Ostatnia zagadka (2026) - recenzja serialu [Netflix]. Meta Sherlock Holmes ze słonecznej Hiszpanii

Ostatnia zagadka (2026) - recenzja, opinia o serialu [Netflix]. Meta Sherlock Holmes ze słonecznej Hiszpanii

Piotrek Kamiński | Wczoraj, 23:16
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Benjamin Basil jest emerytowanym aktorem. W latach swojej świetności słynął z brawurowo zagranej roli najsłynniejszego detektywa na świecie, Sherlocka Holmesa. Teraz, na emeryturze, fikcja pragnie zatańczyć tango z rzeczywistością, bo oto na niewielkiej wyspie niedaleko Majorki, ze względu na nieprzychylne warunki pogodowe, uwięzionych zostaje trzynaście osób - w tym Basil - a już wkrótce odnalezione zostaje ciało jednej z nich. Czy przez te wszystkie lata nasz bohater nauczył się myśleć jak Holmes? Czy zdąży złapać mordercę zanim ten uderzy ponownie? 

Przyznam, że wziąłem się za nowy serial Hiszpanów głównie przez wzgląd na jego główną koncepcję. Takie mieszanie fikcji z, cóż, tak naprawdę to z inną fikcją, ale powiedzmy, że w świecie przedstawionym z prawdziwym życiem, to szalenie ciekawy pomysł, z którego można wykrzesać świetną intrygę, pełną zwrotów akcji bawiących się z oczekiwaniami widza. Chyba najgorsze, co można byłoby z takim założeniem zrobić, to zwykła zagadka kryminalna, z powierzchownymi tylko napomknięciami, że Basil to tak naprawdę nie Sherlock. I wiesz co? Dokładnie tak przedstawia się "Ostatnia zagadka". 

Dalsza część tekstu pod wideo

Narracja biegnie w bardzo oczywisty, można powiedzieć klasyczny sposób. Trzynastka z grubsza obcych sobie ludzi, morderstwo, śledztwo, odkrywanie kolejnych zwłok i na końcu finał, w którym nasz "detektyw" tłumaczy jak mordercy prawie udało się go przechytrzyć. Najbardziej bolesne w tym wszystkim jest to, że zaznajomiony z formułą powieści detektywistycznej widz dużo za szybko będzie miał pewność co do tożsamości mordercy, psując sobie w jakimś tam stopniu przyjemność z oglądania. Jedynym prawdziwie ciekawym patentem, z którego korzysta serial jest pokazanie widzowi snów, dziwnych majaków Basila, w których, przepraszam, że znowu się powtarzam, fikcja miesza się z rzeczywistością. Reżyserowi udaje się zbudować oniryczny, z początku trudny do ogarnięcia klimat, po którym można czuć się lekko skonfundowanym jeszcze w kilku kolejnych, dziejących się już na jawie scenach. Z początku chciałem napisać, że byłem pod wrażeniem kierunku, w jakim poszło zakończenie całej historii, lecz szybko zdałem sobie sprawę, że nie ma w nim niczego, o czym nie pisaliby już kiedyś Doyle czy Christie, tyle że pozbawionego ich polotu. 

Ostatnia zagadka (2026) - recenzja, opinia o serialu [Netflix]. Piękna katastrofa

Jednym z największych grzechów, jakie może popełnić autor kryminału, jest celowe wstrzymywanie kluczowych informacji przed widzem/czytelnikiem, skutkiem czego samodzielne odkrycie mordercy staje się niemożliwe. Scenariusz na podstawie powieści Arturo Pereza-Reverte popełnia ten grzech jedynie częściowo, co jednak w zupełności wystarczy, by pozostawić w ustach niesmak. Dostajemy po drodze drobne poszlaki, które można próbować sobie składać w sensowną całość, ale bez tych najważniejszych informacji wiele nie zdziałamy, a podczas rozwiązania pozostajemy jedynie biernym, nomen omen, widzem, dowiadującym się co i jak - w sumie trochę jak w opowiadaniach o Holmesie, co było jednak zawsze dyktowane tym, że jego przygody poznawaliśmy z perspektywy Watsona, więc idzie mu to jeszcze wybaczyć. Tu natomiast postacią, za którą podążamy jest sam Basil, przez co takiej zatajanie faktów wydaje się być niezbyt uczciwe. 

Nawet jednak pomijając ten fakt, scenariusze - przygotowane przez aż trzech różnych autorów - sprawiają wrażenie niedopracowanych. Tak naprawdę poznajemy tylko niewielką część bohaterów tej opowieści, podczas gdy reszta musi zadowolić się albo pojedynczymi kwestiami albo jakąś szybką rewelacją na swój temat, która ma nam wystarczyć za pełną ekspozycję danej postaci. Jak już wspominałem, przenikanie się świata Holmesa z tym prawdziwym zrealizowane zostało bardzo płytko, a aktor wcielający się w główną rolę, Jose Coronado, przez większość czasu nie gra aktora wcielającego się w Holmesa, a po prostu samego Holmesa, tylko okazjonalnie przypominając sobie, że nie jest genialnym detektywem obdarzonym nienaturalnie imponującą percepcją. Zwykle jego maniera i obserwacje trafiają idealnie w punkt - mimo że przecież nawet nie próbuje tutaj grać postaci, a jedynie rozwiązać zagadkę. O naturze zakończenia serialu nie będę się rozpisywał, ale też wydaje mi się ono być lekko niedorzeczne, niedopracowane, pomijające istotne detale. 

Ostatnia zagadka (2026) - recenzja, opinia o serialu [Netflix]. Były tu zadatki na coś prawdziwie specjalnego

Sferą, którą można natomiast pochwalić bez dodatkowych zastrzeżeń, jest warstwa audiowizualna serialu. Rzecz dzieje się w połowie dwudziestego wieku, więc prócz kostiumów, pojazdów i rekwizytów twórcy serialu zdecydowali się również emulować styl i estetykę kinematografii tamtych czasów. Obraz jest może trochę za ostry żeby faktycznie sprzedać iluzję jakby pochodził sprzed sześćdziesięciu czy siedemdziesięciu lat, ale żywa kolorystyka, kamera podążająca za postaciami, sceny dialogowe kręcone na proste ujęcia na aktorów, lewo-prawo, wyrazista, bardzo klasycznie brzmiąca, hołdująca dawnym tropom ścieżka dźwiękowa, pełna długich, ostrych dźwięków smyczków i posępnych, oszczędnych w wyrazie klawiszy - wszystko to sprawia, że serial Hiszpanów zdecydowanie posiada ducha minionej epoki. 

Ta część aktorów, na której serial faktycznie się skupia, którym poświęca odpowiednią ilość czasu, robi dobre wrażenie. Fabuła łączy ich w pary, następnej skłóca, godzi - sytuacja rozwija się dynamicznie i muszę przyznać, że podobało mi się, jak aktorzy zmieniają podejście do siebie nawzajem - jest w tym ich podejściu coś surowego, co sprawia, że trudno jest określić jednoznacznie czy ktoś kogoś faktycznie lubi, czy tylko udaje, czy można mu zaufać, czy lepiej mieć się na baczności. W szczególności relacja Basila i pana Foxy (Martino Rivas) jest bardzo przyjemna w odbiorze. Obaj panowie mają bardzo pragmatyczne podejście do siebie nawzajem, niby rozmawiając, niby dyskutując o sprawie, ale cały czas pozostając zdrowo nieufnym w stosunku do tego drugiego. Obserwowanie jak ta znajomość się rozwija była jednym z ciekawszych elementów całego serialu - nawet jeśli jeszcze przed finałem opowieści widz dobrze już wie, na czym stoi i co ostatecznie ma myśleć o obu postaciach. Ta schematyczność i przewidywalność "Ostatniej zagadki" kładzie się, niestety, cieniem na skądinąd ciekawe, dobrze zagrane postacie.

Koniec końców, zdaję sobie sprawę, że nie każdy widz będzie miał na koncie obejrzanych i przeczytanych tyle opowieści detektywistycznych co ja, więc jest zupełnie prawdopodobne, że nie będzie mu przeszkadzał brak oryginalności, a w moim odczuciu przewidywalne zwroty akcji zerwą mu kapcie z nóg. Dlatego, choć nie mogę dać nowej produkcji Hiszpanów prawdziwie wysokiej noty - to zwyczajnie nie jest nic wybitnego, zaledwie kolejna, względnie poprawna fabuła - to jednak nie chcę też mieszać go z błotem. Niedopracowany scenariusz i brak uczciwości względem widza są niewybaczalne, ale prócz tego mamy tu kompetentnie nakręconą i zagraną sprawę, którą po drodze ogląda się dobrze. Ja obejrzałem całość na jedno posiedzenie i choć nie uważam aby serial był ostatecznie "dobry" , to jednak parę miłych chwil z nim spędziłem. Tak więc, krakowskim targiem:

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Atuty

  • Jose Coronado gra ciekawego Holmesa, nawet jeśli cierpi na tym Basil;
  • Zdjęcia i muzyka naśladujące minione czasy;
  • Ogląda się szybko i w większości przyjemnie;
  • Ciekawie nakreślone i zagrane relacje między postaciami...

Wady

  • ...szkoda natomiast, że tylko niewielką ich częścią;
  • Nie wykorzystuje praktycznie wcale potencjału głównego bohatera;
  • Finał zdaje się nie być do końca przemyślany i raczej zawodzi jako rozwiązanie zagadki;
  • Tanie zatajanie przed widzem kluczowych informacji, które następnie mają zaskoczyć go na samym końcu, praktycznie uniemożliwiające rozwikłanie sprawy przed telewizorem.

"Ostatnia zagadka" mogła być prawdziwie specjalną opowieścią detektywistyczną, mieszającą fikcję literacką z prawdziwym światem serialu - wszystkie elementy były na miejscu. Zabrakło jedynie sensownego pomysłu, jak je ze sobą połączyć.

5,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper