem, w którym Fry zawarł pakt z Robo-Diabłem, bo chciał zdobyć serce Leeli grając na niemożliwie trudnym instrumencie. Fox skasował serial i przez pewien czas nie zapowiadało się, aby coś się miało w tym temacie zmienić. Determinacja ekipy sprawiła jednak, że na światło dnia wyszły cztery, przeważnie świetne, filmy telewizyjne. Na koniec ostatniego z nich, Fry i Leela wlatują do dziwnego, zielonego portalu, nie mając pojęcia, co czeka na nich po drugiej stronie. I to byłby całkiem niezły, słodko gorzki finał, gdyby Comedy Central nie stwierdziło, że w tej marce wciąż jest życie i nie zamówiło dwóch, zupełnie świeżych sezonów serialu. Nie wiedząc, czy domówione zostaną kolejne, scenarzyści stworzyli "Overclockwise", odcinek, który z powodzeniem mógł służyć za koniec przygód Planet Express. Tak się jednak nie stało i tak oto dostaliśmy kolejną paczkę sezonów, na końcu której czekał kolejny finał serialu - tym razem świetny pod każdym względem "Meanwhile". Na kolejnych dziesięć lat nastała cisza, po której na ekrany telewizorów wjechała "Hulurama", czyli wersja serialu tworzona na zamówienie Hulu. Tutaj również producenci nie wiedzieli do końca, czy zamówione zostaną kolejne odcinki, więc na wszelki wypadek stworzyli zakończenie na koniec drugiego (łącznie dwunastego) sezonu. Dostali jednak kolejne dwa sezony i tak oto doszliśmy do chwili obecnej. I wiesz co? To też nie jest jeszcze wcale koniec, bo zamówione zostały już kolejne filmy telewizyjne! Chyba jeszcze żaden serial w historii nie miał tyłu finałowych odcinków...
Futurama (1999) - recenzja, opinia o 14. sezonie serialu [Disney]. Pomarudźmy o dawnych czasach
Trzy rzeczy, które najbardziej cenię w "Przygodach Fry'a w kosmosie" (jak serial nazywał się dawno temu w Polsce) to specyficzne połączenie humoru i wyciskania z widza łez do ostatniej kropli, fabuły zabawnie komentujące i satyryzujące obecne trendy oraz ponadprzeciętną ilość pracy włożoną w naukowy aspekt serialu. I tak jak tych pierwszych dwóch rzeczy od zawsze mamy w serialu pod dostatkiem, tak mam wrażenie, że warstwa inteligencka z biegiem czasu poszła, z grubsza, w odstawkę. Jasne, co jakiś czas wciąż dostajemy odcinek "techniczny", skoncentrowany na jakimś patencie, ale to już nie te czasy, w których fizyka i matematyka faktycznie odgrywały kluczową rolę w rozwiązaniu danego problemu.
Sztandarowym tego przykładem w czternastym sezonie jest przedostatni odcinek, " A New New York Yankee in King Elfo's court", w którym Fry trafia do świata serialu "Rozczarowani", ponieważ przestawił dźwignię wehikułu czasu w bok, podczas gdy powinna ona chodzić jedynie w przód i w tył. Niezły absurd już sam w sobie, a i cały odcinek nie jest wcale zły, pozwalając nam raz jeszcze zajrzeć do świata Bean i Elfo i pośmiać się z faktu, że w tym świecie nawet Fry jest wielkim myślicielem - w nawiązaniu do fabuły filmu, do którego odnosi się tytuł odcinka. Jedynym problemem, o ile można to tak w ogóle nazwać, jest ten absurdystyczny sposób powstania i późniejszego rozwiązania całego problemu, co nawet nie rzuciłoby mi się zapewne w oczy w żadnym innym serialu, ale względem "Futuramy" miało się jednak wyższe oczekiwania.
Futurama (1999) - recenzja, opinia o 14. sezonie serialu [Disney]. Humor i pomysły wciąż na pokładzie
Na szczęście pod względem humoru i pomysłowego komentowania rzeczywistości wciąż nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Czy to biorąc na tapet prostą koncepcję jedzenia na czas, ale wrzucając do niej absurdalny twist z człowiekiem parówką, komentując w swój dziwaczny sposób temat moralności jedzenia mięsa i genetycznego modyfikowania żywności, czy poświęcając cały odcinek muzyce i temu, jak potrafi ona wpływać na nasze zachowanie, zahaczając przy tym o temat bezmyślnego zapatrywania się na wszystko co robią i mówią gwiazdy. W obu przypadkach warto zwrócić uwagę, jak pozornie prosta opowiastka stara się przemycić chyłkiem kilka celnych obserwacji i poważniejszych tematów. To, czy ostatecznie można powiedzieć, że twórcy serialu faktycznie mają nam coś do powiedzenia, czy tylko rzucają w widza hasłami, to już inny temat.
Niestety, nie wszystkie odcinki tego - chwilowo - finałowego sezonu reprezentują porównywalnie wysoki poziom. Najsłabiej wypada chyba "Ocean's Tree", gdzie załoga Planet Express wybiera się na rejs statkiem wycieczkowym, po drodze do finału parodiując z bardzo różnych skutkiem trzy produkcje jakoś tam powiązane z wodą i pływaniem. To przykład sytuacji, kiedy scenarzystom albo zabrakło pomysłów albo się zwyczajnie nie chciało, więc poszli po linii najmniejszego oporu, w myśl zasady, że parodie znanych produkcji zawsze dobrze się sprzedają w świecie seriali animowanych. Wypada natomiast pochwalić dobór inspiracji - takiego dinozaura jak "Wyspa Gilligana" się nie spodziewałem. Mamy też chociażby odcinek z Benderem ścigającym oszustkę, która okradła jego robo babcię - sam w sobie raczej niezbyt porywający ani świeży, ale windowany odrobinę w górę przez sam fakt, że opowiada głównie o ulubionym robocie wszystkich widzów.
Koniec końców, czternasty i na razie ostatni sezon "Futuramy" trzyma poziom pozostałych sezonów powstałych dla Hulu. Nie jest to już ten sam, szalenie dobrze napisany serial, co dawniej, ale wciąż potrafi zaskoczyć ciekawym pomysłem, od czasu do czasu rozśmieszyć widza i, co najważniejsze, ma serce na właściwym miejscu. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że scenarzyści naprawdę przysiądą do tych filmów telewizyjnych, dowożąc jakość choć nawiązującą do filmów sprzed dwóch dekad. Pożyjemy, zobaczymy.
Atuty
- Wciąż pełen niebanalnego humoru;
- Większe skupienie na głównej obsadzie, zamiast ciągłego rzucania w widzów gościnnymi występami;
- Kilka celnych obserwacji i morałów;
- Ładnie poprowadzone, tematycznie odpowiednie zakończenie sezonu;
- Sympatyczny crossover z "Rozczarowanymi".
Wady
- Kilka bardziej zapychaczowych odcinków;
- Brakuje tych mocniej zakorzenionych w prawdziwej nauce wątków;
- Potencjalnie ostatni sezon mógłby trochę mocniej grać na uczuciach widza.
"Futurama" ponownie zwija się (tak jakby), kiedy akurat rozwinęła skrzydła i wyrównała lot. Czternasty sezon, choć daleko mu do wybitnego, trzyma w większości poziom i sprawia, że widz ma ochotę na więcej.
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych